Geneza, gatunek i kompozycja utworu
Erazm z Rotterdamu napisał „Pochwałę głupoty” w 1509 roku podczas konnej podróży z Włoch do Anglii. Utwór łączy w sobie cechy antycznej mowy pochwalnej, ostrej satyry społecznej oraz traktatu teologicznego o granicach ludzkiego rozumu. Narratorką tekstu jest uosobiona Głupota, która wygłaszając pochwałę samej siebie, demaskuje wady duchowieństwa, uczonych i władców epoki renesansu.
Spis treści
Jak i dlaczego powstał utwór
Bezpośrednim impulsem do stworzenia dzieła była przyjaźń z Tomaszem MorusemAngielski myśliciel, prawnik i polityk, autor słynnej „Utopii”, ścięty później na rozkaz Henryka VIII.. Erazm jechał właśnie w odwiedziny do tego angielskiego humanisty. Greckie brzmienie jego nazwiska – Moros – oznacza głupca. Autor dostrzegł w tym zbieżność idealną do literackiej zabawy. Postanowił zadedykować przyjacielowi mowową na cześć Głupoty, ukrywając w dedykacji dwuznaczny żart. Morus przyjął ten gest z rozbawieniem.
Holenderski myśliciel twierdził, że pisał wyłącznie dla odpoczynku umysłowego. Ta deklaracja służyła jednak za wygodną maskę. Tekst powstający jako intelektualna igraszka szybko zmienił się w ostrą diagnozę europejskiego społeczeństwa. Żartobliwy pretekst pozwolił Erazmowi skrytykować Kościół, scholastykęŚredniowieczny kierunek filozoficzny dążący do rozumowego udowodnienia dogmatów religijnych, często krytykowany w renesansie za oderwanie od życia., wojowniczych władców i zarozumiałych uczonych. Mówił rzeczy, za które w innej formie groziło oskarżenie o herezjęPogląd religijny sprzeczny z oficjalną doktryną Kościoła, w tamtych czasach surowo karany..
Pierwsze wydanie drukiem ukazało się w Paryżu w 1511 roku. Sukces przyszedł natychmiast. W ciągu kilku lat tekst doczekał się kilkudziesięciu wznowień i tłumaczeń.
Edycja z 1515 roku przeszła do historii dzięki słynnym ilustracjom na marginesach. Ich autorem był Hans Holbein Młodszy, jeden z najwybitniejszych malarzy epoki. Jego szkice wizualnie utrwaliły wizerunek Głupoty i sprawiły, że książka stała się prawdziwą ikoną renesansu.
Gatunek – trzy tradycje w jednym tekście
Pochwała głupoty wymyka się prostym klasyfikacjom. Erazm sięgnął po trzy różne wzorce gatunkowe, splatając je w nierozerwalną całość.
Enkomion, czyli mowa pochwalna
Podstawową formą utworu jest enkomionWywodząca się ze starożytnej Grecji uroczysta mowa pochwalna, sławiąca konkretną osobę, rzecz lub ideę.. Ten gatunek retoryczny miał długą tradycję w starożytności. Izokrates chwalił Helenę Trojańską, Gorgiasz pisał peany na cześć much, a Synesios wychwalał łysinę. Erazm doskonale znał te teksty. Świadomie wpisał się w nurt enkomion paradokson – mowy na cześć przedmiotu absurdalnego lub powszechnie uważanego za zły. Głupota wygłasza tu tyradę o samej sobie. Ten zabieg buduje fundament literackiego paradoksu. Czy głupota chwaląca głupotę jest w ogóle wiarygodnym dowodem własnej tezy?
Satyra społeczna i moralna
Pod płaszczem pochwalnej retoryki pulsuje bezlitosna satyraUtwór literacki ośmieszający i piętnujący wady ludzkie, obyczaje, instytucje lub grupy społeczne.. Głupota opisuje swoje rzekome dobrodziejstwa, obnażając przy tym kolejne grupy społeczne. Wyśmiewa gramatyków zakochanych we własnej erudycji. Kpi z prawników zasłaniających się autorytetami średniowiecznych jurystów, takich jak Bartolus i Baldus. Uderza w teologów budujących piramidy definicji na fundamencie własnej próżności. Wreszcie atakuje papieży i kardynałów, którzy przejęli obyczaje pogańskich władców. Mechanizm jest prosty. Chwalić coś, co wszystkim wydaje się złe, oznacza w istocie demaskację tego zła. Erazm operuje odwróconą perspektywą, każąc Głupocie przytakiwać swoim własnym wyznawcom.
Traktat filozoficzny i teologiczny
W końcowych partiach tekstu ton ulega radykalnej zmianie. Głupota zaczyna mówić o „głupocie chrześcijańskiej”. Opisuje mistyczne zapomnienie o sobie jako warunek prawdziwej pobożności. Erazm przywołuje tu słowa z Pierwszego Listu do KoryntianKsięga Nowego Testamentu autorstwa św. Pawła, zawierająca m.in. słynny „Hymn o miłości”.:
głupstwo Boże jest mądrzejsze niż ludzieUtwór przestaje być drwiną. Zmienia się w traktat o granicach rozumu. Autor udowadnia, że intelekt nie dosięgnie spraw boskich, a drobiazgowa precyzja teologów często przeszkadza w szczerej wierze. Ten fragment wywołał największe kontrowersje, ściągając na Erazma gniew zarówno konserwatywnego duchowieństwa, jak i późniejszych reformatorów.
Kompozycja i narracyjna mistyfikacja
Utwór przyjął formę mowy pierwszoosobowej. Głupota – po łacinie Stultitia, po grecku Moria – wychodzi na podium i przemawia bezpośrednio do publiczności. Ten chwyt wykracza poza zwykłą konwencję literacką. Erazm całkowicie ukrywa się za maską personifikacjiNadanie przedmiotom, pojęciom abstrakcyjnym lub zjawiskom cech ludzkich.. Technicznie rzecz biorąc, to nie on krytykuje świat, lecz abstrakcyjna figura. Dzięki temu mógł bronić się przed atakami. Wszelkie bluźnierstwa i złośliwości przypisywał Głupocie, twierdząc, że nie należy brać na poważnie słów wypowiadanych przez głupca.
Kompozycja mowy wydaje się luźna, co idealnie pasuje do charakteru narratorki. Głupota skacze od tematu do tematu, wraca do porzuconych wątków i mnoży dygresje. Pod tą pozorną chaotycznością kryje się jednak precyzyjny plan. Najpierw następuje przedstawienie bohaterki i jej genealogii – dowiadujemy się, że jest córką Plutosa, boga bogactwa, oraz Młodości. Potem słuchamy wyliczenia dobrodziejstw, jakie Głupota zsyła na człowieka. Następnie otrzymujemy ostry przegląd stanów i zawodów. Całość wieńczy pochwała chrześcijańskiego szaleństwa. Przejście od lekkiej satyry obyczajowej do poważnej refleksji teologicznej zostało przez autora starannie zaplanowane.
Ogromne znaczenie ma również rama dedykacyjna. List do Morusa otwierający tekst ustanawia reguły gry. Erazm puszcza oko do czytelnika. Sygnalizuje, że to tylko zabawa osadzona w starożytnej tradycji retorycznej. Ta rama stanowiła tarczę ochronną przed dosłowną interpretacją. Kto oskarżał autora o atak na Kościół, musiał zmierzyć się z argumentem, że atakuje fikcyjną postać w żartobliwym tekście.
Wielowarstwowa konstrukcja sprawiła, że dzieło Erazma z Rotterdamu zyskało podwójne życie. Można je czytać jako błyskotliwą, renesansową rozrywkę, ale też jako bezlitosną krytykę epoki.