Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Postać Jacka Kaczmarskiego jest nierozerwalnie związana w naszej świadomości z „Solidarnością”. Piosenka Mury jego autorstwa okrzyknięta została hymnem tego największego w historii naszego kraju ruchu społecznego.

Już dzięki Obławie z 1976 roku, kiedy miał niespełna dziewiętnaście lat, okrzyknięto go głosem swojego pokolenia. On sam nigdy nie uważał się za barda. Był kimś więcej. Płyty z jego nagraniami biły rekordy popularności nawet po upadku komunizmu. Jego twórczość zawsze koncentrowała się wokół aktualnych tematów społeczno-politycznych, ale i historycznych.


Wiele z utworów Kaczmarskiego inspirowane było dziełami najważniejszych światowych oraz polskich malarzy i literatów.

Nasza klasa - analiza i interpretacja


Niewątpliwie jeden z najbardziej znanych utworów Kaczmarskiego opowiada o losach byłych kolegów i koleżanek ze „szkolnej ławy” podmiotu lirycznego, którzy w wyniku wprowadzenia stanu wojennego rozpierzchli się po Europie szukając schronienia.

Nasza klasa powstawała etapami. Najpierw w 1983 roku poeta napisał pierwsze cztery zwrotki, a kolejne cztery ukończył w 1987 roku.

Z tekstu dowiadujemy się o nowych miejscach zamieszkania i wykonywanych zawodach przedstawicieli tego samego pokolenia, którzy przed stanem wojennym pokończyli studia. Wśród bohaterów Naszej klasy znajdują się: Adam mieszkający w Izraelu, Wojtek (pracownik klubu porno) ze Szwecji, Baśka i Piotrek z Kanady, Staszek ze Stanów, Paweł z Francji, Magda z Hiszpanii.

Nie wszyscy z bohaterów mieszkają jednak na Zachodzie. Wśród nich znajduje się także Filip, który pracując jako fizyk w Moskwie, co jakiś czas odwiedza Polskę, ponieważ ma dobre układy z władzą. Świadczy to o tym, że nie każdy sympatyzował z „Solidarnością”.

W utworze możemy poznać też smutne losy tych, którzy pozostali w kraju:
Gośka z Przemkiem ledwie przędą
W maju będzie trzeci bachor,
Próżno skarżą się urzędom,
Że też chcieli by na zachód.

Tragicznymi bohaterami utworu są jednak Maciek, który prawdopodobnie był działaczem podziemia, Janusz i Marek. Pierwszy z nich zginął podczas obławy na mieszkanie. Drugi natomiast został chirurgiem, lecz jego brat popełnił samobójstwo. Trzeci z nich był funkcjonariuszem służb mundurowych, którego skazano za odmówienie wykonania rozkazu strzelania do tłumu, wśród którego znajdował się inny przyjaciel ze szkolnych lat – Michał.

Nasza klasa jest utworem o przemijaniu, dojrzewaniu i śmierci, czyli naturalnych kolejach życia. Wszyscy, którzy dziś są młodzi, kiedyś będą musieli dorosnąć, założyć rodziny, wziąć życie w swoje ręce. Najsmutniejsze jest jednak to, że czas oraz wydarzenia historyczne są w stanie rozrzucić ludzi po świecie i zatrzeć więzy przyjaźni budowane przez tyle lat. Z czasem stają się obojętni na los znajomych, koncentrując się na sobie.

Podmiot liryczny ubolewa nad tym, że czas płynie tak szybko i pozbawia nas młodości. Wyraża nawet chęć powrotu do tamtych lat:
Czemu wciąż przez ramię zerkam,
Choć nie woła nikt - kolego!
Że ktoś ze mną zagra w berka,
Lub przynajmniej w chowanego...

Utwór kończy piękna myśl, że pomimo dzielących nas odległości, różnych życiorysów, różnych pragnień i celów, różnych wyznawanych ideałów i filozofii znajomi ze szkoły wciąż stanowią to samo pokolenie tego samego narodu:
Własne pędy, własne liście,
Zapuszczamy - każdy sobie
I korzenie oczywiście
Na wygnaniu, w kraju, w grobie,
W dół, na boki, wzwyż ku słońcu,
Na stracenie, w prawo - w lewo...
Kto pamięta, że to w końcu
Jedno i - to samo drzewo...

Kaczmarski napisał w 1992 roku utwór Nasza klasa’92, w którym w posobny sposób opisywał losy ludzi, którzy w bardziej lub mniej udany sposób odnaleźli się w rzeczywistości III Rzeczpospolitej.

Sen Katarzyny II - analiza i interpretacja


Utwór ten powstał w 1978 roku jako żart historyczny. Co ciekawe Kaczmarski nie napisał go z myślą o Marii Wiernikowskiej (dziś znanej dziennikarce, ówcześnie koleżance poety ze studiów i również piosenkarce), w której kochał się bez wzajemności na studiach. Dla niej napisał też inne „kobiece” piosenki takie jak: Kasandra czy Joanna d’Arc, ale ostatecznie sam je wykonywał, ponieważ nie spełniały one wymogów piosenkarki.

