Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
rozmnożony cudownie na wszystkich nas
będę strzelał do siebie i marł wielokrotnie
ja gdym z pługiem do bruzdy przywarł
ja przy foliałach jurysta
zakrztuszony wołaniem gaz
ja śpiąca pośród jaskrów
i dziecko w żywej pochodni
i bombą trafiony w stallach
i powieszony podpalacz
ja czarny krzyżyk na listach


Ta strofa obnaża lęki podmiotu lirycznego. Zdaje sobie sprawę, że oto w nowej, wojennej rzeczywistości rozmnożony cudownie na wszystkich, czyli obecny jakąś cząstką swojej osobowości we wszystkich umierających (w człowieku zagazowywanym w komorze gazowej, w kobiecie śpiącej pośród kwiatów, w dziecku spalanym w piecach krematorium, w człowieku trafionym w ławach kościoła, w osobie, która została zabita przez oprawców i został po niej tylko czarny krzyż na listach, czyli ogólnie w każdym, kto jest czarnym krzyżykiem na listach), będzie strzelał do siebie i marł wielokrotnie, czyli będzie mordował ludzi, których kocha jak siebie. Stanie się maszyną. Wojna wymusi na nim tę konieczność, ponieważ kierują nią odwieczne prawa przeżycia.




Z drugiej strony te słowa mogą wskazywać na niebezpieczeństwo automatyzacji żołnierza, który będzie zabijał na oślep, nie zastanawiając się nad etycznymi i moralnymi konsekwencjami tych czynów, ani nawet nad ich wpływem na własną psychikę. Mimo iż będzie próbował zrzucić odpowiedzialność na warunki, usprawiedliwić fakt zabicia setek a nawet tysięcy ludzi walką o przeżycie, to i tak nie wiadomo, czy zdoła zagłuszyć poczucie winy i wyrzuty sumienia.
Dalej Czechowicz opisuje mordowanie ludzi w komorach gazowych: zakrztuszony wołaniem gaz. Ten wers przypomina sceny holocaustu, obozy koncentracyjne i dym unoszący się z krematoriów.

Ostatnia strofka jest cynicznym przemyśleniem na temat wojny. Różnica między poprzednimi częściami wiersza tkwi w ukazaniu wojny z perspektywy przeszłej, tak, jakby już była i pozostawiła po sobie żniwa huku i blasków, wypełniła rzeki czerwienią braterskiej krwi, zrównała kolumny stolic z ziemią:

o żniwa żniwa huku i blasków
czy zdąży kręta rzeka z braterskiej krwi odrdzdwiec
nim się kolumny stolic znów podźwigną nudę mną


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


dla: Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Sam - analiza i interpretacja
2  modlitwa żałobna - analiza
3  Na wsi - analiza i interpretacja



Streszczenia książek
Tagi: