Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki

X.

Streszczenie rozdziału:
Nemeczek zmarł po ciężkiej chorobie. Śmierć przyjaciela poruszyła chłopców z Placu Broni. Boka dowiaduje się o przebudowie placu.
W kamieniczce przy ulicy Rakos, w której mieszkał Nemeczek, panowała cisza. Wszyscy interesowali się zdrowiem malca i bez wyjątku otrzymywali jednakową odpowiedź, że jest bardzo źle. Matka chłopca z zapłakanymi oczami przyjmowała upominki, wyjaśniając, że Erno od dwóch dni nic nie je. O godzinie trzeciej wrócił z pracy ojciec chłopca i razem z żoną cicho weszli do pokoju syna. Nemeczek leżał na łóżku, wycieńczony gorączką. Ktoś zapukał do drzwi i w progu ujrzeli Bokę.


Kadr z filmu Chłopcy z Placu Broni


Przywódca chłopców z Placu Broni zbliżył się do łóżka malca, który, jakby wyczuwając jego obecność, otworzył oczy. Słabym głosem spytał Janosza, czy zostanie z nim dopóki nie umrze. Z trudem usiadł na łóżku i z powagą powtórzył, że jest świadomy tego, iż umrze. Rodzice i Boka próbowali go uspokoić, lecz on z uporem przysiągł, że umrze. W tej chwili przyszedł doktor i w milczeniu zbadał malca. Zatroskanej matce odparł, że stan Erna nie pogorszył się, po czym nie patrząc na nią zebrał się do wyjścia. Krawiec wyszedł z nim, zamykając drzwi do pokoju. Lekarz powiedział, że chłopiec nie dożyje następnego dnia i należało przygotować się na najgorsze. Obiecał wrócić za godzinę.


Ojciec Nemeczka chwiejnym krokiem wrócił do pokoju i nie był w stanie odpowiedzieć na pytania żony. Tymczasem malec poweselał i wezwał do siebie Janosza. Poprosił, aby przyjaciel usiadł przy nim i zaczął wypytywać, co stało się z czerwonymi koszulami. Boka wyjaśnił, że przeciwnicy po przegranej bitwie poszli do Ogrodu Botanicznego na naradę, lecz ich wódz nie zjawił się i musieli rozejść się do domów.

Wspomniał, że spotkał Acza pod domem chłopca, a ta wiadomość sprawiła Erno przyjemność. Boka opowiadał dalej, że na kolejnej naradzie czerwone koszule odebrały przywództwo Feriemu i jego następcą został starszy z Pastorów. Po naradzie na wyspę przyszedł stróż z wiadomością, że dyrektor nie będzie dłużej znosił krzyków i hałasu. Czerwone koszule zostały wyrzucone z Ogrodu, a wyspa zamknięta. Sytuacja ta rozbawiła Nemeczka.

Boka poinformował go, że Związek Kitowców zapisał jego imię i nazwisko samymi dużymi literami, lecz Erno mu nie uwierzył. Janosz uśmiechnął się, zapewniając, że chłopcy ze związku zaraz zjawią się, aby osobiście o tym zawiadomić malca, który nadal był rozgoryczony niesprawiedliwą zniewagą, jakiej doznał. Z żalem rzekł, że walczył nie dla siebie, ponieważ już nigdy nie ujrzy ukochanego Placu Broni i zamilkł. Rozpłakał się z bezsilności i żalu, że nie może choć jeszcze raz pójść na plac. Wspominał chwile, spędzone z kolegami i nagle stanowczo zawołał, że chce iść na Plac. Boka obiecał mu, że pójdą tam, kiedy wyzdrowieje. Nemeczek zaprzeczył i założył czerwono-zieloną czapeczkę. Krzyknął, że nigdy nie wyzdrowieje i prosi, aby pozwolono mu umrzeć tam, gdzie chce. Rodzice tłumaczyli mu, że jest zła pogoda i z uporem powtarzali, że wyzdrowieje.

Gorączka wzrosła i malec zaczął majaczyć. W tej samej chwili zjawił się klient do miary i ojciec musiał wyjść z pokoju. Przeprosił pana Czetneki, wyjaśniając, że jego syn umiera i przyniósł surdut do miary. Z pokoju dobiegał rozpaczliwy krzyk Nemeczka, który zwinąwszy dłonie w trąbkę, wzywał wszystkich do walki. Klient odparł, że jest mu przykro, ale pilnie potrzebuje nowego garnituru. Krawiec dokonał przymiarki, zapewniając, że skończy szycie w umówionym terminie. Ojciec Nemeczka pomyślał o słowach lekarza i zasiadł do pracy, mając nadzieję, że zarobione pieniądze będzie mógł przeznaczyć na małą trumnę.

Stan Nemeczka pogarszał się z każdą chwilą. Malec był przekonany, że walczy na Placu Boju i zagrzewał kolegów do bitwy. Wreszcie zmęczony upadł na łóżko i spojrzał nieprzytomnie na Janosza, myśląc, że to ojciec. Zamknął oczy, a jego matka i Boka odsunęli się od łóżka. Z podwórka dobiegły chłopięce głosy. Boka wyszedł do kolegów, informując ich, że Erno właśnie zasnął. W progu mieszkania pojawiła się matka malca, mówiąc, że Nemeczek znów zaczął majaczyć. Zaprosiła przerażonych chłopców do pokoju w nadziei, że syn oprzytomnieje. Wszyscy z powagą wchodzili do pomieszczenia i z przejęciem patrzyli na ojca chłopca i na łóżko, na którym leżał udręczony malec.

Weiss zbliżył się, by podać choremu uroczysty list, lecz z trudem opanował płacz. Odczytał list, w którym członkowie związku przepraszali Erna za pomyłkę i prosili o przebaczenie. Lesik, sekretarz Kitowców, pokazał malcowi księgę, lecz Nemeczek milczał. Jego matka odsunęła chłopców i pochyliła się nad dzieckiem. Z rozpaczą zaczęła krzyczeć, że malec nie oddycha. Przerażeni chłopcy odsunęli się. Kobieta wyła z rozpaczy, a krawiec zaczął szlochać. Na środku pokoju stał Boka ze spuszczoną głową, czując jakąś bezmierną pustkę w duszy. Nie potrafił płakać. Poprosił kolegów, aby rozeszli się do domów.

O zmierzchu Boka wyszedł z domu i ruszył przed siebie. Bez celu włóczył się po ulicach, omijając Plac Broni. Wszystko przypominało mu małego Nemeczka. W końcu zaczął biec na plac, czując ogromną ulgę. Przy furtce zobaczył Słowaka, który powitał go z uśmiechem. Janosz z powagą poinformował go, że Nemeczek umarł, po czym wszedł na Plac. Powoli przemierzył miejsce, które było świadkiem ich wesołych zabaw. W końcu zbliżył się do miejsca, w którym Erno pokonał Feriego i starał się wypatrzyć na piasku ślady stóp małego przyjaciela.

Wydarzenia minionego dnia zmęczyły go tak bardzo, że z trudem zdołał wspiąć się na fortecę numer dwa. Obok budki dostrzegł ciemne sylwetki dwóch chłopców i po chwili rozpoznał głosy Kolnaya i Barabasza. Kolnay zaproponował koledze, by pogodzili się w miejscu, w którym Nemeczek ocalił Plac Broni. Podali sobie dłonie i objęli się. Boka patrzył na scenę pojednania, lecz nie zdradził swej obecności. Po jakimś czasie chłopcy odeszli, rozmawiając o lekcjach. Janosz z żalem pomyślał, że szybko zapomnieli o śmierci Erna.

Zszedł z fortecy i zajrzał do chaty Słowaka. W środku zobaczył dziwne przedmioty, oparte o ścianę. Jano wyjaśnił, że należą one do pana architekta, a w poniedziałek na Placu Broni rozpocznie się budowa nowego domu. Chłopiec poczuł, że jego oczy wypełniają się łzami i uciekł z Placu, którego kilkanaście godzin wcześniej bronili z takim poświęceniem i męstwem. Z ogromnym bólem myślał o rozstaniu z miejscem zabaw, pocieszając się, że Nemeczek nie doczekał tej strasznej chwili, w której utracą swoją małą Ojczyznę.
A nazajutrz, kiedy cała klasa zastygła w niemej, pełnej skupienia ciszy i pan profesor Rac poważnym, godnym krokiem wszedł powoli na katedrę, aby w wielkiej ciszy, uroczystym głosem, wspomnieć Erno Nemeczka i przypomnieć uczniom, że jutro o trzeciej godzinie mają zebrać się na ulicy Rakos w czarnych lub przynajmniej ciemnych ubraniach. Janosz Boka z wielką powagą wpatrywał się w blat ławki i po raz pierwszy zaczął w głębi swojej młodej duszy pojmować, czym właściwie jest życie, w którym smutki i radości tak dziwnie splatają się w jeden wspólny los.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij




dla: Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Chłopcy z Placu Broni - streszczenie w pigułce
2  Opis bitwy na Placu Broni
3  Opis Placu Broni



Streszczenia książek
Tagi: