Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Duch pokazał kupcowi jeszcze szpitale, przytułki, więzienia, starając się nauczyć go miłosierdzia oraz pokory. W pewnej chwili włosy na głowie przewodnika zbielały. Wówczas oznajmił, że jego czas się kończy. Spod szaty zaczęły wystawać ludzkie kończyny, trzymające się jej kurczowo. Okazało się, że były to wychudłe, wylęknione, zdziczałe dzieci. Na ich widok Ebenezera ogarnął wstręt. Duch powiedział, że chłopiec jest symbolem ciemnoty, a dziewczynka nędzy. Nakazał uczestnikowi wędrówki: „Strzeż się tych dwojga i wszystkich ich pobratymców, ale najbardziej strzeż się chłopca, gdyż na jego czole widzę wypisaną zapowiedź zguby”. Gdy Scrooge spytał, czy one odnajdą ratunek, duch zacytował jego własne słowa: „A czy nie ma więzień? (…) czy nie ma domów poprawy?”. Po wybiciu północy drugi duch zniknął, a przed kupcem pojawiła się majestatyczna postać w płaszczu i kapturze, podążająca w jego kierunku.

Strofka czwarta
Odwiedziny Trzeciego Ducha


Przybycie zjawy przepełnione było zgrozą. Całą wysoką postać ducha łącznie z głową i twarzą przykrywał mroczny całun, z którego wystawała tylko jedna ręka. Gdy kupiec spytał, czy przybysz jest Duchem Przyszłych Wigilii mającym pokazać mu przyszłość, nie otrzymał odpowiedzi. Zjawa dała znak ręką, by Ebenezer poszedł za nią. Wówczas Scrooge zdał sobie sprawę, że wizyty tego ducha lękał się najbardziej, ale wiedział także, że dla własnego dobra, aby stać się lepszym, musi być posłuszny.

Po kilku minutach obaj znaleźli się w centrum Londynu, na giełdzie handlowej, pośród kupców. Nagle duch wskazał gromadkę ludzi. Scrooge podszedł bliżej i zaczął się przysłuchiwać ich rozmowie. Mężczyźni rozprawiali o jakimś człowieku, który umarł tej nocy. Jego pogrzeb miał być skromny, ponieważ nikt nie znał osoby chętnej podążać za trumną. Nie było wiadomo, kto jest spadkobiercą pieniędzy nieboszczyka. Na koniec rozmowy wszyscy zaczęli się śmiać.

Po wyjściu z giełdy Scrooge znowu usłyszał rozmowę dwóch innych mężczyzn na ulicy. Od razu rozpoznał w nich bogatych i wpływowych kupców. Od dawna pragnął zaskarbić sobie ich szacunek. Oni także rozmawiali o jakimś zmarłym podkreślając, że w końcu „licho zabrało starego chciwca”. I tym razem Ebenezer nie wiedział, o kim była mowa.

Zegar kościelny wybił godzinę, o której codziennie Scrooge przekraczał próg budynku giełdy. Mimo iż rozglądał się dokładnie, nie zobaczył w tłumie siebie. Był bardzo zdziwiony.

W dalszej części podróży duch wraz z kupcem przenieśli się do ubogiej dzielnicy, w której Ebenezer był pierwszy raz. Miejsce to miało bardzo złą sławę, nazywane było skupiskiem brudu, nędzy i zbrodni. Ulicami wlekli się pijani, ubrani w łachmany ludzie.
Gdy zjawa i Scrooge weszli do pewnej rudery, ich oczom ukazał się kram. Jego właścicielem był siedemdziesięcioletni Joe o wyglądzie łotra, z fajką w ustach. Zajmował się skupywaniem żelastwa, szmat, odpadków mięsa itp. Wszędzie panował ogromny brud i smród.
Nagle do sklepu weszły dwie kobiety i mężczyzna. Przynieśli ze sobą tobołki na plecach, w których mieli łupy do sprzedania. Okazało się, że zrabowali je z mieszkania pewnego nieboszczyka. O zmarłym wypowiadali się jak o złym, skąpym człowieku. Podobno w chwili śmierci nie było przy nim nikogo. Gdy rozwinęli swe tobołki, zaczęli chwalić się zdobyczami. Praczka Dilber przyniosła prześcieradło, ręczniki, trochę odzieży, kilka par butów, dwie stare łyżki, szczypce do cukru.

Jej towarzyszka za to pokazywała zebranym zasłony łóżka wraz z kółkami, koc, koszulę zdartą z nieboszczyka. Posługaczka cały czas powtarzała, że nie był on warty tego, by być w niej pochowanym.
Z kolei karawaniarz pokazywał kilka breloków, futerał na ołówek, spinki i broszkę. Cała czwórka żartowała i śmiała się z rzeczy nieboszczyka: „Cha cha!... No i widzicie, do czego to przyszło! Za życia odstraszał od siebie ludzi, po to, abyśmy się mogli obłowić na nim po jego śmierci. Cha cha cha!”. Joe wypłacił każdemu pieniądze za łupy.

Scrooge, obserwując scenę i słuchając drwin z nieboszczyka, bardzo się wystraszył. Jego ciałem wstrząsały dreszcze. Nagle zdał sobie sprawę, że: „przypadek tego nieszczęśliwego człowieka mógłby być moim przypadkiem. Do takiego końca musi prowadzić życie, jakie obecnie wiodę”.

W chwilę później znalazł się wraz z duchem w całkiem innym obrazie. Stał teraz obok łóżka pozbawionego zasłon. W pokoju panowała ciemność, przez którą przedzierało się światło padające z okna. Scrooge ujrzał zwłoki leżące na łóżku, przykryte niedbale prześcieradłem. Były ograbione i „odarte z majestatu śmierci”, nikt przy nich nie czuwał, nikt ich nie opłakiwał. Gdy ręka ducha wskazała na wezgłowie łóżka, kupiec nie chciał odchylić prześcieradła, nie chciał zobaczyć twarzy zmarłego. Zastanawiał się: „Gdyby ten człowiek ożył (…) jakie uczucie pierwsze by się w nim wzbudziło? Chciwość, bezwzględność, pragnienie zysku? Piękne zaiste zgotowały mu one koniec!”. Potem zwrócił się do ducha ze słowami, że nie zapomni otrzymanej przed chwilą nauki.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 - 


Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij




  Dowiedz się więcej
1  Czas i miejsce akcji „Opowieści wigilijnej”
2  Opowieść wigilijna - problematyka
3  Ebenezer Scrooge - charakterystyka