Motyw śmierci i zaświatów w „W małym dworku”
Chcesz częściej widzieć treści klp.pl w Google? Dodaj nas do ulubionych źródeł, otwiera się w nowym oknieSpis treści
Motyw w skrócie
W dramacie Witkacego śmierć nie jest ani tragiczna, ani wzniosła. Anastazja Nibek umiera przed podniesieniem kurtyny, a mimo to - lub właśnie dlatego - pozostaje najbardziej aktywną postacią w dworku. Jej widmo powraca nie jako zjawa owinięta mrokiem i metafizyką, lecz jako zazdrosna żona i zaborcza matka, która nawet po śmierci nie potrafi puścić tego, co miała za życia. Zaświaty w ujęciu Witkacego to nie transcendencja - to przedłużenie domowych awantur.
Witkacy sięga po motyw śmierci i powrotu z martwych, żeby zadać pytanie o naturę człowieka: czy umierając, wyzbywamy się przywar, obsesji, małostkowości? Odpowiedź dramatu jest okrutna w swojej komiczności - nie wyzbywamy się niczego. Widmo Anastazji przynosi ze sobą te same urazy, które nosiła za życia.
Jak motyw się przejawia?
Powrót Widma - zjawa bez grozy
Anastazja pojawia się na scenie jako Widmo Matki i od razu rozbija wszelkie oczekiwania wobec teatralnego ducha. Nie straszy, nie ostrzega, nie niesie żadnego eschatologicznego przesłania. Zamiast tego angażuje się w rodzinne spory, komentuje zachowanie Dyapanazego i pilnuje porządku moralnego w dworku - tak jak robiła to przed śmiercią. Scena jej pojawienia się jest groteskowa właśnie dlatego, że jest tak bardzo normalna. Widmo wchodzi w przestrzeń domową bez żadnego wstrząsu metafizycznego; inni traktują je z rezygnacją, jakby matka wróciła z dłuższego wyjazdu, nie z innego wymiaru.
Zazdrość zza grobu - Anastazja i romans Dyapanazego
Dyapanazy wdał się w romans z Zosią, a Widmo Anastazji obserwuje to z wyraźną irytacją. Ten wątek jest może najciemniejszym żartem całego dramatu - okazuje się, że śmierć nie wyzwala z zazdrości. Witkacy pokazuje, jak uczucie, które powinno należeć do porządku żywych, trwa po tamtej stronie w niezmienionej, lepkiej formie. Anastazja nie może zaakceptować obecności Zosi, ingeruje, komentuje. Zaświaty nie przyniosły jej dystansu do tego, co zostawiła.
Śmierć jako element absurdalnego porządku dworku
W finale dramatu śmierć pojawia się ponownie - tym razem dosłowniej, w aurze przemocy i chaosu, który Witkacy montuje z typową dla siebie teatralną gwałtownością. Dworek staje się miejscem, gdzie granica między żywymi a umarłymi jest umowna. Ignacy Kozdroń i Jęzory Pasiukowski funkcjonują w tej przestrzeni jako część absurdalnego układu sił, gdzie śmierć nie rozwiązuje żadnego konfliktu - raczej go komplikuje lub przesuwa w inny rejestr. Witkacy nie pozwala śmierci pełnić funkcji katarktycznej; nie ma tu ani rozwiązania, ani ukojenia.
Funkcja motywu
Groteskowe ujęcie śmierci i zaświatów służy Witkacemu do demontażu romantycznej i modernistycznej tradycji, w której zjawa przynosiła sens - ostrzeżenie, winę, zadanie do wykonania. Widmo Anastazji niczego takiego nie przynosi. Jej powrót ośmiesza zarówno mitologię domu jako ostoi wartości, jak i mitologię śmierci jako oczyszczenia. Skoro człowiek po śmierci zachowuje te same obsesje, to czy te obsesje w ogóle mają jakiś sens - czy są tylko nawykiem, który trwa?
Na poziomie formy motyw śmierci pozwala Witkacemu rozsadzić strukturę dobrze skrojonego dramatu mieszczańskiego. Dworek to gatunek obciążony tradycją - Witkacy wprowadza Widmo, żeby pokazać, że ta tradycja jest równie niemożliwa do pogrzebania jak sama Anastazja. Polska rodzina w dworku, z jej zazdrosną matką, nieudacznikiem synem i romansowymi komplikacjami, trwa nawet wtedy, gdy jeden z jej członków oficjalnie nie żyje. To jeden z najbardziej gorzkich żartów w całym dramacie.