adplus-dvertising
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Przed wypłynięciem na Dniepr Jan spotkał ucztujących Zagłobę i…Bohuna! Od tego pierwszego dowiedział się, że pił z Kozakami, ponieważ próbował ich przeciągnąć na stronę Rzeczypospolitej, a ich dowódcy – Bohunowi – obiecał przyjęcie do swego rodzinnego herbu, co umożliwiłoby mu poślubienie jakiejś szlachcianki, w której bardzo się kochał:
„on mi po pijanemu wyznał, iż się w szlachciance kocha i chce się z nią żenić, przeto nie wypada mu w wigilię ślubu z chłopy się bratać. Toć on chce, bym go adoptował i do herbu przypuścił”.


Gdy nastał czas odpłynięcia, Skrzetuski pożegnał się z Zaćwilichowskim i Zagłobą. Przez całą drogę rozmyślał o Helenie i Bohunie, który – nie wiedzieć czemu – przebywał w Czehrynie:
„Obawa, złe przeczucia, troski obsiadły go jak kruki. Począł mocować się z nimi, aż się znużył, myśli mu się mąciły, zmieszały jakoś dziwnie z poświstem wiatru, z pluskiem wioseł, z pieśniami rybaków – i usnął”.


Rozdział IX

Skrzetuski ze swoimi ludźmi płynęli korytem Dniepru. Podziwiali piękno i wielkość rzeki:
„Szeroko rozlane wody marszczyły się w drobne zmarszczki od lekkiegoi ciepłego powiewu. Brzegi były w tumanie i zlewały się z płaszczyzną wód w jedną nieprzejrzaną równinę”.


Po kilku dniach podróży bohaterowie dotarli w końcu na ląd – do Kudaku. Jako że była akurat noc, nie zostali wpuszczeni do środka fortecy. Dopiero nazajutrz komendant Grodzicki rozkazał wprowadzić książęcego posła. Po przywitaniu się ze wszystkimi dowódcami Skrzetuski przekazał pisma od Jeremiego Wiśniowieckiego.

W czasie rozmowy z Grodzickim Jan dowiedział się o nadchodzącej wojnie, o zbliżającym się niebezpieczeństwie, o małym zapasie prochu, uniemożliwiającym obronę twierdzy przez stutysięcznym kozackim wojskiem.

Na pożegnanie Skrzetuski otrzymał od komendanta kilka czajek, tj. lekkich łódek do dalszej żeglugi. Tylko w nich mógł pokonać dalszą drogę, a nie chciał zrezygnować z poselstwa. Nie martwił się o siebie, tylko o ukochaną. Wiedział dobrze, że nie zdąży jej obronić przed Kozakami, którzy dotrą do Rozłogów o wiele szybciej, niż on. Szukając jakiegokolwiek rozwiązania dającego nadzieję, wysłał do Heleny Rzędziana:
„bez zwłoki ni odpoczynku ruszysz prosto do Rozłogów. Tam kniahini nic nie mów, czy mi co grozi, ani panience, proś tylko, by zaraz, choćby konno, do Łubniów jechały, choćby bez tobołów żadnych”.


Nad ranem Skrzetuski ruszył w dalszą drogę.

Rozdział X

Skrzetuski z powodzeniem przemierzał w lekkich czajkach wodospady na Dnieprze. Gdy z żołnierzami ujrzeli największy Nienasytc, zrozumieli, że muszą tym razem przeciągnąć łodzie lądem, ponieważ nikomu – prawdopodobnie tylko Bohun tego dokonał – nie udało się pokonać tego wodospadu łodzią.

Pierwszy nocleg bohaterowie spędzili na wyspie Chortyca. Zbudziły ich kroki ciekawskiego nieznajomego, który pytał o ich tożsamość. Gdy usłyszał, że podróżują z poselstwem od księcia do atamana, Kozak zawołał swoich kolegów. Bohaterowie zostaliby związani, gdyby nie Skrzetuski, który pierwszy wymierzył śmiertelny cios. Rozpętała się walka.

Na ranem do Kozaków dołączyło kilkuset Tatarów. Przewaga była wyraźna:
„Dymy, spędzone ruchem masy ciał, rozproszyły się nagle i odsłoniły oczom dwie czajki namiestnika pokryte czarniawym tłumem Tatarów, niby dwa trupy końskie rozdzierane przez stada wilków. Tłum ten parł, kotłował się, wył, wspinał, zdawał się walczyć sam z sobą i ginął. Kilkunastu semenów dawało jeszcze odpór, a pod masztem stał pan Skrzetuski, z zakrwawioną twarzą, ze strzałą utkwioną aż po brzechwę w lewym ramieniu, i bronił się z wściekłością. Postać jego wydawała się olbrzymią wśród otaczającego go tłumu, szabla migotała jak błyskawica. Uderzeniom odpowiadały jęki i wycie”.
Skrzetuski odniósł poważne obrażenia: strzała z łuku wbiła mu się w lewe ramię, a jego ludzie zostali wymordowani.

Rozdział XI

Tymczasem na przedmieściu Hassan-Basza w Siczy Anton Tatarczuk i Fyłyp Zachar dyskutowali o listach odnalezionych przy Skrzetuskim. Obaj obawiali się zdemaskowania i odkrycia ich roli w poselstwie.

Ich rozmowę przerwał dźwięk dzwonu. Był to znak o rozpoczęciu narady kozackiej starszyzny na centralnym placu Siczy. Tłum pijanych Kozaków – tzw. „towarzystwo” – wybrał swoich przedstawicieli, którzy udali się do domu pełnego już atamanów. Spóźniali się jedynie Chmielnicki i Tuhaj-bej.

Po pojawieniu się tych przywódców, rozpoczęto naradę. Chmielnicki poinformował zebranych, że przechwycone listy były skierowane do atamana koszowego, Tatarczuka i młodego Barabasza. Po uniewinnieniu tego pierwszego – dzięki wstawiennictwu mówcy – na języki zostali wzięci pozostali dwaj. Nazwani przez Chmielnickiego zdrajcami, zostali za takich uznani przez całą starszyznę.

Nagle do izby wtoczyło się kilkunastu pijanych przedstawicieli „towarzystwa”. Mimo protestów zebranych porwali Barabasza i Tatarczuka na dziedziniec, gdzie rozerwano ich ciała na strzępy:
„Tatarczuk nie stawiał oporu, jęczał tylko przeraźliwie, ale młody Barabasz począł bronić się ze straszną siłą. Zrozumiał na koniec, że go chcą zamordować; strach, rozpacz i wściekłość odbiły się na jego twarzy: piana okryła mu wargi, z piersi wydobył się ryk zwierzęcy. Po dwakroć wyrywał się z rąk oprawców i po dwakroć ręce ich chwytały go za ramiona, za piersi, za brodę i osełedec; on szamotał się, kąsał, ryczał, upadał na ziemię i znów podnosił się, okrwawiony, straszny. Podarto na nim ubranie, wyrwano mu osełedec z głowy, wybito oko, na koniec przygniecionemu do ściany złamano rękę. Wówczas padł. Oprawcy porwali go za nogi i wraz z Tatarczukiem wywlekli na majdan. Tam dopiero, przy blasku smolistych beczek i stosów ognia, rozpoczęła się doraźna egzekucja. Kilka tysięcy ludzi rzuciło się na skazanych i darło ich w sztuki wyjąc i walcząc z sobą o przystęp do ofiar. Deptano ich nogami, wyrywano kawały ciała; ciżba tłoczyła się koło nich tym strasznym konwulsyjnym ruchem rozszalałych mas. Chwilami krwawe ręce podnosiły w górę dwie bezkształtne, niepodobne już do ludzkich postaci bryły, to znowu ciskano je na ziemię. Dalej stojący wrzeszczeli wniebogłosy: jedni, żeby wrzucić ofiary w wodę, drudzy, by je wtłoczyć w beczki palącej się smoły. Pijani rozpoczęli bójkę ze sobą. Z szaleństwa zapalono dwie kufy z wódką, które oświeciły tę piekielną scenę drgającym, błękitnym światłem. Z nieba patrzył na nią także księżyc cichy, jasny, pogodny. Tak »towarzystwo« karało swoich zdrajców”.


Po tym krwawym przerywniku rozpoczęło się przesłuchanie Skrzetuskiego. Tuhaj-bej i Chmielnicki rozpoznali w nim dzielnego, młodego rycerza księcia Wiśniowieckiego, co – obok jego hardej postawy – wzbudziło dla niego szacunek wśród zebranych atamanów.

Gdy także po niego wpadł tłum pijanych Kozaków, Chmielnicki wpadł na pewien pomysł uratowania Lacha. Niewiele myśląc, poinformował Tuhaj-beja o tym, że Jan jest jego jeńcem, więc Tatar nie może nim dysponować wedle własnej woli.

Atak furii Tuhaj-beja przerwało pojawienie się starego Kozaka z listem do Chmielnickiego od hetmana Potockiego, który informował, że właśnie wysyła swojego syna i wojsko przeciw Kozakom. Był to moment przełomowy – wybuchła wojna. Tym samym hetman zaporoski objął nieograniczoną władzę wojskową:
„Po chwili huk dział z bramy prowadzącej z Hassan-Basza do siczowego majdanu zatrząsł ścianami izby i rozległ się posępnym echem po całym Czertomeliku, zwiastując wojnę. Rozpoczynał on także epokę w dziejach dwóch narodów, ale o tym nie wiedzieli ni pijani siczowcy, ni sam hetman zaporoski”.


Rozdział XII

Nastała noc. Skrzetuski razem z Chmielnickim z Tuhaj-bejem spędzili ją u koszowego. Uzgodnili wykup Lacha od Tatara za dwa tysiące talarów, które stopniowo wzrosły do czterech, gdy tylko Tuhaj-bej usłyszał, że Chmielnicki może zapłacić gotówką.

Po rozejściu się zebranych na spoczynek, hetman zaporoski i poseł książęcy zostali w końcu sami. Nadarzyła się sposobność do szczerej rozmowy. Skrzetuski usłyszał, że jest wolny i może odjechać, jeśli przyrzeknie, iż to, co widział, zachowa tylko dla siebie. Oczywiście nie zgodził się na taki warunek. Jakby tego było mało, wyrzucił Chmielnickiemu, że sprzedał interesy Rzeczpospolitej dla własnych korzyści. Mimo iż jego rozmówca bronił się walką o prawa Kozaków, dążeniem do uniezależnienia się ich przed uciskiem Polaków, Skrzetuski nie dał się przekonać: „- Krew przelana ci zaciąży, łzy ludzkie oskarżą, śmierć cię czeka, sąd czeka!”.

Dyskusja zakończyła się zapadnięciem w sen pijanego Chmielnickiego.

Rozdział XIII

Następnego dnia piesze i konne wojska kozackie i tatarskie, dowodzone przez doświadczonych żołnierzy, wyruszyły razem w pole w kierunku Kudaku. Ich przeciwnicy byli bardzo nieliczni. Składało się na nich około dwóch tysięcy husarii, sześć tysięcy semenów pod dowództwem pułkownika Krzeczowskiego i starego Barabasza oraz tysiąc niemieckiej piechoty pod wodzą młodego Stefana Potockiego. Chmielnickiemu i Tuhaj-bejowi nie sprawiło większego trudu pokonanie tych oddziałów. Po starciu w okolicy Kudaku skierowali się na Żółte Wody.



strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij




dla: Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie „Ogniem i mieczem” w pigułce
2  Motywy literackie w „Ogniem i mieczem”
3  Charakterystyka bohaterów „Ogniem i mieczem”



Streszczenia książek
Tagi: