Cudzoziemka - streszczenie krótkie i szczegółowe
Powieść Marii Kuncewiczowej to psychologiczny portret Róży Żabczyńskiej, utalentowanej skrzypaczki, której życie naznaczyła utrata pierwszej miłości i poczucie wyobcowania. Akcja, rozgrywająca się w ciągu jednego dnia, jest w rzeczywistości podróżą przez wspomnienia bohaterki, która u schyłku życia próbuje pogodzić się ze światem i samą sobą. Ostatecznie, w chwili śmierci, Róża odnajduje iluzoryczny spokój, jednocząc się w myślach z utraconym ukochanym.
Spis treści
Streszczenie w pigułce
Róża Żabczyńska, starzejąca się, despotyczna kobieta, spędza ostatni dzień swojego życia, czekając w mieszkaniu córki, Marty. To oczekiwanie staje się pretekstem do lawiny wspomnień, które ukształtowały jej trudny charakter. Bohaterka wraca myślami do młodości: dzieciństwa w wielokulturowym TaganroguMiasto portowe w Rosji nad Morzem Azowskim, w czasach dzieciństwa Róży charakteryzujące się wielokulturowością i względną swobodą., nauki gry na skrzypcach w Warszawie i pierwszej, utraconej miłości do Michała Bądskiego. Jego zdrada i wyjazd do Rosji stają się dla niej traumą, która definiuje całe jej dalsze życie. W akcie zemsty na świecie i mężczyznach poślubia Adama, dobrego, lecz pozbawionego charyzmy nauczyciela, którego przez czterdzieści lat małżeństwa tyranizuje. Róża niszczy relacje ze swoimi dziećmi: nadmiernie kontroluje syna Władysława i odrzuca córkę Martę, poczętą w wyniku gwałtu małżeńskiego. Jest wiecznie niezadowolona, czuje się obca i niezrozumiana, niezależnie od miejsca, w którym żyje. Przełom następuje po wizycie u niemieckiego lekarza, doktora Gerhardta, który uświadamia jej, że źródłem jej cierpienia jest pielęgnowanie urazy. W ostatnim dniu życia Róża przechodzi przemianę: godzi się z rodziną, prosi o przebaczenie i sama wybacza. Wieczorem, w swoim pokoju, umiera na atak serca, w ostatnich chwilach czując, że jednoczy się z ukochanym Michałem.
Streszczenie szczegółowe
I
Wspomnienia w lustrze
Róża przychodzi z wizytą do córki, Marty, ale zastaje puste mieszkanie. Czekając, rozgląda się po nowocześnie urządzonych wnętrzach. Jej uwagę przykuwa portret ojca, który bez wahania zdejmuje ze ściany i chowa do torby. Przeglądając się w lustrze, wspomina zakupy z Martą. Córka namawiała ją na elegancki, czarny sweter, ale Róża, czując się w nim staro, wybrała krzykliwy, w pąsowe i srebrne wzory. Ten, który ma na sobie teraz.
Lustro przenosi ją dalej w przeszłość, do czasów, gdy miała szesnaście lat i pobierała w Warszawie lekcje gry na skrzypcach u dyrektora Januarego Bądskiego. Była wtedy najlepszą uczennicą Warszawskiego KonserwatoriumPrestiżowa uczelnia muzyczna w Warszawie, w której Róża rozwijała swój talent skrzypaczki.. Pewnego wieczoru poznała syna mistrza, Michała. To spotkanie i jego komplementy sprawiły, że po raz pierwszy świadomie spojrzała na swoją twarz w lustrze i dostrzegła własną urodę.
Znajomość z Michałem szybko przerodziła się w młodzieńczą miłość. Chłopak odprowadzał ją po lekcjach, a pewnego dnia namówił na wspólną przejażdżkę karetąLuksusowy, kryty pojazd konny, popularny w XIX i na początku XX wieku, symbol statusu społecznego. za miasto. Tam, oszołomiona jego namiętnymi pocałunkami, poczuła się jednocześnie pożądana i przerażona. Tego wieczoru, stojąc naga przed lustrem, w pełni uświadomiła sobie swoją kobiecość. Niestety, sielanka nie trwała długo. Michał musiał wyjechać do Rosji, by objąć posadę inżyniera powiatowegoUrzędnik administracji państwowej w carskiej Rosji, odpowiedzialny za sprawy techniczne i budowlane na terenie powiatu.. Wkrótce ożenił się z moskiewską kursistkąW carskiej Rosji studentka wyższych kursów żeńskich, które stanowiły odpowiednik uniwersytetu dla kobiet., łamiąc Róży serce.
Wspomnienia te mieszają się z obrazami z domu ciotki Luizy, u której mieszkała od czternastego roku życia. Jej ojciec, były oficer armii rosyjskiejW kontekście Polaków oznaczało to często przymusową służbę w wojsku zaborcy po upadku powstań narodowych., nie mógł znaleźć w Warszawie pracy, a matka, lekkomyślna Sophie, namawiała córkę na bogate małżeństwo. Róża, pogrążona w żałobie po Michale, postanowiła inaczej. Zdecydowała się na zemstę.
Róża postanowiła się zemścić. Na Polsce, gdzie ją nieszczęście spotkało, i na mężczyznach. (...) Nie chciała ładnych paniczyków ani potężnych starców – takiego właśnie chciała: cichego, nic nie znaczącego Adama, żeby na niego zwalić swoją piękność jak miażdżący głaz.
Poślubiła Adama, nauczyciela matematyki, i wyjechała z nim do Saratowa. Małżeństwo od początku było dla niej formą pokuty i kary dla męża. Była dla niego oschła i zimna, a jednocześnie nieustannie wzbudzała jego zazdrość, flirtując z innymi. Urodziła dwójkę dzieci, ale jej serce pozostało zamknięte. Obsesyjnie dbała o urodę, bojąc się każdej nowej zmarszczki, widząc w niej znak przemijania i utraty jedynej broni, jaką posiadała.
II
Relikwie przeszłości
Czekając na Martę, Róża wyjmuje z torby getry, które zrobiła na drutach dla męża. Kończy robótkę, ale nuda szybko ją ogarnia. W salonie jej wzrok pada na ozdobny szal babki Zwardeckiej, pamiątkę z czasów, gdy w 1831 roku została zesłana na Kaukaz. Dla Róży tamta Polska była symbolem siły i dumy.
(...) wtedy Polska nie nazywała się cette malheureuse et sublime martyre (franc. Ta nieszczęsna i wzniosła ofiara), nie skamlała po emigracjach, (...) tylko gryzła wędzidło jak świeżo osiodłana klacz. Dla Róży Polska skończyła się w 1831 roku.
Próbuje zerwać szal ze ściany, ale jest przybity gwoździami. Szarpiąc, rozrywa cenną tkaninę. Chwilę później przypadkowo strąca z biurka zięcia krucyfiks ulepiony z chleba przez jego ojca na zesłaniu. Krzyżyk rozpada się na kawałki, co nie robi na niej żadnego wrażenia. Zdejmuje resztki szala i chowa go do torby.
Dzwoni telefon. To Adam, który szuka Marty. Róża zaprasza go do mieszkania córki, by dotrzymał jej towarzystwa i odebrał getry. To spotkanie wywołuje kolejne wspomnienia, tym razem dotyczące jej talentu. Zawsze chciała śpiewać, ale ciotka Luiza, kobieta światowa, bywalczyni paryskiego Hotelu LambertSiedziba konserwatywnego obozu polskiej emigracji popowstaniowej w Paryżu, skupionego wokół księcia Adama Jerzego Czartoryskiego., uparła się, by Róża została skrzypaczką. To ciotka zabrała ją z rodzinnego Taganrogu do Warszawy, by uchronić ją przed zmoskaleniemProces przyswajania języka i kultury rosyjskiej przez przedstawicieli innych narodów, często pod przymusem, w okresie zaborów.. Róża do końca życia miała jej za złe zniszczenie marzeń o śpiewie i wyrwanie z jedynego miejsca, które uważała za swój dom.
III
Jad i gorycz
W mieszkaniu Marty zjawia się Adam. Róża od progu zasypuje go skargami: córka ją lekceważy, nikt się nią nie interesuje. Z jadem w głosie wypomina mu, że woli towarzystwo pani Kwiatkowskiej, z którą mieszka od roku. Adam próbuje ją uspokoić, ale tylko dolewa oliwy do ognia.
Róża przypomina sobie, jak ciotka Luiza nadała jej imię Eveline. Zrobiła to po incydencie w Łazienkach, gdy przechodnie, słysząc imię „Róża”, wzięli ją za Żydówkę i obrzucili obelgami. Aby uniknąć podobnych sytuacji, ciotka wymyśliła historię o ojcu, kapitanie włoskich legionówChodzi o Legiony Polskie we Włoszech, formacje wojskowe utworzone w 1797 roku u boku armii Napoleona Bonapartego. Ciotka Luiza tworzy fałszywą, bardziej „prestiżową” tożsamość dla Róży., i nowe, światowe imię. Adam jednak przez całe życie nazywał ją Elcią.
Mężczyzna przymierza getry, skarżąc się na ból w krzyżu. Róża, widząc jego niezgrabne palce, zaczyna z niego drwić. Jej kpiny szybko przeradzają się w furię. To właśnie tych napadów szału Adam bał się najbardziej przez ponad czterdzieści lat małżeństwa. Wiedział, że żona nigdy go nie kochała. Pamiętał, jak na początku ich wspólnego życia znalazł ją w łóżku, zapłakaną, z fotografią innego mężczyzny przy piersi. Powiedziała wtedy tylko: Patrz, to Michał.
IV
Wybuch nienawiści
Adam przez lata nauczył się znosić jej drwiny. Róża kontynuuje tyradę, wypominając mu lata biedy, kiedy musiała dorabiać lekcjami i szyciem, by utrzymać dom. On próbuje przypomnieć, że również ciężko pracował, ale jego słowa giną w potoku jej oskarżeń.
Kulminacja następuje, gdy wspomina śmierć ich syna, Kazia. Zarzuca mężowi bierność i bezduszność, krzycząc, że gdy błagała go o ratunek dla dziecka, on odpowiedział tylko: Bóg dał, Bóg wziął. W ataku szału rzuca się na Adama z pięściami. Mężczyzna próbuje ją uspokoić, ale Róża zaczyna krzyczeć, że ją mordują, po czym mdleje. Gdy odzyskuje przytomność, prosi, by zadzwonił po ich syna, Władysława.
Tymczasem ze szkoły wraca wnuk, Zbyszek. Chłopak nie znosi babki za jej wieczne krzyki i grę na skrzypcach. Róża, widząc go, przenosi na niego swoją niechęć do całej rodziny. Zbyszek jest podobny do Marty, a Marta do Adama. Tylko synowie, Władyś i Kazio, byli podobni do niej, co pozwalało jej wyobrażać sobie, że ich ojcem jest Michał. Krzyczy na wnuka, by się przywitał. Chłopak rzuca pod nosem, żeby wyniosła się z jego domu, co wywołuje kolejny wybuch wściekłości. Adam bezskutecznie próbuje ją uspokoić, mówiąc, że nienawiść zrobiła z niej opętaną.
V
Portret syna
Do mieszkania przybywa Władysław z żoną Jadwigą. Władysław, pierworodny syn Róży, jest człowiekiem o wątłej budowie i nerwowym usposobieniu, co jest mieszanką cech obojga rodziców.
Władysław wyrósł na mężczyznę popędliwego i wyrozumiałego zarazem: pełnego żółci wobec drobnych szykan, wobec prawdziwie ciężkich sprzeciwów życia – pełnego stoicyzmuPostawa życiowa charakteryzująca się zachowaniem spokoju i hartu ducha w trudnych sytuacjach; filozofia zapoczątkowana w starożytnej Grecji..
Widok matki leżącej na kanapie nie robi na nim wrażenia. Dzieci dawno nauczyły się ignorować jej teatralne gesty. Róża na widok syna wraca myślami do czasów, gdy był małym chłopcem. Wspomina dzień, kiedy miała próbę przed koncertem w Klubie SzlacheckimOrganizacja społeczno-towarzyska zrzeszająca ziemiaństwo i arystokrację, popularna w XIX i na początku XX wieku.. Adam przerwał jej ćwiczenia, wołając na obiad, co doprowadziło ją do szału. Zagroził wtedy, że zabroni jej występów, jeśli nie będzie dbać o obowiązki domowe.
Róża szukała w macierzyństwie pocieszenia po stracie Michała. Chciała być dla Władysława bóstwem. Nauczyła go grać na fortepianie i często występowali razem, co napawało ją dumą. Widziała w nim swoje odbicie, przedłużenie własnego talentu. Był jej najdoskonalszym dziełem.
VI
Zerwane zaręczyny
Wspomnienia przenoszą się do czasów, gdy dwudziestokilkuletni Władysław studiował za granicą. Poznał tam skromną i niezbyt urodziwą Halinę i po pół roku ogłosił zaręczyny. Róża natychmiast pojechała do Berlina, by poznać kandydatkę na synową.
