Recepcja Zniewolonego umysłu i opinie na jego temat
Wydany na emigracji esej Czesława Miłosza wywołał skrajne emocje, od zachwytu zachodnich socjologów po ostre ataki ze strony francuskiej lewicy i polskich środowisk uchodźczych. Największe kontrowersje wzbudziła koncepcja Ketmana, którą krytycy tacy jak Gustaw Herling-Grudziński czy Jerzy Giedroyc uznali za próbę intelektualnego usprawiedliwienia zwykłego strachu i oportunizmu. Zestawienie opinii wybitnych intelektualistów epoki pokazuje, jak różnorodnie interpretowano to dzieło w kontekście zimnowojennych podziałów i moralnych dylematów pisarzy.
Spis treści
Międzynarodowy rozgłos i skrajne oceny
Książka Miłosza natychmiast po publikacji wywołała burzę. We Francji, gdzie wśród intelektualistów dominowały sympatie lewicowe, posypały się recenzje negatywne. Autora okrzyknięto wręcz „sługusem imperializmuPolityka państw dążących do politycznego i gospodarczego podporządkowania sobie innych krajów; w propagandzie komunistycznej określenie państw zachodnich.”. Zupełnie inaczej zareagowała Ameryka. Tamtejsi politolodzy i socjologowie przyjęli dzieło z ogromnym uznaniem, traktując je jako klucz do zrozumienia mentalności ludzi bloku wschodniego.
W krótkim czasie publikacja zyskała światowy rozgłos. Przetłumaczono ją na język angielski, niemiecki, włoski i hiszpański. O randze eseju świadczy fakt, że przedmowy do zagranicznych wydań napisali wybitni myśliciele: brytyjski filozof Bertrand Russell oraz niemiecki psychiatra i filozof Karl Jaspers.
Spór o Ketmana, czyli polska emigracja kontra Miłosz
Wśród polskiej emigracji politycznej dominowało przekonanie, że autor zafałszował ówczesną rzeczywistość. Pisarze przebywający na uchodźstwie zarzucali Miłoszowi, że stworzył skomplikowaną teorię psychologiczną, by usprawiedliwić moralny upadek swoich kolegów po piórze.
Skrajnie nieufny stosunek polskiej emigracji do Czesława Miłosza wynikał z jego biografii. Po II wojnie światowej poeta podjął współpracę z komunistycznym rządem i pracował jako dyplomata w USA oraz we Francji. Dopiero w 1951 roku poprosił o azyl politycznyOchrona prawna udzielana przez państwo cudzoziemcowi ściganemu we własnym kraju ze względów politycznych. w Paryżu. Dla wielu niezłomnych emigrantów Miłosz był zdrajcą, a jego późniejsze rozważania w Zniewolonym umyśle traktowali jako próbę wybielenia własnego życiorysu.
Gustaw Herling-Grudziński w swoim Dzienniku pisanym nocą ostro skrytykował odrzucenie przez Miłosza kryteriów moralnych. Opierając się na własnych dramatycznych doświadczeniach, wskazywał na znacznie prostsze mechanizmy zniewolenia:
„Miłosz ma oczywiście rację, że nie załatwi się sprawy jednym zdaniem: «książka świetnie napisana, lecz błędna, wydumana za biurkiem». Miłosz uważa kryterium moralistyczne za mało tu przydatne, zbyt płytkie. Ja za główne, jeśli nie jedyne. Wiem coś o tym z własnych obserwacji, ze Lwowa pod okupacją sowieckąTrwała od agresji ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 r. do ataku Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 r.; charakteryzowała się masowymi represjami i deportacjami., który był swego rodzaju poligonem powojennej rzeczywistości krajowej: szalały na nim wśród intelektualistów strach, głupota, znieprawienie. Do mojej listy deprawacyjnej trzeba dołączyć chorobę nagminną u literatów: próżność”.
Podobne stanowisko zajął Jerzy Giedroyc, redaktor naczelny paryskiej „Kultury”Najważniejsze polskie czasopismo emigracyjne wydawane we Francji w latach 1947–2000, kształtujące niezależną myśl polityczną i literacką.. Doceniał on wagę publikacji, ale całkowicie odrzucał jej główną tezę:
„Miłosza Zniewolony umysł był dla mnie książką ważną, gdyż odegrała wielką rolę, ale uważałem ją za książkę fałszywą, gdyż jak to zauważył Grudziński, kreowała mit ketmanaZjawisko ukrywania swoich prawdziwych poglądów i udawania lojalności wobec władzy komunistycznej w celu przetrwania lub osiągnięcia korzyści., podczas gdy w grę wchodził po prostu pospolity strach i oportunizm. Książka ta nie ułatwiła mi zrozumienia świata komunistycznego. Ale ułatwiła mi zrozumienie polskiego środowiska intelektualnego, pozbawiając mnie wielu złudzeń”.
Zrozumienie i rywalizacja – głosy z zewnątrz
Zupełnie inną perspektywę przyjął amerykański zakonnik i pisarz Thomas Merton. W liście do Miłosza z 28 lutego 1959 roku skupił się na uniwersalnym wymiarze cierpienia i konieczności powstania takiego świadectwa, nawet jeśli było ono obarczone wadami:
„Cokolwiek by Pan odczuwał w związku ze Zniewolonym umysłem, na pewno jest to książka, która powinna była zostać napisana, a takiej książki nie dałoby się w ogóle napisać bez ogromnych niedociągnięć. Być może wszystkie one były nieuniknione. Z doznawanego cierpienia wypłynie dobro dla Pana i dla innych. Moim zdaniem jest to książka wyjątkowa”.
Niezwykle oryginalną analizę przedstawił Witold Gombrowicz w swoim Dzienniku 1953–1956. Zignorował on polityczny spór o komunizm. Zobaczył w Miłoszu przede wszystkim dumnego artystę ze Wschodu, który rzuca wyzwanie zachodniej cywilizacji i próbuje narzucić jej własną narrację:
„Skończyłem książkę Miłosza. Niezmiernie pouczająca lektura dla nas wszystkich, dla literatów polskich – także wstrząsająca. Bez przerwy prawie myślę o tym, gdy jestem sam i coraz mniej mnie interesuje Miłosz – obrońca zachodniej cywilizacji, a coraz bardziej Miłosz – przeciwnik i rywal Zachodu. Tam, gdzie on usiłuje być odmienny od zachodnich pisarzy, jest dla mnie najważniejszy. Wyczuwam w nim to samo, co we mnie tkwi, to jest niechęć i lekceważenie w stosunku do nich, zmieszane z gorzką bezsilnością… Miłosz walczy na dwa fronty: tu idzie nie tylko o to, aby w imię kultury zachodniej potępić Wschód, lecz także o to, aby Zachodowi narzucić własne, odrębne przeżycie, stamtąd wyniesione, i swoją nową wiedzę o świecie. I ten pojedynek, już nieomal osobisty, polskiego nowoczesnego pisarza z Zachodem, gdzie gra toczy się o wykazanie własnej wartości, siły, odrębności, jest dla mnie ciekawszy niż cała analiza komunizmu […]”.