Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Wieczorem zjawił się Zyskind i wcisnął Gustawowi do ręki skrawek papieru, na którym B. napisał, że pozostała trójka głodujących jest w szpitalu i radził, aby zaprzestali protestu. Nazajutrz Gustaw obudził się z uczuciem, że dusi się. Jego ciało było opuchnięte. Po południu Gorbatow poinformował go, że z izolatora wyprowadzono siostry zakonne. Wieczorem młodzieniec popadł w stan sennego odrętwienia na jawie. Około północy usłyszał trzy krótkie wystrzały. Następnego dnia odwiedził go Loevenstein. Radził, aby przerwać nielegalną głodówkę na rzecz głodówki dozwolonej przez prawo. Gustaw nie chciał się na to zgodzić. W nocy poczuł ból serca i ogarnął go strach. Zaczął walić w ścianę celi T., myśląc z przerażeniem, że jego towarzysz nie żyje. Dopiero po jakimś czasie T. zapytał, co się dzieje. Gustaw chciał przekonać go, aby przerwali protest, lecz mężczyzna nie zgodził się.

Ósmego dnia Zyskind nakazał mu wyjście z celi. Po chwili dołączył do nich T. i zostali zaprowadzeni na wartownię. Tam podpisali tekst depeszy do ambasadora Rzeczypospolitej w Kujbyszewie i odprowadzono ich do szpitala. Życie uratował im stary Polak, doktor Zabielski, który wbrew zaleceniom podał im zastrzyki z mleka. Pod wieczór następnego dnia Gustaw o własnych siłach udał się do latryny, a z jego oczu spływały łzy bólu i dumy.

Trupiarnia
Ostatnim etapem życia w obozie była Trupiarnia, do której kierowano więźniów niezdolnych do pracy przed ich definitywnym wykreśleniem z listy żywych. Teoretycznie więzień po jakimś czasie mógł wrócić do pracy, ponieważ istniała możliwość regeneracji organizmu. W pierwotnym założeniu barak miał przywracać wycieńczonych skazańców do stanu przydatności do pracy, w praktyce było to miejsce w stylu domu przedpogrzebowego. Powtórna selekcja polegała na podzieleniu mieszkańców Trupiarni na tych, którzy mieli jeszcze szansę powrotu do brygady oraz na tych, którzy umierali powolną śmiercią, nie dostając dodatku żywnościowego. Gustaw po pięciodniowym pobycie w szpitalu został skierowany do Trupiarni. Perspektywa leżenia bezczynnie na pryczy, z nadzieją na rychłe zwolnienie, cieszyła go. W tym samym momencie z dawnego baraku, który zajmował, wyszła jego brygada.

W Trupiarni powitały go ciekawe spojrzenia. Rzucił swój dobytek na pryczę i zaczął szukać Dimki, którego znalazł na pryczy w rogu. Po chwili starzec rozpoznał go i uśmiechnął się przyjaźnie. Tuż obok leżał inżynier M., dzięki któremu sprawa głodówki Polaków została nieco załagodzona. Około południa pojawił się Sadowski. W obozie mówiono o nim, że każdego ranka i wieczorem wyprawia się na żebry pod kuchnię i wyjada resztki zlewek z kotłów. W Trupiarni mieszkało sto pięćdziesiąt osób. Barak był utrzymywany w czystości i porządku, panowała w nim cisza, a więźniowie rozmawiali szeptem. Pod tą maską pozorów kryła się inna rzeczywistość. Więźniowie nie ukrywali swej zazdrości o jedzenie i nienawiści.



Pewnego wieczoru Gustaw zastał nauczyciela z Nowosybirska, pastwiącego się nad umierającymi skazańcami opowieściami o kobietach. Sam zaczął również ulegać prawom, panującym w Trupiarni. Pewnego dnia pomagał w kuchni i miał możliwość najedzenia się do syta. Nagle dostrzegł w oknie twarze Dimki i Sadowskiego, żebrzących o resztki posiłku. Z odrazą popatrzył na swych współtowarzyszy, choć sam od kilku dni również musiał żebrać o jedzenie. Trupiarnia pomimo tego sprzyjała zacieśnianiu więzi przyjaźni. Dopiero tu Gustaw poznał historię Dimki.

Starzec był popem, kiedy wybuchła rewolucja. Po kilku latach zrzucił sutannę i został kancelistą, a około roku 1930 ożenił się i wyjechał na południe Rosji. W 1936 roku został aresztowany za zbrodnię „popostwa” i stracił kontakt z żoną i dwójką dzieci, zesłanych do Azji Środkowej. Definitywnie przestał wierzyć w Boga w dniu, w którym odrąbał sobie nogę, by trafić do szpitala.

Zupełnie innym człowiekiem był M. Więźniowie nienawidzili go i jednocześnie szanowali. Zachowywał się z godnością, nigdy nie narzekał i interesował się trzema sprawami: Bogiem, Polską i żoną. Przed aresztowaniem zajmował stanowisko urzędnika w ministerstwie rolnictwa. Początkowo skazany został na śmierć, później wyrok zamieniono na dziesięć lat więzienia. Od chwili aresztowania próbował skontaktować się z żoną, zesłaną w głąb Rosji.

Przed Bożym Narodzeniem wszystkim Polakom dano do podpisania krótkie oświadczenie, które położyło kres ostatnim nadziejom na wolność. Gustaw zrozumiał, że będzie musiał na dobre zadomowić się w Trupiarni. Święta obchodzone były w obozie w sposób zakonspirowany i nieoficjalny. Tego roku postanowiono obchodzić je w sposób wyjątkowy, witając Nowy Rok z uczuciem beznadziejności. Wieczorem do baraku przyszła pozostała czwórka Polaków i zaczęli łamać się przechowywanym na tę okazję chlebem. Pani Z. ofiarowała każdemu z nich wyhaftowaną chusteczkę. Później zasiedli do wigilijnej kolacji, która składała się z kawałka chleba i kubka wrzątku. Pochylali się nad stołem, płacząc z tęsknoty za ojczyzną. B., oficer rezerwy wojsk polskich, opowiedział historię swojego aresztowania i śledztwa.

Opowiadanie B.
B. 22 czerwca, po wybuchu wojny rosyjsko-niemieckiej nie mógł zasnąć, rozmyślając o zmianach, jakie mogły nastąpić. Nad ranem został obudzony przez zastępcę Samsonowa, który kazał mu się szybko ubierać. W kancelarii NKWD czekała na niego Strumina w towarzystwie dwóch uzbrojonych żołnierzy. B. podsunięto do podpisania akt oskarżenia, z którego wynikało, że posądzają go o powtórną zdradę Związku Sowieckiego. Pomimo nacisku, nie podpisał. Został więc odprowadzony do centralnego izolatora. Po godzinie do celi wprowadzono pięciu więźniów z Jercewa, którzy przypuszczali, że zostaną rozstrzelani. Do rana w celi znalazło się dwudziestu dwóch więźniów, przewiezionych z innych łagpunktów. Rozpoczęły się śledztwa, trwające wiele dni. Więźniów przesłuchiwano w nocy, wracali nad ranem pobici i roztrzęsieni. Zmuszano ich do fikcyjnych zeznań i podpisywania gotowych protokołów.

W końcu przyszła kolej B. W nocy zawieziono go do siedziby NKWD i oficer zaczął przeglądać dokumenty z poprzedniego śledztwa. Po przesłuchaniu dano mu do podpisania gotowy dokument, w którym został oskarżony o bycie urzędnikiem w burżuazyjno-kapitalistycznej Polsce i zdradę Związku Sowieckiego poprzez opowiadanie współwięźniom o życiu na Zachodzie. Kiedy nie podpisał aktu, sędzia zaczął go bić. Następnie został zaprowadzony na wartownię, gdzie nie pozwalano mu zasnąć. Po kilku godzinach odbyło się kolejne przesłuchanie, które trwało do rana. Po dwóch tygodniach został ponownie wezwany do podpisania protokołu i ponownie nie zgodził się z zarzutami.

Po paru dniach rozpoczęły się rozprawy sądowe. Osoby z wyrokami były przenoszone do innej celi. Po jakimś czasie B. został sam. Pewnej nocy skazani na śmierć zostali wywleczeni z sąsiedniej celi i rozstrzelani. Upłynęło kilka tygodni. Jakiejś nocy B. został zapędzony do sali sądowej, gdzie usłyszał, że na podstawie umowy rządu polskiego z rządem sowieckim nie będzie sądzony. Było to 29 sierpnia. Dopiero później uświadomił sobie, że podczas jego pobytu w izolatorze zaszły jakieś zmiany. W pierwszych dniach września został przewieziony do Drugiej Aleksiejewki, gdzie został skierowany do zony izolacyjnej. Po dwóch tygodniach udało mu się uzyskać przeniesienie do wolnej zony. Zamieszkał tam w baraku, gdzie siedzieli wyłącznie Polacy. Pewnego dnia Polacy postanowili nie wychodzić do pracy, żądając zwolnienia z obozu zgodnie z amnestią. Soroka wysłał wszystkich do Kruglicy. Jedynie B. przesłano z etapem do Jercewa, do którego wracał jak do domu.

W styczniu Gustaw zaczął ponownie puchnąć i całe dnie spędzał, leżąc na pryczy. Przez cały czas wspominał czasy, kiedy wracał do domu ze stancji w Kieleckiem. Wydawało mu się, że zagląda przez okno do kuchni i widzi ojca, siostry, brata z żoną i jej córką, siedzących przy stole. Kiedy pukał w szybę, budził się, płacząc.

Życie w Trupiarni toczyło się zwykłym trybem, burzonym niekiedy przez nieoczekiwane wydarzenia. Któregoś wieczoru stary „kołchoźnik” przepowiedział koniec wszystkich cierpień i nadejście Chrystusa, a potem rzucił się w ogień. Innego dnia Sadowski zaczął wykrzykiwać jakieś nazwiska i skazywać wyimaginowanych ludzi na rozstrzelanie. Było to w ostatnich dniach pobytu Gustawa w Trupiarni.

Ural 1942
W dniu 19 stycznia 1942 roku podoficer Trzeciego Oddziału przypomniał sobie o istnieniu Gustawa. Następnego dnia rano młodzieniec pożegnał się z Dimką i panią Olgą. Iwanow poprosił go, aby na wolności przesłał kartkę jego rodzinie. Za zoną ruszył do Drugiego Oddziału, gdzie miał odebrać dokumenty. Tam pokazano mu spis miejscowości, w których miał prawo przebywać. Pierwszą noc na wolności spędził na stacji w Jercewie, czekając na pociąg do Wołogdy. Zamierzał przyłączyć się do wojsk polskich, choć ostrzeżono go, że mógł jedynie dotrzeć do Uralu. Na dworcu w Wołogdzie spotkał kilkuset więźniów, których objęła amnestia. Spędził tam cztery dni. O świcie wypędzano wszystkich na żebry do miasta. Gustaw dostawał jedzenie od staruszki, która około południa zapraszała go do kuchni i częstowała kawałkiem chleba i wywarem z liści.

Pewnego dnia znalazł Ludowy Komisariat Wojny, lecz kapitan nie chciał odpowiedzieć, gdzie tworzy się armia polska. Piątego dnia opuścił miasto, lecz konduktor wysadził go na maleńkiej stacyjce Buj. Rankiem wybrał się na zwiedzanie miasteczka. Po powrocie na dworzec, zawiadowca zaproponował mu wyładowanie wagonu podkładów za talerz zupy i kilogram chleba. Gustaw, który wcześniej zjadł kawałek chleba wygrzebany ze śmietnika, zażądał miejsca w pociągu do Swierdłowska. Po północy siedział na korytarzu wagonu, jadąc do wybranej przez siebie miejscowości.

Po jakimś czasie nieznajoma kobieta zaprosiła go do wagonu. Do końca trasy ukrywała go w przedziale i dzieliła się z nim jedzeniem. 30 stycznia dojechał do Swierdłowska. Natychmiast poczuł też ochotę do pisania i za parę kopiejek kupił notes z ołówkiem, w którym zapisywał swoje obserwacje. Zamieszkał na dworcu z garstką Polaków, którzy uświadomili mu, że nikt tu nie słyszał o armii polskiej. Po południu udał się na poszukiwania rodziny Krugłowów, krewnych jednego z więźniów z łagpunktu Ostrownoje. Wkrótce odnalazł mieszkanie i został w radością powitany przez córkę generała. Został zaproszony na kolację, którą zjadł wzruszony przyjaznym traktowaniem. Po posiłku poprosił Krugłową o nocleg, lecz kobieta odparła, że nie może służyć mu pomocą, ponieważ od aresztowania męża jej rodzina jest szykanowana przez NKWD. Gustaw wrócił więc na dworzec.

Piątego dnia pobytu w mieście poznał młodą Gruzinkę, Fatimę Sobolewą, która wracała z odwiedzin u męża, oficera pułku artylerii. Bardzo szybko zaprzyjaźnili się ze sobą i dziewczyna namawiała Gustawa, aby pojechał z nią do Magnitogorska. Po kilku dniach wyjechała. Nazajutrz na dworcu swierdłowskim pojawił się oficer polski, od którego dowiedzieli się, że najbliższa misja wojskowa armii polskiej mieści się w Czelabińsku. W Czelabińsku grupa Polaków, w tym również znajomi Gustawa z obozu, odnalazła w hotelu „Ural” szefa polskiej misji wojskowej. Kapitan obiecał, że postara się o dokumenty, które ułatwią podróż do Kazachstanu.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


dla: Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Inny świat - streszczenie (z video)
2  Sens epilogu Innego świata
3  Państwo totalitarne na przykładzie „Innego świata” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego



Streszczenia książek
Tagi: