Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Żegnani okrzykami kapucynek bohaterowie dosiedli wielbłądów i błyskawicznie znaleźli się przy bramie, gdzie czekał na nich niewidzialny Prezydent z lwami, które tym razem przezornie ukryte były w bagażniku. Gdy już mieli jechać, Piotr zdał sobie sprawę, że zrobił błąd ortograficzny. Pewnie by go poprawił, gdyby nie zbliżający się dźwięk syren samochodowych.

NARESZCIE W OGRODZIE!

W końcu bohaterowie dotarli do ogrodu. Przybyli w ostatniej chwili, gdy właśnie jacyś dwaj urzędnicy ogromnym kluczem mieli zamiar zamknąć bramę ogrodu. Karolcia już miała odczarować przyjaciół i siebie, lecz Prezydent najpierw chciał wypróbować, czy da radę wyperswadować zamknięcie ogrodu tylko tonem głosu – oczywiście nie udało się.

Po chwili cała trójka była już widzialna, a wokoło słychać było dziki okrzyk radości dzieci, które witały przyjaciół z powrotem w swoim gronie. Nie małe zdziwienie wywołało pojawienie się samego Prezydenta. Wszyscy zaczęli mu dziękować za zainteresowanie się ich sprawą. Gdy Prezydent zakazał zamykania ogrodu i zobowiązał się do wydania stosownego zakazu w tej sprawie, postanowił zwiedzić to miejsce. Wcześniej wypuścił z bagażnika lwy, które wywołały spore zamieszanie. Dzieci zaczęły je głaskać i przytulać i wszyscy wyruszyli do ogrodu:
To dopiero była zabawa! Jeździło się na karuzeli i na kołobiegu! Huśtawki fruwały w górę, zdawało się, że sięgną nieba! Na zjeżdżalni był ruch bez przerwy, ale bez awantur! O, co to, to nie! Nic takiego się nie zdarzyło. Wszyscy stali porządnie w kolejce! Karolcia stała za Agatą, za nią Dorota, za Dorotą Leszek, za Leszkiem sam pan Prezydent Miasta! Tak jest! Tak jest, moi złoci! Sam pan Prezydent Miasta! Nie chciał opuścić żadnej kolejki! Tak mu się
to podobało. A na karuzeli ile się wyjeździł! Ze względu na to, że był honorowym gościem, jeździł nawet trochę częściej niż wszyscy. Ale należało mu się to! Tak wszyscy w ogrodzie uchwalili.

Lwy też we wszystkim brały udział. Ale najbardziej podobała im się karuzela, postanowili już z niej nie schodzić. Wszyscy mówili, że teraz to się dopiero wyjeżdżą „za wszystkie czasy!”. Choć Prezydent miał ochotę zostać kamiennym Prezydentem w tym ogrodzie, musiał wrócić do swoich obowiązków. Karolcia, Piotr i wszystkie dzieci, razem z lwami, odprowadziły go do auta, jeszcze raz podziękowały i pozdrowiły. Gdy już miał nacisnąć starter, wyskoczył ze swego czerwonego auta i stwierdził, że ono także powinno zostać w ogrodzie:
Chcę, żeby jeździły nim dzieci i żeby się wesoło przy tym bawiły. To mówiąc ujął pod pachy pewnego małego chłopaczka, który mieszkał w sąsiednich blokach, i posadził go przy kierownicy, a obok usadowił Janie.

Prezydent pragnął, aby niektóre zostały trochę niezwykłe i t r o c h ę zaczarowane. Ukłonił się elegancko kapeluszem, a dzieci pobiegły wszystkie za czerwonym samochodem, który stał się naraz zupełnie mały. Tylko Karolcia i Piotr zostali przed bramą. Bohaterowie pożegnali się serdecznie i podziękowali za pomoc.

NIE BLEDNIJ, KORALICZKU!

Zapatrzeni w znikający w oddali autobus bohaterowie doszli do wniosku, że nadszedł czas na obiad. Mama Piotra, która stała obok nich, kazała im biec szybko na posiłek. W popołudniowej gazecie wydrukowano informację o ponownym otwarciu ogrodu na Kwiatowej. Pisano także o odwiedzinach Prezydenta Miasta, o lwach na ulicach miasta, o dziwnym zachowaniu słoni i fok w Zoo oraz nieznanym gatunku umieszczonym w klatce.
Karolcia i Piotr byli bladzi i zmęczeni, nie wiedzieli, co mają o tym wszystkim myśleć. Chłopiec powiedział po cichu: — Już sam nie wiem, jak to było naprawdę....

Tymczasem w domu ciotka Agata już czekała na wszystkich z obiadem i nawet sama nakryła do stołu, chociaż zazwyczaj należało to do obowiązków Karolci. Gdy dziewczynka poszła umyć ręce, nadeszła okazja, by obejrzeć koralik dokładnie. Był blady, prawie przezroczysty. Zastanawiała się, na ile życzeń wystarczy mu niebieskości.

Zrozpaczona poprosiła, by nie bladł do końca i postanowiła, że teraz musi być bardzo, ale to bardzo ostrożna, bo to już pewnie będzie jedyne i ostatnie życzenie, jakie będzie mógł spełnić koralik, zanim stanie się zupełnie przezroczysty.

Na obiad była znienawidzona przez Karolcię zupa jarzynowa. Dziewczynka już miała poprosić o inną, lecz w porę ugryzła się w język – jedno niebaczne życzenie i przepadnie ostatnia okazja spełnienia jakiegoś życzenia naprawdę wspaniałego. Bohaterka brała pod uwagę kilka opcji: poprosić koraliczek, aby w ogrodzie zawsze były przedstawienia cyrkowe za darmo dla wszystkich dzieci albo poprosić o własne, małe auto. Najpierw musiała jednak uzgodnić to z Piotrem. Sprawa była bardzo poważna.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 - 


Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij




  Dowiedz się więcej
1  Karolcia - streszczenie w pigułce
2  Karolcia - charakterystyka
3  Charakterystyka pozostałych bohaterów „Karolci”