Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
W oddali usłyszeli czyjeś kroki, zmierzające w ich stronę. Przestraszeni zamarli, a Nemeczek zaczął powtarzać płaczliwym głosem, że chce iść do domu. Jego zachowanie rozgniewało Janosza, który rozkazał mu natychmiast skryć się w trawie. Po chwili okazało się, że to stróż Ogrodu Botanicznego. Chłopcy odetchnęli z ulgą, lecz przezornie ukryli się w ruinach zamku. Boka rozejrzał się z uwagą po kryjówce i podniósł z ziemi przedmiot, przypominający kształtem indiański tomahawk. Po chwili znaleźli jeszcze siedem toporków, wystruganych z drewna.

Czonakosz zaproponował, by zabrali broń jako łup wojenny, lecz Janosz uznał, że byłaby to zwykła kradzież. Rozrzucili tomahawki po pomieszczeniu, aby zaznaczyć w ten sposób swoją obecność i wdrapali się na szczyt wzgórza. Boka wyciągnął z kieszeni małą lornetkę. W oddali dostrzegli wysepkę, a na niej niewielki, świecący punkcik, który poruszał się. Boka przyglądał się postaci z latarką z rosnącym niedowierzaniem. Nie chciał jednak powiedzieć kolegom, kto to był, dopóki nie upewni się. Ze smutkiem przyznał, że był to ktoś z ich związku.

Gnani ciekawością dotarli do brzegów stawu i dostrzegli łódkę, ukrytą w sitowiu. Przedostali się na wyspę i natychmiast ukryli się w krzakach. Boka rozkazał, by Czonakosz został przy łodzi, a sam w towarzystwie Nemeczka ruszył wzdłuż brzegu. W końcu dotarli do zarośli, za którymi ujrzeli oddział czerwonych koszul, zebrany na polanie. Obok Feriego Acza siedział ktoś, kto nie miał na sobie czerwonej koszuli. Ze smutkiem rozpoznali Gereba, który opowiadał, w jaki sposób można dostać się na Plac Broni. Z rozmowy wywnioskowali, że czerwone koszule chcą przejąć ich Plac.

Gereb obiecał, że zostawi otwartą furtkę. Feri przystał na jego pomysł, zadowolony, że będą mogli wypowiedzieć wojnę zgodną z regułami.
„A więc postanowili wypowiedzieć wojnę z takich samych powodów, z jakich prawdziwe armie ruszają do boju. Rosjanie chcieli panować na morzach i dlatego walczyli z Japonią. Czerwonym koszulom potrzebny był plac do gry w piłkę i nie mogli go zdobyć inaczej jak tylko drogą wojny.”
Nemeczek poczuł, że serce ściska mu się z żalu. Słysząc zdradę Gereba, rozpłakał się. Czerwoni podnieśli się na znak dany przez ich dowódcę i cała grupa ruszyła w głąb wyspy. Gereb poszedł z nimi. Boka wyciągnął kartkę papieru i przytwierdził ją do rozłożystego drzewa, po czym zdmuchnął świecę w latarni.



Kadr z filmu - Chłopcy z Placu Broni


Po chwili razem z Nemczkiem dobiegli do łodzi i zepchnęli ją za wodę. Tymczasem na polanę wrócili czerwoni, zapalili latarnię i dostrzegli kartkę na drzewie. Feri zaczął wydawać rozkazy, lecz chłopcom z Placu Broni udało się już dotrzeć na brzeg stawu. Uciekając przed pościgiem, schronili się w oranżerii. Ledwie zdążyli ukryć się do pomieszczenia wkroczyli czerwoni. Pościg ruszył dalej i Boka, Nemeczek oraz Czonakosz zdołali dotrzeć do ogrodzenia. Wdrapali się na akację, podczas gdy przeciwnicy rzucili się w pogoń za jakimiś chłopcami, idącymi ulicą. Chłopcy z Placu Broni z ulgą przeskoczyli przez płot. Zdecydowali, że przemoczony Nemeczek pojedzie do domu tramwajem. Boka zatrzymał się na chwilę, rozmyślając o zdradzie Gereba. Czonakosz, który nic nie wiedział, gwizdnął radośnie i ruszył w przyjacielem w stronę miasta.