Spotkanie było katastrofą. Róża potraktowała Halinę z lodowatą obojętnością, nie wspominając ani słowem o zaręczynach. Po wyjściu dziewczyny Władysław, ze łzami w oczach, próbował protestować, ale nie potrafił przeciwstawić się matce. Czuł, że zawdzięczał jej zbyt wiele: staranne wychowanie, edukację, przyjaźnie z synami dygnitarzyWysoki rangą urzędnik państwowy lub wojskowy; osoba zajmująca ważne stanowisko.. Matka mogła odejść od ojca, ale została dla dzieci. Ten argument zawsze go rozbrajał.
Róża kazała mu zerwać z „tą zmokłą kurą”. Podczas jej pobytu w Berlinie Niemcy, słysząc jej rosyjski akcent, nazywali ją cudzoziemkąTytułowe określenie Róży, które ma wiele znaczeń: jest cudzoziemką w sensie dosłownym (z rosyjskim akcentem w Polsce), ale też czuje się obco w swoim życiu, w relacjach z ludźmi i we własnym ciele.. Wyznała synowi, że to uczucie towarzyszy jej od zawsze. W Taganrogu chodziła do kościoła, a nie do cerkwiŚwiątynia w chrześcijaństwie wschodnim, głównie w prawosławiu. Odróżniała Różę od rosyjskiego otoczenia.. W Warszawie pytano ją, czy jest z KresówOkreślenie wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej, które po rozbiorach znalazły się poza granicami etnicznej Polski. Akcent z Kresów był rozpoznawalny., czy z Rosji. Po jej wyjeździe Władysław, posłuszny jak zawsze, zerwał zaręczyny z Haliną.
Tytułowa „cudzoziemka” to klucz do zrozumienia Róży. Jej poczucie obcości jest wielowymiarowe. Jest cudzoziemką dosłownie – Polką wychowaną w Rosji, z obcym akcentem. Jest też obca w sensie psychologicznym: wyalienowana ze społeczeństwa, od rodziny, a nawet od samej siebie. Jej prawdziwe „ja” zatrzymało się w idealizowanej przeszłości z Michałem, a reszta życia jest tylko grą, odgrywaniem ról, w których czuje się jak aktorka na obcej scenie.
VII
Ślub i piekło
Kilka lat później Władysław listownie poinformował rodziców o zaręczynach z Jadwigą Żagiełtowską, dziewczyną z dobrej, ziemiańskiej rodziny. Tym razem Róża zareagowała zupełnie inaczej. Na spotkaniu przed ślubem powitała przyszłą synową ciepłym pocałunkiem i wręczyła jej symboliczny prezent. Władysław był w siódmym niebie.
Jego szczęście trwało krótko. Tuż po ceremonii matka, z martwą twarzą, kazała mu iść do „nowej rodziny”, dając do zrozumienia, że czuje się odrzucona. Na weselu zatruwała atmosferę, szepcząc Jadwidze, że ślub prawosławnyJeden z trzech głównych nurtów chrześcijaństwa, dominujący w Europie Wschodniej i na Bałkanach. Dla Róży symbolizuje jej rosyjską przeszłość. jest piękniejszy, że Polska śmierdzi, a szlachtaWyższa, uprzywilejowana warstwa społeczna w dawnej Polsce, posiadająca ziemię i herby. Rodzina Jadwigi należała do tego stanu. to zdrajcy. Władysław zrozumiał, że musi wybrać: żona albo matka. Zaraz po ślubie wyjechali.
Róża jednak nie dawała za wygraną. Jej wizyty w domu młodych zamieniały się w piekło. Traktowała Jadwigę jak powietrze, wtrącała się we wszystko, wymagała absurdalnych rzeczy, jak palenie w piecu w upalne dni. W obecności syna była miła, ale gdy zostawały same, dręczyła synową psychicznie. Sytuacja nieco się uspokoiła, gdy na świat przyszły dzieci, ale Róża nie okazywała im uczuć. Jej obecność w domu zawsze oznaczała napięcie i strach.
IX
Incydent w Rzymie
Po dziesięciu latach małżeństwa Władysław dostał posadę na placówce dyplomatycznej w Rzymie. Zaprosił matkę do siebie. Początkowo sześćdziesięcioletnia Róża, wyglądająca na dwadzieścia lat mniej, była zachwycona Wiecznym Miastem. Szybko jednak jej zainteresowanie przeniosło się na dom syna, gdzie znów zaczęła wszystko krytykować.
Pewnego wieczoru Władysław zabrał ją na rautEleganckie, uroczyste przyjęcie wieczorne, zwykle bez tańców, organizowane w środowiskach dyplomatycznych i arystokratycznych. w ambasadzie. Róży tak się spodobało, że postanowiła urządzić podobne przyjęcie u syna, zmuszając go do kosztownej zmiany wystroju mieszkania. Podczas przyjęcia zagrała na skrzypcach przy akompaniamencie Władysława. Goście byli oczarowani. AmbasadorNajwyższy rangą przedstawiciel dyplomatyczny jednego państwa w drugim. podziękował jej za „prawdziwie polski sentyment”.
Reakcja Róży była szokująca. Zaśmiała mu się w twarz, mówiąc:
Sentyment? Pan to nazywa polski sentyment? Na, a ja panu powiem, że ja przez polską blagę życie zmarnowałam! Ja mogłam wielką, wielką artystką być, żeby nie wasza blaga!
Ten publiczny wybuch ostatecznie zniszczył jej wizerunek w oczach syna. Nazajutrz Róża wracała już do Polski. Innym razem Władysław znalazł ją klęczącą nad pudełkiem ze swoimi „relikwiami”: krzyżykiem od Michała, smyczkiemPałeczka z napiętym włosiem końskim, używana do wydobywania dźwięku z instrumentów smyczkowych, takich jak skrzypce. od słynnego skrzypka Sarasatego i lokiem włosów zmarłego Kazia. Patrząc na nie, mówiła o „zdrajcach”. Podczas spaceru nad morzem w Ostii, w chwili słabości, zapytała syna: Władyś, jakże będę umierać, kiedy nie żyłam ja wcale?
X
Prośba o wyjazd
Władysław zrozumiał, że nic nie jest w stanie uspokoić matki. Postanowił „wykreślić z życia Różę”, a pozostawić tylko matkę – osobę chorą, którą trzeba się opiekować, ale przede wszystkim izolować. Wysyłał jej pieniądze na życie i kuracje.
Akcja wraca do teraźniejszości, do mieszkania Marty. Adam opowiada Władysławowi, co zaszło. Róża, widząc syna, natychmiast zaczyna się skarżyć na samotność, nudę i na to, że Marta kazała jej czekać. Wyjaśnia, że wezwała go, bo chce ponownie wyjechać do KrólewcaHistoryczna stolica Prus, obecnie Kaliningrad. W okresie międzywojennym miasto niemieckie, do którego Polacy potrzebowali paszportu. na wizytę do doktora Gerhardta. Prosi syna o pomoc w załatwieniu paszportu.
Zmęczona narzekaniem, siada na łóżku. Władysław zapewnia ją, że wszyscy się o nią martwią. W przypływie czułości mówi: Jeżeli za cenę zdrowia masz być dobra, wyrozumiała, to już lepiej bądź zła; moja mamo…
Róża, próbując być uprzejma, pyta Jadwigę o zdrowie jej matki. Synowa, która nienawidzi teściowej za lata upokorzeń, odpowiada zdawkowo. Myślami wraca do swojego rodzinnego domu, który podupadł po śmierci ojca i zmianach w kraju. Jej matka, pani Kasia, niegdyś dama prowadząca salon, teraz sama zajmuje się domem i wnukami, dźwigając brzemię utraconej przeszłości.
XI
Poczęcie z nienawiści
Wreszcie wraca Marta. Jej widok przywołuje u Róży jedno z najmroczniejszych wspomnień: dzień dziesiątej rocznicy śmierci Kazia. Tego dnia, po powrocie z cmentarza, czuła się kompletnie opuszczona. Władysław przygotowywał się do matury, a Adam był w pracy. Ogarnęła ją mordercza myśl – chciała zabić syna lub męża, byle tylko ktoś ją zauważył. W nocy sięgnęła po rewolwerRodzaj krótkiej broni palnej z obrotowym bębnem na naboje. Adama, ale upuściła go i oprzytomniała. Wstrząśnięta, chwyciła za skrzypce i zaczęła grać jak w transie.
Gdy wrócił Adam, wylała na niego całą swoją gorycz. Mówiła o upokorzeniach, jakich doznała w Petersburgu, gdzie pojechała na stypendium, by być bliżej Michała. Cierpiała głód, samotność i tęsknotę, aż w końcu zachorowała na tyfusOstra choroba zakaźna, przenoszona przez wszy, charakteryzująca się wysoką gorączką i wysypką. W XIX wieku często śmiertelna.. Lekarz kazał jej wracać do domu i „robić pończochy”. Potem było małżeństwo, dom, dzieci – życie, którego nienawidziła. Gdy skończyła, zaczęła grać. Wściekły Adam krzyknął, że nie będzie grała po nocach, wytrącił jej smyczek i siłą zaciągnął do sypialni. Tej nocy, w akcie gwałtu, została poczęta Marta.
XII
Dziecko odrzucone
Następnego ranka Adam przeprosił, ale Róża nie mogła na niego patrzeć. Gdy urodziła córkę, nie chciała jej nawet karmić. Była dla niej istotą narzuconą gwałtem, poczętą z uniesień nienawistnego człowieka. Opiekę nad dzieckiem przejęli Adam i babcia Sophie. Ojciec rozpieszczał Martę, próbując wynagrodzić jej brak matczynej miłości.
Przełom nastąpił, gdy siedmioletnia Marta zachorowała na dyfterytGroźna choroba zakaźna wieku dziecięcego, atakująca głównie gardło i krtań, często prowadząca do śmierci przez uduszenie. – tę samą chorobę, która zabiła Kazia. Adam był zrozpaczony, błagał Różę o pomoc. Ona, mszcząc się za jego słowa sprzed lat, odpowiedziała z zimną obojętnością: No cóż, Bóg dał, Bóg weźmie. Jednak w nocy coś w niej pękło. Weszła do pokoju chorej, przegoniła Adama i babcię, i sama zaopiekowała się córką. Po dwóch dniach Marta zaczęła wracać do zdrowia.
Od tego momentu Róża zmieniła stosunek do córki, ale jej miłość przybrała formę tyranii. Zaczęła kontrolować każdy aspekt życia Marty. Wymagała najlepszych ocen, nienagannych manier, uczyła ją robótek ręcznych i wpajała zasady konwenansówNiepisane normy towarzyskie i obyczajowe, określające właściwe zachowanie w danej grupie społecznej.. Izolowała ją od rówieśniczek, pozwalając jedynie na jedno przyjęcie urodzinowe w roku, po którym i tak krytykowała wszystkie koleżanki. Tak strzegła Róża córki Adama – nienawistnego swego skarbu, wydartego śmierci.
XIII
W cieniu matki i brata
Marta rosła jako dziecko skryte i samotne. Ukojenie znajdowała w książkach i opowieściach babci Sophie. Jedyną odskocznią były spacery z ojcem, który próbował dać jej namiastkę normalnego dzieciństwa. Tłumaczył jej, że surowość matki wynika ze strachu o jej zdrowie, przypominając o śmierci Kazia.
Sytuacja zmieniała się diametralnie, gdy dom odwiedzał Władysław. Był znacznie starszy i rzadko bywał w domu, ale lubił siostrę. Podczas jego wizyt terror Róży ustawał, ponieważ cała jej uwaga skupiała się na ukochanym synu. Marta mogła wtedy wymykać się do koleżanek. Wieczorami salon wypełniała muzyka – Róża i Władysław grali i śpiewali, a reszta rodziny była tylko tłem dla ich artystycznego porozumienia. Marta, w przeciwieństwie do nich, nie znosiła muzyki.
XIV
Narzucona kariera
Po maturze Adam marzył, by Marta poszła do szkoły ogrodniczej. Chciał na starość pomagać jej w prowadzeniu małej fermyGospodarstwo rolne specjalizujące się w określonej produkcji, np. hodowli zwierząt lub uprawie roślin.. Róża miała jednak inny plan. Zdecydowała, że cała rodzina przeniesie się do Warszawy, a Marta zostanie wielką śpiewaczką.
Przez przypadek odkryła, że osiemnastoletnia córka ma piękny, unikalny głos. Marta, która chciała spełnić marzenie ojca, uległa presji matki. Zaczęła pobierać lekcje śpiewu u włoskiego mistrza. Jej życie zostało podporządkowane nowemu celowi. Róża zazdrośnie strzegła relacji córki z ojcem. Kiedy tylko Marta poświęcała Adamowi zbyt wiele uwagi kosztem ćwiczeń, matka wprowadzała w domu psychiczną udrękę, milcząc przez wiele dni. Terror ustępował dopiero, gdy Marta wracała do nut.
XV
Przebudzenie artystki
Na pierwszym roku studiów Marty zmarła babcia Sophie. Dopiero po jej śmierci domownicy zdali sobie sprawę, jak bardzo była im potrzebna – to ona po cichu zarządzała całym domem. W tym czasie odwiedził ich Władysław i zauważył, że siostra jest dziwnie roztargniona.
Róża, bojąc się, że córka jest chora i przerwie naukę, kazała jej natychmiast ćwiczyć. Zasiadła do fortepianu i zaczęła grać pieśń Schumanna. Marta, śpiewając i patrząc w lustro, doznała olśnienia. Po raz pierwszy w życiu zrozumiała i poczuła muzykę. Słowa pieśni o żalu, gniewie i przebaczeniu stały się jej własnymi uczuciami. Śpiewała jak w transie.
Gdy skończyła, w pokoju zapadła cisza. Zobaczyła wzruszonego ojca i brata, który stwierdził, że dopiero teraz dostrzegł jej podobieństwo do matki. Róża, po raz pierwszy autentycznie zachwycona głosem córki, podeszła do niej i wyszeptała: Córeczko moja… własna… Marta, płacząc ze szczęścia, oparła głowę na jej ramieniu. W tym momencie ojciec, smutny i zgarbiony, cicho wyszedł z pokoju.
XVI
Dzień pojednania
Akcja ponownie wraca do teraźniejszości. Trzydziestoletnia Marta, znana śpiewaczka, wchodzi do swojego mieszkania. Zastaje tam całą rodzinę. Władysław wyjaśnia, że matka planuje kolejną kuracjęSeria zabiegów leczniczych, często w uzdrowisku, mająca na celu poprawę zdrowia lub wyleczenie choroby. u doktora Gerhardta.
Nagle dzieje się coś niezwykłego. Róża czule żegna się z synem i synową, a Jadwigę przeprasza za całe zło, które jej wyrządziła. Prosi o przebaczenie. Zaskoczeni i poruszeni Władysław i Jadwiga szybko wychodzą. Do domu wraca mąż Marty, Paweł. Podczas obiadu Róża kontynuuje swoje zaskakujące zachowanie. Przeprasza zięcia i wnuka za swoje wcześniejsze wybuchy. Je z apetytem, nie narzeka, a zamiast tego opowiada o swoim szczęśliwym dzieciństwie w Taganrogu.
Wspomina ojca, Adolfa Żabczyńskiego, weterana i bohatera, i matkę Sophie, która została zmuszona do małżeństwa w wieku piętnastu lat. Opowiada o dziadkach i folwarku, który stracili, gdy Taganrog anektowanoPrzyłączyć siłą terytorium obcego państwa do własnego. do Rosji. Dla jej rodziców powrót do Polski był powrotem do ojczyzny, dla niej – zesłaniem. Rodzina słucha jej w osłupieniu. Marta, mimo doznanych krzywd, przytula się do matki. Zbyszek przeprasza za swoje zachowanie. Adam, który przez czterdzieści lat znał tylko jej gniew, domyśla się, że żona próbuje pogodzić się ze światem przed śmiercią. Wychodząc, Róża prosi Martę, by przyszła do niej wieczorem, a Adama, by ją odprowadził.
XVII
Przebaczenie
Róża i Adam jadą dorożkąPojazd konny, rodzaj lekkiego powozu, służący do przewozu osób, popularny w miastach w XIX i na początku XX wieku. do jej wynajmowanego pokoju przy ulicy Wilczej. Tam, przy kawie, Róża dokonuje ostatecznego rozrachunku z mężem. Mówi mu, że nie ma żalu o to, że odszedł do pani Kwiatkowskiej. Przyznaje, że nigdy do siebie nie pasowali – on, syn burmistrzaNajwyższy urzędnik samorządowy w mieście, przewodniczący zarządu miejskiego., i ona, z rodziny wygnańcówLudzie zmuszeni do opuszczenia swojej ojczyzny z powodów politycznych, religijnych lub innych.. Jej miłością była muzyka, a on kochał ją. Prosi go o przebaczenie za czterdzieści lat udręki. Adam, również ze łzami w oczach, prosi o wybaczenie. Po raz pierwszy od lat padają sobie w objęcia.
XVIII
Życie w cieniu sztuki
Wychodząc od matki, Adam mija się z Martą. Na jej pytanie, czy z matką wszystko w porządku, odpowiada tylko, że chyba tak. Marta, idąc do matki, wspomina swoje życie. Po przełomowym momencie, gdy matka ją zaakceptowała, bardzo się do siebie zbliżyły. Róża opowiedziała jej wtedy całą historię swojego życia. Wpoiła jej też, że w życiu serce warto ofiarować tylko sztuce.
Marta w to uwierzyła. Zerwała z chłopakiem, Stefanem, i całkowicie poświęciła się karierze. Poznała Pawła, ambitnego naukowca, i za namową matki wyszła za niego. Róża uważała go za idealnego partnera – rozumiał sztukę i nie był typem romantyka. Małżeństwo Marty i Pawła stało się rodzajem koleżeńskiej umowy. Oboje skupili się na swoich karierach, a wychowanie syna Zbyszka oddali w ręce szkoły. Marta odkryła, że podobnie jak matka, jest kobietą zimną, a współżycie z mężem traktuje jak przykry obowiązek.
XIX
Tajemnica przemiany
Marta zastaje matkę w fotelu. Róża opowiada jej o wizycie u doktora Gerhardta w Królewcu. To on jest przyczyną jej przemiany. Niemiecki lekarz, badając ją, mówił do niej ciepłym, łagodnym głosem. Róży wydawało się, że to Michał. Poczuła, że doktor przejrzał jej duszę i zrozumiał jej cierpienie. Poradził jej, by wyrzuciła z serca złość i urazę, by więcej się uśmiechała, bo „uśmiech oznacza życie”.
Jego słowa były dla niej objawieniem. Zrozumiała, że całe życie pielęgnowała pamięć o Michale i krzywdzie, co zamieniło jej istnienie w koszmar. Dzięki niemu odzyskała wiarę w ludzi, Boga i ojczyznę. Wybaczyła Michałowi zdradę. Na koniec ostrzega córkę, by nie powtarzała jej błędów.
(...) tak samo ty przy nim, jak i ja przy Adamie, udajesz tylko człowieka, pustkę zapchać usiłujesz. (...) Słuchaj mnie. Ja już odchodzę. Nie wolno tak żyć! Z takiego życia wyrastają zbrodnie. (…) idź szczęścia twojego, póki czas szukaj!
Mówi jej, że umówiła się listownie na kolejną wizytę i gdy tylko Władysław załatwi jej paszport, wyjedzie, by uczyć się od doktora, jak żyć.
XX
Atak
Gdy Marta wychodzi, Róża czuje ogromne zmęczenie. Gasi światło i zasypia w fotelu. Śni jej się Michał, ale sen szybko zamienia się w koszmar. Zaczyna jęczeć i dusić się. Do pokoju wbiega jej gospodarz, pan Strawski, i cuci ją. Gdy dochodzi do siebie, zabrania mu wzywać Martę.
Zostawszy sama, czuje narastający niepokój. Zaczyna jej dzwonić w uszach, drętwieje jej lewa ręka, a w piersi czuje ogromny ciężar. Robi jej się ciemno przed oczami. Po omacku dociera do łóżka. W ostatnich chwilach świadomości myśli: Wszystko jest we mnie. To tętno Michała w mojej piersi. Jego ciepło w sercu… (...) Michał cały jest we mnie. Chwilę później służąca znajduje ją leżącą sztywno, z wykrzywionym uśmiechem na twarzy.
XXI
Śmierć
W środku nocy Marta odbiera telefon od pana Strawskiego. Razem z Pawłem jadą do matki. Lekarz, który jest już na miejscu, stwierdza, że stan jest bardzo ciężki. Róża jest przytomna, ale słabnie. Po chwili przyjeżdżają także Władysław z Jadwigą.
Rodzina czuwa przy łóżku. Róża spogląda na swoje dłonie i pyta, dlaczego ma sine paznokcie. Chwilę później dostaje silnego ataku kaszlu i staje się bezwładna. Marta dzwoni po lekarza, klęcząc przy łóżku i tuląc ręce matki. Róża otwiera szeroko oczy, patrzy na córkę, a jej tętno cichnie. Lekarz stwierdza zgon.
W drzwiach pojawia się zrozpaczony Adam, szepcząc: Elciu, Elciu kochana. Nie dociera do niego, że żona nie żyje. Dopiero Władysław i Paweł odciągają go od łóżka. Po chwili oczy Róży same się zamykają. W pokoju zapada cisza. Marta przykrywa ciało matki czarnym, koronkowym szalem z czasów jej świetności w Taganrogu. Piękna głowa zapadła głęboko w puchy, tonęła, uchylała się światu.