Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Zenon przychodził do Bieckiej codziennie. Wyjawił jej prawdę o związku z Adelą i nie ukrywał faktu, iż w tym samym czasie spotykał się z innymi kobietami. Kiedy zauważył, że kobieta spochmurniała, usiłował wyjaśnić jej, że był wolny. Elżbieta, zapytana o Awaczewicza, odparła, że nie łączy ich przyjaźń, lecz rodzaj swoistego nawyku, który trwa już kilka lat. Rotmistrz opowiadał jej o innych kobietach i nie był w niej zakochany. Zenon zarzucił jej kłamstwo. Wówczas wyznała, że Awaczewicz był jej pierwszą, dziewczęcą miłością. Ziembiewicz na myśl, iż było to w czasach, kiedy był zakochany w Elżbiecie, poczuł upokorzenie i wstręt. Postanowił pożegnać się i ostatecznie zerwać wszelkie kontakty. Rzekł, że nigdy nie kochał innej kobiety poza nią. Biecka zatrzymała go, wyciągając ręce. Zenon zaczął ją całować. Potem, siedząc u stóp kobiety, opowiedział o związku z Justyną. Był przekonany, że uwikłał się w tę historię z nudów, lecz ta sprawa była już definitywnie zakończona. Miał też świadomość, że ta wizyta zmieniła wszystko między nim a Biecką i spełniły się jego młodzieńcze marzenia. Rozstanie z ukochaną na długie miesiące było trudnym przeżyciem i choć nie złożyli żadnych obietnic, byli pewni swoich uczuć. Przysięgli sobie jedynie to, że zawsze będą ze sobą szczerzy. W rok później odbył się ich ślub.




IX.
Wiosną stan zdrowia Karoliny Bogutowej pogorszył się tak bardzo, że musiała poddać się operacji. Pani Ziembiewiczowa wypłaciła jej pensję za pół roku, a pozostałą kwotę miała przesłać na wskazany adres. Justyna z żalem opuściła Boleborzę. Przez całą drogę do miasta opiekowała się matką. Nad rankiem pociąg dotarł na miejsce, lecz okazało się, że w przepełnionym szpitalu nie ma miejsca dla chorej. Bogutówna zostawiła matkę na korytarzu i udała się do Jasi Gołąbskiej, by zostawić u niej rzeczy. Po powrocie do szpitala dowiedziała się, że Bogutowa straciła przytomność i jest właśnie operowana. Przerażona Justyna rozpłakała się, zastanawiając się, co dalej ma robić. Po jakimś czasie z sali operacyjnej wyszli lekarze. Bogutówna usłyszała, że matka zmarła podczas zabiegu. Krzycząc, wbiegła do pomieszczenia. Potem patrzyła, jak posługacze wynoszą ciało kucharki do kostnicy.



Przez kilka godzin Justyna siedziała na ławce przed szpitalem. Jedna z zakonnic podeszła do niej, sugerując, że należy jak najszybciej zająć się pogrzebem. Kupiła więc trumnę i wróciła do kamienicy Kolichowskiej. Później w towarzystwie Gołąbskiej udała się na cmentarz. W drodze powrotnej odwiedziły groby dzieci Jasi, dla której śmierć była czymś najlepszym dla człowieka. Kobieta była przekonana, że Bóg wiedział, co robi, ponieważ nie dałaby rady samotnie wychować czwórki dzieci. Justyna rozmyślała o matce, słuchając opowieści przyjaciółki o trudach życia. Gołąbska mieszkała w tragicznych warunkach i od chwili, kiedy mąż od niej odszedł, musiała chodzić do urzędu, by prosić o pomoc finansową. Bogutówna zastanawiała się, co począć, ponieważ nie mogła zostać u Jasi, której rodzina żyła na skraju nędzy, zajmując niewielkie pomieszczenie na końcu piwnicy. W nocy śniła, że jest z matką w Boleborzy i Zenon ją całuje. Następnego ranka odbył się pogrzeb Karoliny Bogutowej.

X.
Zenon wrócił do kraju z dyplomem i świadomością, że zyskał szansę, by zorganizować na nowa swoje życie. Po krótkim odpoczynku w hotelu, zatelefonował do Elżbiety, pytając, czy nic się nie zmieniło. Następnie przeczytał swój artykuł w „Niwie” i wyruszył na spacer. Na ulicy, ze zdziwieniem, zauważył Justynę Bogutównę. Dziewczyna, płacząc, opowiedziała o śmierci matki. Zaproponował, aby poszli do Hotelu Polskiego, gdzie wynajmował pokój. Justyna początkowo odmówiła, tłumacząc, że musi wracać do domu, ponieważ dzięki pomocy siostry zakonnej, została zatrudniona do opieki nad chorą panią. W końcu uległa namowom Ziembiewicza. W pokoju ponownie wspominała matkę, a Zenon próbował ją pocieszyć, obejmując i całując. Obiecał też wypłacić zaległą wypłatę Bogutowej i kazał, aby Justyna przyszła do niego za dwa dni.

Bogutówna wyznała, że myślała o nim od dnia rozstania. Była przekonana, że teraz, kiedy wrócił, wszystko będzie dobrze. Zenon zamierzał wyjaśnić, że wiele rzeczy zmieniło się od wakacji w Boleborzy, lecz bliskość kochanki i jej szczere oddanie sprawiły, iż nie potrafił odsunąć jej od siebie. Uświadomił sobie, że rozstanie nie zmieniło jego stosunku do Justyny, która nadal miała swoje miejsce w jego życiu. Tego dnia ponownie została jego kochanką. Kiedy wyszła, wyraźnie uszczęśliwiona, pomyślał, że popełnił głupstwo. Sądził, że dzięki dziewczynie ukoił tęsknotę za Elżbietą. W Paryżu nie był wierny narzeczonej, lecz „przygody” z innymi kobietami nie miały dla niego większego znaczenia i tłumaczył je fizycznym popędem. Teraz jednak zarzucił sobie, że odnowił romans z Justyną, który do tej pory uważał za część swojego dawnego życia. Po wyjściu z hotelu spotkał się z Czechlińskim, który od kilku tygodni zajmował stanowisko starosty. Mężczyzna zaproponował mu pracę redaktora w „Niwie”. Nieoczekiwany awans sprawił, iż Zenon zapragnął jak najszybciej zabrać Biecką z kamienicy Kolichowskiej i zrobić wszystko, by była szczęśliwa.

Idąc do ukochanej, wspominał ich rozstanie i tęsknotę. Elżbieta czekała na niego w ogrodzie. Powitała go nie tak radośnie, jak tego oczekiwał, lecz po chwili gniewu jego uczucie rozbudziło się na nowo. Biecka opowiedziała mu o strachu, jaki odczuła w dniu ich pożegnania. Była przekonana, że nie wytrzyma rozłąki. Zenon obiecał, że już nigdy nie będą osobno. Kobieta wyjaśniła, iż tęsknota za nim była dla niej szczęściem, ponieważ mogła o nim myśleć i miała na kogo czekać. Ziembiewicz pocałował narzeczoną, myśląc o nocy, kiedy Justyna, po śmierci matki, śniła o nim pod podłogą salonu Kolichowskiej.

XI.
W poniedziałek Bogutówna przyszła do Zenona, aby odebrać część zaległej wypłaty matki. Ziembiewicz chciał tym razem definitywnie zakończyć ich znajomość. Justyna zaskoczyła go, przychodząc wcześniej. Sytuację komplikował dodatkowo fakt, że nie miał jeszcze zebranej całej kwoty. Dziewczyna była pochmurna, żaląc się na swoją pracodawczynię. Marzyła o tym, by pracować w sklepie. Zenon obserwował ją. Zauważył, że pobyt w mieście zmienił Justynę, która była blada i miała zniszczone dłonie. Jej ubranie było przepocone i przesiąknięte zapachem smażonego tłuszczu. Pomyślał o niej z niechęcią jako o służącej, która zanadto spoufalała się z nim. Po chwili przypomniał sobie dawną kochankę – miłą i dobrą, która poszłaby za nim wszędzie. Wyciągnął do niej ręce i poprowadził do łóżka. Po upojnych chwilach zapragnął, aby jak najszybciej opuściła jego pokój. Potem szybko udał się do redakcji. Jego biuro mieściło się w zaniedbanym pomieszczeniu, a praca nie spełniała początkowych oczekiwań. Każdego dnia zjawiali się u niego ludzie z żalami i różnymi propozycjami. Tym razem przyszła hrabina Tczewska w towarzystwie księdza Czerlona, proboszcza z Chązebnej. Hrabina poprosiła o wydrukowanie programu wykładów, które ksiądz Czerlon miał wygłosić pod tytułem O istocie doświadczenia religijnego. Zenon wyraził na to zgodę.

XII.
W dwa dni później wizytę w biurze Ziembiewicza złożył hrabia Wojciech Tczewski. Chciał napisać artykuł o kłusownictwie. Zenonowi osoba hrabiego kojarzyła się z Boleborzą, ponieważ to dla niego pracowali ludzie w polu, a ojciec ich pilnował. Na prośbę Czechlińskiego zamiast listu, w którym ktoś krytykował oszczędności w majątkach, należących do Tczewskich, zamieścił w gazecie artykuł hrabiego oraz sprawozdanie z otwarcia Agencji Gospodarczej Koła Pań, założonej przez hrabinę. Kronika wydarzeń lokalnych, pisana przez Mariana Chąśbę, wywoływała w Ziembiewiczu wstręt ze względu na złośliwy i żartobliwy sposób, w jaki przedstawiane były ludzkie tragedie. Mężczyzna z każdym dniem coraz bardziej czuł, że postępuje wbrew swoim zasadom, co budziło w nim niepokój. Pracował w redakcji wyłącznie dlatego, by jak najszybciej spłacić dług, zaciągnięty u Czechlińskiego na ostatni rok nauki. Chciał również urządzić mieszkanie, w którym zamieszkałby z Elżbietą. Później zamierzał żyć zgodnie z własnymi przekonaniami.

Popołudnia i wieczory spędzał z narzeczoną w salonie Kolichowskiej. W kamienicy założono w tym czasie centralne ogrzewanie, lecz Biecka martwiła się faktem, że rury nie zostały doprowadzone na strych, a lokatorzy, wynajmujący pomieszczenia w piwnicy nie mieli nawet wodociągu. Czasami wychodzili na zakupy i Zenon z radością pożyczał ukochanej pieniądze. Ich miłość stopniowo przeobrażała się we wzajemne zrozumienie. Pewnego dnia, spacerując za miastem, zawędrowali na teren nowo budowanego przedmieścia. Na jesieni zamierzali wynająć tu małe mieszkanie, które miało stać się ich wspólnym kątem.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


dla: Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Granica - streszczenie
2  Kompozycja i narracja powieści Zofii Nałkowskiej
3  Oskarżenie i obrona Ziembiewicza - wybór argumentów



Streszczenia książek
Tagi: