Obraz krajów i narodów w „Podróżach z Herodotem”
Ryszard Kapuściński w „Podróżach z Herodotem” kreśli wyraziste, oparte na kontrastach portrety państw azjatyckich i afrykańskich z połowy XX wieku. Zderza uduchowione, chaotyczne Indie z zamkniętymi, zuniformizowanymi Chinami epoki Mao Zedonga. Z kolei Afrykę ukazuje jako kontynent wstrząsany dekolonizacją, wojnami domowymi i politycznymi przewrotami, na przykładzie Konga, Etiopii czy Algierii.
Indie
Pierwszym azjatyckim państwem na trasie reportera są Indie. Uderza go wszechobecna duchowość. Na każdym kroku mija święte miejsca i modlących się ludzi. Symbolem tego religijnego skupienia staje się rzeka Ganges. Na jednym brzegu wierni odprawiają rytuały oczyszczenia, na drugim płoną stosy pogrzebowe, z których popiół trafia prosto do wody.
Społeczeństwo hinduskie jawi się jako skomplikowana struktura. Reporter zauważa, że jest ono:
pedantycznie, koronkowo unizanym splotem ról i przydziałów, zaszeregowań i przeznaczeń, i wymagało wielkiego doświadczenia, bystrej intuicji i wiedzy, żeby tę drobiazgowo utkaną strukturę przeniknąć i poznać.
Kraj ten przytłacza bogactwem kulturowymWynika z tysięcy lat historii, setek języków i dialektów oraz współistnienia wielu religii, m.in. hinduizmu, buddyzmu i islamu.. Kapuściński widzi tu nieskończoność bogów, mitów, ras i języków. Równocześnie Indie to przestrzeń drastycznych kontrastów. Obok ociekającego przepychem pałacu radży funkcjonuje dworzec w Kalkucie. Koczują tam dziesiątki tysięcy bezdomnych, umierających z głodu ofiar niedawnego konfliktu między hindusami a muzułmanami. Ulice miast toną w hałasie, tłoku i brudzie, a każda z niezliczonych świątyń poświęcona jest innemu bóstwu.
Chiny
Chiny stanowią całkowite przeciwieństwo Indii. To państwo hermetyczne, odcięte od świata. Życie obywateli kręci się wokół słów wodza – Mao ZedongaPrzywódca komunistycznych Chin, twórca maoizmu. Jego rządy pochłonęły miliony ofiar w wyniku głodu i terroru politycznego.. Ulice toną w czerwonych transparentach z hasłem: „Pilnie studiujcie wiekopomne myśli przewodniczącego Mao!”.
Kapuściński odnajduje tu Wielką Metaforę – Wielki Mur. Kraj Środka to dla niego państwo murów, które wyrastają dosłownie wszędzie. Reporter ocenia, że energię marnowaną na ich wznoszenie można by spożytkować na rozwój rolnictwa lub edukacji. Chińska ulica to morze rowerzystów i maszerujących parami dzieci z czerwonymi chorągiewkami. Przestrzeń zdominowały dwa kolory: żółć budynków i granat drelichów. Ludzie noszą identyczne ubrania, torby i czapki.
Kapuściński odwiedził Chiny w 1957 roku, tuż przed wielkimi kampaniami politycznymi Mao Zedonga, takimi jak „Wielki Skok Naprzód”. Już wtedy dostrzegł totalitarne ujednolicenie społeczeństwa, zniszczenie indywidualizmu i wszechobecną propagandę, która wkrótce doprowadziła kraj do katastrofy gospodarczej i humanitarnej.
Zestawienie Chińczyków z Hindusami wypada jednoznacznie. Mieszkańcy Chin są spięci, czujni i zdyscyplinowani. Tłum formuje się w równe szeregi. Ludzie ci są karni, skupieni na celu, a ich twarze wydają się gładkie, pozbawione indywidualnych rysów.
Afryka
Obraz Afryki w reportażach to mozaika nowo powstałych państw, zmagających się z dziedzictwem kolonializmu. W Sudanie, słuchając koncertu Louisa Armstronga, narrator uświadamia sobie przepaść między współczesnymi Afrykańczykami a potomkami dawnych amerykańskich niewolników.
Kongo to terytorium trawione przez wojnę. Uzyskanie niepodległości uruchomiło lawinę walk międzyplemiennych, które przerodziły się w krwawą wojnę domową. Kapuściński widzi Kongo jako kraj uchodźców. Całe plemiona i pojedyncze rodziny przemieszczają się z całym dobytkiem w poszukiwaniu bezpiecznego schronienia. Wszędzie panuje głód i nędza, a bratobójcze walki obnażają niszczącą siłę konfliktów zbrojnych.
Zupełnie inaczej funkcjonuje Etiopia. Władzę absolutną sprawuje tam cesarzOstatni cesarz Etiopii. Kapuściński poświęcił jego rządom i upadkowi osobną książkę zatytułowaną „Cesarz”.. Opozycja nie istnieje, a nieliczne grupy buntowników ukrywają się w niedostępnych rejonach kraju. Jedynie w okresie przedświątecznym nastroje na tyle się uspokajają, że reporter może wyjechać sto, dwieście kilometrów poza stolicę, Addis Abebę.
Kolejnym przystankiem jest Algieria w 1965 roku, w momencie zamachu stanu. Obalony zostaje popularny Ahmed Ben Bella, a władzę przejmuje Sztab Generalny z milczącym Huarim BumedienemAlgierski polityk i wojskowy, który po zamachu stanu wprowadził w kraju rządy autorytarne oparte na wojsku i socjalizmie. na czele. Sam przewrót jest niewidoczny dla zwykłych ludzi – rozgrywa się w zamkniętej dzielnicy rządowej.
Algier leży na styku chrześcijaństwa i islamu. Kapuściński dzieli tutejszą religię na dwa nurty. „Islam pustyni” wyznają koczownicze plemiona Sahary – jest surowy i konserwatywny. Reprezentuje go Bumedien. Z kolei „islam rzeki i morza” to domena otwartych kupców. Uosabiał go wykształcony we francuskiej kulturze Ben Bella. Różniło ich wszystko, łącznie ze stylem ubierania się. Wydarzenia algierskie zapoczątkowały serię przewrotów wojskowych, które przez kolejne ćwierć wieku dziesiątkowały państwa postkolonialne.
Stolica kraju tętni śródziemnomorskim życiem. Chrześcijanie i muzułmanie żyją obok siebie, a ulice pełne są arabskich i francuskich kawiarni. Różnice kulturowe widać jednak w architekturze. Europejczyk czuje się nieswojo w KazbieTradycyjna, gęsto zabudowana dzielnica arabska w miastach Afryki Północnej, często pełniąca funkcję twierdzy., a ulgę przynosi mu dopiero spacer po przestronnej dzielnicy francuskiej.