Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki

Plakat z musicalu Pál utcai fiúk (tytuł oryginału)


Zaskoczeni jego obecnością, nie odezwali się ani słowem. Pobladły ze strachu Gereb rozpoznał Nemeczka, który oznajmił, że zabrał chorągiewkę. Podsłuchał całą naradę, lecz kiedy zdrajca zarzucił jego kolegom tchórzostwo, nie mógł w milczeniu wysłuchiwać tak oczerniającego kłamstwa. Przeciwnicy spoglądali z podziwem na tego jasnowłosego malca, który z podniesioną głową zaciskał w dłoni odzyskaną chorągiewkę. Pierwsi zimną krew odzyskali bracia Pastorowie. Podeszli do Nemeczka i chcieli wykręcić mu ręce, lecz powstrzymał ich Feri, który zwrócił się do malca, mówiąc, że jest odważny i zaproponował mu wstąpienie do czerwonych koszul.

Chłopiec potrząsnął energicznie głową i odparł hardo, że nigdy tego nie zrobi. Acz uśmiechnął się, odwracając się plecami do Nemeczka. Pozwolił, aby Pastorowie odebrali chłopcu chorągiewkę, a potem kazał, aby wykąpali Nemeczka. Pomysł dowódcy wywołał śmiech pozostałych chłopców. Jedynie malec stał z poważną miną. Od kilku dni był przeziębiony i matka zabroniła mu dziś wychodzić z domu, lecz wymknął się, by podsłuchać plany czerwonych koszul.

W milczeniu i bez oporu dał się podprowadzić do stawu i zanurzyć w wodzie. Pozostali skakali z radości, a Nemeczek, stojący po szyję w stawie, spoglądał na nich ze smutkiem. Wreszcie Pastorowie puścili go i mógł wyjść na brzeg. Ze spokojem wysłuchał kpin. Nagle podszedł do niego Gereb i szczerząc zęby w uśmiechu, spytał, czy było mu dobrze. Malec odparł,
- Dobrze - powiedział cicho i już głośniej dodał: - Było mi znacznie lepiej niż tobie, kiedy stałeś na brzegu i wyśmiewałeś się ze słabszego. I wolałbym siedzieć w tej wodzie po szyję nawet do nowego roku, niż knuć z wrogami moich przyjaciół. Nie żałuję, że zanurzyliście mnie w wodzie. Poprzednim razem, kiedy sam wpadłem do wody, też cię widziałem wśród nich na tej wyspie. I choćbyście mnie zapraszali, przypochlebiali się, a nawet dawali prezenty, nie chcę mieć z wami nic wspólnego...
Zapadła cisza. Nemeczek powoli ruszył w stronę mostku, a chłopcy patrzyli na niego ze świadomością, że jest on małym bohaterem, zasługującym na miano prawdziwego mężczyzny.


Ciszę rozdarł głos Feriego, który zarządził prezentację broni. Wartownicy stanęli na baczność, unosząc w górę włócznie. Pozostali chłopcy uczynili to samo. Po chwili Nemeczek zniknął w ciemnościach. Feri Acz stał na środku polany ze spuszczoną głową. Gereb, blady jak ściana, podszedł do niego, próbując coś wyjaśnić, lecz dowódca odwrócił się do niego plecami. Podobnie uczynił starszy z braci Pastorów. Wśród ogólnego milczenia, Gereb ruszył przez mostek. Kiedy czerwoni zostali sami na wyspie, Feri spytał braci Pastorów, czy to oni odebrali kulki Nemeczkowi, a słysząc potwierdzenie, przypomniał, że zabronił zabierać kulki dzieciom. Rozkazał im wejść do wody w ubraniach i zapowiedział, że każdy, kto się roześmieje, będzie musiał zrobić to samo. Pastorowie z rezygnacją weszli do stawu i usiedli w wodzie. Wówczas dowódca wyprowadził swój oddział z wyspy, a zawstydzeni bracia samotnie odeszli do domu.

VI.

Streszczenie rozdziału:
Chłopcy szykują się na wojnę z czerwonymi koszulami o plac. Nemeczek ciężko odchorowuje wydarzenia w Ogrodzie Botanicznym. Mimo urażonej dumy, ukrywa zdradę Gereba przed ojcem.
Nazajutrz po południu, kiedy chłopcy zjawili się na Placu Broni, dostrzegli wielki arkusz papieru z odezwą, którą napisał Boka.
ODEZWA!!!
ZAGRAŻA NAM WIELKIE NIEBEZPIECZEŃSTWO! OD DZIŚ OGŁASZAM OSTRE POGOTOWIE! CZERWONE KOSZULE CHCĄ NAS ZAATAKOWAĆ I WYPĘDZIĆ Z PLACU! JEŚLI NIE STAWIMY IM ODWAŻNIE CZOŁA, STRACIMY NASZE PAŃSTWO!(...)
PRZEWODNICZĄCY
Tego dnia nikt nie miał ochoty na grę w palanta. Wszyscy przejęci byli zbliżającą się wojną z czerwonymi koszulami i po kilkanaście razy czytali ogłoszenie. Boka nadal trzymał w tajemnicy zdradę Gereba, mając nadzieję, że przyłapie go na gorącym uczynku i postawi przed sądem. O wyprawie Nemeczka do Ogrodu Botanicznego, której nie przewidział, dowiedział się po lekcji łaciny.

Powszechne zdenerwowanie potęgował rozłam w Związku Kitowców, do którego przyczyniło się wyschnięcie związkowego kitu. Winą za to obarczano Kolnaya, który jako prezes zaniedbał obowiązek przeżuwania kitu. Barabasz przekonał członków związku do zwołania nadzwyczajnego zebrania, lecz w tej samej chwili na placu pojawili się Boka i Nemeczek. Malec miał szyję owiniętą wielkim szalem. Wszyscy zgromadzili się wokół przewodniczącego, który poinformował ich, że atak na Plac Broni ma nastąpić już jutro.

Ogłosił stan wojenny, a chłopcy kolejno dawali słowo, że stawią się na placu następnego dnia o czternastej. Głos zabrał Lesik, oznajmiając, że nie ma wśród nich Gereba. Boka nie zamierzał jednak potępiać zdrajcy za jego plecami. Odparł, że o Gerebie porozmawiają innym razem, ponieważ teraz najważniejsze było wygranie bitwy. Chciał, aby chłopcy zażegnali spory między sobą i nakazał pogodzenie się tym, którzy byli skłóceni. Barabasz i Kolnay posłusznie wyciągnęli ku sobie ręce. Nemeczek wyjął z kieszeni arkusz papieru, na którym narysowany był plan wojenny.

Przewodniczący zaczął objaśniać rozstawienie batalionów. Na koniec oświadczył, że na widok zbliżających się czerwonych koszul furtka zostanie otworzona. Chciał, by oddziały nieprzyjaciela weszły na plac i dopiero wówczas zostały zaatakowane. Plan Boki został przyjęty entuzjastycznymi okrzykami. Janosz oświadczył, że jego rozkazy będzie przekazywał Nemeczek, który został jego adiutantem. Kilku chłopców ze Związku Kitowców chciało się temu sprzeciwić, lecz Boka uspokoił ich, grożąc, że każdy kto powie złe słowo na malca, stanie przed trybunałem wojennym.

W skupieniu odbyło się przydzielanie chłopców do batalionów. Następnie wszyscy zajęli wyznaczone pozycje. Boka i Nemeczek zostali na środku Placu. Wówczas malec wyznał, że członkowie Związku Kitowców uznali go za zdrajcę po tym, jak opuścił tajną przysięgę, by śledzić Gereba. Janosz wysłuchał go cierpliwie i poprosił, aby się nie przejmował. Obiecał, że po wojnie wszystko wyjaśni i zaczął wydawać rozkazy, a Nemeczek przekazywał je dowódcom batalionów. Boka miał świadomość, że wszystko teraz zależy przede wszystkim od niego. Czuł się dumnym, że podjął się tak ważnego zadania, od powodzenia którego zależały losy ich zabaw na Placu Broni. Potem ruszył w stronę sągów, by dokonać przeglądu batalionów. Nagle usłyszał pukanie do furtki w płocie.

Boka otworzył ją i zdumiony ujrzał Gereba. Chłopiec niepewnie wszedł na Plac i ze smutkiem spojrzał na Janosza. Po chwili milczenia wyjaśnił, że przyszedł tu jako przyjaciel i chce naprawić swój błąd. Boka odparł, że nie może już być ich przyjacielem. Gereb rzekł, że bardzo żałuje i wyciągnął pomiętą chorągiewkę. Janosz nie chciał jednak przyjąć chorągwi, mówiąc, że sami ją odbiorą czerwonym. Odwrócił się, by odejść, lecz Gereb zatrzymał go, błagając o przebaczenie. Boka odrzekł, że już mu przebaczył, lecz nie miał zamiaru przyjąć go z powrotem do związku. Widząc, że Gereb zaczyna płakać, kazał mu wrócić do domu.

Deżo zapewnił go, że powód jego wizyty na Placu Broni był inny niż to, że czerwone koszule nim wzgardziły. Nie chciał jednak nic wyjaśnić i wybiegł przez furtkę. Boka w pierwszej chwili chciał za nim ruszyć, lecz przypomniał sobie szyderczy śmiech kolegi. Odwrócił się i ujrzał chłopców, którzy najwidoczniej byli świadkami jego rozmowy ze zdrajcą. Wszyscy zaczęli wiwatować na jego cześć, a Janosz ze wzruszeniem zasalutował swoim żołnierzom. Manewry podniosły wiarę chłopców we własne siły.


Ilustracja do książki z wydania angielskiego


Po ćwiczeniach Barabasz zwołał walne zebranie Związku Kitowców. Chciał, by Kolnay został zdymisjonowany ze stanowiska prezesa. Dyskusję przerwało gwałtowne pukanie do furtki. Kolnay wpuścił na plac brodatego, eleganckiego mężczyznę, który przedstawił się jako ojciec Gereba. Rychter pobiegł natychmiast po Bokę, a ojciec Gereba spytał, czemu wyrzucono jego syna z Placu Broni. Kolnay wyjaśnił, że Deżo zdradził ich, dołączając do czerwonych koszul.

Mężczyzna opowiedział, że syn wrócił do domu zapłakany i z trudem przyznał się, iż został podejrzany o zdradę. Jako człowiek uczciwy postanowił przekonać się, czy rzeczywiście zdradził przyjaciół. Chłopcy milczeli, nie chcąc sprawiać przykrości dobrotliwie wyglądającemu panu.

W końcu dostrzegli Bokę i Nemeczka, którzy szli w stronę wyjścia. Kolnay wskazał na malca, wyjaśniając, że to właśnie on był świadkiem zdrady Deża. Boka krzyknął, że teraz nie mogą podejść, ponieważ Nemeczek źle się czuje i musi wrócić do domu. Ojciec Gereba podszedł do malca, pytając, czy Deżo ich zdradził. Chłopiec, rozpalony gorączką, poczuł, że od tego, co powie, zależy los Gereba. Odparł cicho, że Deżo nie jest zdrajcą. Mężczyzna roześmiał się szyderczo, zarzucając chłopcom kłamstwo.

Nemeczek, słaniając się na nogach, wyszedł z Boką na ulicę. Nagle zdjął czapkę, wyjaśniając zaskoczonemu Janoszowi, że kłania się profesorowi Racowi. Przewodniczący rozpłakał się i pospiesznie zaczął prowadzić malca do domu. Tymczasem do pana Gereba podszedł Kolnay, tłumacząc, że Nemeczek jest kłamcą i za zdradę został wyrzucony ze Związku. Mężczyzna stwierdził, że malec ma obłudny wyraz twarzy i uspokojony ruszył do domu, by przebaczyć synowi. W oddali dostrzegł Bokę i płaczącego Nemeczka, który rozgorączkowanymi ustami powtarzał, że jego nazwisko zostało wpisane małymi literami.

VII.

Streszczenie rozdziału:
Gereb przeprasza Bokę w liście za zdradę. Razem z posłańcami czerwonych koszul chłopcy ustalają zasady bitwy. Feri Acz przesyła pozdrowienia choremu Nemeczkowi
Następnego dnia podczas lekcji chłopcy z Placu Broni wiercili się niespokojnie w ławkach, oczekując na wydarzenia, jakie miały rozegrać się po południu. Wieści o przygotowaniach do wojny dotarły do uczniów z całej szkoły i wszyscy życzyli im zwycięstwa. Zniecierpliwiony zachowaniem klasy profesor Rac tym razem zadowolił się stwierdzeniem, że dzieci mają gorszy dzień i zaczął kartkować notes, by wybrać ucznia do odpowiedzi.

Cicho wyczytał nazwisko Nemeczka, lecz okazało się, że chłopiec jest chory i nie zjawił się w szkole. Chłopcy z Placu Broni wymienili porozumiewawcze spojrzenia. Oni jako jedyni wiedzieli, że malec przeziębił się dla dobra sprawy. Członkowie Związku Kitowców zamierzali wykreślić jego nazwisko z czarnej księgi, lecz na razie nie mogli dojść do porozumienia. Kolnay uważał, że należy to uczynić natychmiast, a Barabasz twierdził, iż najpierw trzeba oddać honor Nemeczkowi i zmienić początkowe litery na duże. Na razie jednak spór stracił znaczenie i wszyscy myśleli wyłącznie o bitwie.

Po każdej lekcji do Boki zgłaszali się ochotnicy, nie należący do grupy, oferując pomoc, lecz przewodniczący grzecznie odmawiał, wyjaśniając, że muszą sami obronić swoją małą ojczyznę. Po lekcjach Boka natychmiast ruszył do domu. Pozostali chłopcy również rozbiegli się, aby punktualnie o czternastej stawić się na Placu Broni. Kiedy nadszedł Janosz, wszyscy w szyku bojowym stali na środku pola. Brakowało jedynie Nemeczka, więc w tak ważnym dniu armia pozostała bez szeregowca. Boka uroczyście złożył funkcję przewodniczącego i przyjął stopień generała. Następnie powtórzył plan działania i rozkazał, by chłopcy zajęli wyznaczone posterunki. Przy Boce został Kolnay, który jako adiutant zastąpił Nemeczka. Przez ramię miał przewieszoną nową trąbkę pocztową, którą zakupiono za wspólny kapitał. Sygnałem z trąbki miał zapowiedzieć nadejście wroga, atak i rozkaz skupienia się przy generale.

Nieoczekiwanie wartownik zameldował, że jakaś dziewczyna zjawiła się przy furtce. Boka kazał ją wpuścić. Dziewczyna podała mu list, wyjaśniając, że Gereb czeka na odpowiedź. Generał otworzył kopertę i znalazł w niej kilka kartek zapisanych drobnym maczkiem. Gereb dziękował im za to, że nie powiedzieli jego ojcu o zdradzie, jakiej się dopuścił i chwalił piękne zachowanie Nemeczka. Ojciec z radości kupił mu książkę „Tajemnicza wyspa”, o której od dawna marzył, lecz on zaniósł ją w prezencie Nemeczkowi.

Następnie Gereb pisał o tym, w jaki sposób może naprawić swój błąd. W tym celu udał się do Ogrodu Botanicznego i podsłuchał zebranie czerwonych koszul. Rywale postanowili, że przeprowadzą plan napadu na Plac Broni w ustalonym terminie. Prosił Bokę o przebaczenie i przysięgał, że chce też zasłużyć na przebaczenie kolegów, by wrócić do związku. Z całego serca pragnął walczyć z nimi, nawet jako szeregowy. Boka zrozumiał, że Gereb nie kłamie i chce zmazać swoją winę. Wezwał chłopców, pytając, czy zgadzają się, by Deżo dołączył do nich. Wszyscy jednogłośnie odpowiedzieli, że chcą tego.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij




dla: Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Chłopcy z Placu Broni - streszczenie w pigułce
2  Opis wyprawy chłopców z Placu Broni do Ogrodu Botancznego
3  Najważniejsze wartości w życiu chłopców z Placu Broni



Streszczenia książek
Tagi: