Opracowanie

W jaki sposób Stanisław Wokulski zdobył majątek?

Droga Stanisława Wokulskiego do wielkiego majątku to historia awansu od ubogiego subiekta do jednego z najbogatszych kupców w Warszawie. Przełomowym momentem w jego karierze okazały się dostawy wojskowe podczas wojny rosyjsko-tureckiej, które pozwoliły mu pomnożyć kapitał dziesięciokrotnie. Zgromadzone fundusze posłużyły mu do otwarcia nowoczesnego sklepu, założenia spółki handlowej oraz ostatecznego zabezpieczenia bliskich w tajemniczym testamencie.

Autor: Redakcja klp.pl Czas czytania: 4 min
Spis treści
  1. Od subiekta do właściciela sklepu
  2. Wojna i wielkie pieniądze
  3. Spółka do Handlu ze Wschodem
  4. Wyprzedaż majątku i tajemniczy testament

Od subiekta do właściciela sklepu

Początki kariery Wokulskiego poznajemy z rozmów warszawskich mieszczan w jadłodajni. Radca Węgrowicz, fabrykant powozów Deklewski i ajent handlowy Szprot wspominają jego pracę u HopferaWłaściciel warszawskiej winiarni i jadłodajni, u którego młody Wokulski pracował jako subiekt i gdzie poznał Ignacego Rzeckiego.. Po powrocie z zesłania do Irkucka Wokulski znalazł się w trudnej sytuacji życiowej. Z pomocą przyszedł mu Ignacy Rzecki, który załatwił mu posadę w sklepie galanteryjnym zmarłego Jana Mincla.

Wkrótce Wokulski ożenił się ze starszą od siebie wdową, Małgorzatą Minclową. Małżeństwo trwało cztery lata. Po śmierci żony Stanisław odziedziczył cały jej majątek, w tym dobrze prosperujący sklep oraz gotówkę. To dało mu solidne podstawy do dalszych działań biznesowych.

Kariera Stanisława Wokulskiego

Wojna i wielkie pieniądze

Prawdziwy przełom finansowy nastąpił, gdy Wokulski wyjechał na wojnę rosyjsko-tureckąKonflikt zbrojny z lat 1877–1878. Dla wielu przedsiębiorców epoki stanowił okazję do szybkiego wzbogacenia się na dostawach wojskowych.. Zaryzykował wszystko. Zabrał ze sobą 30 tysięcy rubli odziedziczonych po żonie i zainwestował je w dostawy żywności dla wojska. W Bułgarii spędził osiem miesięcy. Ryzyko opłaciło się z nawiązką – wrócił do Warszawy z sumą dziesięciokrotnie większą.

Zarobione 300 tysięcy rubli pozwoliło mu rozwinąć skrzydła. Otworzył nowy, luksusowy sklep przy Krakowskim Przedmieściu. Rzecki z dumą opisywał go w swoim pamiętniku:

W początkach maja wprowadziliśmy się do nowego sklepu, który obejmuje pięć ogromnych salonów. W pierwszym pokoju na lewo mieszczą się same ruskie tkaniny, perkale, kretony, jedwabie i aksamity. Drugi pokój zajęty w połowie na drobiazgi do ubrania służące: kapelusze, kołnierzyki, krawaty, parasolki. W salonie frontowym najwykwintniejsza galanteria: brązy, majoliki, kryształy, kość słoniowa. Następny pokój, na prawo, lokuje zabawki, tudzież wyroby z drewna i metalów, a w ostatnim pokoju, na prawo, są towary z gumy i skóry.

Spółka do Handlu ze Wschodem

Wokulski nie poprzestał na handlu detalicznym. Zainicjował powstanie Spółki do Handlu ze Wschodem. Do współpracy zaprosił arystokrację: Tomasza Łęckiego, księcia, hrabiego Licińskiego i hrabiego Sanockiego. Jako człowiek z ogromnym doświadczeniem i świetnymi kontaktami w Rosji, naturalnie objął stanowisko prezesa.

Swoim wspólnikom tłumaczył mechanizm zysku:

Wskazuję panom drogę uporządkowania handlu Warszawy z zagranicą, co stanowi pierwszą połowę mego projektu i jedno źródło zysku dla krajowych kapitałów. Drugim źródłem jest handel z Rosją. [...] Spółka, która zajęłaby się nimi, mogłaby mieć piętnaście do dwudziestu procentów rocznie od wyłożonego kapitału.
Dobrze wiedzieć
Choć Wokulski stworzył świetnie prosperujące przedsiębiorstwo, jego główną motywacją wcale nie była chęć zysku. Cała aktywność biznesowa, w tym wciągnięcie do spółki arystokratów, służyła jednemu celowi: zaimponowaniu Izabeli Łęckiej i zbliżeniu się do jej sfery.

Biznes schodził na dalszy plan, gdy w grę wchodziły uczucia do Izabeli. Brak zaangażowania prezesa doprowadził w końcu do nieporozumień z resztą udziałowców. Po zaledwie roku Wokulski wycofał się z interesu i sprzedał swoje udziały Henrykowi Szlangbaumowi.

Wyprzedaż majątku i tajemniczy testament

Rozczarowanie postawą Łęckiej i zdrada, jakiej dopuściła się w pociągu do Skierniewic, ostatecznie złamały Wokulskiego. Zdecydował się na całkowite odcięcie od dotychczasowego życia. Szlangbaum przejął nie tylko udziały w spółce, ale również jego ukochany sklep.

Ostatnim aktem dysponowania majątkiem był dokument, który Rzecki otrzymał od rejentaDawne określenie notariusza, urzędnika sporządzającego akty prawne i testamenty.. Formalnie stanowił on rozporządzenie majątkiem na wypadek śmierci. W praktyce zadziałał jak ukryta darowizna, ponieważ nigdy oficjalnie nie potwierdzono, czy Wokulski zginął w ruinach zamku w Zasławiu, czy wyjechał za granicę.

Zgromadzone setki tysięcy rubli Wokulski rozdzielił między bliskich i współpracowników. Julian Ochocki otrzymał 140 tysięcy, Ignacy Rzecki 25 tysięcy, a Helena Stawska 20 tysięcy. Pozostali pracownicy i osoby, którym Wokulski wcześniej pomagał – Węgiełek, stolarz z Zasławia oraz bracia Wysoccy – otrzymali po 500 rubli.

Wokulski rzewnymi słowami prosił obdarowanych, ażeby zapisy przyjęli jak od zmarłego; rejenta zaś zobowiązał do nieogłaszania aktu przed pierwszym październikiem.
Lalka · 12 kroków do poznania lektury