Nasza szkapa - streszczenie krótkie i szczegółowe
Nowela „Nasza szkapa” opowiada o dramatycznych losach ubogiej warszawskiej rodziny Mostowiaków, która z powodu biedy musi wyprzedawać cały swój majątek. Historia kończy się śmiercią chorej matki i tragicznym pogrzebem, podczas którego dzieci nie rozumieją powagi sytuacji. Głównym motywem utworu jest ogromna miłość chłopców do tytułowego konia, kontrastująca z dramatem dorosłych.
Spis treści
Nowela to krótki utwór literacki. Ma prostą fabułę, mało bohaterów i wyraźny punkt kulminacyjny na samym końcu.
Streszczenie w pigułce
Filip Mostowiak traci dobrze płatną pracę przy przewozie żwiruGruby piasek z drobnymi kamykami, używany w budownictwie.. Rodzina popada w skrajną biedę. Matka chłopców, Anulka, ciężko choruje. Potrzebuje lekarstw oraz lepszego jedzenia. Aby zdobyć pieniądze, ojciec zaczyna wyprzedawać domowe sprzęty. Najpierw pod młotek idzie łóżko synów: Felka, Wicka i Piotrusia. Potem znikają kolejne rzeczy: szafa, krzesła, a nawet ukochana harmonijka ojca. Dzieci początkowo traktują te zmiany jak świetną zabawę. Cieszą się ze spania na podłodze. Nie rozumieją, że ich matka umiera. W końcu ojciec musi sprzedać to, co chłopcy kochają najbardziej – starą szkapę. Kupuje ją dorożkarz Łukasz Smolik. Niedługo potem Anulka umiera. W dniu pogrzebu Smolik przyjeżdża po trumnę wozem ciągniętym przez dawną szkapę Mostowiaków. Chłopcy są tak zachwyceni widokiem zwierzęcia, że zupełnie ignorują pogrzeb własnej matki. Idą za koniem, nie zwracając uwagi na zakopywaną trumnę.
Streszczenie szczegółowe
Bieda zagląda do domu
Filip Mostowiak wraca z pracy bardzo zdenerwowany. Skończyły się zlecenia na przewóz żwiru. Odtąd może wozić swoją szkapą jedynie piasek, co oznacza znacznie mniejsze zarobki. Wszyscy domownicy są zmartwieni. W domu brakuje jedzenia. Chora matka, Anulka, nie ma medykamentówPrzestarzałe określenie na lekarstwa i środki medyczne..
Ojciec wpada na pomysł. Postanawia sprzedać łóżko, na którym śpią jego trzej synowie: Felek, Wicek i Piotruś. Chłopcy są zachwyceni. Felek ze szczęścia fika koziołki. Myślą, że spanie na podłodze uczyni ich bardziej dorosłymi. Zdejmują siennikWielki worek wypchany słomą lub sianem, który dawniej służył za materac. i zauważają, że łóżko jest zepsute. Brakuje w nim dwóch desek.
Narrator pierwszoosobowy – wydarzenia w utworze opowiada Wicek, jeden z synów. Dzięki temu poznajemy świat z perspektywy naiwnego dziecka, które nie rozumie tragedii dorosłych.
Miejscowy handlarz chce się wycofać z zakupu. W końcu drastycznie obniża cenę i żąda dorzucenia poduszki. Chłopcy nic sobie z tego nie robią i rzucają się nią dla zabawy. Matka prosi, by zostawić chociaż poszewkę. Okazuje się, że poduszka jest rozpruta. Handlarz zabiera więc jeszcze kołdrę. Chłopcy chwalą się kolegom nowym miejscem do spania. Józek od krawca gasi ich entuzjazm. Mówi, że on śpi na ziemi już od dwóch lat.
Znikające meble
Za zarobione pieniądze ojciec wzywa lekarza. Kupuje jedzenie i lekarstwa dla matki. Wieczorem chłopcy kładą się na podłodze. Trudno im się skupić na modlitwie. Ojciec z czułością przykrywa ich swoim granatowym płaszczem. Nad ranem robi się zimno. Piotruś zaczyna płakać, więc matka bierze go do swojego łóżka.
Handel (zawód) – w XIX wieku po podwórkach chodzili wędrowni handlarze. Skupowali stare meble, ubrania i sprzęty, by je potem drożej sprzedać.
Po kilku dniach handlarz wraca. Ogląda sprzęty i proponuje kupno szafy. Rodzice zgadzają się z trudem. Brakuje pieniędzy na opał. Po wyniesieniu szafy chłopcy znajdują w kącie guzik i nieżywą bożą krówkęDawna, potoczna nazwa biedronki.. Ojciec wbija w ścianę dwa gwoździe. Wiesza na nich sukienki matki: brązową i modrąIntensywny, głęboki odcień koloru niebieskiego..
Stan Anulki ciągle się pogarsza. Lekarz zaleca jedzenie rosołu i mięsa. Handlarz zaczyna przychodzić regularnie. Nawet podwórzowy pies Hultaj przestaje na niego szczekać. Żyd kupuje cztery krzesła obiadowe. Chłopcy pomagają mu je zanieść na ulicę Ordynacką. Dostają za to drobne monety.
Felek nabiera ochoty na kolejne transakcje. Podsuwa ojcu pomysły na sprzedaż garnka, balii i zegara. Rodzice są załamani jego zachowaniem.
Poszedł precz! - fuknął na niego ojciec, który teraz prawie ciągle był czegoś zły i smutny.
- Felek! Co ty gadasz? - odezwała się słabym głosem matka. - A toć byś ty niedługo duszę w ciele przedał?
Rodzinne skarby pod młotek
Felek proponuje sprzedaż rondla, moździerza i żelazka. Dla Wicka brzmi to jak profanacjaBrak szacunku dla czegoś, co jest uznawane za święte lub bardzo ważne.. Te przedmioty to rodzinne skarby.
Na półce wprost drzwi ustawione błyszczały olśniewające, złote prawie. Środkowe miejsce zajmował rondel. (...) Przy nim stał moździerz z tłuczkiem z jednej strony, a żelazko z drugiej.
Ojciec tym razem nie krzyczy na Felka. Tylko smutnieje. Pieniędzy nie starcza już na mięso, kupują jedynie kości na krupnik. Następnego dnia Filip wraca do domu zmarznięty. Sprzedał swój jedyny kożuch. Anulka jest przerażona, ale mąż udaje, że nic się nie stało. Ukradkiem ociera łzy.
Mróz trzyma mocno. Piotruś przestaje chodzić do ochronkiDawny odpowiednik dzisiejszego przedszkola lub świetlicy dla biednych dzieci.. Grzeje się w nogach łóżka matki. Brakuje węgla. Matka prosi Wicka, by zaniósł żelazko do maglarkiKobieta zajmująca się maglowaniem, czyli prasowaniem pościeli w specjalnej maszynie.. Kobieta jednak odmawia zakupu. W końcu handlarz kupuje rondel, moździerz i żelazko. Nazywa je szmelcemStare, zniszczone przedmioty z metalu, które nadają się tylko na złom. i płaci zaledwie dziewięć złotych.
Ostatnie poświęcenie ojca
Mieszkanie jest wyczyszczone na glancPotoczne określenie oznaczające wyczyszczenie czegoś do połysku, idealnie.. Zniknęły wszystkie meble i płaszcz ojca. Matka czuje się coraz gorzej. Nie ma lekarstw.
Pewnego dnia ojciec wyjmuje z kuferka swoją harmonijkę. Siada przy łóżku żony i gra wesołe melodie. Wspominają czasy, gdy się poznali. Anulka w końcu zasypia. Wtedy Filip zaczyna grać bardzo smutne pieśni. Wszyscy mają łzy w oczach. Mężczyzna wstaje i wychodzi. Sprzedaje ukochany instrument, by kupić węgiel, herbatę i lekarstwo.
Wyrok na szkapę
Rano chłopcy budzą się w dobrych humorach. Felek wciąga brzuch i żartuje, że zostanie pajacem. Ojciec przerywa te zabawy. Ogłasza, że muszą sprzedać szkapę. Koń nie zarabia, a kosztuje.
Szkapę kochaliśmy niezmiernie. Jak tylko zapamiętam, na świecie zawsze był ojciec, matka i szkapa. (...) Szkapa należała do nas, a my do niej; ani my od niej, ani ona od nas nie mogła się odłączyć.
Dla chłopców to koniec świata. Płaczą razem z rodzicami. Od tej pory spędzają w stajni całe dnie. Z matką jest bardzo źle. Doktor robi ojcu wyrzuty, że w izbie jest zimno. Filip wyjmuje z szkaplerzaRodzaj medalika lub kawałka materiału noszonego na piersiach z powodów religijnych. srebrny pieniądz z Matką Boską. Kupuje za to mleko i węgiel.
Do stajni przychodzi Łukasz Smolik. To bogaty dorożkarz z Pragi i chrzestny Piotrusia. Zaczyna się targ. Smolik wytyka, że koń ma szpatPrzewlekła choroba stawów u koni, powodująca kulawiznę. i jest ślepy na jedno oko. W końcu kupuje zwierzę. Widząc stan Anulki, obiecuje, że w razie śmierci przewiezie ją na cmentarz za darmo.
Śmierć matki i niezwykły pogrzeb
Anulka umiera cichutko w nocy. Śpiący obok Piotruś niczego nie zauważa. Sąsiadki zbiegają się do izby. Litują się nad sierotami. Chłopcy płaczą, ale są oszołomieni zamieszaniem. Wieczorem ojciec długo siedzi przy zmarłej żonie.
Rankiem bracia słyszą rżenie. Wybiegają na dwór. Stoi tam Smolik z ich ukochaną szkapą. Chłopcy rzucają się do zwierzęcia. Tulą je i głaszczą. W tym samym czasie z suterenyMieszkanie znajdujące się częściowo poniżej poziomu ziemi, w piwnicy. wynoszona jest trumna.
Smolik powozi wozem. Ojciec idzie za trumną ze spuszczoną głową. Chłopcy wesoło biegają wokół szkapy. Przechodnie dziwią się, widząc tak nietypowy konduktUroczysty pochód ludzi towarzyszących zmarłemu w drodze na cmentarz.. Na cmentarzu grób nie jest jeszcze gotowy. Chłopcy rwią trawę i karmią klacz.
Przychodzi ksiądz. Zaczyna modlitwę. Ojciec gorzko płacze, patrząc w niebo. Nagle ciszę przerywa radosny okrzyk Piotrusia. Cieszy się, bo koń je mu z ręki. Ksiądz odchodzi. Smolik żegna się z ojcem i rusza wozem w stronę bramy.
Chłopcy natychmiast ruszają za szkapą. Piotruś idzie przodem. Wicek i Felek kroczą po bokach konia niczym giermkowiePomocnik rycerza. Tu: chłopcy dumnie kroczący obok konia.. Tworzą radosny, tryumfalny pochód. W tle słychać głuchy łoskot ziemi spadającej na trumnę ich matki.