adplus-dvertising
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Po dotarciu do Czortowego Jaru, naprzeciw nim wyszła wiedźma o imieniu Horpyna. W jej chacie Bohun ułożył wyjętą z kołyski nieprzytomną Helenę, która – jak się kazało – pchnęła go w Barze nożem.
„Bohun nie tylko pomyślał o klatce bezpiecznej dla swego ptaka, ale postanowił ją przybrać, by ptakowi niewola nie zdawała się zbyt nieznośną. Wkrótce też nadszedł ze młyna i sam pilnował roboty. Noc upływała i księżyc zdjął już swoje białe światło z wierzchołków skał, a w świetlicy słychać jeszcze było przytłumione stukanie młotów. Prosta izba stawała się coraz podobniejsza do komnaty. Na koniec, gdy już ściany były obwieszone, a tok wymoszczony, przyniesiono na powrót senną kniaziównę i złożono ją na miękkich wezgłowiach”.


Rozdział II

Po przebudzeniu, Helena przypomniała sobie wypadki z Baru:
„W tej chwili straszne sceny wzięcia Baru stanęły nagle przed nią jakby żywe. Przypomniała sobie wszystko: rzeź tysięcy narodu, szlachty, mieszczan, księży, zakonnic i dzieci - pomazane krwią twarze czerni, szyje i głowy poobwijane w dymiące jeszcze trzewia, pijane wrzaski, ów sądny dzień wycinanego w pień miasta - na koniec zjawienie się Bohuna i porwanie. Przypomniała sobie i to, jak w chwili rozpaczy padła na nóż nadstawiony własną ręką - i zimny pot operlił teraz jej skronie. Widać nóż ześliznął się jej po ramieniu, bo czuje tylko trochę bólu, ale zarazem czuje, że żyje, że wraca jej siła i zdrowie, pamięta wreszcie, że długo, długo wieziono ją gdzieś w kołysce”.

Gdy do jej izby wszedł znienawidzony Bohun, poinformowała go z przekonaniem, iż nigdy go nie pokocha i jego zabiegi są bezcelowe. Na koniec, wystraszona i zmęczona zemdlała i los oszczędził jej usłyszenia obietnicy Kozaka o zabiciu Skrzetuskiego.

Rozdział III

Ze swoich uczuć Bohun zwierzył się Horpynie. Na koniec zaznaczył, że jeśli pod jego rychłą nieobecność kniaziównie spadnie włos z głowy, on się rozprawi z Dońcówna: „- Dotknij ty jej ręką, a ja cię każę wołami na pal nawlec”.

Przed wyruszeniem do Chmielnickiego Kozak usłyszał od wróżącej z koła wodnego Horpyny, że będzie sławnym wodzem („Ty szczęśliwy - hetmanem zostaniesz”) i ostrzegła go przed zdradą przyjaciela („Widzę cię znowu, a przy tobie ktoś, kto cię zdradzi. Twój druh nieszczery”).

Rozdział IV

Tymczasem Skrzetuski rozpaczał po wieściach o zdobyciu Baru. Nie mógł wyruszyć na poszukiwanie ukochanej, ponieważ pozostawał na służbie u Wiśniowieckiego.

W końcu Jan mógł oderwać się od myśli losie Heleny - otrzymał rozkaz zorganizowania podjazdu na Jarmolińce. W drodze doszło do nieprzyjemnego incydentu – pijany pan Łaszcz zaczął szydzić z uczuć namiestnika, a w końcu rzucił się na niego z szablą. Gdy bohater bez trudu wytrącił mu broń, strażnik koronny wniósł o ukaranie Skrzetuskiego przez Jeremiego.

Po wysłuchaniu relacji świadków, Wiśniowiecki nominował kandydaturę Jana na porucznika, a Łaszczowi nakazał natychmiastowe opuszczenie chorągwi.

Następcą Skrzetuskiego został Podbipięta.

Jan nie cieszył się z awansu – zdradził Wołodyjowskiemu, że po pomszczeniu Heleny wstąpi do klasztoru:
„Ale choćbym ją też i żywą odnalazł, zali to nie będzie za późno? Strzeż mnie, Boże, bo o wszystkim mogę myśleć, tylko nie o tym, strzeż, Boże, rozumu mojego! Już ja niczego więcej nie pragnę, jeno wyrwać ją z tych rąk potępionych, a potem niech ona znajdzie taki przytułek, jakiego i ja będę szukał. Widać woli bożej nie było... Daj mnie się modlić, Michale, a krwawiącej rany nie tykaj…”.


Rozdział V

„Pan Skrzetuski szedł ze swym podjazdem w ten sposób, że we dnie wypoczywał w lasach i jarach, pilnie rozstawiając straże, a nocami tylko posuwał się naprzód”. Celem jego misji było dowiedzenie się, czy Krzywonos ze swymi czterdziestoma tysiącami ludzi nadal oblega Kamieniec, czy też – zrezygnowawszy z bezowocnego oblężenia - idzie z pomocą Chmielnickiemu. Miał także zorientować się o poczynaniach dobrudzkich Tatarów, „czy już Dniestr przeszli i połączyli się z Krzywonosem, czy z tamtej strony jeszcze leżą?”.

Jan wpadł na pomysł, by rozprzestrzenić plotkę o pokonaniu Chmiela oraz o tym, że towarzyszy mu całe wojsko Wiśniowieckiego. Dzięki temu udało mu się przestraszyć Krzywonosa do tego stopnia, że zaczął się wycofywać z obawy przed spotkaniem, polecając przedtem Bohunowi, by stanął do walki i pojął jak najwięcej jeńców.

Rozdział VI

Skrzetuski podzielił oddziały na mniejsze tak, aby móc otoczyć i pokonać wroga. Dowodzenie nad jednym powierzył Zagłobie, który miał problemy z odnalezieniem się w nowej roli. Dopiero obserwowanie Wołodyjowskiego, który cieszył się ogromnym szacunkiem i poparciem swoich ludzi spowodowało, że szlachcic poczuł się pewniej, aż za pewnie…

Gdy doniesiono mu o zbliżających się nieznajomych na koniach, mimo iż okazało się, że byli to goście chłopskiego wesela, on rozkazał ludziom otoczyć zaskoczonych biesiadników. Nie wiadomo, jakby skończyła się ta opowieść, gdyby nie pomysł któregoś z weselników, by poczęstować Zagłobę miodem. Dowódca i jego ludzie upili się do nieprzytomności, bawiąc się na weselu do białego rana. Gdy w końcu zasnął, nawiedziły go koszmary. Jak się później okazało, przebudzenie było jeszcze gorsze – stał nad nim Bohun.

Rozdział VII

„Zagłoba leżał związany w kij do własnej szabli w tej samej izbie, w której odbywało się wesele, a straszliwy watażka siedział opodal na zydlu i pasł oczy przerażeniem jeńca”.
Gdy Bohun zaczął streszczać Zagłobie okoliczności ich ostatniego spotkania, szlachcic w myślach żegnał się z życiem. Po zamknięciu go w chlewie, udało mu się podsłuchać rozmowę mołojców o zbliżającym się wyjeździe za Jampol.

Wiedząc, że nie uda mu się uciec, zdecydował, że zginie w walce – wdrapał się na stryszek, skąd dzielnie bronił się przed próbującymi go ściągnąć Kozakami. Przed śmiercią uratowały go niezidentyfikowane strzały – okazało się, że na mołojców i Bohuna napadł z oddziałem Wołodyjowski! Po przegonieniu Kozaków bohaterowie połączyli swe siły i wspólnie ruszyli ku Jarmolińcom.

Rozdział VIII

Pokonanemu Bohunowi udało się wrócić do obawiającego się natarcia Wiśniowieckiego Krzywonosa.

Tymczasem Zagłoba nieustannie wspominał swoją walkę w chlewie, przedstawiając siebie jak najodważniejszego rycerza Rzeczypospolitej. Poinformował towarzyszy o miejscu ukrycia Heleny (podsłuchał, że Bohun zawiózł ją w okolice Jampola) oraz o planach Kozaków.
W wyruszeniu na poszukiwanie Heleny bohaterom przeszkodziła informacja, którą nocą przyniósł Wierszułł. Okazało się, że Chmielnicki wraz z Tatarami rozgromili wojska książęce pod Piławcami, a Wiśniowieckiemu regimentarze odebrali dowództwo!

Rozdział IX

Ci, którym udało się zbiec spod Piławiec, ukryli się we Lwowie – siedzibie żołnierzy i uciekinierów.
„Pan Skrzetuski ze swym oddziałem przybył w dwa dni później, gdy już cały gród był zapchany uciekającym żołnierstwem, szlachtą i uzbrojonym mieszczaństwem. Myślano już o obronie, gdyż lada chwila spodziewano się Tatarów, ale nie wiedziano jeszcze, kto stanie na czele i jak się do dzieła weźmie, dlatego wszędy panował bezład i popłoch. Niektórzy uciekali z miasta wywożąc rodziny i mienie, okoliczni zaś mieszkańcy szukali w nim schronienia; wyjeżdżający i wjeżdżający zawalali ulice i wzniecali tumulty o przejazd; wszędy było pełno wozów, pak, tłumoków i koni, żołnierzy spod najrozmaitszych znaków; na wszystkich twarzach czytałeś niepewność, gorączkowe oczekiwanie, rozpacz lub rezygnację. Co chwila przestrach jak wir powietrzny zrywał się niespodzianie; rozlegały się krzyki: „Jadą! Jadą!” - i tłumy poruszały się jak fala; czasem biegły na oślep przed siebie, rażone szaleństwem trwogi, dopóki nie pokazało się, że to nadjeżdża nowy jakiś oddział rozbitków”.


Na zorganizowanej pospiesznie naradzie Wiśniowiecki przyjął buławę i– widząc, że los kraju leży w jego rękach – ponownie objął dowództwo.

Rozdział X

Wiśniowiecki przez tydzień czasu przygotowywał Lwów do obrony, a potem wyjechał w stronę Warszawy. Chciał zdobyć z sejmu środki na utworzenie nowych oddziałów oraz poprzeć wybranego kandydata podczas elekcji.

W połowie drogi spotkał się z żoną, która wyjechała mu naprzeciw wraz ze swoimi dwórkami. Przy tej okazji doszło do nieporozumienia – zakochany w Anusi Borzobochatej Charłamp wyzwał na pojedynek Wołodyjowskiego, który jego zdaniem kradł mu kandydatkę na żonę. Do starcia miało dojść, jak tylko mały rycerz powróci z misji dostarczenia rozkazu książęcego.

Skrzetuski pozostał w ufortyfikowanym Zamościu.

Rozdział XI

Po upływie kilku tygodni Warszawa była coraz bardziej wypełniona przybywającymi na elekcję szlachcicami. Wiśniowiecki popierał królewicza Karola, młodszego brata Jana Kazimierza oraz organizował środki na stworzenie oddziałów wojska.

Pewnego dnia Wołodyjowski wyjechał z miasta z misją zakupu koni. Gdy w drodze natknął się na nalegającego na natychmiastową walkę Charłampa, poprosił w zaczekanie kilka dni, aż wróci z rozkazu. Bohaterowie umówili się na pojedynek.



strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij




dla: Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie „Ogniem i mieczem” w pigułce
2  Motywy literackie w „Ogniem i mieczem”
3  Charakterystyka bohaterów „Ogniem i mieczem”



Streszczenia książek
Tagi: