Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Chwila była bardzo dramatyczna! Bo oto szponiasta ręka Filomeny była tuż, tuż przy koraliczku, gdy naraz, prawie w ostatniej chwili zdołała go pochwycić Karolcia. Piotr tymczasem usiłował obezwładnić Filomenę: gdy ta leżała wyciągnięta na chodniku, przytrzymał ją z całej siły, aby nie mogła gonić dalej Karolci. I znów naturalnie zgromadził się tłum ludzi — wszyscy przyglądali się ze zdumieniem Filomenie, która w przekrzywionym kapeluszu, wyjąc dziko, rzucała się na podłodze. Bo nikt przecież nie widział walczącego z Filomeną Piotra.


Ludzie doszli do wniosku, że Ta pani zachorowała i postanowili wezwać pogotowie. Po chwili lekarz w białym fartuchu i dwaj sanitariusze zajęli się Filomeną, która dalej krzyczała, że musi odebrać niebieski koralik! Sanitariusze włożyli pacjentce pod pachę termometr, podczas gdy ona nadal kłóciła się ze wszystkimi, że nic jej nie jest.

Tymczasem Karolcia zdołała już na szczęście podnieść koralik. Trzymała go teraz w zaciśniętej ręce i nie wiedziała, co z nim zrobić, aby go nie zgubić. Gdy ujrzała mamę kupującą guziki do jej sukienki, podbiegła do niej i szybko wsunęła koralik do kieszeni jej płaszcza. Teraz była pewna, że koraliczek jest zupełnie bezpieczny.

Dzieci ułożyły plan – muszą jakoś wrócić do domu i tam poproszą koralik o odzyskanie cielesności. Teraz pozostało tylko wymyślić, jak się tam dostaną. O tej porze wszystkie autobusy były bardzo przepełnione, ludzie wracali na obiad do domu, mogliby ich zgnieść, ale nie było innego wyjścia.

Nim opuścili dom towarowy, poszli pożegnać się z Babą Jagą i z czarnym kotem. Dostali na drogę kilka magicznych pierników, które w prawdziwym świecie także utrzymują swoje działanie. Gospodyni wiedziała, że gdy odejdą, ona znów stanie się drewniana, ale nie było jej smutno. Poprosiła, aby jeszcze kiedyś ją odwiedzili, a potem wróciła do pierwotnej postaci:

W DOMU DZIEJĄ SIĘ DZIWNE RZECZY

Dostanie się do domu w zatłoczonym autobusie, gdy jest się niewidzialnym, wcale nie jest łatwe. Na szczęście dzieci dotarły na miejsce całe i zdrowe. Udało im się dostać do mieszkania Karolci, choć ciotka Agata dłuższą chwilę mruczała gniewnie na głupie dowcipy chuliganów, którzy dzwonią i uciekają.

Najgorsze było to, że mama dziewczynki jeszcze nie wróciła do domu, a wraz z nią niebieski koralik. Dzieci zaczęły się bać - Bo co by było, gdyby tak na przykład, wyjmując z kieszeni chusteczkę albo rękawiczki, mama wyrzuciła niechcący koralik. Strach pomyśleć —wtedy musieliby już do końca życia zostać niewidzialni.

Piotr postanowił zobaczyć, co się dzieje u niego w domu, czy mama nie wezwała jeszcze policji na poszukiwanie zaginionego synka, a Karolcia miała czekać na mamę. Oboje byli bardzo głodni. Aby udobruchać marudzącą ciotkę Agatę, dziewczynka podłożyła jej kawałek serduszka w czekoladzie z karteczką, namawiając do zjedzenia smakołyku. Jak na złość ciotka krzątała się przy kuchence gazowej, aż w końcu zobaczyła paczuszkę i z ciekawością spróbował pierniczka. Chwilę później od razu poweselała. Pomrukując z zadowolenia, zjadła pierniczek do końca i stwierdziła, że Karolcia to złote dziecko!.

W tej chwili rozległ się dźwięk dzwonka – Piotr wrócił od siebie. Tym razem Agata nie zdenerwowała się już tak bardzo otwierając drzwi, tylko zachichotała i nucąc wesoło, wróciła do kuchni. Przyjaciel powiedział Karolci, że na szczęście jego rodzice jeszcze nie wrócili z miasta. Zostawił kartkę, że niedługo przyjdzie, aby się nie martwili. Nie udało mu się nic zjeść, ponieważ wszystkie sprawunki mama miała załatwić w drodze powrotnej. Dzieci postanowiły zjeść coś w kuchni Karolci, podczas gdy Agata prała w łazience. Po powrocie zdziwiła się, dlaczego jest tak mało mleka w dzbanku i skąd się wzięły na stole dwie brudne szklanki.

W końcu do domu wróciła mama. Jej ręce wypełniały rozmaite paczki, aż wreszcie zdjęła płaszcz i powiesiła na wieszaku w przedpokoju. Karolcia podskoczyła czym prędzej i zanurzyła rękę w głębokiej kieszeni – nie było tam koralika. Dzieci wystraszyły się, że mama zgubiła magiczny paciorek. Zaczęły przeszukiwać go jeszcze dokładniej, czym wywołały popłoch mamy i Agaty. Kobiety myślały, że do płaszcza dostało się jakieś zwierzątko – materiał poruszał się dziwacznie. Wystraszone widmem myszy lub szczura w mieszkaniu ucieszyły się, gdy pojawił się tata.

W tym całym zamieszaniu Karolcia i Piotr, bliscy płaczu, nie przestawali szukać koralika. Obawiali się, że już na zawsze zostaną niewidzialni. Choć wizja nieodrabiania lekcji czy zabawy w domu towarowym były kusząca, oboje nie wyobrażali sobie takiego życia. W końcu rozpłakali się na dobre, gdy do pokoju weszli tatuś i mamusia. Oboje potrząsnęli płaszczem by upewnić się, że nie ma w nim żadnych gryzoni. Na koniec tatuś powiedział, że dziś w domu towarowym działy się niezwykłe rzeczy. Pisali o tym w gazecie, na pierwszej stronie, ogromnymi literami było wydrukowane:

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 - 


Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij




  Dowiedz się więcej
1  Karolcia - streszczenie szczegółowe
2  Karolcia - charakterystyka
3  Karolcia - plan wydarzeń