Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Poniżej bardzo szczegółowe streszczenie reportażu Hanny Krall - Zdążyć przed Panem Bogiem. Na stronie znajduje się również pełne opracowanie lektury. Sprawdź inne artykuły. Jeśli masz uwagi do streszczenia, zostaw komentarz. Pomoże to nam poprawić stronę.

Szacunkowy czas czytania: 32 minuty (wraz ze wszystkimi objaśnieniami). Nie masz tyle czasu? Zobacz: streszczenie w pigułce (6 minut).

Dobrze wiedzieć
Kompozycja utworu jest złożona. Obrazy z getta warszawskiego przeplatają się z opowieścią o czasach współczesnych autorce – czasach, w których Marek Edelman jako lekarz walczy o życie swoich pacjentów. Wydarzenia nie są ułożone chronologiczne – nadrzędną zasadą w strukturze „Zdążyć przed Panem Bogiem” jest zasada luźnych skojarzeń i nawiązań do wspomnień głównego bohatera.


Fragment 1 - streszczenie


Wprowadzenie do rozmowy


Marek EdelmanAutorka rozpoczyna dialog z anonimową postacią. W dalszej części okazuje się, że bohaterem rozmowy jest Marek Edelman – uczestnik powstania w getcie warszawskim.

To było 19 kwietnia 1943 roku. W getcie warszawskim miało rozpocząć się powstanie. Dzień był chłodny. Edelmana (jak wynika z zapisu Hanny Krall) obudziły strzały. Nie wstał od razu, bo odgłosy były jeszcze słabo słyszalne.

Wśród powstańców był chłopak, który z aryjskiej strony miał dostarczyć broń. Planował powrót po wykonaniu zadania, ale nie zdążył. Wybuch powstania zatrzymał go po drugiej stronie muru. Przeczuwając, że zginie poinformował obecnych, że jest ojcem, a jego córka znajduje się w zamojskim klasztorze. Poprosił Edelmana, by po zakończeniu wojny odnalazł jego dziecko.



Rozpoczęcie walk


Widok na ul. Franciszkańską
Widok na ul. Franciszkańską (ok 1930 r.)

Wyznaczonym terenem, na którym miało dojść do działań bojowych, było tak zwane getto fabryki szczotek – ulice Franciszkańska, Świętojerska, Bonifraterska. Poprzez zaminowanie bramy fabrycznej śmierć poniosło około stu żołnierzy niemieckich, którzy naruszyli „wrogie” terytorium. Były to pierwsze ofiary buntowników.

Niemcy potraktowali sprawę poważnie, sformułowali liczebną kolumnę i w szyku bojowym ruszyli na „zamachowców”. Następnie próbowali osiągnąć porozumienie wysyłając trzech „parlamentariuszy” z białą flagą. Ta inicjatywa nie powiodła się. Przeciwnicy odpowiedzieli ogniem. Za istotny uznali sam fakt walki:
„Ludzie zawsze uważali, że strzelanie jest najlepszym bohaterstwem. No to żeśmy strzelali.”

Mordechaj Anielewicz komendantem powstania


Mordechaj Anielewicz
Mordechaj Anielewicz

Powstanie wyznaczono na 19 kwietnia (1943), ale data ta została narzucona odgórnie – Niemcy przewidywali wówczas likwidację getta. 18 kwietnia miało miejsce spotkanie u Mordechaja Anielewicza. Zebrał się cały sztab – pięć osób. Edelman miał wówczas dwadzieścia dwa lata, Anielewicz był od niego o rok młodszy. Komendantem został Anielewicz: „Bardzo chciał nim być, więc go wybraliśmy.”

We wspomnieniach bohatera reportażu Anielewicz jawi się jako jednostka zdolna i ambitna, pełna wigoru. Przed wojną mieszkał na Solcu. Jego matka sprzedawała ryby, czasem dopuszczała się przy tym drobnego oszustwa. By towar wyglądał na świeższy, prosiła syna, by malował czerwoną farbką rybie skrzela.

Samobójstwo Anielewicza


Mordechaj cicho wierzył w zwycięstwo powstania, choć
„(...) nigdy przedtem nie widział „akcji”. Nie widział, jak się ładuje ludzi na Umschlagplatzu do wagonów. A taka rzecz – kiedy się widzi czterysta tysięcy ludzi odsyłanych do gazu – może człowieka załamać.”
Załamał się na wiadomość, że spalono jednego chłopaka, który udał się do północnej części getta w celu sprawdzenia wiadomości o rzekomych „posiłkach” od Armii Krajowej.

