Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Geneza utworu „Msza za miasto Arras”

Andrzej Szczypiorski w pracy nad opowiadaniem posłużył się autentyczną historią, o czym poinformował we wstępie do Mszy….:

Wiosną 1458 roku słynne z wyrabianych kobierców, francuskie miasto Arras nawiedziła zaraza, która pochłonęła w ciągu miesiąca niemal 1/5 część obywateli. Jakby tego było mało, trzy lata później miały tam miejsce prześladowania Żydów i czarownic, procesy o urojone herezje, a także wybuch łupiestwa i zbrodni. Po trzech tygodniach przyszło uspokojenie, biskup Utrechtu unieważnił procesy o czary i herezje oraz pobłogosławił Arras.


Ta właśnie historia zainspirowała polskiego pisarza do metaforycznego sportretowania wad i zalet społeczeństwa, do ukazania roli jednostki w społeczności, do poruszenia problemu grzechu, wiary w Boga, siły jednomyślności. Wszystkie te przemyślenia zrodziły się w umyśle pisarza pod wpływem wydarzeń, które miały miejsce w Polsce w 1968 roku (antysemicka propaganda, prześladowania Żydów).

Niewielkich rozmiarów powieść stała się wydarzeniem literackim już od momentu wydania na początku 1971 roku. Jak to nieczęsto się zdarza, sukces czytelniczy równał się uznaniu krytyków – także zagranicznych – czego dowodem jest fakt, iż w rok po opublikowaniu książka dostała nagrodę polskiego PEN – Clubu.

Wszyscy prześcigali się w pisaniu pochlebnych recenzji w najpoważniejszych i najpoczytniejszych ówczesnych pismach społeczno-kulturalnych (Jacek Żakowski nazwał ten utwór bodaj najlepszą książką w jego pisarskiej karierze, a z pewnością pierwszą, w której pokazał literacką klasę). We wszystkich tych tekstach autorzy zwracają uwagę na głęboki, przemyślany humanizm powieści oraz jej ponadczasowe przesłanie, które uczyniło z autora autorytet moralny, ponieważ tematu Marca’68 nikt wtedy nie podejmował (jedynie Brandys przemycił kilka słów na ten temat w Wariacjach pocztowych).

Akcja opowiadania rozgrywa się we francuskim miasteczku Arras w II połowie XV wieku (lata 1468-1561).

Cytaty


Powieść Szczypiorskiego jest pełna pięknych cytatów, które dzięki talentowi ich autora, ponadczasowości i uniwersalizmowi na trwałe zapisały się w historii polskiej literatury. Oto najważniejsze z nich:

Analogie do PRL-u:

Wszyscy wiedzieli, że potępiałem decyzje Rady [Miejskiej]. Wydawało się, że Rada nie poprzestanie na usunięciu mnie ze swego grona, lecz podejmie surowsze środki. Przez kilka poprzednich nocy nie zmrużyłem oka. Aresztowania odbywały się zwykle po zachodzie słońca.

Los człowieka:

(...) choć może i istotnie nie jestem panem swego losu, winieniem zawsze czynić starania, by nim być!

Zwątpienie:

(...) zwątpienie w wolność nakazuje myśleć tyłkiem zamiast głową. Tyłek - powiada Chastell - zdaje się być wówczas ze szkła.

Człowiek a Bóg i Kościół:

Ludzie nie chcą już być zacnymi chrześcijanami, biorą przykład z rozwiązłych książąt i głupich biskupów, oddają się cudacznym zboczeniom, poszukują boskiej obecności w życiu codziennym i starają się wyśledzić zamysły Boga, aby wyjść im naprzeciw. Lecz Bóg sobie nie życzy, by ludzie tak gorliwie zabiegali o zbawienie.
Nie wszystko, czego Bóg pragnie, zostało zapisane w księgach, i nie wszystko, co Bóg zamyślił, jest wiadome człowiekowi, choćby należał do książąt Kościoła.


Któż dzisiaj, spoglądając w niebo, odczuwa radość z powodu blasku gwiazd albo kształtu chmury? Któż odnajduje przyjemność w barwach ukwieconej łąki? Któż wreszcie, dotykając kory drzewa, odczuwa miły dreszczyk obcowania z dziełem bożym?