Sen Katarzyny II opowiada historię rosyjskiej carycy, która słynęła swoim niepohamowanym popędem seksualnym. Wśród jej kochanków znajdował się między innymi polski król Stanisław August Poniatowski, co wywarło wielki wpływ na politykę naszego państwa względem wschodniego imperium.

Caryca z piosenki rozpacza nad tym, że wciąż nie spotkała kochanka, który byłby w stanie ją zaspokoić. Wspomina, że osiągnęła całkowitą dominację nad filozofami, armią i narodami Europy. Jej pasją są polowania, podczas których czuje się jak łowca. Niestety otaczają ją same zające i jelenie, czyli łatwa i słaba zdobycz.

Katarzyna, która posiadła władzę absolutną utyskuje:
Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów
Nie bawią mnie umizgi bladych lowelasów
Ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie
Już wolę łowić zające i jelenie.

Kobieta wspomina także kochanków, którzy nie byli w stanie podołać jej temperamentowi w łóżku, za co karała ich chłostą i przymusowymi biegami nago dookoła Kremla. Kochanek, który byłby w stanie ją zaspokoić musiał w pewien sposób przypominać zbudowane przez nią imperium. Musiałby łączyć w sobie cechy pana i poddanego, a także rozumieć ją bez słów. Marzyła o tym, by ktoś dał jej wreszcie rozkosz albo ból.

Utwór kończy się dość przewrotnie. Caryca, która słynęła także ze swej okrutności i bezwzględności, zdradza:
Gdyby się taki kochanek kiedyś znalazł...
- Wiem! Sama wiem! Kazałabym go ściąć!

Kaczmarski ukazał więc postać historyczną nie jako wielką władczynię, lecz kobietę-modliszkę, która marzy o idealnym kochanku, który były w stanie podołać jej erotycznym wymaganiom.

Powtarzający się refren:

- Stój Katarzyno! Koronę Carów
Sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć!

Stanowi przestrogę, że miłość nie powinna być ważniejsza od polityki. Autor mówi tu o konieczności rozdzielenia tych dwóch sfer, ponieważ dopuszczenie do sytuacji, w której jedna ma wpływ na drugą może doprowadzić nie tylko do upadku władcy, ale i całego państwa.

Somosierra - analiza i interpretacja


Inspiracją dla Kaczmarskiego do napisania tej piosenki był obraz Piotra Michałowskiego o tym samym tytule z 1837 roku. Patriotyczne dzieło romantycznego malarza przedstawia szarżę 3. szwadronu 1. Pułku Szwoleżerów Gwardii Cesarskiej przeprowadzoną 30 listopada 1808 na przełęczy Somosierra w Hiszpanii. Wówczas polscy żołnierze zdobyli wąwóz po zaledwie ośmiu minutach walki. Zwycięstwo to umożliwiło swobodne wkroczenie armii Napoleona do Madrytu. Szaleńcza szarża walczących u boku Cesarza Polaków przeszła do historii jako odważny, wręcz szaleńczy wyczyn, świadczący o porywczości, naiwności, a także głupocie naszego narodu. Warto przypomnieć też, że udział w kampanii hiszpańskiej nie zmienił sytuacji politycznej Polski, która wciąż pozostawała pod zaborami.

Kaczmarski w swoim utworze, który powstał w 1980 roku, opisał nie tyle przebieg walki, ale to, co działo się po niej. Autor opisuje pokrótce szarże jako wyczyn niezwykle bohaterski. Wspomina o brodzącym po kolana w błocie szwadronie, który ruszył na armaty uzbrojony w szable. Ci, co polegli przeszli do historii jako bohaterowie. Kaczmarski skupił się jednak na tych, którzy przeżyli bitwę pod Somosierrą.

Udekorowani medalami za odwagę znaleźli się w nowej sytuacji. Wielu z nich awansowało. Niektórzy stali się generałami. Wówczas, chcąc nie chcąc, wkroczyli w świat polityki. Podmiot liryczny zalecał im:
Z oczu wymazać swoją hardą przeszłość
Uszy nastawiać na szeptów oddechy.

W ten sposób zapowiedział niejako nadchodzące czasy układów, koterii i konszachtów. Następnie widzimy tych samych żołnierzy, lecz tym razem nie są umazani błotem i uśmiechnięci, lecz ubrani w czyste galowe mundury, ich piersi zdobią zaś ordery. Prosto z wąwozu Somosierry trafili Galopem w wąwóz wielkiej polityki. Stali się elementem rozgrywki. Wielu z nich stało się dyplomatami, zamieniając armaty na pióra.

Nowe stanowiska zmusiły ich do zastąpienia romantycznego zapału, bezkompromisowości, odwagi i szaleństwa wymuszonym uśmiechem. W ten sposób zaprzedając siebie sprzeniewierzyli pamięć po poległych towarzyszach, którzy oddali życie za wolną Polskę. Wybierając wygodne życie, poddając się koteriom, układom, zhańbili siebie i sprawę, w imię której jeszcze niedawno walczyli.

Utwór kończą wersy, które stanowią jego najgłębsze przesłanie:
Nie ten umiera co właśnie umiera
Lecz ten co żyjąc w martwej kroczy chwale
Więc ci co polegli - poszli w bohatery
Ci co przeżyli - muszą walczyć dalej.

Mapa serwisu: