Opracowanie

Kartoteka - streszczenie krótkie i szczegółowe

„Kartoteka” Tadeusza Różewicza to awangardowy dramat, w którym przez pokój bezimiennego Bohatera przewija się korowód postaci z jego przeszłości, teraźniejszości i snów. Utwór kończy się jałowym wywiadem z Dziennikarzem, co ostatecznie przypieczętowuje obraz całkowitej bierności i wewnętrznego rozbicia mężczyzny. Głównym motywem dzieła jest dramat pokolenia ocalałego z II wojny światowej, które utraciło dawną tożsamość i wiarę w jakiekolwiek wyższe idee.

Autor: Redakcja klp.pl Czas czytania: 12 min
Spis treści
  1. Streszczenie w pigułce
  2. Streszczenie szczegółowe

Streszczenie w pigułce

Akcja dramatu rozgrywa się w zwykłym pokoju, przez który – w sposób całkowicie nierealistyczny – przebiega ulica. Bohater, mężczyzna w średnim wieku, spędza większość czasu leżąc w łóżku. Odwiedzają go rodzice, dawne miłości, krewni oraz zupełnie obcy ludzie. Postaci te traktują go w skrajnie różny sposób: raz jak małego chłopca, innym razem jak dyrektora, partyzanta czy starca. Zmienia się także jego imię – bywa Wiktorem, Henrykiem, Stasiem czy Piotrusiem. W pokoju stale obecny jest Chór Starców, który komentuje wydarzenia i bezskutecznie próbuje zmusić mężczyznę do jakiegokolwiek działania.

Bohater jest wewnętrznie wypalony, pozbawiony celu i spójnej tożsamości. Prześladują go wspomnienia z czasów wojny, a poczucie pustki paraliżuje każdą decyzję. Próbuje nawiązać nić porozumienia z młodą Niemką, ale szybko uświadamia sobie, że tragicznego doświadczenia jego generacji nie da się przekazać nowemu pokoleniu. W akcie nagłej, absurdalnej frustracji zabija nożem kuchennym natrętny Chór Starców, jednak ten czyn nie przynosi żadnego katharsis. Ostatecznie mężczyzna nie przechodzi żadnej przemiany. Utwór kończy się wizytą Dziennikarza. Na zadawane mu pytania o sens życia i poglądy polityczne Bohater odpowiada jedynie zrezygnowanym, obojętnym „nie wiem”.

Streszczenie szczegółowe

Dramat rozpoczyna się od krótkiego monologu Bohatera. Mężczyzna leży na łóżku. Przez chwilę w milczeniu przygląda się swojej ręce. Dziwi się jej niczym dziecko, które dopiero poznaje własne ciało.

„To jest moja ręka. (...) Moja żywa ręka jest taka posłuszna. Robi wszystko, co pomyślę”

Po tych słowach odwraca się do ściany i prawdopodobnie zasypia. Chwilę później do pokoju wchodzą jego Rodzice. Oboje są zatroskani i rozmawiają o nim tak, jakby był małym chłopcem, chociaż sama matka przyznaje, że syn ma już czterdzieści lat. Ojciec surowo łaje go za wyjadanie cukru z cukiernicy. Równocześnie spod kołdry dobiega głos sekretarki. Nazywa ona Bohatera „Panem dyrektorem” i przypomina mu o zaplanowanym spotkaniu.

Bohater, wchodząc w rolę zbesztanego dziecka, przyznaje się do zjedzenia kiełbasy w Wielki PiątekW chrześcijaństwie dzień upamiętniający śmierć Jezusa, tradycyjnie wiążący się ze ścisłym postem. 15 kwietnia 1926 roku. Następnie wyznaje mroczne sekrety: przez dziesięć lat truł babcię biszkoptami ze strychniną (matka zawsze sądziła, że zmarła śmiercią naturalną), a także planował zgładzenie ojca. Wszystkie te zbrodnicze plany miały rzekomo miejsce, zanim skończył pięć lat. Rodzice wychodzą. Chór StarcówBezpośrednie nawiązanie do antycznego dramatu greckiego, gdzie chór komentował wydarzenia i oceniał postępowanie bohatera. śpiewa kołysankę, a mężczyzna ponownie zapada w sen.

Budzi go potężny armatni strzał na wiwat. Głos spod kołdry informuje, że księżna Monako powiła ośmioraczki. W pokoju zjawia się Olga – kobieta w średnim wieku. Zwraca się do leżącego imieniem Henryk, choć on sam upiera się, że ma na imię Wiktor. Olga robi mu ostre wyrzuty. Twierdzi, że minęło piętnaście lat, odkąd wyszedł z domu po papierosy i przepadł bez wieści, mimo że wcześniej uwodził ją i obiecywał wspólną przyszłość. Kobieta nie czeka na wyjaśnienia – spieszy się do operetkiLekki utwór sceniczny z muzyką, łączący partie śpiewane z mówionymi, często o komediowej fabule., więc szybko wychodzi.

Dobrze wiedzieć
Bohater „Kartoteki” to współczesny Everyman (każdy człowiek). Nie ma jednego imienia, określonego wieku ani spójnego życiorysu. Jego tożsamość jest płynna – składa się z fragmentów wspomnień, ról społecznych i cudzych wyobrażeń. Różewicz pokazuje w ten sposób rozpad ludzkiej osobowości w świecie po katastrofie II wojny światowej.

Bohater sięga po gazetę. Czyta na głos banalny artykuł o niedostatecznie czystych butelkach do piwa i oszukiwaniu klientów na ilości piany w kuflach. Chór Starców ostro go za to krytykuje. Zarzucają mu, że w tekście o muchach w piwie brakuje symboli, podtekstów i buntu przeciwko władzy. Dla Bohatera jednak piwo to po prostu piwo, a mucha to mucha. Jeden ze Starców pyta z oburzeniem:

„Zlitujcie się, to nie bohater. To po prostu śmieć! Gdzie się podziały dawne bohatery, orfeuszeMityczny śpiewak grecki, symbol wielkiej miłości i artysty zdolnego wzruszyć bogów., woje, proroki”

Drugi odpowiada mu z gorzką ironią, że to teatr na miarę ich wielkich czasów. Zapada cisza.

W kolejnym epizodzie zjawia się stary człowiek w kapeluszu i z wąsami – Wujek. Wraca z pielgrzymki do klasztoru i postanowił odwiedzić krewnego. Nazywa go Stasiem, potem Władziem, Kaziem, Piotrusiem i znów Kaziem. Okazuje się, że mężczyźni nie widzieli się od dwudziestu pięciu lat. Bohater przygotowuje wujowi wodę do wymoczenia nóg. Rozmawiają o rodzinie. Gospodarz enigmatycznie wspomina swój pobyt w Paryżu i fakt, że „klaskał”, co budzi w nim wyrzuty sumienia, choć usprawiedliwia się, że wielu wtedy klaskało. Wujek rewanżuje się anegdotą z czasów żołnierskich o wrzuceniu dowódcy do kotła z pomidorówką.

W przypływie szczerości Bohater wyznaje krewnemu, że odczuwa wewnętrzną pustkę – jest pusty jak bazylika w nocy – oraz całkowitą niemożność działania. Wujek próbuje namówić go do powrotu do domu, gdzie wszyscy na niego czekają. Bez skutku. Wyciera nogi i żegna się.

Pojawiają się dwaj nowi mężczyźni: Gość w cyklistówce i Gość w kapeluszu. Skrupulatnie mierzą pokój oraz samego Bohatera. Wyjmują mu z zaciśniętej dłoni papiery. Gość w cyklistówce odczytuje na głos życiorys mężczyzny. To absurdalna mieszanka suchych faktów i błahych wspomnień. Dowiadujemy się, że urodził się w 1920 roku, w szkole ludowej kolega dawał mu ser, a w 1938 roku w hotelu wyczyścił buty kapą z łóżka i przeciął ręcznik żyletką. Przystąpił do egzaminu dojrzałościTradycyjna nazwa egzaminu maturalnego, będącego symbolicznym wejściem w dorosłość., ale go nie ukończył z powodu wybuchu wojny. Po lekturze goście chowają papiery i wychodzą.

W sypialni zjawia się ulizany Pan z przedziałkiem. Zachowuje się jak pies: chodzi na czworakach i obwąchuje łóżko. Bohater nazywa go Bobikiem i traktuje sytuację jako coś zupełnie naturalnego. Chwilę później wchodzi Gruby – mężczyzna w okularach, właściciel Bobika. Nakazuje mu robić sztuczki, po czym odstępuje go Bohaterowi w zamian za skarpetki, ponieważ ten nie ma przy sobie pieniędzy. Gruby wychodzi. Bohater proponuje Panu z przedziałkiem kawę, choć sam trzeźwo zauważa:

„nie mam kawy, filiżanek i pieniędzy, ale od czego jest nadrealizmKierunek w sztuce odrzucający racjonalizm, czerpiący z marzeń sennych, podświadomości i halucynacji., metafizykaDziedzina filozofii zajmująca się tym, co niepoznawalne zmysłowo, istotą bytu i absolutem., poetyka snów.”

Zamawia dwie duże kawy, zupełnie jakby siedzieli w kawiarni. W pokoju materializuje się Kelnerka z zamówieniem i pyta, czy ma się rozebrać. Bohater odmawia, a dziewczyna wybiega. W tle Chór Starców recytuje w kolejności alfabetycznej słowa na literę „t”, jakby czytali słownik.

Bohater i Pan z przedziałkiem piją kawę i oglądają swoje dłonie. Okazuje się, że Bohater ma dłonie poplamione krwią. To natychmiast kieruje rozmowę na tory wojenne. Wzburzony mężczyzna każe wynosić się Panu z przedziałkiem, głośno krzycząc „won!”. Ten jednak ignoruje polecenie, wraca do pozycji na czworaka i spokojnie dopija kawę. Wchodzą dwie kobiety w średnim wieku. Jedna z nich zauważa Pana z przedziałkiem i przedstawia go przyjaciółce jako swojego męża. Cała trójka opuszcza pokój.

Chór Starców kontynuuje słownikową litanię, recytując słowa na literę „k” i „m”. Bohater gorączkowo przeszukuje pokój. Starcy wychodzą, ale on tego nie zauważa. W końcu znajduje to, czego szukał – mocny sznur. Zakłada go sobie na szyję i rozgląda się za gwoździem. Ostatecznie chowa się w szafie. Siedzi w niej przez jakiś czas, po czym otwiera drzwi, rzuca krótko: „sami się wieszajcie”, siada na łóżku i zaczyna jeść śniadanie.

Pojawia się Tłusta kobieta. Zwraca się do niego „Panie Wacku” i oskarża, że dwadzieścia pięć lat temu podglądał ją w kąpieli. Bohater próbuje się jej pozbyć, by w spokoju poczytać listy. Gdy to się nie udaje, otwiera korespondencję w jej obecności. Pierwszy list to podziękowanie Zosi dla Janka za bombonierkę. Drugi to pełne gorzkich wyrzutów pismo ojca do syna Zdzisława. Trzeci zawiera gratulacje z okazji srebrnego wesela, podpisane „Stary przyjaciel NN” i datowane na 24 stycznia 1902 roku. Po lekturze Bohater zakłada buty i wychodzi. Tłusta kobieta robi to samo.

Tok akcji zostaje przerwany na kilka minut. Oboje wracają do pokoju. Kobieta kontynuuje tyradę o podglądaniu, tym razem nazywając go panem Jurkiem i panem Dzidkiem. Wspomina go jako małego chłopczyka. Bohater traci cierpliwość i obrzuca ją stekiem wyzwisk, choć ostatecznie przyznaje, że w przeszłości był nią erotycznie zafascynowany.

Do pokoju wbiega Żywa pani. Wita się z Tłustą kobietą i zaczynają ożywioną dyskusję o modzie. Po kilku minutach Żywa pani wychodzi. Tłusta kobieta odkłada robótkę i zaczyna opowiadać Bohaterowi o swojej chorobie. On jednak nie wykazuje cienia współczucia i z ostentacyjnym spokojem czyta gazetę. Kobieta opuszcza pokój.

Bohater wciąż leży. Ponownie zjawiają się Starcy. Próbują zmotywować go do jakiejkolwiek aktywności, skandując:

„W teatrze trzeba grać,
Tu musi się coś dziać!”

Mężczyzna pozostaje głuchy na argumenty, że swoją biernością „zgubi teatr”. Chce tylko spać. Starcy nie ustępują, co doprowadza do makabrycznego finału – Bohater zabija ich kuchennym nożem. Po zbrodni myje ręce niczym Lady MakbetBohaterka tragedii Szekspira, która po współudziale w morderstwie króla popada w obłęd i obsesyjnie próbuje zmyć z rąk niewidzialną krew.. Zaczyna wzburzony biegać po pokoju. Staje przed ścianą i wygłasza krótki, niezwykle ekspresyjny monolog skierowany do swojego pokolenia. Mówi o wojennych doświadczeniach i ogarniającym go poczuciu całkowitego niezrozumienia.

Do pokoju wchodzi osiemnastoletnia Dziewczyna. Siada przy stoliku, przegląda prasę, poprawia fryzurę i zamawia ptysia oraz pół czarnej. Jest Niemką. Bohater wyjaśnia jej, że znalazła się w prywatnym mieszkaniu, a nie w kawiarni „Krokodil”. Wywiązuje się między nimi rozmowa. Mężczyzna usiłuje opowiedzieć jej o swojej partyzanckiej przeszłościZbrojna walka nieregularnych oddziałów z okupantem, w Polsce podczas II wojny światowej prowadzona m.in. przez Armię Krajową., ale jego słowa są nieskładne. W pewnej chwili przerywa. Życzy dziewczynie szczęścia, nazywając ją nadzieją i radością świata. Uświadamia sobie bolesną prawdę:

„nie można przekazać tego, co jest najważniejsze”

Z megafonu rozlegają się ostre krzyki w języku niemieckim. Dziewczyna zdaje się ich nie słyszeć, ale Bohater reaguje instynktownie – staje na baczność i podchodzi do ściany. Dziewczyna zostawia na stole jabłko i odchodzi. Zmartwychwstały Chór Starców próbuje uspokoić mężczyznę, tłumacząc, że jest we własnym pokoju i nic mu nie grozi.

Wchodzi Nauczyciel z teczką. Okazuje się, że Bohater ma zdawać maturę, spóźnioną o równe dwadzieścia lat. Nauczyciel wdaje się w dyskusję z jednym z członków Chóru, który również przystępuje do egzaminu. Bohater cały czas leży w łóżku. Nauczyciel podchodzi do niego, wymieniają kilka zdań. Chór recytuje słowa na literę „g”. Urywają w pół słowa, gdy pojawia się Sekretarka (ta sama, która wcześniej była Głosem spod kołdry). Daje Bohaterowi dokumenty do podpisu, tytułując go dyrektorem. Starcy, zafascynowani jej powabnymi kształtami, zaczynają recytować swawolne fraszki Kochanowskiego. Sekretarka informuje, że od roku czeka na niego pewien dziennikarz. Nauczyciel próbuje pożyczyć od Bohatera sto złotych. Spotyka się z odmową i wychodzi.

Sekretarka kładzie się spać w łóżku Bohatera. Przez pokój przechodzi kilka osób, w tym jego rodzice. Ojciec wygłasza sztuczną, pseudonaukową pogadankę o rozmnażaniu organizmów (wspomina m.in. o dzieworództwieRozmnażanie polegające na rozwoju osobnika z nie zapłodnionej komórki jajowej. mszyc), próbując w ten absurdalny sposób uświadomić syna. Rodzice w końcu wychodzą.

Dobrze wiedzieć
Wspomnienie o ojcu, który był zwykłym urzędnikiem w powiatowej mieścinie, to bezpośrednie nawiązanie do biografii samego Tadeusza Różewicza. Jego ojciec, Władysław, pracował jako urzędnik sądowy w Radomsku, a później w Częstochowie.

Sekretarka budzi się. Rozmawiają o wczesnym dzieciństwie mężczyzny. Bohater wspomina ojca, podkreślając, że był zwykłym, szarym człowiekiem, a nie astronautą czy gwiazdą kina. Opowiada o swoich dawnych marzeniach i o tym, jak zmieniały się z upływem lat. Sekretarka częstuje go jabłkiem, a on po raz kolejny zapada w sen.

Chór Starców zaczyna recytować fragmenty „Ody do młodości”Słynny wiersz Adama Mickiewicza, będący manifestem pokolenia romantyków, wzywający do buntu i przebudowy świata. Mickiewicza. Sekretarka ucisza ich i bezceremonialnie przegania. Przez pokój znów przechodzą przypadkowe osoby.

Wreszcie zjawia się Dziennikarz i budzi Bohatera. Zadaje mu serię sztampowych pytań: o cel w życiu, poglądy polityczne i plany na przyszłość. Bohater udziela wymijających, pustych odpowiedzi. Na większość pytań reaguje krótkim „nie wiem”. Rozczarowany Dziennikarz stwierdza, że wywiad nie przyniósł żadnych konkretów. Bohater kwituje to jednym zdaniem: „za późno pan przyszedł”. Dziennikarz żegna się i wychodzi. Mężczyzna ponownie popada w milczenie, a dramat dobiega końca.