Opracowanie

Charlie i fabryka czekolady - cytaty

Książka Roalda Dahla o przygodach Charliego Bucketa pełna jest mądrych i zabawnych fragmentów. Wybrane cytaty z lektury pokazują trudną sytuację głównego bohatera oraz niezwykły świat magicznej fabryki. Słowa postaci pomagają lepiej zrozumieć ich charaktery i życiowe motywacje.

Autor: Redakcja klp.pl Czas czytania: 4 min
Spis treści
  1. Bieda i marzenia rodziny Bucketów
  2. Magia i niespodzianki Willy'ego Wonki
  3. Przestrogi i życiowe lekcje
  4. Wielki finał i nagroda

Bieda i marzenia rodziny Bucketów

Na początku opowieści narratorOsoba opowiadająca o wydarzeniach w książce. dokładnie opisuje trudne warunki życia głównego bohatera. Rodzina Bucketów cierpiała z powodu skrajnego ubóstwa. Brakowało im pieniędzy na podstawowe jedzenie.

Bucketowie nie umierali, rzecz jasna, z głodu, wszyscy jednak - obaj dziadkowie, obie babcie, ojciec Charliego, mama Charliego, a zwłaszcza sam Charlie - od rana do wieczora czuli ssanie w żołądkach. Charlie znosił to najgorzej. I chociaż ojciec i matka często rezygnowali z obiadu czy kolacji, oddając je synkowi, i tak nie wystarczało to rosnącemu chłopcu. Ciągle myślał o czymś bardziej sycącym niż kapusta i kapuśniak, a najbardziej ze wszystkiego marzył o… CZEKOLADZIE.

W małym domku mieszkały aż cztery starsze osoby. Dziadkowie Charliego dzielili jedno łóżko, ponieważ nie było miejsca na kolejne meble.

Każde z czworga staruszków miało ponad dziewięćdziesiąt lat. Byli tak pomarszczeni jak suszone śliwki, tak kościści jak szkielety, i całymi dniami leżeli w łóżku - każda para po swojej stronie - z nocnymi czepkami na głowach, aby nie marznąć, a ponieważ nie mieli nic do roboty, więc tylko sobie podrzemywali.
Dobrze wiedzieć
Epitet to barwny przymiotnik określający rzeczownik. W opisie dziadków słowa "pomarszczeni" i "kościści" to właśnie epitety, które pomagają nam wyobrazić sobie ich wygląd.

Magia i niespodzianki Willy'ego Wonki

Willy Wonka był postacią niezwykle tajemniczą i genialną. Jego wynalazki wydawały się czystą fikcją literackąŚwiat wymyślony przez autora, w którym mogą dziać się rzeczy niemożliwe w rzeczywistości.. Dziadek Joe wypowiadał się o nim z wielkim podziwem.

Pan Willy Wonka jest najbardziej zachwycającym, najbardziej fantastycznym, najbardziej niezwykłym producentem czekolady, jakiego świat kiedykolwiek widział!

Przełomowym momentem w książce jest ogłoszenie wielkiego konkursu. Szczęśliwcy, którzy znaleźli Złoty Talon, mogli przeczytać na nim osobiste zaproszenie od właściciela fabryki.

Ja, Willy Wonka, serdecznie pozdrawiam szczęśliwego znalazcę Złotego Talonu i mocno ściskam jego dłoń. Nastąpią teraz wielkie rzeczy i czeka Cię mnóstwo niespodzianek. Niniejszym zapraszam Cię do swojej fabryki, gdzie wraz z pozostałą czwórką właścicieli Złotych Talonów przez cały jeden dzień będziesz moim gościem. Oprowadzę Was osobiście po fabryce, pokazując wszystko, co godne jest obejrzenia, a kiedy przyjdzie czas rozstania, podąży z Tobą do domu rząd ogromnych ciężarówek. Zapewniam, że znajdzie się na nich tyle smakowitych specjałów, że Tobie i Twojej rodzinie starczy ich na wiele, wiele lat.

Przestrogi i życiowe lekcje

Książka Roalda Dahla niesie ze sobą ważny morałPouczający wniosek płynący z opowieści, często pokazujący, jak należy się zachowywać.. Autor przypomina nam, że los bywa przewrotny, a dobre rzeczy spotykają tych, którzy potrafią docenić to, co mają.

[...] większość z nas ma więcej szczęścia, niż podejrzewa, więc najczęściej dostajemy to, czego pragniemy, albo przynajmniej coś zbliżonego.

Podczas zwiedzania fabryki niegrzeczne dzieci ponosiły kary za swoje wady. Gdy chciwa Violetta Beauregarde zamieniła się w wielką jagodę, pan Wonka skomentował to w swoim żartobliwym stylu.

Zawsze coś zaczyna się psuć, jak przychodzi do deseru!

Wielki finał i nagroda

Na końcu opowieści następuje punkt kulminacyjnyMoment najwyższego napięcia w akcji utworu, po którym wszystko się wyjaśnia.. Charlie jako jedyny przetrwał całą wycieczkę. Wtedy Willy Wonka zdradził mu swój prawdziwy plan.

Pan Wonka swoim zwyczajem przechylił głowę w bok, a w kącikach oczu pojawiły się zmarszczki uśmiechu. – Widzisz, drogi chłopcze, postanowiłem sprezentować ci całe to miejsce. Kiedy tylko osiągniesz odpowiedni wiek, cała fabryka przejdzie na twoją własność.
Charlie wpatrywał się w pana Wonkę okrągłymi ze zdziwienia oczami, a dziadek Joe otworzył szeroko usta, ale nie mógł wyksztusić ani słowa.
- Mówię serio. – Twarz pana Wonki rozpłynęła się w szerokim uśmiechu. – Naprawdę daję ci ją w podarunku. Chyba nie masz nic przeciw temu?
Charlie i fabryka czekolady · 8 kroków do poznania lektury