Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki

Noc Lipcowa - streszczenie


Latem w roku matury Józefa w jego domu pojawił się nowy lokator, niedawno narodzone dziecko jego starszej siostry, która po ciężkim połogu wyjechała do wód, zostawiając pociechę pod opieką rodziców, wciąż nieobecnego męża i mamki. Dom przepełniał „aromat kobiecości i macierzyństwa”. Bohater wieczory tego lata spędzał w kinoteatrze, wychodził zawsze po ostatnim seansie. Z ciemnej sali kinowej przechodził do „cichego, jasnego westybułu”, który czasem wydawał mu się „ostatecznym tłem bytu”. W budce nie siedzi już kasjerka, pozostała tylko jej powłoka, fantom. Podobnie sierżant straży ogniowej, do którego czasem się uśmiechała, był już poza swoją realnością.

Józef opuszczał kino w bezmiar nocy, by przeżyć kolejną przygodę o tajemnym i głębokim sensie. Przed maturzystą otwiera się wielość przeżyć nocnych, wśród których jest i „aksamitny gorący pocałunek zgubiony w przestrzeni”, i spotkanie z dwoma wędrowcami i wiele wiele innych. Na końcu miasta jest już tylko nieskończony firmament pełen płonący gwiazdozbiorów.

Kiedy o nieokreślonej godzinie nocy Józef znalazł się na swojej ulicy, dostrzegł gwiazdę stojąca u jej wylotu, pachnącą obcą wonią. Otwierając bramę dostrzegł świece w pokoju stołowym. Szwagier jeszcze nie wrócił, codziennie od wyjazdu żony przychodził późną nocą, rozbierał się szybko i długo nie zasypiał, ciężko wzdychając. Józef leżąc na drugim łóżku pytał czasem: „Co ci jest, Karolu?”, ale ten już zawsze spał. Z pokoju obok dochodził „szczebiot pieszczot, idylla między matką i dzieckiem”. Po drugiej stronie spali rodzice. Jeszcze przed świtem jest moment(nie wiadomo jak długi), gdy „zamroka senna” spada na każdego, chorzy wtedy mają chwilę ulgi. Potem się budzimy.

Mój ojciec wstępuje do strażaków - streszczenie


Na początku października Józef wraz z matką wracali z letniska w dorzeczu Słotwinki. Przejechawszy długa drogę wśród żółtego krajobrazu, dotarli do domu. Weszli do sieni pogrążonej w ciemnościach, matka musiała prawie wciągać po schodach sennego Józefa. Narrator dotąd nie wie, na ile to co widział „owej nocy przez zamknięte powieki”, było prawdą, na ile imaginacją. bardzo podobne, że scena wielkiej rozprawy między matką, ojcem i Adelą, odbyła się kiedy indziej, znacznie później, kiedy Józef wrócił z matką i subiektami do domu po zamknięciu sklepu. Gdy wszyscy weszli do domu zobaczyli ojca stojącego w przebraniu mosiężnego rycerza „prawdziwy św. Jerzy” i rozjuszoną. Adelę. Kobieta stała zdenerwowana tym, że pan domu chce zabrać zapas soku malinowego dla szwędających się po całym przybytku i dokuczających jej strażaków, by spożyć go z nimi podczas nocnej uroczystości.. Jakub pozostawał przy swoim, oskarżając dodatkowo Adelę o pospolitość i niezrozumienie dla spraw wyższych. Okazało się, że został on kapitanem pompierów i ma zamiar wszczepić t o „upadłe plemię” nową idee. Matka była zachwycona nowym wyglądem męża, ale nie wyobrażała sobie, by opuścił on dom na noc. Przekonywała Adelę o galanterii młodych pompierów. Starszy subiekt Teodor wtrącił się twierdząc, że pompierzy są całkiem nieprzydatni przy gaszenia pożarów, są jedynie doskonałą atrakcją w czasie zabaw i świąt ludowych. Adela powtórzyła, że soku nicponiom nie da. W tym momencie głowa Jakub zagwizdał, czterech strażaków ustawiło się w szeregu, dwóch z porwało butelkę z napojem i uciekło, pozostali ukłonili się i oddalili się jak koledzy. Kapitan nie czekając na wybuch złości Adeli, wyskoczył przez okno prosto w rozłożone przez swych podwładnym białe płótno żaglowe, odwrócił się, zasalutował na zachwyconą publiczność i odmaszerował na czele oddziału. nawet Adela biła brawo z wrażenia.



Druga jesień - streszczenie


Jedną z wielu pasji naukowych ojca Józefa była meteorologia porównawcza, szczególnie interesował do dziwny klimat jego prowincji. Popełnił na ten temat książkę pt. „Zarys ogólnej systematyki jesieni”, w której wyjaśnił fenomen „drugiej jesieni”, która nie była „niczym innym, jak pewnego rodzaju zatruciem klimatu miazmatami przejrzałej i wyradzającej się sztuki barokowej, stłoczonej w naszych muzeach.” Muzea w prowincji Józefa były pełne trzeciorzędnych i czwartorzędnych dzieł o tematyce głównie batalistycznej, gromadzonych od XVII wieku przez oo. bazylianów. Umierające piękno stłoczone w tych muzeach wytwarzało to przedziwne zjawisko, jakim była „druga jesień” podobna w swej żółtości i wielowarstwowości do kart starych ksiąg.

Dodo - streszczenie


W soboty domu Józefa przybywali różni krewni, wśród nich znajdował się również Dodo, który odzywał się tylko, kiedy się do niego bezpośrednio zwracano, ale i wtedy rozmowa z nim sprowadzała się do kilku niewyraźnych zdań. Dodo pozostawał statystą.

W dzieciństwie Dodo przebył ciężką chorobę mózgu na skutek, której miał teraz problemy z pamięcią i w ogóle z kontaktem z otoczeniem. W związku z tym „dookoła niego utworzyła się jakaś sfera dziwnego uprzywilejowania, która go odgradzała pasem ochronnym, sferą neutralną od naporu życia i jego wymagań”. Dodo zawsze nosił ubrania po starszym bracie. Jego życie było nieustająca monotonią, codziennie przed południem wychodził na spacer, podczas którego często wślepiał się w witrynę sklepową lub w grupę rozmawiających ludzi. Paradoksalnie charakteryzował się powierzchownością, mówiąca o „jakiejś nie urzeczywistnionej biografii”. Z czasem podczas tych spacerów zaczęli mu towarzyszyć złośliwi młodzieńcy, dokuczając mu i prowadząc go w nieznane mu przestrzenie miasteczka. Kiedyś z takiej tajemniczej eskapady powrócił dopiero po kolacji, ku wielkiemu przerażeniu jego matki Retycji.

Dom Doda zamieszkiwały cztery osoby. Brat już wyjechał, więc pozostawali tylko Dodo, jego rodzice i biedna kuzynka Karola. Hieronim, mąż Retycji, nie wychodził od wielu lat z pokoju, wycofawszy się z życia, po tym jak pewnej nocy powrócił z podróży cały zmieniony i nieprzytomny ze strachu. Wcześniej był człowiekiem aktywnym, niebojącym się poruszać żadnego tematu. Nad wielkim dębowym łóżkiem wujostwa wisiał ogromny gobelin z podobizną lwa. „Ten lew i Hieronim napełniali ciemny alkierz wujostwa wieczną zwadą”. Między Hieronimem a synem panowała cisza. Dodo czasem tylko komentował wybryki ojca następującym zdaniem: „Cięzki wariat...”. Ten bowiem miał zwyczaj czasem wychodzić ze swego pokoju i oznajmiać przybyłym gościom dziwne proroctwo:

„A teraz błagam was, tak jak tu jesteście, rozejdzie się [...] Mówią już powszechnie: Di – da”.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


dla: Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Genialna epoka - streszczenie



Streszczenia książek
Tagi: