Norwid - poeta myśli
Cyprian Kamil Norwid jako twórca drugiego pokolenia romantyków całkowicie odrzucił emocjonalny mistycyzm na rzecz chłodnej, analitycznej refleksji. Jego poezja wymagała od odbiorcy aktywnego wysiłku intelektualnego i współtworzenia sensu dzieła. Z powodu nowatorskiej formy oraz trudnej tematyki autor pozostał niezrozumiany za życia, zyskując miano poety myśli dopiero u progu kolejnej epoki.
Spis treści
Intelektualizm zamiast romantycznych uniesień
Norwid należał do drugiego pokolenia romantykówTwórcy urodzeni około 1820 roku, debiutujący po upadku powstania listopadowego, często tworzący w cieniu wielkich wieszczów.. Miał silne poczucie odrębności swojej generacji. Obserwował zmarnowane szanse poprzedników i wyciągał z nich surowe wnioski. Jego poezję zdominowała głęboka warstwa intelektualna. W epoce kultu uczuć i porywów serca było to zjawisko niesłychane.
Potomni nadali mu przydomek poety myśli. Norwid patrzył na świat krytycznie, jak analityk i filozof. Interesowały go bieżące problemy publiczne, ale zawsze nadawał im uniwersalny wymiar. Badał relacje między jednostką a historią. Analizował opozycję pojęć naród a społeczeństwo. Definiował na nowo patriotyzm, rolę sztuki i zadania artysty. Wszystkie te poglądy stanowiły otwartą polemikę z romantycznym dziedzictwem, co szybko doprowadziło do wyobcowania twórcy.
Nowy typ czytelnika – partner i współtwórca
Najciekawszym przejawem intelektualizmu Norwida są założenia jego poetyki. To one wywołały największy konflikt z ówczesną publicznością i krytyką literacką. Zbiór „Vade-mecum” stał się programowym manifestem niechęci do liryki łatwej, lekkiej i przyjemnej. Poeta otwarcie narzekał na polski nawyk do „czytań łatwych i pisań lekkomyślnych”.
Tytuł cyklu „Vade-mecum” pochodzi z łaciny i oznacza „pójdź ze mną”. Norwid zapraszał w ten sposób czytelnika do wspólnej, wymagającej intelektualnie podróży przez nowoczesną poezję.
Mieczysław Jastrun pisał o tym cyklu:
Chodziło tu nie tylko o zmianę formy, ale o coś więcej: o przeobrażenie wyobraźni czytelnika, o uderzenie w jego sentymenty, w jego tradycyjne pojmowanie poezji w potocznym tego słowa znaczeniu. Norwid wierzył, że jego »Vade-mecum« jest ujawnieniem nowej rodzącej się formy świadomości narodowej, że jest uderzeniem w antyintelektualizm literatury, w marazm umysłowy społeczeństwa polskiego.
Norwid chciał stworzyć nowego odbiorcę. Kpił z przeciętnego czytelnika, którego uważał za intelektualnego snoba. W traktacie poetyckim „Promethidion” wyśmiewał szlacheckiego profana, który „lubi po powrocie do domu tak dumać i nogi moczyć, i słuchać jak mu żona gra na fortepianie Chopina”.
Twórca sformułował własną koncepcję sztuki i drabiny prac ludzkichNorwidowska koncepcja, według której praca fizyczna, rzemiosło i sztuka łączą się w jeden ciąg, a najwyższym celem ludzkiego wysiłku jest zmartwychwstanie.. Artystę umieścił na samym szczycie jako „organizatora wyobraźni”. Jednocześnie zdemitologizował jego pozycję. Odrzucił romantyczny mit wieszcza-półboga stojącego ponad tłumem. Zamiast tego zaproponował organiczny związek twórcy z odbiorcą:
Więc stąd to - stąd to i słuchacz, i widz jest artystą,
Lecz prymem ten, a owy niezbędnym chórzystą;
Więc stąd chórzysta prymem w innej jest operze,
A prym - chórzystą-widzem w nie swej atmosferze
Czytanie stało się dla Norwida sztuką. Odbiorca miał być partnerem, który „w duszy swej dośpiewa” sens utworu. Poeta rozwijał tę myśl w wykładach o Słowackim oraz w szkicu „Sztuka w obliczu dziejów”, gdzie stwierdził: „Zadaniem moim (...) jest sprawić, ażeby czytelnik książkę zamykając sam się uczuł artystą - o ile nim winien być i może”.
Poetyka milczenia i trudna forma
Norwid konsekwentnie wcielał swoje teorie w życie, co skutecznie zrażało do niego współczesnych. Odwrócił się od tradycji poetyckiej. Żądał oryginalności i tępił naśladownictwo. Krytykował wygładzanie wierszy, które czyniło utwory przejrzystymi, ale płaskimi.
Stworzył poetykę milczenia. Uznał, że cisza i to, co niewypowiedziane, niosą równie ważną treść jak same słowa. Stosował specyficzną interpunkcję: liczne pauzy, myślniki i wielokropki. Dzielił słowa na człony, nadając im nowe znaczenia. Chętnie sięgał po archaizacjęCelowe użycie w tekście wyrazów, zwrotów lub form gramatycznych przestarzałych, aby nadać wypowiedzi podniosły charakter lub oddać ducha minionych epok. oraz neologizmy.
W jego dorobku obok wierszy o dość przejrzystej treści („Rozebrana”, „Co dzień woda...”, „Krzyś i dziecko”, „Nerwy”, „John Brown”) funkcjonują utwory o skomplikowanej, wieloznacznej symbolice („Święty-pokój”, „Mistycyzm”, „Słowianin”). Norwid celowo zamazywał sens. Zmuszał w ten sposób czytelnika do wysiłku i interpretacyjnej współpracy.
Ówczesna publiczność nie miała na to ani ochoty, ani przygotowania. Krytyka domagała się jasności. Poeta odpowiedział jej w „Rzeczy o wolności słowa”:
Autor idzie w ciemność, by wydarł jej światło
Wulgaryzator w jasność, by rozlać ją na tło (...)
Szydził również z odbiorców w odzie „Do współczesnych”:
Ciemna to pieśń - w zamian wy?... bardzo jaśni
Norwid zmarł w przytułku w Paryżu, w całkowitym zapomnieniu. Jego twórczość odkrył i spopularyzował dopiero Zenon Przesmycki (Miriam) na przełomie XIX i XX wieku, w epoce Młodej Polski.
Swoją niezłomność artystyczną okupił samotnością i zapomnieniem. Idealnym czytelnikiem Norwida okazał się dopiero człowiek przełomu wieków. To kolejne pokolenia odkryły i zrozumiały poetę, który o dekady wyprzedził swoje czasy.