Opis trzech dni z życia Miziołka (w formie dziennika)
Przedstawiamy trzy dni z życia Miziołka zapisane w formie kartek z pamiętnika. Zapiski obejmują szkolne wpadki, ewakuację po pożarze wywołanym przez Piromana oraz stresującą wizytę szefowej taty. Tekst świetnie oddaje humor i codzienność głównego bohatera powieści Joanny Olech.
Spis treści
Poniedziałek, 13 kwietnia (Marcina, Idy)
Facetka oddała nam dzisiaj prace klasowe z matematyki. Niestety, znów czeka mnie w domu poważna pogadanka z rodzicami.
Na przerwie wydarzyła się prawdziwa katastrofa. Piroman zaciął się w szkolnej toalecie. Wpadł na genialny pomysł i żeby się uwolnić, podpalił kosz na śmieci.
Książka "Dynastia Miziołków" ma formę dziennikaGatunek literacki, w którym autor dzień po dniu zapisuje bieżące wydarzenia i własne przemyślenia.. Dzięki temu poznajemy świat z perspektywy samego Miziołka. Taki sposób opowiadania nazywamy narracją pierwszoosobową.
Szybko przyjechała straż pożarna. Cała szkoła musiała zostać natychmiast ewakuowana. Po lekcjach chciałem odprowadzić Beatę do domu. Niestety, ubiegł mnie Fifa. Taki z niego wielki kolega!
Wtorek, 14 kwietnia (Justyny, Bereniki)
Dziś wielki dzień, bo ma nas odwiedzić szefowa Papiszona ze swoim mężem. Mamiszonowi od samego rana wszystko leci z rąk. Na dodatek Małe Potwory są wyjątkowo nieznośne i rano odmówiły zjedzenia śniadania.
W szkole wiało nudą. Kiedy wracałem do domu, już na klatce schodowej poczułem zapach spalenizny. Tata ma rację – Mamiszon zdecydowanie nie powinien gotować.
Od samego progu dostałem burę za niewytarcie butów i trzaskanie drzwiami. Szybko się ulotniłem i zabrałem Ogryzka na długi spacer.
Wieczorem musiałem wbić się w elegancką koszulę z kołnierzykiem. Kolacja okazała się przepyszna. Wszystko dlatego, że Mamiszon poddał się w kuchni i zamówił jedzenie z pobliskiej restauracji. Szefowa Papiszona dała mi w prezencie puzzle. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego Mamiszon tak bardzo jej nie znosi!
Środa, 15 kwietnia (Anastazji, Maro)
W drodze do szkoły zapatrzyłem się na wielkie spychacze. Przygotowywały plac pod budowę nowego biurowca tuż obok naszego bloku.
Przez to oczywiście spóźniłem się na lekcje. Próbowałem tłumaczyć, że w przyszłości chcę zostać inżynierem i muszę podglądać fachowców przy pracy. Pani Barszcz nie doceniła mojego zapału. Wpisała mi uwagę do dziennika i zganiła za arogancję.
Na dużej przerwie zwołano apelOficjalne zebranie wszystkich uczniów i nauczycieli, często w celu przekazania ważnych informacji. całej szkoły. Dyrektor publicznie udzielił nagany Piromanowi za wczorajszy pożar. Bardzo mu współczuję. W domu na pewno będzie miał strasznie przechlapane!