Opracowanie

Mendel GdaÅ„ski - streszczenie krótkie i szczegółowe

Nowela ukazuje losy starego, zasymilowanego Żyda, który od lat żyje w spokoju wśród warszawskiej społeczności, aż do momentu wybuchu antysemickich zamieszek. Kiedy tłum atakuje jego dom i rani ukochanego wnuka, starzec traci wiarę w ludzi i poczucie przynależności do ojczyzny. Głównym tematem utworu jest zderzenie uczciwej pracy i patriotyzmu z bezmyślną nienawiścią oraz uprzedzeniami.

Autor: Marta Rogalska Czas czytania: 7 min
Spis treści
  1. Streszczenie w pigułce
  2. Streszczenie szczegółowe

Streszczenie w pigułce

Akcja toczy się w Warszawie pod koniec XIX wieku. Głównym bohaterem jest Mendel Gdański, 67-letni Żyd i introligator, który od niemal trzydziestu lat mieszka i pracuje na tej samej ulicy. Cieszy się powszechnym szacunkiem sąsiadów, żyjąc w zgodzie z lokalną społecznością. Samotnie wychowuje dziesięcioletniego wnuka, Kubusia, który jest jego oczkiem w głowie. Spokojne życie starca zakłócają niepokojące plotki o planowanych atakach na mniejszość żydowską. Początkowo Mendel nie wierzy, że w jego ukochanym mieście może dojść do aktów przemocy. Sytuacja zaostrza się, gdy Kuba wraca ze szkoły prześladowany za swoje pochodzenie. Następnego dnia wybucha agresja, a pijany tłum zbliża się do kamienicy introligatora. Sąsiadki proponują Mendlowi wystawienie w oknie świętego obrazu, aby odstraszyć napastników. Dumny starzec odmawia ukrywania swojej tożsamości i staje z wnukiem w otwartym oknie. Rozwścieczony tłum rzuca kamieniem, który rani chłopca w głowę. Przed linczemSamosąd, brutalne ukaranie kogoś przez tłum bez wyroku sądowego. ratuje ich zaprzyjaźniony student, który własnym ciałem zasłania okno. Choć rany Kuby okazują się niegroźne, Mendel przeżywa głęboki dramat wewnętrzny. W przejmującym finale wyznaje, że na zawsze umarła w nim miłość do miasta, które uważał za swoją ojczyznę.

Streszczenie szczegółowe

NowelęKrótki utwór epicki o zwartej akcji, jednowątkowej fabule i wyraźnie zarysowanym punkcie kulminacyjnym. otwiera scena, w której stary Mendel obserwuje z okna ruch uliczny. Zna to miejsce na wylot. Od dwudziestu siedmiu lat prowadzi tu swój zakład introligatorskiRzemieślnik zajmujący się oprawianiem książek i łączeniem arkuszy papieru.. Doskonale kojarzy przechodniów: spieszące do szkoły dzieci, handlarki, robotników. Wokół 67-letniego starca panuje atmosfera swojskości i bezpieczeństwa. Najbliżsi sąsiedzi – zegarmistrz, student, powroźnikRzemieślnik wyrabiający liny, sznury i powrozy., syn gospodarza oraz straganiarka – żyją z nim w bardzo dobrych, życzliwych relacjach. Mendel, mimo zgarbionych pleców i duszności, czuje się tu po prostu dobrze. Kiedy łapie zadyszkę, odpala fajkę. Snuje się dym, a wraz z nim wracają wspomnienia zmarłej żony i dzieci. Te głęboko skrywane smutki starzec zagłusza codzienną, rzetelną pracą.

Cały świat Mendla kręci się wokół dziesięcioletniego wnuka, Kubusia. To syn jego nieżyjącej, najmłodszej córki. Chłopiec jest chorowity i wątły, dlatego dziadek nieustannie drży o jego zdrowie. Kiedy zaprzyjaźniona gospodyni przynosi obiad, introligator czeka, aż wnuk wróci ze szkoły, by zjeść razem z nim. Po posiłku chłopiec odrabia lekcje, a dziadek wraca do pracy, cały czas z czułością go obserwując.

Społeczność szanuje starego Żyda. Kiedyś uliczne łobuzy próbowały wyśmiać jego szabasoweW judaizmie siódmy dzień tygodnia (sobota), będący dniem świątecznym i czasem obowiązkowego odpoczynku. modlitwy. Sytuację uratował przechodzący obok ksiądz – widząc modlącego się starca, z szacunkiem uchylił kapelusza. Ten gest zawstydził wyrostków i odtąd nikt Mendlowi nie dokuczał.

Spokój pęka, gdy pewnego dnia Kubuś wraca do domu bez czapki. Początkowo milczy, ale w końcu przyznaje, że zgubił ją, uciekając przed rówieśnikiem, który wyzywał go od Żydów. Mendel wpada w gniew. Tłumaczy chłopcu, że wstydzenie się własnego pochodzenia to głupota. Uświadamia mu, że są pełnoprawnymi mieszkańcami tego miasta, a Polska to ich prawdziwa ojczyzna.

Następnego dnia atmosfera gęstnieje. Do warsztatu zagląda dependentPomocnik w kancelarii adwokackiej lub notarialnej, niższy urzędnik. i rzuca prowokacyjne pytanie: czy Mendel wie, że będą bić Żydów? Starzec próbuje obrócić to w żart, by nie straszyć wnuka. Wieczorem z tą samą ponurą nowiną przychodzi zegarmistrz. Na pytanie, dlaczego mieliby atakować niewinnych ludzi, rzemieślnik odpowiada wprost: bo Żydzi to obcy.

Te słowa głęboko ranią introligatora. Wyciąga swoje spracowane dłonie i udowadnia, że całe życie uczciwie pracował na polskiej ziemi. Wywiązuje się ostra dyskusja. Zegarmistrz powtarza antysemickiePostawa wyrażająca uprzedzenie, niechęć lub wrogość wobec Żydów. stereotypy o chytrości i nadmiernym rozmnażaniu się mniejszości. Mendel odpowiada logiką. Wyjaśnia pochodzenie swojego imienia – urodził się jako piętnaste dziecko, a piętnaście sztuk to właśnie mendelDawna jednostka miary oznaczająca dokładnie 15 sztuk.. Zauważa jednak, że czasy się zmieniają: on sam miał sześcioro dzieci, a jego córka już tylko jedno. Dodaje mądrze, że nie chodzi o to, by ludzi rodziło się mało, ale by robili dużo dobrego.

Dobrze wiedzieć
Dyskusja Mendla z zegarmistrzem to literackie odbicie pozytywistycznego hasła asymilacji Żydów. Konopnicka pokazuje, że o wartości człowieka nie decyduje pochodzenie etniczne, ale jego uczciwa praca, moralność i wkład w rozwój społeczeństwa. Zegarmistrz uosabia z kolei ciemnotę i bezkrytyczne powielanie szkodliwych stereotypów.

Starzec tłumaczy też swoje nazwisko. Rodzice wybrali przydomek „Gdański”, ponieważ to miasto najbardziej kojarzyło im się z polskością.

„Nu, co to jest Gdański? To taki człowiek albo taka rzecz, co z Gdańska pochodząca jest... Pan dobrodziej wie?... Wódka gdańska jest i kufer gdański jest, i szafa gdańska jest... Jak uny gdańskie mogą być, tak ja jestem Gdański. Nie jestem paryski, ani nie jestem wiedeński, ani nie jestem berliński – jestem Gdański”.

Gdy Kuba idzie spać, Mendel przestaje udawać spokój. Pyta zegarmistrza, kto rozsiewa te plotki. Słysząc, że „ludzie”, kategorycznie zaprzecza. Twierdzi, że to przemawia wódka, szynk, złość i głupota. Wierzy w rozsądek warszawiaków. Mimo tych deklaracji, noc spędza na czuwaniu, a rano wygląda, jakby postarzał się o dziesięć lat.

Kolejny dzień przynosi realizację najgorszych obaw. Zmęczony po nieprzespanej nocy Mendel ożywia się dopiero po wypiciu kawy przyniesionej przez sąsiadkę. Budzi zaspanego wnuka. Gdy chłopiec w pośpiechu szykuje się do szkoły, do izby wpada student. Każe im natychmiast zostać w domu, bo na ulicach rozpoczął się pogromZorganizowany, brutalny atak zbrojny na przedstawicieli mniejszości narodowej lub religijnej, często połączony z grabieżą.. Zrozpaczony introligator pyta, dlaczego niewinne dziecko nie może bezpiecznie wyjść na ulicę. Student unika odpowiedzi i wymyka się chyłkiem.

Mendel jest zdruzgotany. Wygląda, jakby go postrzelono. Jak zahipnotyzowany nasłuchuje ryków zbliżającego się, pijanego tłumu. Do warsztatu wpadają znajome kobiety. Przynoszą obraz Matki Boskiej – zawieszenie go w oknie ma być znakiem dla napastników, by ominęli ten dom. Sąsiadki chcą ratować dobrego człowieka. Introligator docenia ich intencje, ale stanowczo odmawia. Nie zamierza tchórzliwie chować się za obcym symbolem religijnym ani wstydzić się swojej tożsamości. Wierzy, że jeśli w tłumie są prawdziwi chrześcijanie, powstrzyma ich widok siwej głowy i niewinnego dziecka.

Bierze Kubę za rękę i staje z nim w otwartym oknie. Ten akt niezwykłej odwagi przynosi jednak odwrotny skutek. Pijany tłum odbiera to jako zuchwałość. Z tłuszyPogardliwe określenie agresywnego, niezorganizowanego tłumu. wylatuje kamień i trafia chłopca prosto w głowę. Kobiety natychmiast rzucają się na ratunek rannemu dziecku, a Mendel wciąż stoi w oknie, płacząc i odmawiając modlitwę. Agresorzy chcą wtargnąć do środka. W ostatniej chwili drogę zagradza im student. Zdecydowaną postawą zmusza tłum do odwrotu, po czym wskakuje przez okno do mieszkania, stając na miejscu starca. Napastnicy odchodzą.

Wieczorem w domu introligatora panuje grobowa cisza. Kuba leży w łóżku z obandażowaną głową, a obok niego czuwa student. Mendel siedzi w kącie, całkowicie zatopiony w milczeniu. Młody chłopak próbuje rozładować napięcie. Przekonuje starca, że przecież nic wielkiego się nie stało – nikt nie zginął, a rany chłopca szybko się zagoją, więc nie ma sensu rozpaczać.

Po długiej chwili ciszy Mendel odpowiada słowami, które stanowią najbardziej wstrząsający moment noweli. Mówi, że ma po kim odprawiać modły żałobneW judaizmie jedna z najważniejszych modlitw, odmawiana m.in. przez żałobników po śmierci bliskiej osoby.. Wraz z rzuconym kamieniem bezpowrotnie umarło w nim uczucie, które pielęgnował przez sześćdziesiąt siedem lat życia.

„Pan powiada, co u mnie nic nie umarło? Nu, u mnie umarło to, z czym ja się urodził, z czym ja sześćdziesiąt i siedem lat żył, z czym ja umierać myślał... Nu, u mnie umarło serce do tego miasto!”.
Mendel Gdański · 13 kroków do poznania lektury