IV.

Streszczenie rozdziału:
Profesor Rac rozwiązuje Związek Kitowców. Od tego momentu organizacja działa potajemnie. Gereb próbuje przekupić stróża, żeby przepędził chłopców z Placu Broni
Następnego dnia po skończonych lekcjach chłopcy z Placu Broni patrzyli na Bokę, oczekując poleceń. Po południu na Placu miała odbyć się zbiórka, podczas której zwiadowcy mieli zdać raport z wyprawy do Ogrodu Botanicznego. Wszyscy byli ciekawi szczegółów, lecz Boka milczał jak zaklęty. Czonakosz z kolei opowiadał jakieś niewiarygodne historie, a Nemeczek na wszelkie pytania odpowiadał, że nic nie może powiedzieć. Malec czuł się kimś ważnym, a pozostali byli przekonani, że wkrótce zostanie awansowany na oficera.

Tego dnia stało się jednak coś nieoczekiwanego. Profesor Rac zatrzymał się przy katedrze i zanim uczniowie zaczęli opuszczać klasę, odczytał kilka nazwisk z wyjętej z kieszeni karteczki. Poprosił, aby wymienieni uczniowie zgłosili się do pokoju nauczycielskiego i wyszedł, nic nie wyjaśniając. Tak się złożyło, że były to nazwiska chłopców z Placu Broni. Boka poinformował kolegów, że ze względu na nieprzewidziane okoliczności, spotkanie odbędzie się o trzeciej.

Z ponurymi minami ruszyli do pokoju nauczycielskiego, w którym zastali tylko profesora Raca. Mężczyzna poinformował ich, że dowiedział się, iż założyli stowarzyszenie, które nazwali Związkiem Kitowców. Osoba, która przekazała mu tę wiadomość, wręczyła mu również listę z nazwiskami członków. Chłopcy nic nie odpowiedzieli. Stali z opuszczonymi głowami, co jedynie potwierdzało oskarżenie.

Po chwili profesor ustalił, że założycielem stowarzyszenia był Weiss i to do niego skierował kolejne pytania. Rac spytał, skąd się wzięła nazwa grupy. W odpowiedzi chłopiec wyciągnął z kieszeni dużą bryłę kitu i wyjaśnił, że to związkowy kit, który został mu powierzony na przechowanie. Potem przyznał się, że zgodnie ze statusem związku jako prezes był zobowiązany do codziennego przeżuwania kitu. Rozpłakał się, a nauczyciel surowo spojrzał na Kolnaya.

Chłopiec zaczął opowiadać, że najpierw on żuł kit, który pewnego dnia przyniósł Weiss. Kolejną porcję zdobył sam. Wkrótce obaj chłopcy głośno płakali, a ich łzy nieco wzruszyły profesora. Wówczas Czele oświadczył, że on również zdobył kit dla związku, wydłubując go z pojemniczka do kąpieli dla kanarka. Rac pogroził mu palcem i zwrócił się do Kolnaya. Chłopiec, pochlipując, wyjaśnił, że część kitu zakupili za pieniądze, które zdołali zebrać, a część wydłubał z okien Parceli Urzędniczych.

Nauczyciel kazał, aby Kolnay oddał wszystkie pieniądze związku. Chłopiec posłusznie wyjął monety z kieszeni, tłumacząc, że wpłacali składki dla zasady. Rychter przyznał, że ukradł znaczek skarbowy swojemu ojcu i został za to surowo ukarany. Potem nauczyciel zaczął wypytywać Barabasza, który był strażnikiem pieczęci związku. Chłopiec posłusznie oddał gumową pieczątkę z napisem: „Związek Kitowców, Budapeszt, 1889”, którą profesor obejrzał, tłumiąc uśmiech.

Kiedy mężczyzna schował pieczątkę do kieszeni, Barabasz zaprotestował, wyjaśniając, że złożył uroczystą przysięgę, iż raczej odda życie niż pozwoli sobie odebrać pieczęć. Uznał, że w takim przypadku Czele powinien oddać chorągiew. Czele z niechęcią wyciągnął z kieszeni malutką chorągiewkę na kawałku drutu, którą wykonała jego siostra. Chłopcy zaczęli spierać się, lecz profesor uciszył ich, oznajmiając, że związek ulega natychmiastowemu rozwiązaniu, wszyscy jego członkowie maja obniżony stopień z zachowania, a Weiss, jako prezes, będzie miał ocenę niższą o dwa stopnie. Kazał uczniom wrócić do domów, rekwirując bryłę kitu. Wówczas wystąpił Lesik i wyjął z ust kawałek kitu, doklejając go do leżącej na stole bryły.

Chłopcy opuścili pokój nauczycielski. Kolnay ze smutkiem zrelacjonował rozmowę z profesorem czekającemu na korytarzowi Boce. Boka odetchnął z ulgą, ponieważ obawiał się, że ktoś zdradził Plac Broni. Podszedł do nich Nemeczek i z dumą pokazał kawałek kitu, który właśnie wydrapał z okna. Weiss z radością stwierdził, że skoro mają kit, to ich związek nadal istnieje. Z radością wybiegli ze szkoły. Jedynie Boka szedł za nimi powoli i samotnie. Nieustannie myślał o zdradzie Gereba.


Kadr z filmu - Chłopcy z Placu Broni


Przed trzecią wszyscy chłopcy zebrali się na Placu Broni. Weiss z powagą otworzył walne zebranie. Kolnay uważał, że należy utrzymać związek wbrew zakazowi nauczyciela. Innego zdania był Barabasz, który uznał, że nie ma ochoty dłużej żuć kitu. Nemeczek poprosił o głos, lecz nagle zamilkł, ponieważ ujrzał Gereba, który skradał się w kierunku budki stróża. Pamiętając wydarzenia poprzedniego dnia, postanowił śledzić zdrajcę. Szybko opuścił zebranie, tłumacząc, że ma coś ważnego do załatwienia i popędził w stronę chatki, by dotrzeć do niej przed kolegą.

Jan siedział na ławeczce i palił fajkę nabitą końcówkami cygar, które przynosili mu chłopcy. Gereb podszedł do niego, a Nemeczek wczołgał się na dach budki, by lepiej słyszeć rozmowę. Gereb przyjaźnie przywitał się ze Słowakiem i podał mu trzy całe cygara. Poprosił Jana, by weszli do budynku, obiecując, że dostanie więcej cygar. Nemeczek pomyślał, że widocznie sprawa jest poważna i przycisnął ucho do jednej ze spróchniałych desek. Gereb zaproponował stróżowi więcej cygar za przepędzenie z Placu Broni chłopców. Zapewnił, że chcą tu przyjść inni chłopcy, którzy będą płacili za prawo do zabawy na placu cygarami i pieniędzmi. Obietnica zapłaty ostatecznie przekonała Jana.

Po chwili Gereb opuścił budkę, a Nemeczek popędził do kolegów. Czuł, że losy Placu znajdują się w jego rękach. Chciał jak najszybciej porozmawiać z Boką, lecz okazało się, że Janosz jeszcze nie przyszedł. Ruszył więc do domu Boki, kiedy usłyszał rozkaz Weissa, by się zatrzymał. Chłopiec stanął posłusznie na baczność.

Weiss poinformował go, że Związek Kitowców będzie działał jako tajna organizacja, a na prezesa wybrano Kolnaya. Nemeczek dostrzegł Gereba, skradającego się wśród sągów. Zignorował Weissa, który chciał, by złożyli uroczystą przysięgę, i wybiegł na ulicę. Jego zachowanie zaskoczyło kolegów, którzy uznali, że Erno Nemeczek jest tchórzem i zdrajcą i natychmiast wykluczyli go ze związku. Tymczasem Nemeczek pobiegł do domu Boki i w bramie zderzył się z Janoszem. Opowiedział mu o kolejnej zdradzie Gereba i razem ruszyli na Plac Broni.


Kadr z filmu - Chłopcy z Placu Broni


W pewnej chwili musieli zatrzymać się, ponieważ Nemeczek zaczął gwałtownie kasłać. Wyjaśnił, że przeziębił się, kiedy wpadł do stawu w Ogrodzie Botanicznym. Z daleka ujrzeli Gereba, który pośpiesznie opuszczał Plac. Boka zawołał Deżo, który spojrzał w ich stronę i zaśmiawszy się szyderczo, pobiegł w przeciwną stronę. Zaskoczeni, powoli ruszyli na Plac Broni. W oddali słyszeli głosy kolegów, grających w piłkę i zupełnie nieświadomych tego, że właśnie tracili ukochane miejsce zabaw. Nemeczek spojrzał na niego, pewien, że Boka znajdzie jakieś rozwiązanie. Po raz pierwszy ujrzał w oczach kolegi łzy i usłyszał pytanie, co mają teraz zrobić.

V.

Streszczenie rozdziału:
Naradę czerwonych koszul przerywa niespodziewane pojawienie się Nemeczka. Chłopiec dumnie znosi upokorzenia silniejszych wrogów i nie zdradza swoich przyjaciół.
Dwa dni później wartownicy na mostku w Ogrodzie Botanicznym oddali honory zbliżającemu się dowódcy. Na polance zebrali się już wszyscy chłopcy, należący do czerwonych koszul. Feri Acz rozkazał, aby zapalono latarnię i rozpoczął zebranie. Sebenicz zameldował, że zniknęła czerwono-zielona chorągiew, którą Feri zdobył na Placu Broni. Był przekonany, że ktoś zakradł się do zbrojowni, ponieważ poprzedniego wieczoru wysypał piaskiem wnętrze ruin i zostały na nim ślady stóp, prowadzące prosto do miejsca, gdzie ukryta była chorągiewka.

Dowódca uznał, że ktoś z Placu Broni wtargnął do arsenału. Gereb, który był ich szpiegiem, nic nie wiedział na ten temat. Acz oznajmił, że zostali upokorzeni przez rywali, którzy podczas ich bytności na wyspie zdołali przedrzeć się i wywiesić na drzewie czerwoną kartkę. Postanowił przesunąć termin zajęcia placu, dopóki Gereb nie zbada dokładnie terenu.

Gereb wstał, by złożyć raport. Zmieszany, poinformował, iż najlepiej byłoby przejąć Plac Broni bez walki i dlatego przekupił stróża, by przepędził stamtąd chłopców. Feri spojrzał na niego tak groźnie, że chłopiec opuścił głowę. Oświadczył, że czerwone koszule nigdy nie dopuszczą do podstępów i nie będę nikogo przekupywać. Przestraszony Gereb zapewnił, że nie jest tchórzem. Acz zdecydował, że Gereb musi złożyć przysięgę i otrzyma stopień podporucznika. Na następny dzień wyznaczył termin natarcia i zajęcia fortec na Placu Broni.

Wszyscy zerwali się ze swoich miejsc i zaczęli wiwatować na cześć dowódcy. Feri uciszył ich i spytał Gereba, czy chłopcy z Placu Broni podejrzewają go o zdradę. Chłopiec odparł, że nikt nie mógł rozpoznać go w ciemnościach i będzie mógł spokojnie iść na zebranie. Był przekonany, że nawet jeśli ktoś coś podejrzewa, to i tak się nie odezwie, ponieważ wszyscy się go boją. W tej samej chwili rozległ się dźwięczny głos, który zakrzyknął, że to nieprawda. Z drzewa zsunął się jasnowłosy chłopiec i z godnością spojrzał na czerwone koszule.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij




dla: Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Chłopcy z Placu Broni - streszczenie w pigułce
2  Deżo Gereb – charakterystyka postaci
3  „Chłopcy z Placu Broni” - problematyka



Streszczenia książek
Tagi: