Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
• Opowieść miłosna pana (pan)
• Opowieść o panu Desglands – kontynuacja (pan)
• Opowieść o synu pana Desglandsa (pan)

Filozofia w powieści „Kubuś fatalista i jego Pan”


Kluczowe dla filozoficznego znaczenia powieści Diderota pytania padają na początku książki:
„Czy my kierujemy losem, czy też los kieruje nami?”.


Kilka stron dalej narrator odpowiada Kubusiowi, zajmując swoje stanowisko:
„Zdaje się nam, że prowadzimy los, gdy w istocie on zawsze nas prowadzi”.


Pojęcie determinizmu nie było jeszcze powszechnie stosowane, gdy Diderot pisał swoje najbardziej znane dzieło fabularne, stało się to dopiero z początkiem XIX wieku. Nie oznacza to jednak, że Francuz nie mógł być wyznawcą tejże doktryny, w myśl której wszystkie zdarzenia połączone są ze sobą związkiem przyczynowo-skutkowym, odrzucając przypadek i ślepy los, które tłumaczyć mogę jedynie niedobór informacji. Według deterministów zjawisko wolnej woli jest złudne. W tym rozumieniu świat, czyli wszystko co istnieje, rządzony jest przez prawa fizyki, a nie istotę nadprzyrodzoną, czyli Boga. Rolą człowieka, według tej doktryny, jest uporządkowanie materii, z którą ma najbliższy kontakt. Jesteśmy postrzegani niczym „ogniwa łańcuszka”, o którym Kubuś wspomina. Słowa wypowiedziane przez tytułowego bohatera najlepiej oddają esencję determinizmu:
„(…) moje istnienie jest tedy tylko łańcuchem nieodzownych skutków”.


Diderot, jako piewca doktryny, odrzucając pojęcie wolności (wolnej woli) przekonywał, że przez to nie możemy rozpatrywać działań ludzkich w kategorii dobre i złe, żadne z naszych poczynań nie zasługuje ani na pochwałę, ani na naganę. Ucieleśnieniem takiej właśnie, ortodoksyjnej myśli deterministycznej na kartach powieści jest Kubuś. Pan zadaje mu zatem pytanie:
„Ale rozumując na twój sposób, każdą zbrodnię można by popełnić bez wyrzutów sumienia”.


Odpowiedź pada nie wprost i dopiero pod koniec dzieła:
„Gdybyśmy znali łańcuch przyczyn i skutków tworzących życie człowieka od chwili narodzin aż do ostatniego tchnienia, zyskalibyśmy pewność, iż czynił jedynie to, co musiał”.

Jak łatwo zauważyć, Kubuś jest głównym nośnikiem myśli filozoficznej Diderota. Nie może dziwić nas zatem fakt, że „Rozróżnienie świata fizycznego i moralnego zdało mu się bez sensu”ateizm był charakterystyczny dla deterministów.


Termin „fatalizm”, wywodzi się od łacińskiego słowa „fatum”, oznaczającego „los, przeznaczenie”. Fatalistą nazywa się zatem osobę, która wierzy w przeznaczenie, jako siłę sprawczą wszystkich wydarzeń. Według takiego człowieka nic nie zależy od niego, nic nie jest w zasięgu jego kontroli, lecz, jak zwykł mawiać Kubuś: „wszystko jest zapisane w górze”. Myśl fatalistyczna sięga starożytnej Grecji, a jej najwybitniejszym reprezentantem był Epikur. W tradycji rzymskiej poglądy te kontynuował między innymi Cyceron, według którego wszystko dzieje się wedle ustalonego porządku, a wydarzenia przypominają łańcuch.

Chociaż ciężko nazwać Kubusia filozofem, to za sprawą Diderota stał się on niemal czołowym przedstawicielem determinizmu, wypowiadając między innymi słowa:
„Jaka bądź byłaby suma elementów, z których się składam, jestem jeden; owóż jedna przyczyna ma tylko jeden skutek: moje istnienie jest tedy tylko łańcuchem nieodzownych skutków”.


Wspomniane wcześniej Kubusiowe powiedzenie: „wszystko zapisane jest w górze” pada na kartach powieści ponad siedemdziesiąt razy! Według jego filozofii, wszystko zostało już dawno starannie zaplanowane, nic nie jest przypadkiem, ani nie wynika z wolnej woli ludzkiej. Zdaniem Kubusia człowiek jest tylko marionetką w rękach losu.

Chociaż tytułowy bohater uważa siebie za ateistę dopuszcza istnienie bliżej nieokreślonej siły wyższej – wśród deterministów istniał również odłam umiarkowanych ateistów, którzy nie wykluczali istnienia nie tyle Boga, co siły wyższej. Postawę taką w powieści reprezentuje znajomy Kapitana:
„A kto uczynił ów wielki zwój, gdzie wszystko jest zapisane? Pewien kapitan, przyjaciel mego kapitana, chętnie dałby bitego talara, aby to wiedzieć; kapitan sam nie dałby ani szeląga; ani ja. Na co by mi się to zdało? Czy uniknąłbym przez to dziury, w której mam kark skręcić?”.


Wspomniany wielki zwój, „który zawiera prawdę, samą prawdę i całą prawdę”, nie spędza Kubusiowi snu z powiek, nie obchodzi go kto jest jego autorem, nie ma także zamiaru poznawać zapisanych w nim treści, ponieważ i tak nie uchroni go to przed nieuniknionym. Taka postawa pozwala Kubusiowi unikać lamentu i użalania się nad własnym losem, a także tłumaczyć dosłownie każde zdarzenie:
„Było napisane w górze, że czekając na mnie zdrzemnie się pan i że panu skradną konia. Ha, cóż! nie myślmy o tym! niewielką rzeczą jeden koń stracony, a może jest napisane w górze, że się odnajdzie”.


W podobny sposób Kubuś relacjonował śmierć swojego brata, który według niego popłynął ze znajomym do Lizbony, by tam:
„Szukać trzęsienia ziemi, które nie mogło odbyć się bez nich, dać mu się zgnieść, spalić, pochłonąć, jak było zapisane w górze”.


Na uwagę zasługuje także wypowiedź na temat istoty szczęścia:
„(…) nie wiadomo, czym się trzeba cieszyć, a czym martwić w życiu. Dobre sprowadza złe, złe sprowadza dobre. Kroczymy w ciemnościach pod tym, co jest zapisane w górze, jednako bezrozumni w naszych chęciach, w radości i strapieniu”.


Przestrogą dla tych, którzy chcą oszukać przeznaczenie jest przytoczenie w powieści mitu o Edypie. Kiedy pan usiłuje zmienić bieg wydarzeń w swoich opowieściach i zaczyna gdybać, Kubuś nie pozostawia mu złudzeń: „Gdyby... gdyby morze zaczęło wrzeć, siła ryb by się ugotowała, jak mówią”. W podobny sposób bohater reaguje zapytany o przesądy i przeczucia: „(…) zauważyłem nieraz, że los lubi chodzić krętymi drogami. Obwiniamy go w pierwszej chwili, że skłamał, z czasem zaś pokazuje się, że mówił prawdę” – dlatego też przesądność i próba interpretacji rzekomych znaków są według niego pozbawione sensu.

Dalej filozof Kubuś przekonuje swojego pana, a docelowo i czytelników, że bycie przesadnie ostrożnym nie ma sensu, ponieważ:
„nie (…) istnieje człowiek zdolny trafnie ocenić okoliczności, w jakich się znajduje (…). Rachunek w naszych głowach a ten, który zapisany jest w rejestrach w górze, to dwie bardzo różne rzeczy”.


Rozsądna ostrożność jest według Kubusia jedyną drogą życia, która wpaja człowiekowi wrażenie, że ma choć minimalny wpływ na swój los. Kapitan Kubusia wypowiada znamienne w tej kwestii słowa:
„(…) przezorność nie daje pewności dobrego wyniku, ale daje pociechę i usprawiedliwienie w złym”.


Fatalizm Kubusia jest całkowity, obejmuje cały wymiar jego osobowości – moralny, psychologiczny, fizyczny – wszystko zapisane jest w wielkim zwoju:
„Czy mogę nie być sobą? A będąc sobą, czy mogę postępować inaczej niż ja? Czy mogę być sobą i kim innym?”.


Według głównego bohatera, sam fakt, iż był fatalistą, również został „zapisany na górze”, a wszelkie argumenty swojego pana, który nie wierzył w predestynację, był w stanie obalać za pomocą argumentu:
„Wyrżnij pan kazań, ile się panu spodoba, pańskie racje mogą być doskonałe; ale jeśli jest napisane we mnie albo tam w górze, iż mnie one nie trafią do smaku, cóż ja na to poradzę?”.


Takie pojmowanie świata nie pozwalało Kubusiowi na wiarę w wolną wolę. Według niego nieograniczona wolność ludzka była fikcją: „(…) nie istnieje wolność i (…) los nasz zapisany jest w górze”.

Prawdziwym mistrzem Kubusia wydaje się być jego Kapitan, który to wykłada najważniejsze teorie deterministyczne, jak na przykład tę o łańcuchu zdarzeń powiązanych ze sobą poprzez ciąg przyczynowo-skutkowy:
„Stwórz przyczynę, nastąpi skutek; ze słabej przyczyny słaby skutek; z chwilowej przyczyny skutek trwający chwilę; z przerywanej przyczyny skutek przerywany; z przyczyny hamowanej skutek zwolniony; z przyczyny, która ustała, skutek żaden”.


Zdaniem fatalistów wszystkie przygody jakie spotkają człowieka w życiu „trzymają się jedna drugiej jak ogniwa łańcuszka”. Kubuś przekonuje swojego pana, że gdyby nie postrzał w kolano, nie spotkałby miłości swojego życia. Gdyby nie logiczna seria zdarzeń, jaką zapoczątkowała praca dla pana Desglandsa, tytułowa para bohaterów nigdy by się nie poznała. W deterministyczny sposób tłumaczył również przyczynę wydalenia go ze służby, dzięki czemu trafił pod opiekę pryncypała:
„Dlatego, że urodziłem się gadułą, a ci państwo lubili, aby trzymać język za zębami. To nie tak jak z panem, który byś mi wymówił służbę, gdybym umilkł. Trafił pan na przywarę, która właśnie panu odpowiada”.


Taka logiczna seria zdarzeń pozbawiona była według Kubusia jakiegokolwiek przypadku. Sam pan zauważa nawet, choć nie bez sarkazmu i czarnego humoru:
„Przejdź kolejne ogniwa łańcuszka. Potrzebujesz konia, los nastręcza podróżnego gotowego ci go odstąpić i oto zdarza się, iż podróżnym tym jest kat. Koń ponosi cię dwa razy pod szubienicę; za trzecim razem wiedzie cię do domu kata; tam padasz bez życia i niosą cię – gdzie? do gospody, do wspólnego legowiska, wspólnego schronienia”.


Jedyną siłą wyższą, wyrocznią, jaką zdaje się wyznawać Kubuś jest jego bukłaczek:
„Czy trzeba było rozstrzygnąć kwestię natury moralnej, przedyskutować fakt, wybrać z dwóch dróg jedną, zacząć, poprowadzić albo też porzucić jakąś sprawę, zważyć pożytki lub szkody akcji politycznej, spekulacji handlowej lub finansowej, słuszność lub niedorzeczność prawa, losy wojny, wybór gospody, izby, łóżka, pierwszym jego słowem było: »Poradźmy się bukłaczka«. Ostatnim zaś: »Takie jest zdanie bukłaczka i moje«”.

Tytułowy fatalista zdawał się wierzyć w starą łacińską maksymę „in vino veritas”.

Kubuś nie jest przesądy i zabobonny, jak jego pan. Jego zdaniem jedynym nie może go spotkać nic złego, jeśli on sam nie uczyni nikomu zła:
„Daremnie sięgam wzrokiem w przeszłość, nie widzę, w czym bym zawinił przeciw sprawiedliwości ludzkiej. Nie zabiłem, nie ukradłem, nie zgwałciłem...”.


A jeśli faktycznie zdarzy się, że koń powiedzie go prosto pod stryczek, to nie będzie to przypadek czy pech, ponieważ zapewne okaże się, że wierzchowiec należał do kata i zgodnie z rozsądkiem pobiegnie trasą, do której przez lata był przyzwyczajany.

W powieści poruszony zostaje również deterministyczny pogląd na odwieczne zagadnienie dobra i zła. Z tej perspektywy nie istnieje ani jedno ani drugie, gdyż człowiek nie może być pociągany do odpowiedzialności za czyny, na które nie ma wpływu. Takiemu stanowisku sprzeciwia się pan:
„Ale rozumując na twój sposób, każdą zbrodnię można by popełnić bez wyrzutów sumienia”.


Kubuś przyznaje: „To, co mi pan zarzuca, niejednokrotnie trapiło moją mózgownicę (…)”, jednak pod koniec powieści dalej pozostaje przy swoim, uznając pojęcia nagrody i kary za mylące:
„Kubuś nie uznawał występku ani cnoty; utrzymywał, że człowiek ma naturę szczęśliwą lub nieszczęśliwą. Kiedy słyszał słowo nagroda lub kara, wzruszał ramionami. Wedle niego, nagroda jest zachętą dla dobrych, kara postrachem złych. Czymże mogą być innym, powiada, skoro nie istnieje wolność i skoro los nasz zapisany jest w górze. Wierzył, iż człowiek kroczy ku chwale lub hańbie z tą samą koniecznością, z jaką kula, która by miała świadomość siebie samej, stacza się po spadzistości”.


Wychodząc z takiego założenia Kubuś wszelkie próby osądu ludzkiego z góry uważał za niestosowne i w swojej naturze głęboko niesprawiedliwe.

Fatalistyczne były też poglądy Kubusia na ludzkie szczęście i niedolę, które również były zapisane w wielkim zwoju i żaden człowiek nie miał na nich najmniejszego wpływu:
„To bardzo łatwe. Człowiek szczęśliwy to ten, którego szczęście zapisane jest w górze, ten więc, którego nieszczęście zapisane jest w górze, jest człowiekiem nieszczęśliwym”.


Nie da się ukryć, że obraz istoty ludzkiej jest bardzo pesymistyczny, ograniczony tak naprawdę do echa tego, co zostało dla niego „zapisane na górze”. Możliwe jest jednak odnalezienie szczęścia, niezależnie od tego, co mówi wielki zwój, czego przykładem jest Kubuś, który mówi:
„Być w zgodzie ze swym stanem i ze swymi obowiązkami to jedyne prawdziwe szczęście”.


Postać Kubusia nie jest jednak jednowymiarowa i posiada pewnie sprzeczności, nawet w materii filozoficznej. Był on zwyczajnym człowiekiem, który nie zawsze trzymał się ściśle określonej doktryny, którą przed laty wpoił mu Kapitan:
„W myśl tego systemu można by sobie wyobrażać, że Kubuś nie cieszył się, nie smucił niczym; tak nie było. Żył mniej więcej tak samo jak ty i ja”.


Dyskusyjny był także jego ateizm, do którego słuszności do końca nie był przekonany:
„Modlę się na wszelki wypadek. Gdybym miał władzę nad sobą, anibym się cieszył, ani martwił, co bądź by mi się przytrafiło; ale ponieważ rządzę się jeno porywem, zapominam o naukach kapitana i śmieję się, i płaczę jak głupiec”.


Można stwierdzić, że jego fatalizm ma wymiar przede wszystkim teoretyczny. Niektóre z jego czynów głęboko kłóciły się z jego przekonaniami, z czego doskonale zdawał sobie sprawę i czego nie ukrywał: „(…) zdarzy się często, że mała przeciwność, drobiazg, wyważy mnie z trybów; to można się po gębie bić ze złości!”. Potrafił także naginać teorię fatalizmu do swoich czynów:
„Często bywał niekonsekwentny jak ty i ja, skłonny zapominać o swych zasadach,(…) wówczas powiadał: – Musiało się tak stać, tak było zapisane w górze”.


Chociaż przekonuje pana, że nie istnieje ani dobro ani zło, nie unika wydawania sądów na temat ludzi, którzy łamią prawo lub zachowuję się niezgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami moralnymi:
„Unosił się gniewem na człowieka niegodziwego; kiedy mu zaś zarzucano, iż podobny jest do psa gryzącego kamień, którym go uderzono: – Wcale nie – odpowiadał – kamień ukąszony przez psa nie poprawi się; człowiek niegodziwy odmienia się pod wpływem kija”.


Widzimy zatem, że uznawał stosowanie kar. Można to tłumaczyć faktem, iż przede wszystkim był człowiekiem żyjącym w określonej społeczności, a dopiero potem filozofem.

Podobnie sprawa się ma w przypadku ostrożności. Chociaż wielokrotnie dowodził, że człowiek nie jest w stanie przygotować się na to, co zapisane jest wielkim zwoju, czytamy na jego temat:
Starał się zapobiegać złemu: był przezorny przy największej pogardzie dla przezorności. Skoro rzecz już się stała, wracał do swej śpiewki i znajdował w niej pociechę”.


Ponadto w chwilach słabości, jak na przykład choroba, zapominał zupełnie o tym, że wszystko zostało dla niego zapisane i nie ma sensu się temu przeciwstawiać:
„Kubuś kaszle, prycha, złorzeczy gospodyni i jej szampańskiemu, czego by nie czynił, gdyby zechciał pamiętać, iż wszystko jest zapisane w górze, nawet jego przepicie”.


Na zakończenie warto zastanowić się nad kwestią fundamentalną, którą porusza Kubuś – kim albo czym jest autor wielkiego zwoju? Czy jest to istota wszechwiedząca, czy być może każdy z nas tworzy taki właśnie zwój dla siebie, by w ten sposób tłumaczyć wydarzenia, na które nie mamy wpływu? Pytanie to, choć nie wprost, zadaje Kubusiowi pan:
„(…) czyś ty przyprawił rogi swemu dobroczyńcy, bo tak było napisane w górze, czy też było napisane w górze, bo miałeś mu przyprawić rogi?”.


Jeśli prawdziwe jest pierwsze stwierdzenie, wówczas człowiek może robić co zechce, gdzie zechce i kiedy zechce, a fatalizm zredukowany zostaje jedynie do wymówki, jaką może on zasłaniać wszystkie swoje występki. Dwuznaczna odpowiedź Kubusia świadczy bardziej o jego niewiedzy niż o głębokim przekonaniu:
„I jedno, i drugie było napisane obok siebie. Wszystko było napisane od razu. To niby wielka wstęga, która rozwija się po troszeczku...”.


W takim rozumowaniu fatalizm jest trudny do zaakceptowania przez człowieka, ponieważ oznacza, że wszystko jest już zapisane i musi on wyzbyć się swojej wolności, gdyż nie ma zupełnie na nic wpływu.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij




dla: Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Bohaterowie „Kubusia fatalisty i jego Pana”



Streszczenia książek
Tagi: