Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Wstęp

Utwór Nasza szkapa opublikowany został w 1890 roku. Opisane w nim zostały losy rodziny Mostowiaków. Ich życie to historia skrajnej nędzy, ale też historia miłości i wzajemnego szacunku. Dziecięcy narrator przedstawia świat, który jest dla niego naturalny. Swoją oczywistością i dosłownością opisów przykuwa uwagę czytelnika Obraz rzeczywistości, widzianej oczami dziecka, w której przeplata się motyw smutku z powodu śmierci matki i żalu po utraconej, ukochanej szkapie, fascynuje i porusza.. Właśnie tym, co dla bohaterów wydaje się tak normalne.


Plan wydarzeń „Naszej szkapy”


1.Ojciec traci pracę przy wożeniu żwiru.
2.Decyzja o sprzedaży łóżka chłopców.
3.Targowanie się z handlarzem.
4.Wizyta lekarza.
5.Pierwsza noc na podłodze.
6.Kolejna wizyta handlarza i sprzedaż szafy.
7.Pogorszenie się stanu zdrowia matki.
8.Próby dostosowania się do zaleceń lekarza.
9.Wyprzedaż kolejnych sprzętów.
10.Gniew i bezradność ojca.
11.Rady Felka.
12.Ojciec sprzedaje kożuch.
13.Rozpacz matki.
14.Kolejna wizyta lekarza.
15.Wyczekiwanie na wiosnę.
16.Głód w domu Mostowiaków.
17.Sprzedaż rondla, żelazka i moździerza.
18.Odwilż.
19.Brak pieniędzy na lekarstwa.
20.Ojciec i matka wspominają szczęśliwe chwile.
21.Gra ojca na harmonijce.
22.Płacz ojca.
23.Bieda w domu Mostowiaków.
24.Rozmowa o sprzedaży szkapy.
25.Miłość chłopców do szkapy.
26.Zalecenia lekarza.
27.Wizyta pana Smolika i sprzedaż szkapy.
28.Rozpacz chłopców.
29.Śmierć matki.
30.Lament sąsiadek.
31.Przyjazd pana Smolika i radość chłopców na widok szkapy.
32.Droga na cmentarz i beztroskie zachowanie chłopców.
33.Pogrzeb.
34.Chłopcy przystrajają szkapę kwiatami.

Nasza szkapa - narrator i narracja


W Naszej szkapie mamy do czynienia z [em]narratorem dziecięcym[/em]. Takie ukształtowanie narracji implikuje kilka kwestii szczegółowych.
Narrator nie ujawnia wyraźnie z jakiej perspektywy snuje swój wywód. Nie jest wyraźnie stwierdzone czy dystans czasowy oddzielający narratora od opowiadanych wydarzeń to kilka lat czy też krótszy okres czasu.

Kolejnej sprawie, jakiej należy się przyjrzeć, jest kwestia składniowego i leksykalnego ukształtowania narracji. Inaczej sprawa ma się w narracji głównej, a odmiennie w partiach dialogowych utworu. Trzeba stwierdzić, że narracja główna nie stanowi autentycznego zapisu wspomnień plebejskiego chłopca. Posługuje się on bowiem niespotykanym w tym środowisku słownictwem (można wspomnieć chociażby o takim wyrazie jak „libertyn”, który na pewno nie należy do słownika dziecięcego narratora), dokonuje interpretacji zdarzeń wykraczających poza możliwości poznawcze dziecka z ubogiej rodziny. Również budowa zdań, ich struktura składniowa, nie odpowiada językowi, jakim z dużym prawdopodobieństwem mógłby posługiwać się chłopiec. Dla przykładu przyjrzyjmy się takiemu zdaniu: Do szkapy odnosiliśmy wszystkie sprawy życia, o jej względy i łaski ubiegaliśmy się jeden po drugim. lub innemu wstępu: Spojrzeliśmy po sobie. Dwie złote iskry zabłysły w siwych oczach Felka.. Ukazują one wyraźnie, że język głównego narratora (na płaszczyźnie narracji głównej) to język literacki - z jego precyzyjnym ukształtowaniem, metaforyką, słownictwem. Jednocześnie w tok narracji wplecione są elementy gwarowe. Opowiadacz nie dąży więc do dokumentalnego zapisu, ale posługuje się przemyślaną [em]stylizacjią[/em].

Inną sytuację napotykamy w partiach dialogowych utworu. Tu dość konsekwentnie spotykamy się z autentycznym zapisem gwarowym.(np. -Tera ci się za nią siaki taki grosina weźmie, a jak przychudnie, boć już i sieczki ujmuję, to kto co za nią da?.
Splatają się więc ze sobą dwa style opowiadania: narracja główna ukształtowana zgodnie z normami języka literackiego, w którą wplecione są elementy gwary oraz partie dialogowe, w całości zapisane „mową warszawską”. W ten sposób Konopnicka harmonizuje poszczególne płaszczyzny narracji i uzyskuje jednolity efekt stylizacji.

Krzywda dziecka ukazana w utworze


Dobrze jest czasem zanalizować łza po łzie, krzywda po krzywdzie, jakąś ciemną dolę, z której nazwą oswoiliśmy się już tak dalece, że ani na sercu naszym, ani na uchu nawet nie robi wrażenia.
. Tak pisała Konopnicka o utworach Bolesława Prusa. Jej słowa znakomicie przystają do własnej twórczości pisarki. W czasach współczesnych autorce, nędza, głód choroba były częstymi tematami małych form prozatorskich. Jednak po raz kolejny podejmuje się ona zanalizowania tych właśnie przestrzeni ludzkiego życia.

Na pierwszy plan wysuwają się postaci Felka, Wicka i Piotrusia. Dzieci są tak przyzwyczajone do nędzy, że wydaje się ona czymś zupełnie naturalnym. I może właśnie ta oczywistość staje się tak bardzo uderzająca, tym bardziej, że z każdym dniem bieda staje się coraz bardziej dojmująca. Starsi chłopcy - Felek i Wicek - starają się dzielnie stawić czoła codzienności. Patrzą na wyprzedawanie kolejnych domowych sprzętów z zaciekawieniem: sprzedane łóżko, oznacza, że będą, „tak jak dorośli”, spali na ziemi (co w ich środowisku okazuje się zupełnie normalne), układy z „handlem” to okazja do psot i zarobienia niewielkich sum pieniędzy. Chłopcy wiedzą co oznacza wyprzedaż kolejnych przedmiotów -w domu pojawi się coś do jedzenia i może przez chwilę będzie ciepło. Nie widzą tragizmu sytuacji i prześcigają się propozycjach dotyczących sprzedaży kolejnych sprzętów. Tylko Piotruś reaguje płaczem na niewygody, zimno i głód. Bracia, widząc to, próbują wspomóc brata. Felek codziennie dzieli się z bratem skromną porcją chleba. W oczach Wicka jest to bohaterstwo, na które prawdopodobnie sam by się nie zdobył.

W opowiadanie wplecione są lakoniczne informacje na temat skrajnej nędzy dzieci:Tego dnia tośmy długo śniadania nie jedli, a obiadu to też nie było.. O wyniszczającej biedzie narrator opowiada jednak bez patosu, tak bardzo jest normalna w świecie bohaterów:
I patrząc na Piotrusia, który na swoich krótkich, pałąkowatych nogach, z dużym, rozdętym ziemniakami brzuchem przez izbę się toczył, wybuchnęliśmy obydwaj szalonym, niepowstrzymanym śmiechem.
Chłopcy wydają się odnajdywać w realiach, w jakich przyszło im żyć.

Żal i ogromny smutek wywołuje w nich dopiero wiadomość o sprzedaży klaczy, którą niezmiernie kochali, która stanowiła nieodłączną część ich życia. Z troską opiekowali się zwierzęciem i obserwowali każde jej zachowanie. Tą krzywdę odczuwają w sposób najbardziej dojmujący, reagują złością i próbują na swój sposób wyładować emocje:
Za czym my się oba za czupryny chwycili i splątali jak kłębek.(...) A taka w nas żałość była, taka z tej żałości srogość, że żaden pary nie puścił, nie pisnął nawet.

Zamknięci w getcie biedy nie wiedzą, że jest inny, bardziej dostatni świat. Nie mają właściwie szans na wyrwanie się z niego, a ich nieświadomość potęguje krzywdę, jakiej doświadczają w całym swoim życiu

Krzywda dziecka ukazana w utworze


Dobrze jest czasem zanalizować łza po łzie, krzywda po krzywdzie, jakąś ciemną dolę, z której nazwą oswoiliśmy się już tak dalece, że ani na sercu naszym, ani na uchu nawet nie robi wrażenia.
. Tak pisała Konopnicka o utworach Bolesława Prusa. Jej słowa znakomicie przystają do własnej twórczości pisarki. W czasach współczesnych autorce, nędza, głód choroba były częstymi tematami małych form prozatorskich. Jednak po raz kolejny podejmuje się ona zanalizowania tych właśnie przestrzeni ludzkiego życia.

Na pierwszy plan wysuwają się postaci Felka, Wicka i Piotrusia. Dzieci są tak przyzwyczajone do nędzy, że wydaje się ona czymś zupełnie naturalnym. I może właśnie ta oczywistość staje się tak bardzo uderzająca, tym bardziej, że z każdym dniem bieda staje się coraz bardziej dojmująca. Starsi chłopcy - Felek i Wicek - starają się dzielnie stawić czoła codzienności. Patrzą na wyprzedawanie kolejnych domowych sprzętów z zaciekawieniem: sprzedane łóżko, oznacza, że będą, „tak jak dorośli”, spali na ziemi (co w ich środowisku okazuje się zupełnie normalne), układy z „handlem” to okazja do psot i zarobienia niewielkich sum pieniędzy. Chłopcy wiedzą co oznacza wyprzedaż kolejnych przedmiotów -w domu pojawi się coś do jedzenia i może przez chwilę będzie ciepło. Nie widzą tragizmu sytuacji i prześcigają się propozycjach dotyczących sprzedaży kolejnych sprzętów. Tylko Piotruś reaguje płaczem na niewygody, zimno i głód. Bracia, widząc to, próbują wspomóc brata. Felek codziennie dzieli się z bratem skromną porcją chleba. W oczach Wicka jest to bohaterstwo, na które prawdopodobnie sam by się nie zdobył.

W opowiadanie wplecione są lakoniczne informacje na temat skrajnej nędzy dzieci:Tego dnia tośmy długo śniadania nie jedli, a obiadu to też nie było.. O wyniszczającej biedzie narrator opowiada jednak bez patosu, tak bardzo jest normalna w świecie bohaterów:
I patrząc na Piotrusia, który na swoich krótkich, pałąkowatych nogach, z dużym, rozdętym ziemniakami brzuchem przez izbę się toczył, wybuchnęliśmy obydwaj szalonym, niepowstrzymanym śmiechem.
Chłopcy wydają się odnajdywać w realiach, w jakich przyszło im żyć.

Żal i ogromny smutek wywołuje w nich dopiero wiadomość o sprzedaży klaczy, którą niezmiernie kochali, która stanowiła nieodłączną część ich życia. Z troską opiekowali się zwierzęciem i obserwowali każde jej zachowanie. Tą krzywdę odczuwają w sposób najbardziej dojmujący, reagują złością i próbują na swój sposób wyładować emocje:
Za czym my się oba za czupryny chwycili i splątali jak kłębek.(...) A taka w nas żałość była, taka z tej żałości srogość, że żaden pary nie puścił, nie pisnął nawet.

Zamknięci w getcie biedy nie wiedzą, że jest inny, bardziej dostatni świat. Nie mają właściwie szans na wyrwanie się z niego, a ich nieświadomość potęguje krzywdę, jakiej doświadczają w całym swoim życiu

Mapa serwisu: