Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Gdy wybuchła wojna, Weronika podzieliła los innych sióstr z zajęła się opieką poszkodowanych i chorych oraz nauką osieroconych dzieci żydowskich. Pomagała im w przyswojeniu nowych imion i nazwisk, nowych życiorysów. W myślach przepraszała Boga, że przyczynia się kłamstwa, lecz ratowanie dzieci stało się jej misją.

Edukacji siostry Weroniki sprzeciwiło się tylko jedno żydowskie dziecko – Artur Hirschfeld. Chłopiec, którego ojciec był dentystą, nie chciał nazywać się Władzio Gruszka i być synem stolarza. Postanowił być wierny swojej tożsamości, nawet w obliczu niechybnej zagłady: Jestem Arturek Hirschfeld, pomyślał mściwie, nigdy nie będę żadnym Gruszką, żeby nie wiem co!
Na szczęście zmienił zdanie i – jako Władzio - przeżył wojnę.

VII.

Wiosną 1943 roku sędzia Romnicki odbiera telefon z getta, od adwokata Jerzego Fichtelbauma. Podnosząc słuchawkę, odpowiada słowo „jestem”. Dzwoniący prosi go, by pomógł mu uratować przed zagładą czteroletnią córeczkę Joasię, której matka niedawna zmarła. Sędzia zgadza się pomóc.

Po tej rozmowie, za każdym razem gdy Romnicki odbierał telefon i mówił „jestem”, przypominał sobie tamten dzień.
Sędzia po okupacji został aresztowany. Opuściwszy więzienie w 1956 roku, zamieszkał u dalekich krewnych w małym prowincjonalny miasteczku.

VIII.

Doktor Adam Korda, dowiedziawszy się o zatrzymaniu Marii Magdaleny Gostomskiej, zawiadamia Pawełka Kryńskiego o sytuacji kobiety.
Ten umawia się na spotkanie z kolejarzem Kaziem Filipkiem, którego prosi o pomoc. Mężczyzna od razu zgadza się interweniować.
Filipek dzwoni do swojego przyjaciela Johanna (Jasia) Müllera, Niemca urodzonego w Łodzi nazywającego się Polakiem: Jestem Niemiec z ciała, Polak z duszy. Ma nadzieję, że ten pomoże w wydostaniu z wiezienia Seidenmanowej.

Po przybyciu do gabinetu znajomego, którego ojciec był majstrem włókienniczym, Filipek i Müller wspominają sobie początek znajomości. Niemiec był kiedyś więźniem Pawiaka, potem został zesłany na katorgę do Rosji. Tam, w Krasnojarsku, spotkał Kazia. Obaj brali udział w I wojnie światowej.



Gdy Filipek opowiada koledze o celu wizyty – uwolnienie Seidenmanowej, wspomina, iż będzie to łatwiejsze, niż odbicie Biernata z posterunku żandarmerii w Puławach.

Okazało się, że czterdzieści lat temu (w 1904 roku) uratowali kolegę:
Johann Muller przybył na posterunek w saniach, w mundurze lejtnanta, jako młody baron Ostern, który zabierze na przesłuchanie niebezpiecznego przestępcę. Kolejarz Filipek powoził. Miał na sobie szynel sołdacki, o kozioł sań opierał karabin z nasadzonym na sztorc bagnetem. Młody baron Ostern postawił na baczność komendanta posterunku. Okazał mu stosowne dokumenty. Mróz był siarczysty. Baron Ostern stał przy piecu kaflowym i palił grube cygaro. Ale komendant w Puławach, Ormiaszka jakiś, był cokolwiek podejrzliwy. Przebiegła sztuka. Lis kaukaski. Szczur z Azji dalekiej. Długo deliberował, na koniec przydzielił baronowi dwóch konwojentów, a Biernata zakuł w łańcuchy. Musieli konwojentów unieszkodliwić w lesie za Puławami, jednego z pistoletu, drugiego kolbą w łeb. Związanych zostawili na trakcie, w głębokim śniegu. Biernat dzwonił łańcuchami aż do Radomia. Dopiero tam, w kuźni przy rogatkach, rozkuli go. Potem jechali koleją do Warszawy. Gazowe światło lamp, milczenie i napięcie, żandarmi na peronie dworcowym, lęk okropny, czy uda się im przejść na miasto, czy nie poniosą klęski w ostatniej chwili niemal. Ale udało się. Dotarli na ulicę Smolną, gdzie ich oczekiwano.


IX.

Trzydziestotrzyletni Wiktor Suchowiak był bandytą. Działając w myśl zasady pieniądze albo życie i posługując się łomem lub kastetem, okradał praktycznie każdego, kogo spotkał na ulicy: Polaków, Niemców (tych wolał, ponieważ byli zamożniejsi).

Za dużą opłatą przemycał także ludzi z getta do aryjskiej części miasta, lecz wiosną 1943 roku nie było już do tego chętnych.
Jednym z ostatnich zadań Suchowiaka związanych z gettem było przeprowadzenie czteroletniej Joasi, córki Fichtelbauma, który za wszelką cenę chciał ocalić córkę. Mężczyźni mieli ułatwioną komunikację: telefony między gettem a pozostałą częścią miasta działały nadal (aż do momentu ostatecznej likwidacji getta), nie zakładano także podsłuchu. Adwokat uzgodnił z Suchowiakiem wszystkie szczegóły, aż pewnego dnia dziewczynka w towarzystwie „wujka” opuściła ojca.

Przy bramie, po drodze z getta, na ulicy Miodowej mężczyzna spotkał eleganckiego młodzieńca, który w kręgu szmalcowników miał ksywkę Pięknego Lola. Agresor, który dorabiał się na wyłapywaniu ukrywających się Żydów, pchnął Suchowiaka w głąb bramy i zaczął bić myśląc, że Wiktor i dziewczynka to Aryjczycy. Na szczęście zaatakowany nie stracił kontroli nad sytuacją. Obronił się dzielnie, obezwładnił i okradł Lola z dość dużej sumy pieniędzy.
Mężczyźni ponownie spotkali się dwadzieścia lat później, w zupełnie innych okolicznościach. Wiktor Suchowiak wyszedł był właśnie z więzienia jako człowiek przedwcześnie postarzały, wyrzutek i reakcjonista. Wszelako władze państwowe, ożywione misją naprawiania natury ludzkiej, nie położyły krzyżyka na tym nieszczęsnym produkcie kapitalizmu.

Recydywista dostał wtedy skierowanie do pewnej fabryki materiałów budowlanych. Miał pracować przy obsłudze betoniarki. Gdy wszedł do gabinetu kierownika działu personalnego, okazało się, że jest nim…Piękny Lolo! Bohaterowie natychmiast się rozpoznali. Po długiej i dosyć ostrej wymianie zdań, wypełnionej wulgaryzmami i groźbami (Jak oni zaczną grzebać koło ciebie, gnoju jeden, to już się nie wymkniesz. Czy mi uwierzą? Pewnie, że uwierzą. W nich jest cholernie dużo tęsknoty do wymierzania sprawiedliwości. Żadna partia ci nie pomoże, żadne stanowisko), Suchowiak wyszedł z pokoju z pokaźną sumą w kieszeni i skierowaniem do lepiej płatnej pracy w innymi przedsiębiorstwie.

X.

Apolinary Kujawski był znanym w Warszawie krawcem męskich spodni, człowiekiem bardzo zamożnym i szanowanym. Zajmował piękne i słoneczne, pięciopokojowe mieszkanie przy ulicy Marszałkowskiej, gdzie przeprowadził się ze skromnej sutereny z ulicy Miodowej (zarabiał wówczas prasowaniem męskich garniturów oraz reperacją odzieży tak zwanej biedoty).

Za radą sędziego Romnickiego przyjął stałą posadę w zakładzie krawieckim bogatego Żyda Benjamina Mitelmana, zatrudniającym aż kilkanaście osób, co na przedwojenne czasy świadczyło o bogactwie i żyłce przedsiębiorczej właściciela.

Gdy w 1940 roku jego pracodawca musiał się przenieść do getta, nakazał Kujawskiemu, by opiekował się osobiście jego zakładem. Mężczyzna miał korzystać z dochodów oraz przynosić ich część Mitelmanowi do getta. Na koniec tej ważnej rozmowy zdolny krawiec obiecał, że po wojnie założy ze swoim szefem wspólny zakład.

Kujawski rzetelnie i uczciwie wywiązywał się z umowy, regularnie zanosił Mitelmanowi część zysków. Podczas takich wizyt w getcie oglądał cierpienie Żydów, ich nędze, głód. Uważa, że nawet jeśli ich wina była udowodniona, to i tak jest to kara za ich grzechy ponad wyobrażenia ludzkie, nawet jeśli srodze zgrzeszyli, nie dając wiary słowu Zbawiciela. Rozmyśla także nad powodem ciężkiej sytuacji Polski:
I tylko jedna sprawa sączyła niepokój w jego serce. Że mianowicie Pan Bóg jak gdyby odwrócił się od Polski, wystawiał ją na zbyt ciężką próbę. Czymże bowiem ta Polska zawiniła tak bardzo, gdy po stuleciu niewoli i cierpień odrodziła się po Wielkiej Wojnie i przetrwała zaledwie dwadzieścia lat? Na pewno nie wszystko było w Polsce w porządku, lecz czy gdzie indziej było w porządku? Czy było w porządku, jeśli potężna Francja broniła się zaledwie przez miesiąc i kapitulowała tak sromotnie, niemal na kolana padając przed Hitlerem? Czy było w porządku, jeżeli Sowiety, rozciągając się aż na skraj świata, pękły z trzaskiem pod naporem niemieckim w ciągu dwóch miesięcy? A przecież Sowiety dokonały wspólnie z Hitlerem rozbioru tej nieszczęsnej Polski. Za ten grzech Bóg słusznie ich pokarał, uciekali przed Niemcami aż do samej Moskwy i dopiero tam się jakoś opamiętali, skuteczniej stawili opór. Więc coś takiego było w Polsce i Polakach, że znów muszą cierpieć, jak nigdy dotychczas? Dlaczego Bóg tak okrutnie Polskę i Polaków doświadcza?


Gdy wiosną 1942 roku Mitelman zmarł w getcie, Kujawski przejął jego cały wielki majątek (jedyny syn nieboszczyka – dentysta Mieczysław, także zginął – był ofiarą kuli na ulicy).
Apolinary, ciesząc się swobodą finansową, zaczął gromadzić dzieła sztuki, które marzył przekazać dla muzeum w niepodległej Polsce.
Niestety, jego pragnienie się nie spełniło – został zastrzelony podczas ulicznej egzekucji jesienią w 1943 roku, po uprzednim pojmaniu go, zmierzającego na spacer po Saskim Ogrodzie, na ulicy i zamknięciu w policyjnej budzie.

XI.

Niemiec Müller przybywa do Stucklera, który zajmuje gabinet w gmachu gestapo w Alei Szucha. Chce uwolnić Marię Magdalenę Gostomską.
Wmawia śledczemu, że kobieta jest jego starą znajomą, a jej pobyt w więzieniu jest pomyłką. Podczas wysuwania tych argumentów wystraszył się nagle, ponieważ uświadomił sobie, że nie zbadał, czy Irma zna niemiecki! Okazało się jednak, że kobieta władała płynnie tym językiem.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


dla: Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie „Początku” w pigułce
2  Charakterystyka Pawła (Pawełek) Kryńskiego
3  Uniwersalizm „Początku”



Komentarze: Początek - streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: