Motyw dobra i zła
Spis treści
Motyw w skrócie
W Pamięci i tożsamości Jan Paweł II nie traktuje zła jako samodzielnej siły, lecz jako brak - nieobecność dobra tam, gdzie powinno ono istnieć. To filozoficzna koncepcja znana jako privatio boni, wywodząca się od Augustyna z Hippony, którą papież przenosi na grunt historii XX wieku. Rozmowy z filozofami Krzysztofem Michalskim i ks. Józefem Tischnerem stają się przestrzenią, w której Jan Paweł II konfrontuje tę starożytną kategorię z realnym doświadczeniem nazizmu i komunizmu - systemów, które usiłowały zbudować nowy porządek przez wymazanie człowieczeństwa.
Papież formułuje przy tym tezę, która decyduje o całej strukturze tej książki: żadne zło historyczne nie jest absolutne, bo napotyka na granicę wyznaczoną przez Boże miłosierdzie. Nie jest to naiwny optymizm - Jan Paweł II mówi o tym jako świadek, ktoś, kto przeżył okupację Krakowa i widział, jak ideologie XX wieku wytwarzają śmierć na skalę przemysłową.
Jak motyw się przejawia?
Zło jako defekt bytu - nie jego fundament
Jeden z najważniejszych momentów książki to fragment, w którym Jan Paweł II wyjaśnia, dlaczego zło nie może być podstawą żadnego trwałego porządku. Odwołując się do Tomasza z Akwinu, stwierdza, że zło nie ma własnej substancji - jest zawsze pasożytem dobra, które niszczy lub zniekształca. Nazizm obiecywał nową cywilizację, komunizm - sprawiedliwe społeczeństwo. Oba projekty były, w papieskiej analizie, próbą zbudowania gmachu na fundamencie nieistnienia: na negacji godności osoby, na odrzuceniu prawa naturalnego.
Ta analiza ma konsekwencje praktyczne: jeśli zło jest brakiem, a nie bytem samoistnym, to każdy system oparty na złu nosi w sobie zarodek własnego rozpadu. Jan Paweł II widzi w upadku obu totalitaryzmów właśnie ten mechanizm - nie tyle tryumf sił zewnętrznych, ile implozję wewnętrzną struktury pozbawionej ontologicznego fundamentu.
Boże miłosierdzie jako granica historyczna
Papież wprowadza pojęcie, które wykracza poza filozofię i wchodzi w obszar teologii historii: modus Bożego działania w dziejach. Zło - nawet w postaci Holokaustu czy Gułagu - nie jest ostatnim słowem historii, bo nad historią czuwa miłosierdzie, które Jan Paweł II rozumie nie sentymentalnie, lecz jako aktywną siłę przywracającą porządek dobra. Przywołuje tu postać Chrystusa jako tego, który wchodzi w doświadczenie zła nie po to, by je zlekceważyć, ale żeby je przemienić od wewnątrz.
To rozróżnienie jest w książce precyzyjne: papież nie mówi, że zło zostaje cofnięte czy że ofiary cierpią mniej. Mówi, że miłosierdzie wyznacza granicę - punkt, poza który zło nie może się rozszerzyć, nawet gdy wydaje się wszechogarniające. W kontekście rozmów o XX wieku brzmi to jak odpowiedź na pytanie, które samo w sobie jest filozoficznie niebezpieczne: czy istnieje zło tak wielkie, że przekracza możliwość odkupienia?
Wolność jako przestrzeń wyboru między dobrem a złem
Trzecia odsłona tego motywu dotyczy wolności. Jan Paweł II tłumaczy, że zło moralne w ogóle jest możliwe tylko dlatego, że człowiek jest wolny - i że Bóg tej wolności nie cofnął, nawet gdy ludzie używali jej do tworzenia obozów zagłady. To nie jest teodyceja w stylu podręcznikowym. Papież konfrontuje się z paradoksem wprost: wolność, która jest warunkiem dobra, jest też warunkiem możliwości zła.
Z tego wynika jednak wniosek nieoczywisty - zło nie obala wolności jako daru, lecz ujawnia jej dramatyczny ciężar. Człowiek nie jest automatem dobra. Jest istotą, która dobro wybiera, i właśnie dlatego wybór ma wartość moralną. W tej logice totalitaryzmy były nie tylko politycznym złem, lecz zamachem na samą strukturę człowieczeństwa - próbą odebrania ludziom możliwości wyboru, a tym samym możliwości bycia dobrem.
Funkcja motywu
Motyw dobra i zła pełni w tej książce funkcję scalającą - porządkuje wszystkie pozostałe tematy: pamięć historyczną, tożsamość europejską, patriotyzm. Jan Paweł II nie mógłby mówić o Europie jako wspólnocie wartości, gdyby nie osadził wcześniej tych wartości w metafizycznym fundamencie dobra jako rzeczywistości pierwotniejszej niż zło. Inaczej historia XX wieku byłaby po prostu serią katastrof bez żadnego sensu do odczytania.
Papieska koncepcja privatio boni pełni też rolę antidotum na nihilizm. Książka ukazała się w 2005 roku, w czasie gdy Europa zmagała się z pytaniami o własną tożsamość po rozszerzeniu Unii i po traumach wojen bałkańskich. Jan Paweł II odpowiada na to pytanie nie przez politykę, lecz przez filozofię: Europa może pamiętać o swoim złu - bo pamięć jest warunkiem tożsamości - ale pamięć ta nie musi być paraliżująca, skoro zło jest brakiem, a nie istotą rzeczy.
Ostatecznie motyw ten nadaje książce wymiar eschatologiczny bez oderwania od historii. Granica wyznaczona złu przez Boże miłosierdzie to nie ucieczka od trudnych pytań, lecz ich radykalne pogłębienie: Jan Paweł II pyta, co znaczy mieć nadzieję po Auschwitz i po Kołymie - i odpowiada, że nadzieja nie jest ignorancją zła, lecz przekonaniem o tym, że dobro ma ostatnie słowo.