Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
ROZDZIAŁ 13

Trzy lata później opowiadałem historię Jima temu Francuzowi, który spędził trzydzieści godzin na Patnie, gdy ją holowano. Pożałował tego młodego człowieka. Powiedział, że strach towarzyszy wszystkim, ale utrata honoru to największe z nieszczęść – nie da się żyć bez niego.

Tamtej nocy na werandzie hotelu „Malabar” bardzo chciałem jakoś pomóc Jimowi. Wiedziałem, że zawinił, ale pragnąłem zaoszczędzić mu kolejnego dnia procesu, ogłoszenia wyroku. Nie rozumiałem po, co ma się tak umęczać. Zaproponowałem mu pożyczkę i pomoc w wyjeździe. Nie zgodził się. Teraz nie mógł uciekać, musiał ponieść do końca konsekwencje. Nie wiedział, gdzie się podzieje później. Obaj byliśmy już zmęczeni i zmieszani tą rozmową, rozstaliśmy się pod jakimś nędznym pretekstem, obiecawszy sobie wcześniej jeszcze jedno spotkanie.

ROZDZIAŁ 14

Dzień ogłoszenia wyniku dochodzenia był naznaczony wyjątkowym okrucieństwem.

Dotkliwe poczucie nieodwołalności unosiło się na tym wszystkim, nie złagodzone nadzieją wypoczynku i bezpieczeństwa po ciosie topora. W tym wyroku była zimna mściwość skazania na śmierć i okrucieństwo skazania na wygnanie.


Sąd uznał, że statek nie był
„pod każdym względem odpowiednio wyekwipowany i zdatny do żeglugi na tę podróż”.
Nie dowiedziono zaniedbań w nawigacji, nie wykryto również przyczyny uszkodzenia parowca. Na koniec odczytano wyrok dotyczący bezpośrednio Jima – odebrano mu dyplom oficera. Potem wszyscy opuścili salę, Jim także.

Po wyjściu spotkałem znajomego Australijczyka – Chestera, który zaczął mi opowiadać o swoim nowym, wspaniałym interesie. Pośrodku rafy Walpole`a natrafił na wysepkę z pokładami guano (cenny nawóz z ptasich odchodów) i długo szukał wspólnika, który wraz z nim wykorzystałby tę niebywałą okazję. W końcu dogadał się z nieco podejrzany kapitanem Robinsonem. Teraz upatrzył sobie Jima, który bardzo by mu się przydał na tej wyspie – pracowałby jako szef czterdziestu kulisów, sprowadzonych do zbierania „tego świństwa”. Chester chciał, abym namówił na to Jima, ale stanowczo odmówiłem.



ROZDZIAŁ 15

Nie poszedłem od razu do Jima, bo tego dnia byłem umówiony na spotkanie, które zresztą bardzo się przeciągnęło. Dopiero potem znalazłem się w porcie, gdzie zobaczyłem mojego młodego towarzysza, zaprosiłem go do hotelu. Ukryliśmy się w pokoju. Jim wyszedł na werandę i zmagał się ze sobą w milczeniu, a ja pisałem listy polecające dla niego. Tak bardzo pragnąłem mu pomóc. Pomyślałem nieco przychylniej o propozycji Chestera. A może to rzeczywiście jedyne dobre wyjście?

ROZDZIAŁ 16

Jim wciąż stal na werandzie mojego pokoju, kiedy rozległy się grzmoty, zaczynał się przedwczesny Monsun. Jim wszedł do środka i poprosił o papierosa. Powiedział, że jeżeli przetrzymał to wszytko, to już nic nie może mu grozić. Miał nadzieję, że jeszcze wszystko kiedyś odzyska. Nie wiedziałem, co miał na myśli. Podziękował mi raz jeszcze i chciał wyjść. Na zewnątrz lało, więc próbowałem mu wyperswadować to narwane zachowanie.

ROZDZIAŁ 17

W końcu udało mi się zatrzymać Jima w pokoju (choć zdaje się, że został tam głównie ze względu na deszcz). Próbowałem mu naświetlić materialny aspekt sytuacji. Nie chciał tknąć pieniędzy, które mu się należały, czyli trzytygodniowej wypłaty za służbę na Patnie. Czekał go los włóczęgi, a przecież chciał żyć normalnie. Pokazałem mu list do mojego przyjaciela, w którym polecałem go jako pracownika. Dopiero wtedy Jim zrozumiał, co robię. Zaczął mi dziękować za zaufanie. Odmienił się raptownie i napełnił nadzieją.

Myślałem zawsze, że gdyby można zacząć wszytko na nowo, od czystej karty... A teraz pan... do pewnego stopnia... tak.... od czystej karty.


Jim odszedł, a ja wciąż rozmyślałem o jego słowach.

ROZDZIAŁ 18

Pół roku później dostałem list od mojego przyjaciela. Pan Denver, podstarzały kawaler, posiadał łuszczarnię ryżu i zatrudnił Jima z mojego polecenia u siebie. W liście donosił, że jest bardzo zadowolony nie tylko z pracy, ale również z towarzystwa tego młodego mężczyzny do tego stopnia, że zaproponował mu mieszkanie we własnym domu. Ucieszyłem się niezwykle z tej wiadomości, widziałem wspaniałą przyszłość Jima.

Niestety zaraz po powrocie z kolejnej wyprawy zastałem dwa listy. Jeden od tego samego przyjaciela, drugi od Jima. Dowiedziałem się z nich, że Jim niespodziewanie opuścił dom Denvera, zostawiając tylko mętny list z przeprosinami. Ów przyjaciel nie ukrywał rozczarowania. Jim tłumaczył swoją ucieczkę pojawieniem się w łuszczarni jednego z maszynistów z Patny, który nieznośnie się z nim spoufalał.

Teraz Jim pracował jako akwizytor w firmie Egstr�m i Blake, gdzie szybko dał się poznać jako niezawodny pracownik. Prosił o list polecający, który zagwarantuje mu stale zatrudnienie. Jakiś czas później przebywałem służbowo w tamtych stronach, dzięki czemu miałem okazję spotkać się z Jimem. Niestety, gdy wracałem tą samą drogą już go tam nie zastałem, ku zgrozie jego pracodawców. Odszedł nagle w dniu, kiedy do portu zawitał parowiec z pielgrzymami, a w firmie goście rozmawiali o sprawie Patny.

ROZDZIAŁ 19

Opowiedziałem wam szczegółowo te dwa zdarzenia, aby pokazać, jak Jim porał się ze sobą wśród nowych warunków życia. Zdarzeń tego rodzaju było dużo, więcej, niżbym mógł zliczy na palcach obu rąk.

W końcu ów nieco narwany młodzieniec trafił do Bangkoku, gdzie wytrzymał aż sześć miesięcy. Lubiano go tam bardzo. Wszytko jednak do czasu. Byłem akurat tam przejazdem, kiedy Jimowi przytrafiła się okropna przygoda, wdał się w bojkę z pewnym Duńczykim, który tylko szczęściem nie przepłacił tego życiem. powodem była jakaś złośliwa uwaga. Zrozumiałem wtedy, że nie mogę pozostawić Jima samego sobie. Zabrałem go ze sobą. Znalazłem mu prace u De Jongha, ale widziałem, że mężczyzna wciąż się dręczy, marnieje w oczach. Postanowiłem się poradzić w tej sprawie jednego z niewielu ludzi godnych zaufania, jakich w życiu spotkałem – bogatego i szanowanego kupca Steina.

ROZDZIAŁ 20

Do Steina udałem się późnym wieczorem. Ten mający za sobą niezwykłe, pełne przygód życie kupiec przyjął mnie w swoim gabinecie. Stein stal wpatrzony w jednego z motyli ze swojej olbrzymiej kolekcji i od tego też zaczęła się na nasza rozmowa.

Cudowny! – powtórzył spoglądając ku mnie w górę. – Niech pan patrzy! Piękno - to jeszcze nic – ale dokładność, harmonia. I takie kruche! I takie silne! I takie precyzyjne! Oto Przyroda – równowaga olbrzymich sił. (...) Ten cud to arcydzieło Przyrody – wielkiego artysty.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


dla: Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Lord Jim charakterystyka. Jim tchórz, czy bohater?



Streszczenia książek
Tagi: