adplus-dvertising
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Przez cały czas w oddziałach Chmielnickiego, na jednym z wozów taborowych więziony był osłabiony raną od łuku Jan Skrzetuski.

Rozdział XIV

W czasie, gdy przywódcy Kozaków i Tatarów upajali się zwycięstwem, o oblężeniu Kudaku – z huku dział – dowiedzieli się Barabasz i Krzeczowski, dowodzący sześcioma tysiącami Kozaków rejestrowych, z którymi podróżował regiment niemieckiej piechoty pod wodzą pułkownika Flika.

Każdy z trzech żołnierzy miał własną wizję starcia z wrogiem. Krzeczowski chciał nazajutrz samodzielnie pokonać rebelię, mając nadzieję, że nieprzyjaciel będzie wyczerpany szturmem na Kudak. Marzył o godności hetmańskiej. Flik z kolei przekonywał do natychmiastowego ataku, posiłkując się elementem zaskoczenia.

Dwaj dowódcy odłączyli się od Barabasza, podpłynęli do obozu wroga, ukryli swoje łodzie w trzcinach i czekali na rozwój sytuacji. Rankiem zostali wezwani przez Chmielnickiego na rozmowę. Dowódca Kozaków zaproponował Krzeczowskimu rozmowę na osobności. Po powrocie ten drugi był już po stronie hetmana zaporoskiego. Gdy bezskutecznie rozkazał Flikowi i Barabaszowi, aby się poddali, zabił Niemca, a drugiego towarzysza oddał na śmierć Kozakom z jego własnej chorągwi.

„Rzeczpospolita leżała w prochu i krwi u nóg Kozaka”.

Rozdział XV

Przebywający w niewoli u Chmielnickiego Skrzetuski dowiedział się od Zachara o zdradzie Krzeszowskiego i jej tragicznych konsekwencjach. Niepokój rycerza o swoją narzeczoną znacznie się nasilił. Starał się zminimalizować go, przekonując sam siebie, że Kurcewiczówny spełniły jego prośbę i są już w Łubniach pod opieką księcia Wiśniowieckiego.

Tymczasem Kozacy kierowali się w kierunku Żółtych Wód. Po drodze natknęli się na nieliczne – w porównaniu z ich dwudziestopięciotysięczną armią – oddziały młodego Stefana Potockiego, któremu towarzyszył bardziej doświadczony pułkownik Stefan Czarniecki.

Szóstego maja wybuchła bitwa. Oglądał ją Skrzetuski. Przez cały czas był pod wrażeniem husarii, która odważnie szła na znacznie liczniejszego i lepiej uzbrojonego wroga. Pierwsze starcie zakończył rzęsisty deszcz.

Doprowadziwszy porażką Tuhaj-beja do granic wytrzymałości, Chmielnicki postanowił przekupić Kozaków z obozu polskiego i zasilić nimi swoje oddziały. Tak też się stało w poniedziałek, gdy w kulminacyjnym momencie walki chorągiew Bałabana przeszła na jego stronę.

Konsekwencje tej zdrady były druzgocące: obóz Polaków został zdobyty, Stefan Potocki zmarł wskutek odniesionych ran, a Jan Skrzetuski załamał się. Dopiero pocieszające słowa Czarnieckiego o tym, że jeszcze nie wszystko stracone, zasiały ziarno nadziei w jego sercu.

Choć bardzo tego pragnął, Chmielnicki nie mógł spocząć na laurach. Czym prędzej zebrał wojsko i wyruszył z misją pokonania kolejnych oddziałów hetmańskich, nim wejdą w skład wojska książęcego. Zdobywszy Czehryn i Czerkasy, uderzył na Korsuń. Zagarnięcie łupów z tego miejsca, pojmanie jego mieszkańców i dowodzących obroną hetmanów zajęło mu trochę więcej czasu i kosztowało sporo sił. W końcu jednak Korsuń podzielił smutny los innych miast.

Rozdział XVI

Przypieczętowanie serii zwycięstw zdobyciem Korsunia umożliwiło Chmielnickiemu przeciąganie coraz większej ilości Kozaków służących w polskim wojsku na swoją stronę. Teraz dowodził już armią złożoną z ponad dwustu tysięcy ludzi, gotowych dla niego rzucić się w ogień. Na porządku dziennym stały się mordy czy branie w jasyr.

Powoli cała ta sytuacja, czyli rozszerzająca się anarchia, zaczęły przerażać Chmielnickiego. Zdał sobie sprawę, że nie zastanawiał się wcześniej nad tym, co będzie dalej, gdy uzbiera tak ogromną armię – zawsze jego jedynym celem było skonstruowanie tak licznego wojska. Jednocześnie był pewien, że nie uda mu się zdobyć Rzeczypospolitej, ponieważ był to kraj gotowy do stawienia czoła największemu przeciwnikowi.

Spędziwszy wiele godzin na roztrząsaniu swojego położenia, powziął w końcu pewne decyzje. Postanowił zostać na Ukrainie i dalej zbierać ludzi. Wypuścił też z niewoli Skrzetuskiego, ofiarując mu przedtem kilkudziesiąt Tatarów dla ochrony.

Jan co sił podążał w kierunku Rozłogów, cały czas obawiając się tego, co tam zastanie. Gdy był w okolicy miejscowości Kahamlik, spotkał
„dwóch ludzi całkiem nagich. Jeden z nich był to starzec, drugi wysmukły, może piętnasto- lub szesnasto-letni wyrostek. Obaj kłapali zębami ze strachu i długi czas nie mogli ni słowa przemówić”
. W końcu wyznali, że zostali napadnięci i że taki sam los spotkał mieszkańców Rozłóg. Na te słowa Skrzetuski zawołał „W konie!” i popędził przed siebie.

Gdy dotarł na miejsce, jego oczom ukazał się straszny widok: dwór zastąpiły zgliszcza. Przekonany o śmierci lub pojmaniu Heleny, usiadł zrezygnowany:
„Opuściła go przytomność. Nie wydał ani jęku. Po chwili, ręce na kolanach wsparłszy, głowę spuścił i pozostał w nieruchomej postawie, tak że mogło się zdawać, że usnął. Jakoż jeśli nie usnął, to odrętwiał – i przez głowę zamiast myśli przelatywały mu tylko niejasne obrazy”.


Z odrętwienia nie wyrwało go nawet pojawienie się Bechowca i innych kompanów:
„Tymczasem nadciągnęły i inne pułki. Wieść o odnalezieniu Skrzetuskiego rozbiegła się piorunem po chorągwiach, więc wszyscy śpieszyli powitać miłego towarzysza. Mały Wołodyjowski, dwaj Śleszyńscy, Dzik, Orpiszewski, Migurski, Jakubowicz, Lenc, pan Longinus Podbipięta i mnóstwo innych oficerów biegło na wyścigi na wzgórze. Ale próżno przemawiali do niego, wołali po imieniu, szarpali za ramiona, usiłowali podnieść – pan Skrzetuski patrzył na nich szeroko otwartymi oczyma i nie rozpoznawał nikogo”.
Dopiero interwencja księdza Muchowieckiego przyniosła jakąkolwiek zmianę w jego zachowaniu – rzucił się na ziemię ze szlochaniem.

Rozdział XVII

Rzędzian dostał się w ręce Bohuna, który pojmał go, gdy ten przyjechał do Czehryna. Z hetmańskiego rozkazu znajomy Heleny zajmował się sprawdzaniem wszystkich, którzy przekraczali granicę miasta. Przeczytawszy list swojego rywala, który odnalazł po zrewidowaniu Rzędziana, uderzył sługę i pozostawił w izbie w towarzystwie Zagłoby. Ten dopilnował, by zajęto się rannym, a sam wybiegł za Bohunem. Już wiedział, że rozwścieczony Kozak zamierza napaść na Rozłogi.

Bohaterowie dotarli do dworu Kurcewiczów. Przekroczywszy bramę tylko z Zagłobą, Bohun rozkazał służącym natychmiastowe jej zamknięcie.

Rozdział XVIII

Ujrzawszy na progu Bohuna, kniahini nie kryła swojego zdziwienia niespodziewaną wizytą. Kozak zaczął opowiadać o przebiegu wojny, o swoich sukcesach, aż w końcu zapytał o Helenę. Wzmianka o dziewczynie była pretekstem do podjęcia tematu o małżeństwie. Bohun chciał jeszcze raz usłyszeć, że kniahini przeznaczyła piękną Kurcewiczównę jemu za żonę. Gdy tak się stało – przysięgali także synowie gospodyni – wtedy oszukany Bohun rzucił na stół listy Skrzetuskiego, w których ten pisał o obietnicy ciotki Heleny.

Rozpętała się straszna walka, w wyniku której synowie kniahini i ona sama zginęli, a Bohun został ranny. Gdyby nie przytomność umysłu Zagłoby, los kuzynów podzieliłaby zapewne Helena. Staruszek przekonał ją, że muszą uciekać. Udało im się przechytrzyć Bohuna tylko dlatego, że razem ze swoimi ludźmi – dzięki namowom Zagłoby – oddał się alkoholowej uczcie.

Rozdział XIX

Zagłoba z Heleną przemierzali step. W czasie podróży staruszek opowiedział jej o wydarzeniach ostatnich tygodni, a od napotkanego przypadkiem Pleśniewskiego dowiedzieli się o strasznej zdradzie Krzeczowskiego oraz o buncie w Czehrynie. Przyjaciel Skrzetuskiego nie był pewien, dokąd ma teraz jechać:
„No! – rzekł Zagłoba – masz diable kubrak! Wykręcałem się sianem z różnych okazji, ale w takich jeszcze nie byłem. Z przodu Chmielnicki, z tyłu Bohun, co gdy tak jest, nie dałbym jednej złamanej orty ani za swój przód, ani za tył, ani za całą skórę. Głupstwom pono zrobił, żem do Łubniów z waćpanną nie uciekał, ale o tym nie czas mówić. Tfu! tfu! tfu! Cały mój dowcip niewart teraz tego, żeby nim buty wysmarować. Co uczynić? gdzie się udać? W całej tej Rzeczypospolitej nie ma widać już kąta, w którym by człowiek swoją, nie darowaną śmiercią mógł zejść ze świata. Dziękuję za takie podarunki: niech je inni biorą!”.

Uciekinierzy zjechali jeszcze bardziej w głąb stepu, gdzie mieli nadzieję zaznać trochę spokoju i zastanowić się nad dalszą drogą.

Rozdział XX

Ze snu Helenę i Zagłobę wyrwało szczekanie psów. Okazało się, że dojechali (zasnęli na koniach) do niedużej osady czabanów, skąd z powodu chłodnego przyjęcia udali się na nocleg nad Kahamlik.
Okoliczności nie sprzyjały uciekinierom. Ich konie zostały poranione przez sforę wilków, więc dalej musieli iść pieszo. Gdy spotkali dwóch nieznajomych: dziada i niemowę wyrostka, zabrali im ubrania i podążali przed siebie w przebraniu. Aby zwracać jeszcze mniej uwagi, Zagłoba ściął szablą długi warkocz Heleny, która po tym „zabiegu”:
„podniosła się żywo i natychmiast krótko obcięte włosy rozsypały się czarnym koliskiem koło jej twarzy, na którą biły rumieńce wstydu, bo w owych czasach ucięcie warkocza dziewczynie poczytywano za hańbę wielką, więc była to z jej strony ciężka ofiara, którą z konieczności tylko przenieść mogła”.



strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij




dla: Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie „Ogniem i mieczem” w pigułce
2  Motywy literackie w „Ogniem i mieczem”
3  Charakterystyka bohaterów „Ogniem i mieczem”



Streszczenia książek
Tagi: