Opracowanie

Kto jest winien upadkowi Rzeczypospolitej według Stanisława Staszica?

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 4 min

Temat i teza

Temat: Kto jest winien upadkowi Rzeczypospolitej według Stanisława Staszica?

Teza: Stanisław Staszic w Przestrogach dla Polski obarcza odpowiedzialnością za upadek państwa przede wszystkim szlachtę i magnatów, którzy dla własnych przywilejów poświęcili dobro ogółu - jednak pośredniej winy nie zdejmuje też z systemu prawnego, który przez wieki utrwalał ten stan rzeczy. Winę przypisuje nie jednostkom, lecz całej warstwie społecznej i jej mentalności.


Stanisław Staszic opublikował Przestrogi dla Polski w 1790 roku, w przededniu uchwalenia Konstytucji 3 maja, gdy Rzeczpospolita chyliła się ku upadkowi po pierwszym rozbiorze i stała w obliczu kolejnego. Traktat powstał jako krzyk alarmu skierowany do tych, którzy jeszcze mogli coś zmienić. Autor nie szuka winnych wśród obcych mocarstw - Rosji, Prus czy Austrii. Patrzy do wewnątrz. Jego diagnoza jest bezlitosna: Polska ginie z własnej ręki, a rękę tę dzierży szlachta i magnateria, które przez stulecia budowały swą potęgę kosztem państwa, mieszczan i chłopów.

Głównym oskarżonym w wywodzie Staszica jest magnateria. To ona - pisze autor wprost - zamieniła Rzeczpospolitą w prywatną schedę, którą zarządza wedle własnego widzimisię. Magnaci za pomocą liberum veto blokowali wszelkie reformy, kupowali posłów, utrzymywali prywatne wojska i prowadzili politykę zagraniczną na własny rachunek, często w jawnym porozumieniu z obcymi dworami. Staszic nazywa ich „panami" w najgorszym sensie tego słowa - ludźmi, którym tytuły zastąpiły obowiązki. Dostrzega, że system, w którym jeden szlachcic mógł sparaliżować obrady sejmu, był wprost wymarzony dla magnatów: dawał im narzędzie blokady każdej ustawy, która mogłaby uszczuplić ich majątek lub wpływy. W ten sposób liberum veto przestało być prawem wolności, a stało się narzędziem anarchii.

Szlachta zaściankowa ponosi w oczach Staszica inny rodzaj winy. Nie tyle czynnie niszczyła państwo, co - uśpiona mitem szlacheckiej równości - pozwalała się manipulować. Autor z goryczą opisuje rzesze drobnych szlachciców, którzy na sejmikach głosowali zgodnie z wolą magnackich patronów, przekonani, że bronią złotej wolności, a w istocie byli pionkami w cudzej grze. Staszic nie oszczędza ich: wyśmiewa przesadny kult przywilejów stanowych i pogardę dla pracy, którą szlachta uznawała za coś podłego, godnego chłopa lub mieszczanina. Tymczasem to właśnie ta pogarda zamrażała gospodarkę i czyniła Polskę coraz słabszą wobec sąsiadów reformujących swoje państwa.

Można by postawić kontrargument: skoro upadek Rzeczypospolitej zbiegł się w czasie z ekspansywną polityką Rosji, Prus i Austrii, to prawdziwymi sprawcami katastrofy są ościenne mocarstwa, a nie polska szlachta. Staszic zna ten argument i odrzuca go - nie dlatego, że przeczy faktom, lecz dlatego, że uważa go za wymówkę. Sąsiedzi zawsze będą chcieli rozszerzać swoje wpływy; to prawo polityki. Ale zdrowe, zreformowane państwo z silną armią, sprawnym skarbem i lojalnymi obywatelami potrafiłoby im się oprzeć. Polska nie potrafiła, bo wewnętrzna słabość była zbyt głęboka. Obca ingerencja była możliwa właśnie dlatego, że magnaci sami zapraszali cudzoziemców do gry - szukając protektorów dla swoich stronnictw. Wróg zewnętrzny to efekt, nie przyczyna.

Staszic nie zatrzymuje się na diagnozie dotyczącej warstw uprzywilejowanych - sięga głębiej i wskazuje na wykluczenie chłopów i mieszczan jako na strukturalną przyczynę słabości państwa. Polska szlachta latami trzymała chłopa w pańszczyźnianej zależności, pozbawiając go jakiegokolwiek interesu w istnieniu Rzeczypospolitej. Człowiek, który nie ma własności, praw ani nadziei na awans, nie będzie umierał za państwo, które go uciska. Autor pisze dosłownie, że naród to nie tylko szlachta - naród to wszyscy mieszkańcy, a Polska zgubiła się, wyrzucając ze swojej wspólnoty większość własnych obywateli. Mieszczaństwo tymczasem było prawnie upośledzone, pozbawione dostępu do urzędów i kariery wojskowej, co hamowało rozwój miast i handlu - podstawy nowożytnej potęgi państw zachodnich.

Staszic w zakończeniu swoich rozważań nie oferuje pociechy ani rozgrzeszenia. Wina za upadek Rzeczypospolitej leży, według niego, po stronie tych, którzy mieli władzę i świadomość - szlachty i magnatów, którzy wiedzieli, co robią, i robili to mimo wszystko. Jego traktat czytany dziś brzmi jak sądowy akt oskarżenia: szczegółowy, udokumentowany, niepozostawiający złudzeń. Ale jest też czymś więcej - apelem, że narody nie giną wyłącznie od mieczów wrogów, lecz od własnej niezdolności do poświęcenia części interesu prywatnego na rzecz dobra wspólnego. Ta lekcja wykracza daleko poza rok 1790.

Shorty na maturę

Statek piracki ostrzeliwuje wroga z armatDarmowa graKorsarze Lektur: zagraj w tę lekturęPływaj statkiem, zatapiaj wrogów i odpowiadaj na pytania z lektury „Przestrogi dla Polski - Stanisław Staszic”. Powtórka, która wciąga.Zagraj teraz
Przestrogi dla Polski - Stanisław Staszic · 11 kroków do poznania lektury