Ósmego maja na ulicy Miłej Anielewicz zastrzelił siebie i swoją dziewczynę Mirę. Popełniono wtedy zbiorowe samobójstwo. Zginęło ponad osiemdziesiąt osób. Dziewczyna o imieniu Ruth zmarnowała sześć naboi nim celnie do siebie strzeliła, a niejaki Lutek Rotblat zabił swoją matkę i siostrę.

Edelman przejmuje dowodzenie powstania


Po Anielewiczu akcją zbrojną dowodził Edelman. „Dysponował” czterdziestoma ludźmi – żołnierzami z Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB). Jak twierdzi, nie myślał o śmierci z wyboru, ani o śmierci zbiorowej, którą można postrzegać w kategoriach symbolu. Dostrzegał sens walki. Był zdyscyplinowany i zdeterminowany:
„Potrafiłem sam dać w mordę, jak ktoś zaczynał mi histeryzować. W ogóle wiele rzeczy potrafiłem wtedy. (...) Nie denerwowałem się – pewnie dlatego, że właściwie nic nie mogło się zdarzyć. Nic większego niż śmierć, zawsze chodziło przecież o śmierć, nigdy o życie.”


Karuzela na placu Krasińskich, przy murze warszawskiego getta
Karuzela na placu Krasińskich, przy murze warszawskiego getta

W zapisie pojawia się wzmianka o murze (symbolika) oddzielającym stronę aryjską od strony żydowskiej:
„Mur sięgał tylko pierwszego piętra. Już z drugiego widziało się TAMTĄ ulicę. Widzieliśmy karuzelę, ludzi, słyszeliśmy muzykę i strasznie żeśmy się bali, że ta muzyka zagłuszy nas i ci ludzie nikogo nie zauważą, że w ogóle nikt na świecie nie zauważy – nas, walki, poległych...że ten mur jest tak wielki – i nic, żadna wieść się o nas nie przedostanie.”

Michał KlepfiszAdnotacją do tego pełnego obaw wspomnienia jest przypomnienie postaci Michała Klepfisza. Jak niosły wieści z Londynu (Rząd Polski na emigracji), został odznaczony pośmiertnie przez gen, Sikorskiego Krzyżem Virtuti Militari.

Młodzieniec zasłużył się w walce i wykazał postawę bohatera. Osłonił towarzyszy i umożliwił im ucieczkę (kanałami) poprzez skierowanie na siebie salw z karabinu maszynowego.

Edelman mówi również o funkcji, jaką pełnił w getcie przed wybuchem powstania (należał wtedy do ŻOB):
„Byłem wtedy gońcem w szpitalu i to była moja praca: stać przy bramie na Umschlagplatzu i wyprowadzać chorych. Nasi ludzie wyławiali tych, których należało uratować, a ja ich, jako chorych, wyprowadzałem.”
Jedną z łączniczek o imieniu Zosia wyprowadzał cztery razy, ilekroć udało mu się ją „przemycić”, znów ją przechwytywano.

Umschlagplatz - stąd wywożono Żydów do obozów zagłady
Umschlagplatz - stąd wywożono Żydów do obozów zagłady


Numerki życia


W getcie rozdawano „numerki życia”. Miały one ocalać posiadających je, ale była to zakamuflowana taktyka Niemców. Z czasem eliminowano z życia i „posiadaczy numerków”. Podobnie rzecz się miała z maszynami do szycia:
„(...) ludziom zdawało się więc, że maszyny do szycia uratują im życie i płacili za nie każde pieniądze. Ale potem przyszli i po tych z maszynami.”
Ostatecznie, by prędzej rozwiązać kwestię żydowską, Niemcy ogłosili, że chętnym do pracy będą rozdawać chleb i marmoladę. Kłamstwo - logicznie zaplanowane, zwabiło w sidła mnóstwo chętnych. Wtedy już dwa transporty dziennie odprawiano do Treblinki (obóz zagłady), a liczba ochotników wciąż rosła. Nikt nie podejrzewał podstępu:
„Oszaleliście? mówili, kiedy próbowaliśmy ich przekonać, że to nie do pracy ich wiozą. Posłano by nas na śmierć z chlebem. Tyle chleba zmarnowaliby?!”

Otrucie dzieci w szpitalu


Akcja przyspieszonego wywożenia ludności żydowskiej trwała przez sześć tygodni: od dwudziestego drugiego lipca do ósmego września 1942 roku, jak – wyznaje Marek Edelman - odprowadził w tym czasie czterysta tysięcy ludzi do transportów. Ostatniego dnia „akcji”, w szkole przerobionej na szpital, jedna z pielęgniarek zdążyła podać chorym dzieciom swoją porcję cyjanku - trucizny, Uratowała je w ten sposób od komory gazowej, Uznano ją za bohaterkę. Pielęgniarki w tłumie chorych wyszukiwały swoich rodziców, a wszystko po to, by zamienić rodzaje śmierci, wybrać sposób umierania.

Samobójstwo Adama Czerniakowa - przywódcy gminy żydowskiej


Adam Czerniaków
Adam Czerniaków

Bohater reportażu ma żal do przywódcy gminy żydowskiej – Adama Czerniakowa, że z własnej samobójczej śmierci uczynił prywatna sprawę, a mógł, może nawet powinien, oddziaływać na innych, wzywając do walki.

Fragment 2 - streszczenie


Recepcja opublikowanego wywiadu z Markiem Edelmanem


Recepcja – to odbiór opublikowanego wcześniej wywiadu z Markiem Edelmanem, tłumaczonego na wiele języków. Jego tytuł brzmiał: „Wyznanie ostatniego przywódcy getta warszawskiego”.

Po publikacji artykułu zarzucano Edelmanowi, „że tak odarł wszystko z wielkości”. A za najbardziej kontrowersyjne uznano wspomnienie komendanta Anielewicza, który rzekomo wspierał matkę w niewielkim oszustwie i malował skrzela nieświeżych ryb na czerwono. Opinia publiczna była wzburzona. Ludzie posyłali listy do gazet, aż pewien literat ze Stanów Zjednoczonych - pan S. musiał interweniować i napisać trzy długie artykuły, by uśmierzyć ów wielojęzyczny zgiełk. Nie omieszkał o tym fakcie donieść ostatniemu żyjącemu przywódcy getta.

Edelman spotkał się także z odwrotną reakcją na wywiad, znacznie bardziej wyrozumiałą. List przysłał mu pewien Niemiec ze Stuttgartu. W czasie wojny jako żołnierz Wehrmachtu przebywał na obszarze getta. Pisał:
„widziałem tam ciała ludzi na ulicach, dużo ciał przykrytych papierami, pamiętam to było okropne, obaj jesteśmy ofiarami tej okropnej wojny, czy mógłby pan napisać do mnie parę słów?”

Edelman odpisał krótko i zwięźle (według niego temat nie podlegał dyskusji, zbędnym interpretacjom). W odpowiedzi zawarł wyrazy współczucia i próbę akceptacji uczuć wojskowego.

Historia z literatem S. przypomniała Edelmanowi podróż do USA w 1963 roku. Odbyło się tam spotkanie z przywódcami związków zawodowych. Celem spotkania była dyskusja dotycząca pamięci. Edelman czuł się zażenowany, bał się, by nie powiedzieć czegoś niestosownego, słów w rodzaju: „A jakie to ma znaczenie dzisiaj?” Postanowił podejść do sprawy wyrozumiale i z należnym dystansem.

Prezesi związków dawali w czasie wojny pieniądze na broń dla getta i
„(...) do prezydenta Roosevelta chodzili, żeby zapytać, czy to prawda, co opowiadają o tych wszystkich historiach w getcie.”
Edelman wnioskuje, że musiało to być po tym, jak wykupiony przez Tosię Goliborską z Gestapo (za dywan perski), „Wacław”, sporządził raport. Raport ukryty pod plombą w zębie kuriera „trafił przez Londyn do USA”, lecz wydał się wówczas tak nieprawdopodobny, że w wątpliwość poddawano zawarte w nim informacje.

W wywiadzie pojawia się wspomnienie o Antku i Celinie. Antek był zastępcą Anielewicza, przedstawicielem ŻOB po aryjskiej stronie, opuścił getto tuż przed wybuchem powstania. Celina całą okupację spędziła w getcie, wyszła z niego ostatniego dnia kanałami.

Marek Edelman, Icchak Cukierman (Antek) i Stefan Grajek
Marek Edelman, Icchak Cukierman (Antek) i Stefan Grajek (archiwum ŻIH)


Antek zgłosił zastrzeżenia, co do ilości osób biorących udział w powstaniu (uważał, że żydowskich bojowników było dużo więcej niż utrzymywał bohater wywiadu – około 500 – 600 osób), ale Edelman nie pozwolił na korektę: „Nie (...)nas było dwustu dwudziestu.”


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


dla: Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Zdążyć przed Panem Bogiem - streszczenie w pigułce
2  Zdążyć przed Panem Bogiem jako gatunek literacki
3  Zdążyć przed Panem Bogiem - plan wydarzeń



Komentarze: Zdążyć przed Panem Bogiem - streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 



2019-02-17 21:22:26

A co bym tak najeżdzał ludzi? Nie przeczytałeś literatury wojennej, nie jesteś Polakiem. Jedź do Angli na zmywak, DO nauki... etc. Nie każdy czyta bo może nie każdy lubi, albo mu się nie chce i ma zupełne prawo do tego. A taką literature to uważam trzeba samemu z WŁSNEJ, NICZYM NIEPRZYMUSZONEJ WOLI podkreślam wziąć do ręki i przeczytać. Dziękuje i pozdrawiam :)


2019-02-12 16:03:36

Szkoda, że później ci genialni magistrowie inżynierowie i technicy nie potrafią poprawnie zdania sklecić, nie wspominając o ortografii. Abstrahując od tematu, nie powinniśmy wiecznie rozdrapywać ran i ubolewać nad martyrologią polską. Jest to główny powód kłótni politycznych, ksenofobii i nacjonalizmu oraz zastoju gospodarczego i społecznego. Zamiast inwestować w przyszłość, musimy ciągle celebrować rocznice zbrodni katyńskich, napadu żołnierzy radzieckich na Polskę oraz opłakiwać miliony ofiar tamtych tragicznych wydarzeń. Pieniądze, które można by było przeznaczyć na rozwój gospodarki czy budowę autostrad, wydajemy na pomniki i dewocjonalia. Do tego kombatanci wojenni teraz się szarogęszą i mają więcej praw niż na to właściwie zasługują. Jak mamy się rozwijać, jeżeli ciągle jedną nogą tkwimy w historii? Myślę, że powinniśmy pamiętać o tych zbrodniach i obawiać się przyszłych, jednak nie możemy ciągle tego rozstrzygać. Teraz najważniejsze jest zlikwidowanie bardzo wysokiego bezrobocia i urzędniczego bałaganu. Poza tym nie podoba mi się fakt, że niektórzy próbują się wzbogacić na dramacie ludzi poległych w czasie wojny. Nagle odzywają się ich praprawnuki i domagają się odszkodowania, często z zamierzonym rezultatem. Czy to jest sprawiedliwe? Taka refleksja niedawno mnie naszła podczas omawiania literatury wojennej na języku polskim.


2019-02-10 18:37:32

Ze ksiazka jest genialna to bym nie powiedziala, bo jak dla mnie byla to najgorsza lektura z calej 3 klasy. Same relacje, zero emocji Inny swiat bytl o niebo lepszy. A opracowanie jest ok


2019-02-10 17:41:24

streszczenie bardzo dobre ale przeczytałem do niego rowniez opracowanie [problematyke]...warto przyswoic ta lekture do matury pisemnej gdyz w tym roku obchodzono 65 rocznice powstania w getcie a takiej tematyki jeszcze na maturze nie bylo.Byc moze w tym roku motywem przewodnim wypracowania bedzie holokaust.Do tej tematyki polecam również Medaliony, Rozmowy z Katem oraz opowiadania Borowskiego.pzdr i życze połamania długopisów :]


2019-02-10 16:26:50

Piękna książka :)




Streszczenia książek
Tagi:
Zdążyć przed Panem Bogiem - Hanna Krall - Streszczenie Zdążyć przed Panem Bogiem - Hanna Krall - Zdążyć przed Panem Bogiem - Marek Edelman -