Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl

Kris Kelvin


Kris Kelvin to główny bohater powieści Solaris, z którym czytelnik przybywa na obcą planetę i odkrywa kolejne anomalie w funkcjonowaniu Stacji kosmicznej. Jako narrator jest stałym sprawozdawcą wydarzeń i pierwszym ich interpretatorem. Dowiadujemy się, że jest psychologiem, najpierw studentem, a potem pracownikiem solaryjskiego Instytutu na Ziemi, członkiem grupy Gibariana.

Początkowo bohater stara się logicznie i racjonalnie wytłumaczyć sobie zjawiska zachodzące na Stacji. Kiedy nie potrafi zrozumieć obecności Harey początkowo myśli, że wpadł w obłęd, następnie siłą próbuje pozbyć się niechcianego „gościa”. Dopiero z czasem akceptuje jej obecność, choć wciąż próbuje odkryć jej istotę i sens obecności. Snuje nawet plany wspólnego życia z ukochaną po powrocie na Ziemię, chociaż zdaje sobie sprawę, że są to marzenia nierealne. Mimo iż jest naukowcem twardo stąpającym po ziemi, ulega emocjom, jego uczucia w stosunku do Harey są jak najbardziej ludzkie.

Na przykładzie Krisa możemy zobaczyć złożoność ludzkiej jednostki. Wieloletnie studia i praca naukowa, która nauczyła go patrzeć na świat przez pryzmat rozumu, nie zabijają w nim naturalnych ludzkich odruchów i odczuć, takich jak strach, pragnienie miłości i szczęścia. okazują się one ponadczasowe, niezależne od rozwoju wszechobecnej techniki. Postać Harey sprzed dziesięciu lat i jej tragiczne samobójstwo wzbudzają w nim poczucie winy, choć odległe wspomnienie zepchnął do najgłębszych pokładów nieświadomości.

Po anihilacji Harey Kelvin początkowo wpada we wściekłość, pragnie zemścić się na oceanie, który stworzył jego ukochaną. Z czasem dowiadujemy się, że postanawia zrezygnować z powrotu na Ziemię w imię niepewnej szansy. Zostaje na Solaris bez wyraźnego celu, w nadziei zrozumienia, w mglistym przeczuciu, że odejść znaczy w tym przypadku poddać się, przekreślić tę, być może w wyobraźni jedynie istniejącą szansę, którą zakrywa przed nim przyszłość (A. Stoff, s. 52, por: A. Wójcik, s. 145).

Kelvin to przedstawiciel ludzkości z przyszłości. Przybywa na Solaris i próbuje wyjaśnić niecodzienne zjawiska. Jednak pojawienie się Harey pokazuje go nie jako wybitnego naukowca, specjalistę od Solaris, a jako zwykłego człowieka, który ulega swym namiętnościom.


Charakterystyka „gości” (Harey)


Niechciani „goście” pojawiają się na Solaris w odpowiedzi na naświetlanie plazmy oceanu promieniami roengenowskimi. Są to neutrinowe kopie osób, z którymi naturalni ludzie byli kiedyś związani. Ich relacje najczęściej były tragiczne, wiązały się z silnymi przeżyciami emocjonalnymi, zostały „zapomniane”, przeniesione do najgłębszych pokładów pamięci. „Zjawy” zaburzają normalne funkcjonowanie pracowników placówki naukowej na Solaris.

Fantomy wydają się być osobami „z krwi i kości”. Choć pozbawione są pamięci, mają świadomość, co widać na przykładzie Harey, która zaczyna zastanawiać się skąd się wzięła na Solaris. W jej umyśle tkwią refleksje zdarzeń zaistniałych już po jej śmierci. Dziewczyna podobnie jak człowiek odczuwa emocje, ma zdolność miłości i cierpienia. Harey, dzięki swej dociekliwości, domyśla się, że nie jest normalną ludzką istotą. Snaut nazywa dziewczynę: lustrem, w którym odbija się część mózgu [Kelvina]. Jeżeli jest wspaniała, to dlatego, że wspaniałe było [jego] wspomnienie.

Charakterystyczną cechą „gości” jest fakt, iż nie mogą oddalać się od osoby, z której wspomnieniami wiąże się ich powstanie. Ponadto są prawie niezniszczalni – ich uszkodzone tkanki regenerują się błyskawicznie, urazy mechaniczne goją się niemal natychmiast, nie może ich zabić nawet płynny tlen, co pokazała próba samobójcza Harey. Snaut „gości” nazywa „tworami F”, podobnie jak Sartorius, a początkowo Kelvin, boi się przypisać im ludzkie cechy, choć w rzeczywistości „zjawy” są w stanie przeżywać ludzkie emocje, a nawet kochać. Analizując motywację pojawienia się „tworów F” naukowcy dywagują:
Pierwsza, naturalna niejako, jest myśl o przeprowadzonym na nas eksperymencie. Byłby to jednak eksperyment raczej… lichy. Jeżeli robimy doświadczenie, to uczymy się na rezultatach, przede wszystkim na błędach, tak że w jego powtórzenia wprowadzamy poprawki… Tymczasem o tym nie ma nawet mowy. Te same twory F pojawiają się na nowo… nie korygowane… nie uzbrojone dodatkowo przeciw naszym… próbom pozbycia się ich…

Naukowcy zastanawiają się po co pojawili się „goście” Czy jest to forma kontaktu z oceanem, dar od „ułomnego boga”, czy też wyraz jego niechęci, złośliwości albo po prostu nieświadomości. Jedyną możliwością przywrócenia normalności na Stacji okazuje się „likwidacja tworów F”. Jest to zarazem wyraz bezradności człowieka wobec nieznanego.


Snaut


Snaut pełni na Stacji rolę zastępcy Gibariana, jest cybernetykiem. Dawniej zamieścił kilka wcale oryginalnych artykułów w almanachu polarystycznym. Gdy po raz pierwszy poznaje go główny bohater Snaut jest początkowo przerażony, Kelvin, że mężczyzna: miał na sobie siatkową koszulę, przez której oczka wysuwały się pojedyncze siwe włosy płaskiej piersi, i ongiś białe, poplamione na kolanach i spalone odczynnikami płócienne spodnie z licznymi kieszeniami jak u montera, odwrócony piecami, wyglądał znacznie starzej. Krótko ostrzyżone włosy były siwe, kark, spalony słońcem, znaczyły zmarszczki głębokie jak cięcia. Przy pierwszym spotkaniu bohater był pod wpływem alkoholu. Cybernetyk wspomina, że miał rodziców o kosmicznych aspiracjach, proponuje, by Kelvin nazywał go tak jak inni - Szczurem. W ogólnikowych stwierdzeniach próbuje wyjaśnić nowo przybyłemu anormalną sytuację na stacji.

To z ust Snauta padają negatywne stwierdzenia o ludzkości i wyobrażeniach człowieka o sobie:
Wyruszamy w kosmos, przygotowani na wszystko, to znaczy, na samotność, na walkę, męczeństwo i śmierć. Ze skromności nie wypowiadamy tego głośno, ale myślimy sobie czasem, że jesteśmy wspaniali. Tymczasem, tymczasem to nie wszystko, a nasza gotowość okazuje się pozą. Wcale nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic. […] Jesteśmy humanitarni i szlachetni, nie chcemy podbijać innych ras, chcemy tylko przekazać im nasze wartości i w zamian przejąć ich dziedzictwo. Mamy się za rycerzy świętego Kontaktu. To drugi fałsz. Nie szukamy nikogo oprócz ludzi. Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster. Nie wiemy, co począć z innymi światami. Wystarczy ten jeden, a już się nim dławimy. Chcemy znaleźć własny, wyidealizowany obraz; to mają być globy, cywilizacje doskonalsze od naszej, w innych spodziewamy się znowu znaleźć wizerunek naszej prymitywnej przeszłości. Tymczasem po drugiej stronie jest coś, czego nie przyjmujemy, przed czym się bronimy, a przecież nie przywieźliśmy z Ziemi samego tylko destylatu cnót, bohaterskiego posągu Człowieka! Przylecieliśmy tu tacy, jacy jesteśmy naprawdę, a kiedy druga strona ukazuje nam tę prawdę - tę jej część, którą przemilczamy - nie możemy się z tym zgodzić!


Nie dowiadujemy się jaki „gość” odwiedza Snauta. O obecności „zjawy” świadczą krwawe rany na kostkach rąk bohatera, wrażenie Kelvina jakby podczas rozmowy z nim Snaut trzymał kogoś za rękę i ostre słowa wypowiedziane do niewidocznej postaci.

Mimo nadużywania alkoholu Snaut wydaje się być bardziej racjonalny niż Kelvin. Zarzuca głównemu bohaterowi to, że uprawia strusią politykę, że oszukuje siebie i Harey. To on, po rozmowie i decyzji Harey, pomaga jej w anihilacji. Po odejściu dziewczyny martwi się o Kelvina i o to, czy nie popełni samobójstwa. Mimo swej postawy jest jedynym godnym zaufania towarzyszem głównego bohatera. Pod koniec zaczyna wierzyć, że kontakt z oceanem jest możliwy, dlatego warto zostać na Solaris.

Sartorius


Sartorius pracuje w laboratorium położonym w górnej części stacji. Gdy na Solaris przybywa Kelvin mężczyzna broni się przed opuszczeniem miejsca swojej pracy, nie chce również nikogo tam wpuścić. Z odgłosów jakie dobiegają z wewnątrz można domyśleć się, że jego „gościem” jest małe dziecko. Gdy Kelvin po raz pierwszy go poznaje zauważa, że był nadzwyczaj wysoki, chudy, pod kremowym trykotem ciało jego zdawało się składać z samych tylko kości. Szyję miał owiniętą czarną chustką; przez ramię zwisał mu złożony we dwoje, popalony odczynnikami, ochronny płaszcz laboratoryjny. Nadzwyczaj wąską głowę trzymał bokiem. Prawie pół twarzy zasłaniały mu wygięte czarne szkła, tak że nie mogłem dostrzec jego oczu.

Sartorius nie wzbudza w Kelvinie pozytywnych emocji. Bohater zarzuca mu, że mimo anormalnej sytuacji ten nie wypada z narzuconej sobie roli, Snaut z kolei stwierdza, że w nadzwyczajnej sytuacji stara się być normalny, co u niego znaczy oficjalny. Podczas rozmowy Sartorius sprawia wrażenie człowieka podejrzliwego, czujnego i zewnętrznie opanowanego, nie mówił, ale przemawiał, zupełnie jak na posiedzeniu Instytutu. Jakkolwiek antypatyczny, nie był jednak głupi.

Bohater do końca zachowuje twarz beznamiętnego naukowca. To on proponuje, by w razie niepowodzenia w kontakcie z oceanem, poddać „gości” anihilacji (wierzy, że uda mu się destabilizować neutrinowe układy), a więc w pewien sposób ich zabić.



Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij






  Dowiedz się więcej
1  Solaris – streszczenie w pigułce
2  Solaris – charakterystyka gatunku literackiego
3  Stanisław Lem – biografia