Ale samego Boga nosimy w sercach naszych. I powiadam wam, że nikt nie zna mojego Boga, a ja nie znam innego Boga poza moim własnym.
(...) przyjdzie mi żyć w tym mieście najwspanialszym pod słońcem [Brugia]. Ale przecież mam pewien skarb, który nie został wam dany. Otom słyszał głos Boga i głos szatana. Obcowałem z niebem i piekłem. Doświadczyłem na sobie, co znaczy walka o zbawienie duszy. Przebyłem tyle cierpień, tyle wzlotów i upadków, że nie jesteście w stanie pojąć, co może pomieścić moje serce.


Kościół nas uczy, że nie znamy dnia ani godziny [naszej śmierci], lecz właśnie dlatego, że jej nie znamy - potrafimy zachować spokój i odrobinę godności.

Czyż może być coś równie zacnego, jak pozostawanie przy życiu? Czy Bóg stworzył nas po to, byśmy się unicestwiali w imię różnych urojeń?
Czyż nie idzie o to, by się sobie podobać? Bardziej nawet aniżeli Bogu?


Czyż myślący człowiek nie odczuwa swej odrębności jako największego cierpienia? Towarzystwo Boga, nawet jeśli jest On najlepszy ze wszystkich możliwych, sprawia nam więcej udręki niżeli radości.
Powiadam wam, że muszą istnieć jakieś miary dla naszych myśli i uczynków, a także dla naszej miłości Boga. Nawet gdyby Bóg nie istniał wcale, a stanowił tylko wyraz naszej tęsknoty - musi ona być mierzona pomiędzy jednym a drugim ludzkim sercem.


W pogoni za Nim [Bogiem] ludzie idą od niepamiętnych czasów, wciąż naprzód, między nieprzeliczoną rzeszą trupów i okaleczonych, w hałasie okrzyków bitewnych, pośród rzezi, mordów i pożogi.

Nie wszystko, w co się wierzy, jest miłe Bogu. Ale każda wiara lepsza od niewiary.


Kiedy człowiek czyni zło lub dobro - mogą nim kierować łaski Boga albo pokusy szatana. Lecz w godzinie, gdy mu przyjdzie zapłacić za uczynki - pozostaje sam jeden, opuszczony przez niebo i piekło.
Brak miłosierdzia zabija, ale i jego nadmiar - również.


Nazwa i istnienie:

Co nie ma nazwy - nie istnieje. A co istnieje - istnieje dzięki swemu imieniu.

Rola zacnego urodzenia i hierarchii społecznej w późniejszym życiu człowieka:

Jeśli ci dano wysokie urodzenie, to tylko po to, abyś spadł z wysoka.
Niepodobna przeczyć, że hierarchia jest błogosławieństwem, ale niepodobna też przeczyć, że jest obrożą.


Wolność:

Wolność ... (...). Znaczy to być tym, kim nas niebiosa stworzyły. Jest to więc wolność głupoty i mądrości, swawoli i cierpienia, szczęścia i nieszczęścia.

Właśnie to posłannictwo [Alberta] uważałem za rodzaj niewoli. Jeśli on czuł się dobrze w skórze proroka i nauczyciela - zapewne był wolny. Ale gdy usiłował tę skórę na mój kark naciągnąć - stawał się tyranem.

(...) nie ten jest wolny, który jest, ale ten, który pragnie być.


Człowiek a miasto:

(...) nie istnieje granica, która by oddzielała mnie od miasta i miasto ode mnie. Ja jestem nim, a ono jest mną. (...) ... kto walczy ze mną, występuje przeciwko miastu (...).

Miasto, w którym działają sądy, stanowi się prawa i wykonuje wyroki - nie jest miastem opuszczonym przez Boga.


Nie dlatego kochałem Arras, że mnie odziało, napoiło i nakarmiło, oddając w moje ręce wielki kawał władzy, lecz z tej przyczyny, że było tak nieszczęśliwe.

Nie chcę być katem tego miasta. Już niechaj raczej ono będzie moim katem.

Pragnienie jednomyślności (...) wydaje się silniejsze niż pragnienie prawdy. Bo nie z prawdy czerpiemy poczucie naszego bezpieczeństwa, ale ze wspólnoty. Arras jest tym, co nas łączy na dobre i złe. I nic poza Arras nie posiadamy.

O mieszczanach miasta Arras:

Zwątpiwszy w zasady, rychło też zwątpili w Boga.

O gwałtach w Arras:

- Lepiej zginąć, niż do tego przyłożyć rękę.

Choroba:


Po dniach zarazy życie szybko wracało w dawne koleiny.

Grzech:

Nieświadomość grzechu nawet grzesznym otwiera bramy niebieskie.


Człowiek a świat:

Cóż znaczę (…) wobec tego ogromu świata, który został mi dany za mieszkanie?

Wola jednostki a tłum:

Czyż wolno mi było stawiać moje prawdy ponad wolą miasta?

Ocenianie człowieka:

(...) nic nie jest równie straszne jak sądzenie.

- (...) nic gorszego pod słońcem nie może się człowiekowi przydarzyć jak wyznanie win niepopełnionych. Bo to innym krzyżuje ścieżki cnoty.


Natura człowieka:

Przypuszczam, że każdy człowiek dźwiga jakieś ciężary i nie odczuwa ich zbytnio. Ale przychodzi chwila, gdy źdźbło słomy dorzucone na jego ramiona sprawia, iż cała postać ugina się do ziemi, oddech staje się płytki, pot zalewa oczy, a wszystkie uczucia zmieniają się w zwierzęce pragnienie odpoczynku.

Każdy z nas nosi w sercu przeróżne urazy, którym nie dozwala figlować po głowie. Gdy jednak nadejdzie pora - wówczas wszystkie się gromadzą, kamyk do kamyka, źdźbło do źdźbła - i powstaje z tego straszny wizerunek.

Trzeba się do cna wyzbyć człowieczeństwa, aby wieść żywot z dala od całego świata.

Być sobą znaczy nie być kimś innym. I to wszystko. Ale nie być kimś innym można tylko pośród innych.


Kiedy można zaznać słodyczy cnoty? Gdy się zaznało goryczy grzechów! Kiedy można zrozumieć cały sens spokoju? Gdy się wie, co znaczy niepokój i lęk! Kiedy można łaknąć Boga? Gdy się zasmakowało diabelstwa! Kiedy można pokochać proste życie? Gdy się otarło o śmierć!

(...) niczego człowiek nie pragnie tak bardzo, jak iść ... I nie jest ważne, dokąd zmierza, ale to tylko, że się porusza.


Bunt:


Na każdego przychodzi potrzeba wielkiego buntu. Rzecz w tym, aby człowiek wybrał właściwą godzinę.

Piekło:

Piekło jest w nas wszystkich ...[rzekł Albert] Wtedy pomyślałem (...), że wprawdzie piekło tkwi w nas samych, ale stokroć gorsze jest to, któreśmy stworzyli na zewnątrz.

Jednomyślność:

Scedowali swe sumienie na stado, jak barany, jak capy przeklęte. I nikt wśród nich nie pomyślał nawet, że nie ma w świecie bardziej tyrańskiej tyranii niż jednomyślność, nie ma ciemniejszej ciemnoty niż jednomyślność, nie ma głupszej głupoty niż jednomyślność.


Bieda:

(...) rozstawać się z nędzą nie jest trudno.

Biografia Andrzeja Szczypiorskiego


Był jednym z najbardziej znanych na świecie pisarzy polskich, choć w międzynarodowym obiegu funkcjonowała tylko część jego książek. W kraju miał opinię zdolnego twórcy, ale i autorytetu, wypowiadającego się na tematy nie tylko literackie, ale i społeczno - polityczne.
(M. Kubik, Portrety pisarzy: Andrzej Szczypiorski, czyli o pisarstwie tworzonym z pasją, „Gazeta Uniwersytecka UŚ” 2000, nr 9).

Andrzej Szczypiorski urodził się 3 lutego 1928 roku w Warszawie, choć do dziś możemy spotkać się w wielu encyklopediach i leksykonach z datą 1924, która jest błędna. W jego rodzinnym domu panowała atmosfera inteligencka i naukowa. Jego ojciec, Adam (historyk i matematyk), w czasie drugiej wojny światowej współtworzył tajny uniwersytet, na którym studiował młody Andrzej. Przyszły pisarz bardzo wcześnie wstąpił do Armii Ludowej i w jej szeregach wziął udział w powstaniu warszawskim. Po rozbiciu bohaterskich oddziałów przez hitlerowców, Szczypiorski trafił do obozu jenieckiego w Sachsenhausen, gdzie spotkał swojego ojca. Obaj zostali zwolnieni z więzienia w 1945 roku po kapitulacji Niemiec.

Po zakończeniu wojny Andrzej Szczypiorski wrócił do kraju, lecz jego ojciec pozostał na emigracji do roku 1956. Przyszły autor Początku studiował na Wydziale Konsularno-Dyplomatycznym Akademii Nauk Politycznych w Warszawie, a w międzyczasie współpracował z „Życiem Warszawy” (między 1948, a 1951 rokiem Szczypiorski był redaktorem tego poważanego dziennika).

Na początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku przeprowadził się do Katowic, gdzie od 1951 roku przez pięć kolejnych lat pełnił funkcję dyrektora literackiego Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego. W stolicy Górnego Śląska zaprzyjaźnił się z poetą Aleksandrem Baumgardtenem, który załatwił mu posadę w Polskim Radiu. Tam Szczypiorski przekładał znane dzieła literackie na słuchowiska. Przyjazd do Katowic wiązał się głównie z tym, że w mieście tym mieszkała Ewa, jego pierwsza żona, z którą wziął ślub w 1949 roku. Żyli razem przez kolejne czterdzieści pięć lat.

Odwilż roku 1956 przyniosła oddech wolności, który zainspirował Szczypiorskiego do włączenia się w życie publiczne. Pomiędzy rokiem 1956 a 1958 pełnił funkcję radcy kulturalnego ambasady PRL w Danii.

Po powrocie z placówki dyplomatycznej do kraju, Szczypiorski przeprowadził się z powrotem do Warszawy. Poświęcił się wówczas pracy w Polskim Radiu (był tam redaktorem do 1961 roku) i pisaniu. Wówczas ukazały się jego pierwsze powieści: Ojciec epoki (z 1955 roku), Z daleka i z bliska (z 1957 roku), Czas przeszły (z 1961 roku) i Ucieczka Alba (z 1962 roku). Szczypiorski pisywał również poczytne kryminały pod pseudonimem Maurice S. Andrews.

W latach 1965-1975 związał się z „Polityką”. W tym okresie wydał Podróż do krańca doliny (z 1966 roku) i biografię Karola Świerczewskiego (z 1967 roku). Przełomowym okresem dla dalszej twórczość Szczypiorskiego były historyczne wydarzenia Marca’ 68. Już wcześniej wyczuwał, że frakcja Kazimierza Moczara zdobywa wielką siłę w państwowych mediach, dlatego odszedł z Polskiego Radia.

Antysemickie wystąpienia wywołały w nim gniew i wstyd za własne państwo. Mariusz Kubik, autor tekstu Andrzej Szczypiorski, czyli o pisarstwie, będącym misją, pisze o przemianie, jaka zaszła wówczas w literacie:
W środowisku pisarskim powtarzano często historię, znakomicie obrazującą ową przemianę spojrzenia pisarza. Jeden z zaszczutych przez komunistyczne władze pisarzy żydowskiego pochodzenia Stanisław Wygodzki (1907-92), opuszczał, podobnie jak wielu innych Polskę i wyjeżdżał do Izraela. Był przyjacielem ojca Szczypiorskiego, poprosił więc pisarza o pomoc w zabraniu ze sobą woreczka ziemi, której nie potrafił sam zebrać, wydobyć spod zmarzniętej jeszcze zimowej warstwy. Wzruszeni, przy pomocy przechodzącego przypadkiem pod Cytadelą żołnierza zebrali ziemię, a nazajutrz po pożegnaniu Wygodzkiego Szczypiorski łamiącym się głosem opowiadał w radiowym bufecie o zdarzeniu dwóm zaufanym znajomym. Cała historia, w najdrobniejszych szczegółach, ukazała się kilka dni później w »Trybunie Ludu«. Był to dla Szczypiorskiego tak wielki wstrząs, że niemal na rok zamknął się w swoim mieszkaniu i poświęcił się całkowicie pracy nad Mszą za miasto Arras.

Książka pojawiła się na rynku w 1971 roku i z miejsca stała się wielkim sukcesem, także za granicami kraju. Msza za miasto Arras zdobyła wówczas wiele wyróżnień, w tym główną nagrodę polskiego PEN Clubu.

Na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku przeprowadził się do Wrocławia, gdzie został redaktorem niezwykle popularnego czasopisma kulturalnego „Odra” (w latach 1971-1975). W stolicy Dolnego Śląska powstała powieść I ominęli Emaus (z 1974 roku). Po powrocie do Warszawy w 1975 roku, wydał kolejną książkę – Złowić cień (w 1976 roku). Związał się wówczas z ugrupowaniami opozycyjnymi wobec polityki PZPR. Nie przystąpił oficjalnie do Komitetu Obrony Robotników Adama Michnika i Jacka Kuronia (jak zrobił to jego ojciec), ale pomagał w zbieraniu pieniędzy na działalność tej organizacji. Otwarcie sympatyzując z demokratyczną opozycją skazał się na literacki niebyt, dlatego wszystkie jego dzieła od 1976 aż do 1989 roku, ukazywały się tylko w tak zwanym drugim obiegu.

Po legalizacji „Solidarności” w 1980 roku, Szczypiorski zaangażował się w walkę z cenzurą i zabieganie o wolność słowa. Wziął też udział w Kongresie Kultury Polskiej, który 13 grudnia 1981 roku został przerwany wprowadzeniem stanu wojennego przez Wojskową Radę Ocalenia Narodowego. Wraz z innymi pisarzami został internowany w ośrodku w Białołęce.

Po zwolnieniu z internowania pisarz rozważał możliwość emigracji. W 1983 roku w Londynie ukazała się jego najnowsza książka Z pamiętnika stanu wojennego. Jednak to trzy lata później światło dzienne ujrzało najgłośniejsze dzieło Szczypiorskiego. W 1986 roku w Paryżu (dzięki Instytutowi Literackiemu Jerzego Giedroycia) na pułkach księgarń pojawił się Początek. Książka ta przyniosła autorowi międzynarodowy rozgłos. Szczególną popularnością dzieło cieszyło się w Niemczech. Za zachodnią granicą Piękna pani Seidenmann (pod takim tytułem funkcjonuje tam Początek) otrzymała wiele prestiżowych nagród.

Po pamiętnych pierwszych wolnych wyborach z 4 czerwca 1989 roku, Andrzej Szczypiorski zasiadł w ławach senatorskich z ramienia „Solidarności”, jednak po dwóch latach zrzekł się mandatu. W 1991 roku ukazała się powieść Noc, dzień i noc, będąca kontynuacją Początku. W latach dziewięćdziesiątych pisarz skoncentrował się niemal wyłącznie na publicystyce. Wciąż wydawał nowe książki: Autoportret z kobietą (w 1994 roku), Kumkanie żaby, krakanie wrony (w 1996 roku), Grzechy, cnoty, pragnienia (w 1997 roku) i Grę z ogniem (w 1999 roku).

W ostatnim okresie życia zaangażował się w walkę o prawa autorskie artystów. Jako działacz ZAIKS został wybrany prezesem Światowej Federacji Związków Autorów i Kompozytorów CISAC, broniącej zawodowych interesów zrzeszonych w niej twórców.

Andrzej Szczypiorski zmarł 16 maja 2000 roku. Podobno tuż przed śmiercią nosił się z zamiarem przejścia na kalwinizm, jak uczył to niegdyś Stefan Żeromski. Pogrzeb na Cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym w Warszawie odbył się właśnie w obrządku kalwińskim. Po jego śmierci Hans-Dietrich Genscher nazwał go wielkim Europejczykiem, robiącym wrażenie humanistą. Były minister spraw zagranicznych RFN mówił wtedy, że Szczypiorski
Należał do osobistości, które wciąż dawały podstawę nadziei na lepszą przyszłość Europy, podczas gdy Włodzimierz Maciąg, historyk literatury, dodawał: Z pewnością nie zawsze miał słuszność. Ale umiał zdobyć czytelnika wcale nie częstą cechą pisarza: zmuszał do rzetelnego obrachunku racji.


Piotr Kuncewicz w dziele Agonia i nadzieja pisze o autorze Początku:
Andrzej Szczypiorski mógłby być niezłym przykładem, jak iluzoryczne dla literatury i jej wędrówek są dziś podziały polityczne. Przez wiele lat wydawał przede wszystkim w »drugim obiegu«, podejmował polemiki polityczne, a jednak wcale nie zniknął z życia oficjalnego. Co prawda zbiegło się to z jego literacką dojrzałością, z drugiej zaś strony, przeróżne połajanki prasowe nie pozwalały nigdy o nim zapomnieć. Czy on przypadkiem nie podsycał cichaczem swoim antagonistom po parę judaszowych, imperialistycznych srebrników? Byłoby to bardzo rozsądne.


Twórczość Andrzeja Szczypiorskiego

1955 – Ojcowie epoki
1957 – Z daleka i z bliska
1961 – Czas przeszły
1962 – Ucieczka Abla
1966 – Podróż do krańca doliny
1971 – Msza za miasto Arras
1974 – I ominęli Emaus
1976 – Złowić cień
1983 – Z notatnika stanu wojennego
1986 – Początek
1987 – Z notatnika stanu rzeczy
1990 – Amerykańska whisky i inne opowiadania
1991 – Noc, dzień i noc
1994 – Autoportret z kobietą
1996 – Kumkanie żaby, krakanie wrony
1997 – Grzechy, cnoty, pragnienia
1999 – Gra z ogniem

Mapa serwisu: