Opracowanie

Tędy i owędy – Melchior Wańkowicz - streszczenie krótkie i szczegółowe

„Tędy i owędy” to zbiór autobiograficznych gawęd, w których Melchior Wańkowicz oprowadza czytelnika po utraconym świecie Kresów Wschodnich, przedwojennej Polsce i wojennej tułaczce. Opowieść zamyka się obrazem pisarza na emigracji, który poprzez słowo ocala od zapomnienia historię swojej rodziny i narodu. Głównym motywem dzieła jest potęga pamięci oraz specyficzny, pełen humoru i dystansu stosunek do polskiej mentalności.

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 7 min
Spis treści
  1. Streszczenie w pigułce
  2. Streszczenie szczegółowe
  3. Kresy - ziemia i mit
  4. Królik - portret żony
  5. Córki - Krystyna i Marta (Tili)
  6. Wojenne reportaże i tułaczka
  7. Gawęda, język i filozofia pisania
  8. Polska - obraz narodu z dystansem i miłością

Streszczenie w pigułce

Tędy i owędy to wydany w 1961 roku zbiór reportaży i gawęd wspomnieniowych. Narratorem jest sam Melchior Wańkowicz, który ze swadą opowiada o swoim życiu. Akcja przenosi czytelnika najpierw na Kresy WschodnieDawne wschodnie pogranicze Polski, obejmujące m.in. tereny dzisiejszej Litwy, Białorusi i Ukrainy, silnie obecne w polskiej literaturze jako kraina utracona., do rodzinnego majątku Kałużyce na Białorusi. Pisarz z humorem portretuje tamtejsze ziemiaństwo, ich dziwactwa i specyficzny język. Ważne miejsce w zbiorze zajmuje rodzina autora. Żona Zofia, czule nazywana Królikiem, jawi się jako oaza spokoju w szalonym życiu reportera. Córki, Krystyna i Marta (Tili), dorastają na kartach książki, by ostatecznie zderzyć się z brutalnością II wojny światowej. Wańkowicz opisuje wojenną tułaczkę, szlak bojowy II Korpusu PolskiegoWyższa jednostka taktyczna Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, dowodzona przez gen. Władysława Andersa, wsławiona zdobyciem Monte Cassino. we Włoszech oraz trudne realia powojennej emigracji. Najbardziej wstrząsającym, choć opisanym niezwykle oszczędnie momentem, jest informacja o śmierci Krystyny w powstaniu warszawskimZbrojne wystąpienie Armii Krajowej przeciwko okupującym Warszawę wojskom niemieckim, trwające od 1 sierpnia do 2 października 1944 roku.. Zbiór nie posiada jednej, ciągłej fabuły. To mozaika anegdot, dygresji i refleksji nad polskim charakterem narodowym. Całość kończy się obrazem dojrzałego pisarza, który mimo życiowych tragedii i utraty ojczyzny, odnajduje sens w ocalaniu przeszłości poprzez literaturę.

Streszczenie szczegółowe

Kresy - ziemia i mit

Wańkowicz otwiera zbiór obrazem Kresów Wschodnich jako przestrzeni formującej jego tożsamość. Urodził się w 1892 roku na Białorusi, w środowisku ziemiańskimWarstwa społeczna posiadająca znaczne majątki ziemskie, wywodząca się ze szlachty, kultywująca tradycje patriotyczne i rodowe.. Polskość była tam stylem życia, a nie tylko polityczną deklaracją. Majątek Kałużyce – rodzinne gniazdo – pojawia się w opowieściach jako miejsce tętniące życiem. Czytelnik czuje zapach siana, widzi rozległe pola i słyszy głosy bab odpędzających wróble.

Pisarz unika jednak sentymentalnej laurki. Kresowe życie opisuje z czułością, ale i bezlitosną drwiną. Ziemiańskie dwory pełne były ekscentrycznych krewnych i niekończących się wizyt sąsiadów. Gospodarka opierała się raczej na ułańskim optymizmie niż na chłodnym rachunku ekonomicznym. Plany modernizacyjne zazwyczaj kończyły się przy butelce alkoholu. Kolejne pokolenia rodziny Wańkowiczów z uporem próbowały ulepszyć majątek, po czym z równym uporem popadały w długi. Humor służy tu obnażaniu prawdy o tamtym świecie.

Kresy to dla autora przede wszystkim język. Mieszanina polszczyzny, białoruskich wtrętów, ukraińskich melodii i litewskich nazw tworzy hybrydę. Wańkowicz poświęca tej mowie osobne refleksje. Uważa, że to właśnie pogranicze wygenerowało najbogatsze pokłady polszczyzny potocznej.

Królik - portret żony

Zofia Wańkowiczowa to postać pierwszoplanowa, choć nigdy nie pcha się na afisz. Mąż nazywa ją Królikiem. W tym przezwisku kryje się cały jej portret: ciepły, spokojny, nieco zaskoczony wzrok, którym obserwuje wariujący wokół niej świat.

Szkice poświęcone Zofii kipią humorem. Pisarz relacjonuje jej stoicki spokój wobec jego dziennikarskich eskapad i nagłych wyjazdów. Królik to bezpieczna przystań. Dba o pełną lodówkę, gdy mąż wraca z Afryki albo bez uprzedzenia sprowadza na kolację dwadzieścia osób. Finansowe turbulencje rodziny znosi z godnością.

„Królik patrzył na to wszystko z rezygnacją człowieka, który wie, że wichru nie zatrzyma, ale może go przeżyć.”

Ta rezygnacja to w rzeczywistości głęboka mądrość. Zofia doskonale rozumie, z kim dzieli życie. Wybiera spokój jako najlepszą strategię przetrwania u boku wulkanu energii, jakim jest Melchior. W zderzeniu z późniejszymi, wojennymi tragediami, ten jasny portret żony nabiera mocno melancholijnego wymiaru.

Córki - Krystyna i Marta (Tili)

Krystyna i Marta Wańkowiczówny to na kartach książki dziewczyny z krwi i kości, obdarzone silnymi charakterami. Marta, zwana Tili, towarzyszy ojcu w wojennych perypetiach i trudach emigracyjnego życia. Jest energiczna, do bólu praktyczna i nieustraszona. Często to ona wyciąga ojca z kłopotów.

Losy drugiej córki kończą się tragicznie. Krystyna ginie w powstaniu warszawskim w 1944 roku. Wańkowicz nie pisze o tym łzawego manifestu. Wspomina śmierć dziecka niezwykle oszczędnie. Notuje po prostu, że Krystyna już nie wróci, i prowadzi narrację dalej. Ta powściągliwość uderza czytelnika mocniej niż strony pełne rozpaczy.

Dobrze wiedzieć
Krystyna Wańkowicz (ps. "Anna") służyła jako sanitariuszka w batalionie "Parasol". Zginęła 6 sierpnia 1944 roku w rejonie cmentarza kalwińskiego na Woli. Jej ojciec dowiedział się o tym dopiero po dłuższym czasie, przebywając we Włoszech.

Relacja ojca z córkami pokazuje ludzką twarz wielkiego pisarza. Wańkowicz bywa niepoważny, prowadzi z dziećmi dyskusje jak z dorosłymi. Jednocześnie narzuca im swój szalony rytm życia.

Wojenne reportaże i tułaczka

Druga wojna światowa zmienia ton opowieści. Wańkowicz nie tworzy jednak klasycznej kroniki frontowej. Jego relacje przypominają impresjonizmKierunek polegający na subiektywnym utrwalaniu ulotnych wrażeń, nastrojów i momentów, zamiast obiektywnego opisu rzeczywistości. – skupia się na detalach, absurdach wojskowej biurokracji i cichym heroizmie zwykłych dni.

Pisarz przemierza Włochy jako korespondent wojennyDziennikarz relacjonujący przebieg konfliktów zbrojnych bezpośrednio z rejonu działań wojennych. przy II Korpusie Polskim. Słynna bitwa pod Monte Cassino powraca tu jako echo traumatycznego doświadczenia. W Tędy i owędy autor nie analizuje taktyki. Pyta o sens ofiary: po co polscy żołnierze ginęli za włoskie wzgórze, skoro ich ojczyzna znalazła się w sowieckiej strefie wpływów?

Powojenna emigracja to czas rozproszenia. Wańkowicz opisuje polski Londyn i Amerykę. Zmaga się z problemem pisania dla rodaków, których nie spotka już na ulicy. Mimo melancholii nie poddaje się rozpaczy. Wybiera działanie: podróżuje, obserwuje i nieustannie pisze.

Gawęda, język i filozofia pisania

Narrator często przerywa główny wątek, by opowiedzieć o samym procesie tworzenia. Te dygresje to fundament gawędyGatunek prozy wywodzący się z tradycji szlacheckiej, charakteryzujący się swobodną, potoczną narracją, licznymi dygresjami i bezpośrednim zwrotem do słuchacza.. Opowieść nie biegnie prosto, bo prawdziwa rozmowa zawsze meandruje.

Polszczyzna to dla Wańkowicza żywy organizm. Zachwyca się regionalizmami, witalnością miejskiego slangu i zdolnością języka do wchłaniania obcych słów. Otwarcie polemizuje z purystami językowymiPostawa polegająca na rygorystycznej dbałości o czystość języka i zwalczaniu wszelkich zapożyczeń oraz potocyzmów.. Gwarowe naleciałości traktuje jak skarb narodowy.

„Język żyje, kiedy się go używa, a nie kiedy się go konserwuje jak dżem.”

Styl zbioru idealnie odzwierciedla tę filozofię. Zdania Wańkowicza bywają wielokrotnie złożone, pełne nawiasów, by za chwilę uderzyć krótko i celnie. Taka proza wymaga od czytelnika skupienia, ale w zamian daje ogromną satysfakcję.

Polska - obraz narodu z dystansem i miłością

Temat polskości spina cały zbiór. Nie jest to jednak patriotyzm pomnikowy. Wańkowicz kocha Polskę jak własną rodzinę – widzi wszystkie jej wady, nie ma złudzeń, ale pozostaje bezwarunkowo lojalny. Polacy na kartach książki są kłótliwi, bałaganiarscy, a jednocześnie zdolni do najwyższych poświęceń. Potrafią zginąć za wolność, by chwilę później pokłócić się o drobnostkę.

Ten obraz ma w sobie sporo ironii, ale pozbawiony jest złośliwości. Pisarz nie moralizuje. Obserwuje rodaków z rozbawieniem i głęboką akceptacją. Polska w jego oczach bywa absurdalna, ale zawsze pozostaje prawdziwa.

Tędy i owędy – Melchior Wańkowicz · 10 kroków do poznania lektury