Opracowanie

Gawęda, reportaż i specyficzny styl Wańkowicza

Melchior Wańkowicz w zbiorze Tędy i owędy łączy rzetelność reportażu z tradycją staropolskiej gawędy szlacheckiej. Pisarz tworzy unikalny styl oparty na dygresjach, autorskich neologizmach i żywym, kresowym języku. Taka forma pozwala narratorowi opowiadać o trudnych doświadczeniach wojennych i emigracyjnych z dystansem, humorem oraz głębokim zaangażowaniem emocjonalnym.

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 4 min
Spis treści
  1. Hybryda gatunkowa, czyli ucieczka przed szufladką
  2. Narrator jako gospodarz opowieści
  3. Język żywy, niepokorny i słynne wańkowiczyzmy
  4. Dygresja i humor w praktyce
  5. Składnia jak zapis oddechu
  6. Gawęda jako tarcza przed rozpaczą

Hybryda gatunkowa, czyli ucieczka przed szufladką

Melchior Wańkowicz całe życie uciekał od sztywnych definicji. Wydany w 1961 roku przez PIW zbiór Tędy i owędy ląduje gdzieś między dziennikarskim dokumentem a opowieścią snutą przy kominku. Książkę najczęściej klasyfikuje się jako zbiór reportażyGatunek publicystyczno-literacki oparty na faktach, relacjonujący rzeczywiste wydarzenia., ale to tylko część prawdy. Sam autor wolał nazywać swoje pisarstwo gawędą.

Tradycja gawędy szlacheckiejGatunek wywodzący się z kultury sarmackiej, naśladujący swobodną, ustną opowieść pełną dygresji i humoru., sięgająca pamiętników Jana Chryzostoma Paska i twórczości Henryka Rzewuskiego, opiera się na swobodzie. To opowiadanie z dygresją, śmiechem i morałem ukrytym pod anegdotą. Wańkowicz trzyma się faktów, ale przy okazji wtrąca wspomnienia o KresachDawne wschodnie tereny Rzeczypospolitej, utracone po II wojnie światowej, obecne w literaturze jako kraina utracona., przywołuje żonę Zofię (pieszczotliwie nazywaną Królikiem) i filozofuje. Każdy suchy dokument zamienia w pretekst do snucia barwnej historii.

Narrator jako gospodarz opowieści

Pisarz stosuje narrację pierwszoosobowąTyp narracji, w którym narrator jest uczestnikiem wydarzeń i opowiada o nich z własnej perspektywy, używając zaimka „ja”.. Nie ukrywa swojej tożsamości. To konkretny człowiek z wojenną przeszłością, mąż, ojciec Krystyny i Marty (Tili). Nie udaje obiektywnego obserwatora. Angażuje się, ocenia, wzrusza i ironizuje.

Czytelnik od pierwszych stron czuje, że otrzymał zaproszenie do prywatnego świata. Narrator gawędzi, a gawędziarz z natury nigdy nie jest bezstronny. Taka forma wymaga akceptacji ze strony odbiorcy – kto oczekuje chłodnego dystansu, szybko poczuje się zdezorientowany.

Język żywy, niepokorny i słynne wańkowiczyzmy

Styl Wańkowicza można rozpoznać po jednym akapicie. Jest gęsty, rytmiczny i pełen skoków nastroju. Pisarz gardzi akademicką gładkością. Naturalnie wplata w tekst regionalizmyWyraz lub konstrukcja składniowa charakterystyczna dla języka mieszkańców określonego regionu.. Kresowe słownictwo nie służy mu jako sztuczny rekwizyt, ale stanowi integralny element jego tożsamości.

Osobną kategorię w jego prozie stanowią neologizmyNowy wyraz utworzony w danym języku, często na potrzeby konkretnego dzieła literackiego.. Najsłynniejszym z nich jest „chciejstwo”. Wańkowicz stworzył to słowo na określenie myślenia życzeniowego – naiwnego przekonania, że coś się wydarzy tylko dlatego, że bardzo tego pragniemy. Wyraz ten na stałe wszedł do słowników języka polskiego.

Dobrze wiedzieć
Słowotwórcza inwencja pisarza była tak duża, że badacze literatury ukuli termin wańkowiczyzmy. Autor tworzył nowe słowa (np. kundlizm) lub nadawał nowe znaczenia już istniejącym, gdy brakowało mu precyzyjnego określenia na zjawiska społeczne czy psychologiczne. Chętnie sięgał też po słowa zapomniane lub rzadkie, jak tromtadracja (napuszona, pusta gadanina).

Dygresja i humor w praktyce

Gawęda wymaga słuchacza. Wańkowicz pisze tak, jakby mówił bezpośrednio do nas. Rzuca urwane myśli, stosuje długie komentarze w nawiasach i regularnie zwraca się do odbiorcy.

Głównym narzędziem kompozycyjnym zbioru jest dygresjaOdejście od głównego tematu narracji w celu wplecenia pobocznego wątku, anegdoty lub refleksji.. Pisarz zaczyna od opisu przejazdu przez miasto, nagle wspomina wojnę, przywołuje rodzinną anegdotę, cytuje zmarłego przyjaciela, po czym płynnie wraca do punktu wyjścia. Ten pozorny chaos naśladuje naturalny proces ludzkiej pamięci i skojarzeń.

Humor pojawia się tu regularnie. Wańkowicz żartuje z samego siebie, z żony, z absurdów wielkiej historii i biurokracji życia emigracyjnego. Potrafi płynnie przejść od żartu do patosuPodniosły, uroczysty ton wypowiedzi, używany do opisywania zjawisk wielkich i wzniosłych., nie wywołując przy tym zgrzytu.

Składnia jak zapis oddechu

Zdania w Tędy i owędy bywają ekstremalnie długie. Są napakowane wtrąceniami, porównaniami i cytatami, ale nigdy nie tracą sensu. Pisarz ma świetne wyczucie rytmu. Po wielokrotnie złożonej konstrukcji potrafi uderzyć krótkim, trzywyrazowym zdaniem. To buduje dynamikę tekstu.

Porównania Wańkowicza są fizyczne, wręcz dotykowe. Nie pisze o abstrakcyjnym smutku. Pokazuje go przez konkretny gest lub przedmiot. Interpunkcja łamie szkolne zasady. Myślniki i wielokropki pełnią funkcję oddechową – oznaczają pauzę, zmianę tonu lub nagły krok w bok.

Gawęda jako tarcza przed rozpaczą

Tędy i owędy dotyka spraw najtrudniejszych: wojny, utraty ojczyzny, rozproszenia rodziny i śmierci. Gawędziarski styl nie służy ucieczce od tych tematów. To narzędzie, które pozwala je udźwignąć.

Dobrze wiedzieć
Starsza córka pisarza, Krystyna (Krysia), zginęła w szóstym dniu powstania warszawskiego jako sanitariuszka batalionu „Parasol”. Wańkowicz przez lata zmagał się z tą traumą, co nadaje jego wspomnieniom o przedwojennym życiu rodzinnym niezwykle dramatyczny podtekst.

Opowiadanie z humorem i dystansem pozwala zbliżyć się do bolesnych wspomnień bez popadania w banał. Kiedy Wańkowicz pisze o córkach, żonie i utraconym domu na Kresach, robi to głosem człowieka świadomego nieodwracalnej straty. Odmawia jednak rozpaczy. Jego gawęda staje się formą pamięci, która ocala przeszłość przed całkowitym zniknięciem.

Tędy i owędy – Melchior Wańkowicz · 10 kroków do poznania lektury