Opracowanie

Mała apokalipsa — streszczenie krótkie i szczegółowe

Główny bohater „Małej apokalipsy”, starzejący się pisarz, otrzymuje od opozycjonistów zadanie dokonania samospalenia przed Pałacem Kultury i Nauki w proteście przeciwko włączeniu Polski do ZSRR. Jego ostatni dzień życia zamienia się w surrealistyczną wędrówkę po rozpadającej się Warszawie, podczas której spotyka dawnych znajomych, dygnitarzy i agentów. Utwór kończy się otwartą sceną, w której literat z kanistrem benzyny i zapałkami w dłoniach zbliża się do miejsca kaźni, błagając o siłę.

Autor: Dorota Blednicka Czas czytania: 13 min

Streszczenie w pigułce

Pewnego jesiennego poranka bezimienny literat budzi się w swoim warszawskim mieszkaniu z przeczuciem zbliżającego się końca. Odwiedzają go dawni znajomi z opozycjiUgrupowania lub osoby sprzeciwiające się polityce rządu, w PRL często działające nielegalnie., Hubert i Rysio, którzy żądają, by o ósmej wieczorem dokonał aktu samospaleniaRadykalna forma protestu politycznego polegająca na celowym podpaleniu własnego ciała. przed Pałacem KulturyDar narodu radzieckiego dla Polski, symbol sowieckiej dominacji nad Warszawą.. Ma to być protest przeciwko planowanemu przyłączeniu Polski do ZSRRZwiązek Socjalistycznych Republik Radzieckich, komunistyczne państwo istniejące w latach 1922–1991.. Pisarz, choć pełen wątpliwości, wyrusza w swoją ostatnią wędrówkę po mieście. Warszawa przypomina upiorny labirynt – daty w kalendarzach skaczą, mosty się zawalają, a obywatele żyją w totalnym letarguStan głębokiego uśpienia, tu w znaczeniu apatii i bierności społecznej..

Bohater spotyka galerię absurdalnych postaci: cynicznych cenzorówUrzędnik państwowy kontrolujący publikacje i widowiska pod kątem zgodności z linią partii., szalonych dygnitarzyOsoba zajmująca wysokie stanowisko państwowe lub partyjne., rosyjskich handlarzy i tajnych współpracownikówOsoba zwerbowana przez służby bezpieczeństwa do potajemnego donoszenia na innych.. W mieszkaniu przy ulicy Wiślanej odbiera niebieski kanisterPrzenośny zbiornik na płyny łatwopalne, w powieści rekwizyt przygotowywany do samobójstwa. z rozpuszczalnikiem i poznaje Rosjankę Nadieżdę, z którą łączy go krótki, intensywny romans. Towarzyszy mu również Tadzio Skórko, rzekomy fan z prowincji, który okazuje się agentem i grafomanemOsoba pisząca dużo, ale bez talentu literackiego.. Wieczorem literat odwiedza umierającego Huberta w szpitalu, a następnie żegna się z dawnymi kochankami na ogródkach działkowych. Ostatecznie dociera na plac Defilad, gdzie czekają na niego dysydenciOsoba przeciwstawiająca się panującej władzy, często represjonowana. i ekipa filmowa. Po otrzymaniu zastrzyku przeciwbólowego i pożegnaniu z Nadieżdą, rusza z zapałkami w stronę trybuny, błagając w myślach o siłę na ten ostateczny krok.

Streszczenie szczegółowe

Poranny wyrok

Obudził się pewnego jesiennego dnia. Przez jakiś czas leżał, wpatrując się w zachmurzone niebo. W oddali majaczył Pałac Kultury. Sięgnął po pierwszego papierosa, świadomy, że skraca swoje życie. Od dziecka marzył o rozstaniu ze światem, ale dopiero teraz czuł, że zbliża się moment, w którym będzie mógł godnie odejść. Przed snem przez ułamek sekundy wydawało mu się, że zrozumiał sens egzystencjiIstnienie ludzkie, często rozpatrywane w kontekście jego kruchości i sensu.. Za oknem dwie pijane kobiety wywróciły skrzynki z mlekiem. Kamienica, w której mieszkał, pamiętała czasy dekadenckiego stalinizmuSkrajnie totalitarny system polityczny oparty na terrorze, kulcie jednostki i pełnej kontroli państwa.. Z sufitu zjechał pająk, z którym pisarz koegzystowałWspółistnienie, życie obok siebie. od wiosny.

Postanowił się pomodlić. Modlił się własnymi słowami za siebie, bliskich i zmarłych przyjaciół. Czuł się wolny – jako jeden z nielicznych w kraju przezroczystego zniewolenia. Był anonimemOsoba nieznana, pozbawiona tożsamości w tłumie., którego dawne sukcesy odeszły w niepamięć. Zastanawiał się, co zwiastuje koniec jego świata. Przez okno obserwował wielkiego orła na ścianie Pałacu Kultury, wspartego na kuli ziemskiej otoczonej sierpem i młotem. W szufladzie pełnej starych rachunków znalazł pożółkłą kartkę z niedokończoną prozą. Zaczynała się od cytatu z XIX-wiecznego magnata o zwracaniu uczuć ku Rosji, jeśli wymagają tego interesy.

Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. W progu stali Hubert i Rysio. Ich rzadkie wizyty zawsze oznaczały kłopoty. Pisarz wpuścił ich, czując napięcie. Przez znajomości z opozycją podpisywał petycje przeciwko reżimowiSystem rządów oparty na przemocy i łamaniu praw obywatelskich., tracił pracę i znosił szykany. Zaproponował wódkę. Hubert przeszedł do sedna. Oświadczył, że kraj umiera, a oni przyszli z propozycją w imieniu kolegów. Zażądali, by dziś o ósmej wieczorem literat podpalił się pod budynkiem Komitetu CentralnegoNajwyższy organ władzy w partii komunistycznej. Partii.

Pisarz z trudem przełknął ślinę. Myślał, że żartują. Rysio wyjaśnił, że przeanalizowali kandydatury i wybór padł na niego. Jego nazwisko było znane na Zachodzie, więc czyn wstrząsnąłby opinią publiczną. Literat próbował protestować. Uważał, że ofiarę powinni złożyć ślepi demiurdzyTwórca, kreator; tu w znaczeniu artystów kształtujących fałszywą rzeczywistość. sztuki, którzy latami wysługiwali się władzy. Hubert uciął dyskusję. Stwierdził, że pisarz od lat żyje obsesją śmierci, więc nie powinien się jej bać. Wybuchła kłótnia. Nagle Hubert zesztywniał – miał atak. Rysio wepchnął mu do ust tabletki. W tym samym czasie do drzwi zapukał pijany robotnik, ostrzegając o odcięciu wody. Gdy Hubert poczuł się lepiej, wyjaśnił, że narodowi potrzebna jest majestatyczna śmierć. Kazał literatowi zjawić się o jedenastej na ulicy Wiślanej 63, gdzie będą czekać Halina i Nadzieżda. Zostawili mu polecenie i wyszli, pożyczając jeszcze pieniądze na taksówkę.

Wyjście w absurdalne miasto

Pisarz został sam. Rozmyślał o wyborze między honorową śmiercią a niehonorowym życiem. Do drzwi zapukał staruszek z poleceniem odcięcia gazu. Literat odparł, że gaz mu niepotrzebny, bo dziś umrze. Hydraulik roześmiał się, twierdząc, że to zły dzień na śmierć, bo miasto czeka na przyjazd radzieckiego sekretarza. Pisarz oddał staruszkowi swój płaszcz, prosząc, by czasem westchnął nad jego duszą. Włączył telewizor – trwała transmisja powitania dygnitarza przy dźwiękach MiędzynarodówkiPieśń hymniczna międzynarodowego ruchu robotniczego i komunistycznego..

Wyszedł na ulicę. Uderzył go zgiełk muzyki i widok zespołu ludowego tańczącego pod Pałacem Kultury. Kupił papierosy. Nad tłumem wisiał transparent: „Niech żyje czterdziesta rocznica Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej”. Jakiś rencista podsunął mu Trybunę LuduGłówny dziennik prasowy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, narzędzie propagandy.. Zaczęli się o nią szarpać, aż gazeta pękła na pół. Chwilę później zatrzymała go milicjaMilicja Obywatelska, formacja policyjna w państwach komunistycznych.. Zdziwił się, gdy funkcjonariusz podał datę: 22 lipca. Był pewien, że jest jesień. Z opresji wyciągnął go znajomy, Kolka Nachałow – syn generała KGBKomitet Bezpieczeństwa Państwowego, radziecka tajna policja i wywiad., który robił w Polsce lewe interesy.

Dobrze wiedzieć
Świat przedstawiony w powieści opiera się na grotesceKategoria estetyczna łącząca elementy sprzeczne, np. komizm z tragizmem, absurd z realizmem. i absurdzie. Czas jest płynny – bohaterowie podają różne daty, pory roku się mieszają, a przestrzeń Warszawy ulega ciągłemu rozpadowi (np. walące się mosty). To metafora rozkładu państwa totalitarnegoSystem rządów dążący do całkowitej kontroli nad życiem obywateli..

W barze mlecznym literat spotkał brata Rysia, Edka Szmidta. Edek, niegdyś genialny filozof, teraz wykładał w departamencie aluzji powołanym przez cenzuręKontrola publikacji przed ich wydaniem, mająca na celu usunięcie treści niewygodnych dla władzy.. Przekonywał pisarza, by pisał dla władzy, bo Rosja wkrótce prześcignie Amerykę. Literat zarzucił mu, że ze strachu ukrył się za ikonostasemOzdobna ściana z ikonami w cerkwi; tu metafora partyjnej fasady. partii. Wściekły Edek wybiegł z baru. Na ulicy do pisarza przyczepił się chłopak z prowincji, recytujący jego wiersze. Chwilę później tajny agent kazał mu wejść do bramy i sprawdził dowód. Pisarz czuł narastający ból głowy – kaca wynikającego z samego faktu życia w PRLPolska Rzeczpospolita Ludowa, oficjalna nazwa państwa polskiego w latach 1952–1989..

Mieszkanie na Wiślanej i niebieski kanister

Autobus zepsuł się tuż przed Powiślem. Literat dotarł na ulicę Wiślaną pieszo. Na klatce schodowej minął staruszka ze staroświecką teczką. Rozpoznał w nim towarzysza Sachera, dawnego członka Biura PolitycznegoWąskie grono najwyższych przywódców partii komunistycznej podejmujące kluczowe decyzje.. W mieszkaniu powitała go anemiczna Halina. W rogu na tapczanie leżał sparaliżowany człowiek z białą brodą. W telewizji transmitowano obrady. Nagle towarzysz Kobiałka podszedł do trybuny, podarł przemówienie i krzyknął: „Towarzysze zdrajcy! Towarzyszki świnie!”. Zaczął się rozbierać, po czym transmisję przerwano. Sparaliżowany staruszek odezwał się, wspominając, że po wojnie siedział w łagrachObóz pracy przymusowej w ZSRR, miejsce zsyłki więźniów politycznych. akowskich. Zapytał pisarza, czy się boi.

Halina wezwała literata do drugiego pokoju. Poinformowała o zmianie planów: miał podpalić się przed Salą Kongresową. Wyszła po rozpuszczalnik, zostawiając go z Nadieżdą. Ruda Rosjanka niespodziewanie upadła na kolana i pocałowała go w rękę. Wyznała, że zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia i z miłości chciała popełnić samobójstwo. Nalała syberyjskiej nalewkiMocny alkohol, w powieści symbolizujący rosyjskie wpływy i fatalizm.. Zaproponowała wspólną ucieczkę. Pisarz odmówił, choć czuł do niej nagłe, silne uczucie. Kochali się. Kiedy zadzwonił telefon, Halina zapytała o kolor kanistra. Pisarz bez namysłu wybrał niebieski.

Gdy Halina wróciła z kanistrem, literat wyszedł. W sieni znów spotkał Sachera. Przypomniał sobie, jak przed laty to właśnie Sacher wyrzucił go z partii, paradoksalnie zwracając mu wolność. Zjedli wtedy wspólnie posiłek – ofiara i kat.

Walący się świat i kino „Wołga”

Na ulicy jedno z przęseł mostu PoniatowskiegoJeden z głównych mostów w Warszawie, jego zawalenie to symbol rozpadu infrastruktury państwa. osunęło się do wody. Ludzie uciekli w panice, a środkiem rzeki płynęło hasło ułożone ze świeczek: „Zbudowaliśmy socjalizmUstrój społeczno-gospodarczy, w teorii oparty na równości, w praktyce PRL – system niedoborów i opresji.!”. Pisarz znów spotkał chłopaka z prowincji. Przedstawił się jako Tadzio Skórko i poprosił, by mógł mu towarzyszyć. Z okna wychyliła się Halina. Krzyknęła, że Hubert umiera i muszą jechać do kina „Wołga”.

Przed kinem świecił neonŚwiecąca rura gazowa używana w reklamach świetlnych, charakterystyczny element miast PRL. anonsujący radziecką komedię, choć w rzeczywistości grano polski film Władka Bułata. W witrynie mięsnego leżała liczba „50” ułożona z atrapImitacja przedmiotu, tu symbolizująca fałsz i braki w zaopatrzeniu. kiełbas. W biurze kierownika kina leżał nieprzytomny Hubert. Gdy odzyskał zmysły, zapytał pisarza, czy jest gotów. Literat tracił wiarę w sens ofiary. Uważał, że ludzie śpią w letargu. Hubert wierzył, że śmierć ich przebudzi. Zjawili się sanitariusze i zabrali Huberta. Pisarz spotkał reżysera Bułata. Wyznał mu, że od lat nic nie pisze, bo stracił wiarę. Tworzył jedynie testamentDokument zawierający ostatnią wolę; tu metafora pożegnania ze światem.. Bułat, przerażony sytuacją, uciekł, tłumacząc się wyjazdem do Ameryki.

Podziemia restauracji „Paradyze”

Literat i Tadzio ruszyli do restauracji „Paradyze”. Po drodze minęli ludzi rozrzucających ulotki z informacją, że Polska kandyduje do Związku Radzieckiego. W lokalu pisarz został skierowany do ukrytego pokoju. Tam elegancki mężczyzna i brutalny Zenek zaczęli go przesłuchiwać. Literat zorientował się, że to lokal kontaktowy opozycji pozytywnejOksymoron oznaczający rzekomą opozycję, która w rzeczywistości współpracuje z władzą., do której należał sam pierwszy sekretarz. Dostał zastrzyk i zemdlał z bólu.

Obudził się w poczekalni. Obok siedział towarzysz Kobiałka. Wyznał, że odczuwa ulgę po swoim buncie na trybunie. Czekał na wywózkę do szpitala psychiatrycznego. Zenek poinformował Kobiałkę, że oficjalnie uznano go za wariata. Pisarz wrócił na salę restauracyjną. Spotkał Kolkę Nachałowa i Rysia Szmidta. Rysio poinformował go, że Hubert nie żyje, choć wciąż podtrzymują go maszyny. Literat rozmawiał z Cabanem, kolejnym opozycjonistąDziałacz polityczny sprzeciwiający się legalnej władzy., ale ten potraktował go z obojętnością.

Kolka zaciągnął pisarza do kuchni. Pijany szef kuchni otworzył tajne drzwi prowadzące do podziemnej kaplicy. Trwał tam tajny bankiet dla najwyższego kierownictwa. Na podium leżały insygnia koronacyjneSymbole władzy monarszej (korona, berło, jabłko), tu wystawione na sprzedaż. królów polskich wraz ze SzczerbcemMiecz koronacyjny królów Polski, najważniejsza relikwia narodowa.. Okazało się, że niemiecki delegat, doktor Gonsiorek, przyjechał kupić województwo zielonogórskie. Edek Szmidt, jako ekspert, tańczył z Niemcem. Pisarz, przerażony tym absurdem, zaczął krzyczeć, że AntychrystW tradycji chrześcijańskiej przeciwnik Chrystusa; tu uosobienie zła tkwiącego w systemie i ludziach. zstąpił na ziemię, ale nikt go nie słuchał.

Ostatnie pożegnania

W szatni literat odebrał bańkę z rozpuszczalnikiem. Na zewnątrz czekała Nadzieżda. Poszli w ruiny dawnej redakcji „Szpilek”. Dziewczyna wyznała, że jej też często śni się Antychryst. Kochali się na podłodze. Nagle pojawił się urzędnik i wypisał mandat na dziesięć tysięcy złotych za zbliżenie w miejscu publicznym. Nadzieżda chciała iść z pisarzem pod Pałac, ale kazał jej zostać. Pożegnali się.

Pisarz spotkał Tadzia. Wściekły, uderzył go w twarz. Tadzio przyznał się, że ma czterdzieści lat, pisze wiersze i pracuje dla aparatu bezpieczeństwaRozbudowany system służb specjalnych i milicji służący do inwigilacji i represji.. Błagał o wybaczenie. Pojechali tramwajem pod szpital. Pisarz wszedł na salę reanimacyjnąZespół czynności mających na celu przywrócenie podstawowych funkcji życiowych.. Pocałował zimne czoło Huberta. Lekarz zapowiedział odłączenie maszyn o siódmej, ale literat poprosił, by zrobiono to o ósmej – w godzinę jego własnej śmierci.

Przed szpitalem znów spotkał Sachera, który pisał pamiętniki. Chwilę później napadła go miejska partyzantkaZbrojne oddziały walczące z regularną armią lub władzą; tu groteskowa grupa bandytów.. Gdy powiedział, że idzie się spalić, uciekli. Wędrując przez ogródki działkowe, trafił na ognisko. Siedziały tam jego dawne kochanki: Lucyna, Rena, Kasia. Wypili toast. Kobiety zaczęły się kłócić o jego romanse. Wyznał, że zawsze starał się je kochać. Wycofał się w mrok. Odwiedził jeszcze przyjaciela Jana, który siedział zamknięty w wannie. Pisarz szukał u niego rady, czy warto umierać, ale Jan milczał. W mieszkaniu odebrał telefon od dziennikarza Associated PressAmerykańska agencja prasowa, symbol zachodnich mediów i wolnego świata., po czym ktoś z bezpieki zagroził mu wyłączeniem linii.

Droga na stos

Z nieba zaczął padać śnieg. Tadzio szedł za literatem krok w krok, obiecując, że napisze reportaż o jego ostatniej drodze. Pisarz znalazł cegłę i groził, że go zabije, ale Tadzio tylko zabrał mu ją na pamiątkę. Zbliżali się do Pałacu Kultury. Pisarz myślał o ucieczce, zmianie nazwiska, życiu z Nadieżdą, ale wiedział, że to niemożliwe.

Na placu Defilad zobaczył wyszczerbioną kolumnadę Sali Kongresowej. Czekały tam kamery, reflektory i znajomi: Nadzieżda, Rysio, Caban, Edek Szmidt, reżyser Bułat. Ktoś zrobił mu zastrzyk przeciwbólowy. Na monitorach widać było polskiego sekretarza, który osunął się bezwładnie. Caban dał znak, że już czas. Nadzieżda próbowała go powstrzymać, zasłaniając własnym ciałem. Pisarz pogłaskał ją po głowie. Ściskał w dłoni zapałki. Zapalono reflektory. Pożegnał się z Rosjanką, obiecując jej wieczną miłość.

Przypomniał sobie olśnienie z poprzedniej nocy: to ludzie stworzyli Boga, żeby chronił ich przed nimi samymi. Zaczął iść w stronę platformy. Nogi ciążyły mu jak ołów. W myślach błagał ludzi, by dodali mu sił – jemu i każdemu, kto wraz z nim szedł na całopalenie.

Mała apokalipsa
Podejmij wyzwanie — poznaj lekturę!
Kliknij artykuł na liście, żeby oznaczyć jako przeczytany.
0 / 17  ·  0% ukończone
Nie daj się zaskoczyć w szkole — czytaj następny artykuł