Opracowanie

Czy kłamstwo zawsze w końcu wychodzi na jaw? Rozprawka na podstawie Słonia

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 3 min
Chcesz częściej widzieć treści klp.pl w Google? Dodaj nas do ulubionych źródeł, otwiera się w nowym oknie
Spis treści
  1. Temat i teza
  2. Przykładowa rozprawka

Temat i teza

Temat: Czy kłamstwo zawsze w końcu wychodzi na jaw? Rozprawka na podstawie Słonia Sławomira Mrożka. Teza: Kłamstwo, choćby starannie zaplanowane i wsparte autorytetem władzy, zawsze w końcu wychodzi na jaw - jego ujawnienie bywa jednak nie tyle triumfem prawdy, co dowodem na to, jak głęboko fałsz zdążył zniszczyć tych, którzy mu zaufali.

Przykładowa rozprawka

Ludzka skłonność do kłamstwa ma wiele twarzy: bywa tchórzostwem, wygodą, narzędziem władzy. Sławomir Mrożek w opowiadaniu Słoń z 1957 roku ukazuje kłamstwo w jego najbardziej cynicznych wymiarach - jako świadomą decyzję instytucji, która powinna służyć prawdzie i wychowaniu. Historia gumowego słonia, nafasowanego gazem i podstawionego dzieciom zamiast żywego zwierzęcia, skłania do postawienia pytania: czy kłamstwo zawsze wychodzi na jaw? Analiza utworu Mrożka prowadzi do jednoznacznej odpowiedzi: tak, ale jego zdemaskowanie bywa pyrrusowym zwycięstwem - niszczy więcej, niż przywraca.

Najdobitniejszym dowodem na nieuchronność demaskacji jest scena, w której dzieci obserwują słonia podczas wycieczki szkolnej. Dyrektor ogrodu zoologicznego, chcąc zaoszczędzić na transporcie prawdziwego zwierzęcia i przypodobać się przełożonym, zamówił gumową atrapę i kazał ją napompować gazem. Pozór był staranny - słoń stał w zagrodzie, wyglądał jak prawdziwy. Rzeczywistość jednak okazała się nieposłuszna wobec cudzych planów: wiatr zerwał zwierzę z uwięzi i uniósł je w powietrze nad głowami dzieci. Żaden autorytet dyrektora, żaden prestiż instytucji nie zdołał temu zapobiec. Kłamstwo odsłoniło się nie przez dociekliwość ofiar, lecz przez elementarny przypadek - i właśnie w tym tkwi jego istota: im bardziej jest skonstruowane z pozorów, tym mniej potrzeba, by runęło.

Można by bronić tezy przeciwnej: kłamstwo często nie wychodzi na jaw, bo ofiary same nie chcą widzieć prawdy. Uczniowie przyszli do zoo wychowani w duchu bezkrytycznego zaufania do instytucji - szkoły, państwa, autorytetów. Gdyby słoń nie oderwał się od liny, dzieci wróciłyby do domu z fałszywą wiedzą i żadnym z nich nie przyszłoby do głowy kwestionować tego, co pokazała im oficjalna placówka. W systemach opartych na propagandzie kłamstwo bywa trwałe, bo jest wzmacniane przez strach i konformizm. Mrożek zna tę mechanikę i nie ukrywa jej w tekście. Argument ten ma jednak poważną lukę: nawet jeśli ofiary milczą, rzeczywistość pozostaje niesfałszowana - i prędzej czy później ujawnia się przez własne prawa, tak jak gumowy słoń ujawnił się przez zwykłe prawa fizyki. Kłamstwo, które nie zostaje zdemaskowane przez ludzi, demaskuje się przez zdarzenia.

Skutki ujawnienia fałszu są w Słoniu dotkliwsze niż samo kłamstwo. Dzieci, które własnym oczom widziały „słonia" unoszącego się w powietrze, nie wyciągają wniosku, że zostały oszukane przez dorosłych - reagują utratą zaufania do natury, do słów, do rzeczywistości w ogóle. Mrożek pisze, że część z nich wyrosła na nihilistów. To najcięższy wyrok, jaki opowiadanie wydaje na kłamstwo instytucjonalne: nie tylko mija się z prawdą, ale trwale uszkadza zdolność do jej rozpoznawania. Demaskacja kłamstwa nie przywraca stanu sprzed - zostawia po sobie blizny w postaci cynizmu i zwątpienia.

Opowiadanie Mrożka potwierdza tezę, że kłamstwo zawsze wychodzi na jaw, ale czyni to w sposób, który nie daje powodów do triumfu. Gumowy słoń unosi się w górę i kompromituje dyrektora, ale skrzywdzone dzieci nie wracają do świata prostych prawd - wchodzą w dorosłość bez gruntu pod nogami. Prawda wychodzi na jaw, lecz jej powrót przychodzi za późno i kosztuje zbyt wiele. Mrożek, pisząc w 1957 roku, celował w konkretną rzeczywistość PRL-owskiej propagandy i instytucjonalnego fałszu, ale jego diagnoza jest ponadczasowa: każde kłamstwo, które zostaje wmówione tym, którzy ufają - dzieciom, obywatelom, uczniom - zostawia ślad głębszy niż samo demaskowanie zdoła naprawić.