Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Uganiała się teraz za lwami naokoło biurka. Lwy umykały w szalonym pędzie, Piotr i Karolcia trzymali się ich kosmatych grzyw, a Filomena biegała za nimi, wpatrzona w migocący błękitny koralik, zadyszana, z parasolem w ręce.


Nagle do pokoju wszedł jakiś starszy, bardzo miły pan. Lwy spostrzegły go wcześniej, zanim zauważyła jego wejście Filomena, i natychmiast skamieniały. Widząc krzyczącą i wymachującą parasolem kobietę, mężczyzna skarcił sekretarkę nakazał, by nikt mu nie przeszkadzał, ponieważ musi pomyśleć o bardzo ważnych sprawach. Filomena w końcu wyszła, trzasnąwszy lekko drzwiami, a Prezydent Miasta zauważył przycupnięte pod ścianą dwa kamienne lwy. Nie dość tego – jakiś cienki głosik, poprosił o wysłuchanie: — To my! Karolcia i Piotr! Z Kwiatowej! […] Pan nas nie widzi, bo my jesteśmy niewidzialni — wyjaśniał dalej głosik […].

Gdy Prezydent oświadczył, że nie lubi rozmawiać z kimś, kogo nie widzi, dzieci ujawniły swoją rzeczywistą obecność (podobnie jak lwy, które przestały być kamienne) i powód dziwnej wizyty.

RZECZY CHYBA JESZCZE DZIWNIEJSZE

Gdy Prezydent Miasta skończył jeść czekoladowe serduszko uznał, że było przepyszne. Nie wiedział jednak, jak ma zbadać sprawę ogrodu na Kwiatowej, ponieważ Filomena nie pozwala mu opuszczać Ratusza:
Nie myślcie, że ona tylko wobec was jest taka niedobra. Na mnie też ciągle krzyczy i na nic mi nie pozwala. Nie pozwala mi przyjmować tych ludzi, którzy przychodzą do mnie z różnymi sprawami, wszystkich wyrzuca za drzwi! […] Jeśli będę chciał wyjść, to ona zaraz powie, że przedtem muszę podpisać trzysta siedemdziesiąt sześć bardzo ważnych dokumentów. A ja tak nie lubię podpisywać dokumentów.

Piotr wpadł na pomysł, żeby dać jej czekoladowe serduszko, ale Karolcia zaraz mu przypomniała, że przecież w domu towarowym Filomena połknęła co najmniej pół tuzina serduszek i wcale a wcale to jej nie pomogło. Chłopiec szybko wymyślił inny plan, lecz on także został od razu zanegowany. W końcu Prezydent doradził, że jedynie danie mu niewidzialnej mocy umożliwi wspólną wizytę na Kwiatowej. Piotr z Karolcią odbyli błyskawiczną naradę i stwierdzili, że nie ma innego wyjścia, niż poprosić o przysługę koralik.

Tymczasem zegar na wieży ratuszowej wybił godzinę dwunastą. Za dwie godziny miało odbyć się ogromnie ważne posiedzenie rady miejskiej, na którym musiał być obecny. Nie było czasu do stracenia. Plan był prosty (odwrócić uwagę Filomeny, wyjść z budynku i udać się czym prędzej do ogrodu) i po chwili bohaterowie przystąpili do jego realizacji.

Gdy wszyscy stali się niewidzialni, Piotr otworzył drzwi i przeszedł do drugiego pokoju, który nazywano sekretariatem i w którym za dużym biurkiem siedziała zamyślona Filomena. Chłopiec skoczył szybko i niby wiatr zdmuchnął z biurka wszystkie papiery na nim leżące. Filomena rzuciła się na ziemię, aby szybko pozbierać wszystkie papierki, a tymczasem przez uchylone drzwi wymknęły się obydwa lwy, a wraz z nimi niewidzialni Karolcia i Prezydent Miasta.

Kiedy Piotr dogonił ich na korytarzu, odetchnęli wszyscy. Mogli teraz swobodnie pojechać na Kwiatową, ale wcześniej Prezydent chciał się koniecznie nacieszyć swoją niewidzialnością. Szybko wbiegł po marmurowych schodach na pierwsze piętro, a potem zręcznie zjechał po poręczy. W sali muzealnej przywdział zbroję i dusząc się ze śmiechu, przemaszerował w niej przez całą salę, ku wielkiemu zdziwieniu zwiedzających, na koniec zaczął ślizgać się po wyfroterowanej posadzce w hallu Ratusza.

W końcu zgodził się jechać na Kwiatową. Zaproponował przejażdżkę swoim autem. Po chwili Prezydent zasiadł przy kierownicy, Piotr obok niego, a Karolcia z lwami z tyłu. Nie było bowiem nawet mowy o pozostawieniu lwów przy bramie. Koniecznie chciały zobaczyć ogród i zjeżdżalnię oraz przejechać się na karuzeli. Motor zawarczał i zanim ktokolwiek się zorientował, czerwone auto wyjechało z podwórza.

STOP! ZATRZYMAĆ WÓZ!

Prezydent prowadził samochód doskonale. Zgrabnie wymijali autobusy i tramwaje, okrążali place i właśnie mieli przejechać jeden z pięciu mostów miejskich, gdy naraz ktoś na ulicy przystanął i zawołał: — Patrzcie na to czerwone auto! Jedzie bez kierowcy! A w aucie jadą dwa małe lwy! Teraz już wszyscy patrzyli na czerwony wóz, w którym odbywała się tymczasem błyskawiczna narada: „co robić”.

Na skrzyżowaniach ulic i przy krawężnikach gromadziły się tłumy przechodniów: wszyscy koniecznie chcieli zobaczyć auto, które jedzie samo, bez kierowcy, a po drugie, chcieli też na własne oczy obejrzeć jadące autem lwy. Niektórzy zaczęli wołać, by natychmiast zatrzymać auto, inni domagali się, by schwytać lwy. Prowadzenie auta w tych warunkach wcale nie było łatwe. Ale Prezydent dawał sobie doskonale radę na wszystkich skrzyżowaniach ulic, gdy naraz na jednym skrzyżowaniu policjant dał znak, aby zatrzymać auto. Gdy zobaczył, że nie ma w nim kierowcy, zeskoczył ze swego stanowiska i zaalarmował wszystkie posterunki: — Uwaga! Czerwone auto pędzi samo przez miasto! Nikogo nie ma przy kierownicy, a w aucie siedzą dwa lwy i okropnie ryczą! Lwy oczywiście wcale nie ryczały, a policjant powiedział tak, żeby wszystko wyglądało jak najbardziej groźnie. Alarm poskutkował. Natychmiast w całym mieście zaczęły wyć syreny, a przez głośniki puszczano alarm o lwach w samochodzie bez kierowcy.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 - 


Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij




  Dowiedz się więcej
1  Karolcia - streszczenie szczegółowe
2  Karolcia - charakterystyka
3  Karolcia - plan wydarzeń