Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
— Przysięgłabym, że tu coś leży na podłodze — mruknęła i hucznie spojrzała na posadzkę. Nic jednak tam widać nie dostrzegła, bo ruszyła dalej, potrącając po drodze niewidzialnego Piotra.

Dzieci postanowiły potwierdzić swoją nową moc na innych i zejść na podwórze. Najpierw jednak zamierzały posilić się w kuchni – nadal niewidzialni.

HURA! NIEWIDZIALNI! HURA! LATAMY!

Ciotka Agata nalała mleko do kubeczków i przygotowała bułki z masłem i szynką, gdy nagle przypomniała sobie o suszących się na balkonie ściereczkach. Po powrocie do kuchni ze zdumieniem odkryła, że talerze i kubki są puste. Nagle usłyszała w przedpokoju tupot małych stóp i trzaśniecie drzwi. Niewidzialni Karolcia i Piotr minęli na schodach sąsiadkę. Pani Kowalska odpowiedziała niepewnie na usłyszane Dzień dobry!, ale nie wiedziała, kto jest adresatem pozdrowienia.

Na podwórzu okazało się, że deszcz przestał nareszcie padać i tylko gdzieniegdzie pozostały spore kałuże. Dzieci postanowił wykorzystać okazję i wokół największej zebrali się Agasia i dwoje jej młodszych kolegów i zaczęli budować tamę. Nagle z sąsiedniego bloku wypadł Waldek, podbiegł do kałuży i zaczął ochlapywać dzieciarnię. Piotr i Karolcia spojrzeli na siebie — była to nareszcie prawdziwa okazja, żeby dać porządną nauczkę chuliganowi, który teraz wpychał do kałuży po kolei swoje młodsze ofiary:
Pobiegli więc szybko w stronę Waldka. Bardzo to śmiesznie wyglądało, kiedy duży Waldek klapnął naraz w sam środek błota jak żaba! To Piotr, niewidzialny Piotr popchnął go z całej siły. — Kto mnie pchnął?! — ryknął rozzłoszczony Waldek. I obejrzał się — ale nikogo za sobą nie zobaczył. Ale za chwilę znów rymsnął w błoto — to niewidzialna Karolcia chwyciła go za nogę, tak że stracił równowagę. A wszyscy naokoło stali i aż się trzymali za boki ze śmiechu. I nikt tego Waldka nie żałował, tylko wszyscy mówili, że dobrze mu tak za to, że taki dla wszystkich jest niedobry!

Kolejnym pomysłem Karolci i Piotra była pomoc miłej pani Kozłowskiej z drugiego bloku – chłopiec pomógł jej dźwigać ciężki kosz ze sprawunkami. Nie zdając sobie sprawy z pomocy niewidzialnego dziecka, kobieta cieszyła się, że oto odzyskała siły, zapewne po regularnie pitych ziółkach. Podczas gdy Piotr pomagał sąsiadce, Karolcia pędziła rozpędzona na hulajnodze, wprawiając w przerażenie pozostających na podwórku gapiów.

Po jakimś czasie niewidzialne dzieci postanowiły udać się do wielkiego domu towarowego, tam dopiero było miejsce do zabawy. Wcześniej napisały listy do ciotki Agaty i mamy Piotra, w których informowali o zabawie z tym drugim u niego w domu.

Dostarczając list do mieszkania chłopca, przydarzyła im się zabawna przygoda – przez nieuwagę zostali zamknięci w środku. Karolcia nie zraziła się drobnym niepowodzeniem – od czego miała niebieski korali. Bohaterowie poprosili o moc latania. Natychmiast okno otworzyło się i przyjaciele wyfrunęli przez nie. Unosili się teraz lekko nad ulicą, trzymając się za ręce.

Z góry mogli przyjrzeć się pajęczynie, złożonej z przewodów elektrycznych linii tramwajowych i trolejbusowych, mogli zaglądać do okien wszystkich domów. Postanowili wykorzystać to i zareagować, gdy frunąc obok wysokiej kamienicy zobaczyli, jak z mieszkania na trzecim piętrze jakiś malec wyglądał przez okno i tak się wychylał, że naprawdę mógł wypaść. Zdenerwowana Karolcia nie zawahała się, aby dać chłopcu nauczkę. Razem z Piotrem zatrzymała się przy tym oknie i wpłynęła do mieszkania. Wspólnymi siłami ściągnęli malca z okna, a Piotr powiedział możliwie grubym głosem, że nie wolno wchodzić na parapet, w przeciwnym razie malec dostanie „w skórę”.

Po nastraszeniu malucha bohaterowie lekko płynęli nad miastem. Przysiadali dla zabawy na chwilę na dachach lub na balkonach i unosząc się znowu w powietrze gonili się naokoło wszystkich kominów fabrycznych. Było to jednak niebezpieczne, ponieważ od czasu do czasu wiał dość silny wiatr, który mógł ich łatwo rozdzielić. Tak też się stało - w pewnej chwili Piotr zorientował się, że leci samotnie.

Dopiero po chwili spostrzegł Karolcię, zaczepioną brzegiem sukienki o jakąś antenę telewizyjną. Zawrócenie po przyjaciółkę nie było wcale łatwe, wiatr miotał nim na wszystkie strony. Z pomocą przyszły gawrony, parę uderzeń mocnymi dziobami i sukienka dziewczynki została odczepiona. Wtedy okazało się, że dzieci są widoczne dla ptaków i że… rozumieją ich język. Gawrony przestrzegły Karolcię przed lekkomyślnym używaniem koralika. W końcu przyjaciele dotarli do domu towarowego i wylądowali na tarasie, gdzie była urządzona kawiarnia. Karolcia poczuła ogromne pragnienie i razem z Piotrem wpadli na pomysł, jakby tu zjeść trochę lodów. Przechwycili dwie porcje, zostawiając pieniądze na bufecie. Transakcja udała się idealnie, lody były wspaniałe i pokrzepiające, a dzieci raźnie weszły do wnętrza domu towarowego.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 - 


Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij




  Dowiedz się więcej
1  Karolcia - streszczenie w pigułce
2  Karolcia - charakterystyka
3  Karolcia - plan wydarzeń