Opracowanie

Pijaństwo - analiza i interpretacja

Autor: Katarzyna Banul Czas czytania: 10 min
Spis treści
  1. Wiersz w pigułce
  2. Tekst utworu
  3. Sytuacja liryczna
  4. Analiza i interpretacja
  5. Środki stylistyczne
  6. Konteksty
  7. Matura
  8. Test

Wiersz w pigułce

„Pijaństwo” to jeden z najbardziej znanych utworów dydaktycznych polskiego oświecenia. Krasicki demaskuje w nim sarmacką skłonność do nadużywania alkoholu, pokazując mechanizmy usprawiedliwiania nałogu. Utwór ma formę udramatyzowanego dialogu, w którym ścierają się dwie postawy: bezrefleksyjnego pijaka i rozsądnego moralizatora. Zaskakująca puenta udowadnia, że logiczne argumenty przegrywają z siłą przyzwyczajenia. Wiersz obnaża słabość ludzkiego charakteru i upadek racjonalnego myślenia.

  • Autor: Ignacy Krasicki
  • Tytuł: Pijaństwo
  • Data powstania/pierwodruku: 1779
  • Tom/cykl: Satyry, Część pierwsza
  • Epoka: Oświecenie
  • Rodzaj literacki: liryka (gatunek synkretyczny z elementami epiki i dramatu)
  • Gatunek: satyraGatunek literacki ośmieszający wady ludzkie, obyczaje lub instytucje, posługujący się ironią i karykaturą.
  • Budowa: wiersz stychiczny (ciągły), 13-zgłoskowiec (średniówka po 7. sylabie), rymy parzyste żeńskie

Tekst utworu

Rozwiń tekst utworu
„Skąd idziesz?” „Ledwo chodzę”. „Słabyś?” „I jak jeszcze. Wszak wiesz, że się ja nigdy zbytecznie nie pieszczę, Ale mi zbyt dokucza ból głowy okrutny”. „Pewnieś wczoraj był wesół, dlategoś dziś smutny. Przejdzie ból, powiedzże mi, proszę, jak to było? Po smacznym, mówią, kąsku i wodę pić miło”. „Oj, nie miło, mój bracie! bogdaj z tym przysłowiem Przepadł, co go wymyślił; jak było, opowiem. Upiłem się onegdaj dla imienin żony; Nie żal mi tego było. Dzień ten obchodzony Musiał być uroczyście. Dobrego sąsiada Nieźle czasem podpoić; jejmość była rada, Wina mieliśmy dosyć, a że dobre było, Cieszyliśmy się pięknie i nieźle się piło. Trwała uczta do świtu. W południe się budzę, Cięży głowa jak ołów, krztuszę się i nudzę; Jejmość radzi herbatę, lecz to trunek mdlący. Jakoś koło apteczki przeszedłem niechcący, Hanyżek mnie zaleciał, trochę nie zawadzi. Napiłem się więc trochę, aczej to poradzi: Nudno przecie. Ja znowu, już mi raźniej było, Wtem dwóch z uczty wczorajszej kompanów przybyło. Jakże nie poczęstować, gdy kto w dom przychodzi? Jak częstować, a nie pić? i to się nie godzi; Więc ja znowu do wódki, wypiłem niechcący: Omne trinum perfectum, choć trunek gorący, Dobry jest na żołądek. Jakoż w punkcie zdrowy, Ustały i nudności, ustał i ból głowy. Zdrów i wesół wychodzę z moimi kompany, Wtem obiad zastaliśmy już przygotowany. Siadamy. Chwali trzeźwość pan Jędrzej, my za nim, Bogdaj to wstrzemięźliwość, pijatykę ganim, A tymczasem butelka nietykana stoi. Pan Wojciech, co się bardzo niestrawności boi, Po szynce, cośmy jedli, trochę wina radzi: Kieliszek jeden, drugi zdrowiu nie zawadzi, A zwłaszcza kiedy wino wytrawione, czyste. Przystajem na takowe prawdy oczywiste. Idą zatem dyskursa tonem statystycznym: O miłości ojczyzny, o dobru publicznym, O wspaniałych projektach, mężnym animuszu; Kopiem góry dla srebra i złota w Olkuszu, Odbieramy Inflanty i państwa multańskie, Liczemy owe sumy neapolitańskie, Reformujemy państwo, wojny nowe zwodzim, Tych bijem wstępnym bojem, z tamtymi się godzim, A butelka nieznacznie jakoś się wysusza. Przyszła druga; a gdy nas żarliwość porusza, Pełni pociech, że wszyscy przeciwnicy legli, Trzeciej, czwartej i piątej aniśmy postrzegli. Poszła szósta i siódma, za nimi dziesiąta, Naówczas, gdy nas miłość ojczyzny zaprząta, Pan Jędrzej, przypomniawszy żórawińskie klęski, Nuż w płacz nad królem Janem: »Król Jan był zwycięski!« Krzyczy Wojciech: »Nieprawda!« A pan Jędrzej płacze. Ja gdy ich chcę pogodzić i rzeczy tłumaczę, Pan Wojciech mi przymówił: »Słyszysz waść« - mi rzecze. Jak to waść! Nauczę cię rozumu, człowiecze. On do mnie, ja do niego, rwiemy się zajadli, Trzyma Jędrzej, na wrzaski służący przypadli, Nie wiem, jak tam skończyli zwadę naszą wielką, Ale to wiem i czuję, żem wziął w łeb butelką. Bogdaj w piekło przepadło obrzydłe pijaństwo! Cóż w nim? Tylko niezdrowie, zwady, grubijaństwo. Oto profit: nudności i guzy, i plastry”. „Dobrze mówisz, podłej to zabawa hałastry, Brzydzi się nim człek prawy, jako rzeczą sprosną: Z niego zwady, obmowy nieprzystojne rosną, Pamięć się przez nie traci, rozumu użycie, Zdrowie się nadweręża i ukraca życie. Patrz na człeka, którego ujęła moc trunku, Człowiekiem jest z pozoru, lecz w zwierząt gatunku Godzien się mieścić, kiedy rozsądek zaleje I w kontr naturze postać bydlęcą przywdzieje. Jeśli niebios zdarzenie wino ludziom dało Na to, aby użyciem swoim orzeźwiało, Użycie darów bożych powinno być w mierze. Zawstydza pijanice nierozumne zwierzę, Potępiają bydlęta niewstrzymałość naszą, Trunkiem według potrzeby gdy pragnienie gaszą, Nie biorą nad potrzebę; człek, co nimi gardzi, Gorzej od nich gdy działa, podlejszy tym bardziéj. Mniejsza guzy i plastry, to zapłata zbrodni, Większej kary, obelgi takowi są godni, Co w dzikim zaślepieniu występni i zdrożni, Rozum, który człowieka od bydlęcia rożni, Śmią za lada przyczyną przytępiać lub tracić. Jakiż zysk taką szkodę potrafi zapłacić? Jaka korzyść tak wielką utratę nadgrodzi? Zła to radość, mój bracie, po której żal chodzi. Ci, co się na takowe nie udają zbytki, Patrz, jakie swej trzeźwości odnoszą pożytki: Zdrowie czerstwe, myśl u nich wesoła i wolna, Moc i raźność niezwykła i do pracy zdolna, Majętność w dobrym stanie, gospodarstwo rządne, Dostatek na wydatki potrzebnie rozsądne: Te są wstrzemięźliwości zaszczyty, pobudki, Te są”. „Bądź zdrów!” „Gdzież idziesz?” „Napiję się wódki”.

Sytuacja liryczna

Utwór opiera się na spotkaniu dwóch znajomych. Pierwszy z nich cierpi na potężnego kaca („ledwo chodzę”), drugi jest trzeźwy i dociekliwy. Rozmowa staje się pretekstem do długiej, pierwszoosobowej relacji pijanicy, który opowiada o wczorajszych imieninach żony, porannym leczeniu kaca kolejnymi dawkami alkoholu i popołudniowej biesiadzie zakończonej bójką. Po tej opowieści głos przejmuje trzeźwy kompan, wygłaszając umoralniający monolog. Akcja dzieje się najprawdopodobniej na ulicy lub w przestrzeni publicznej, tuż po rozstaniu się bohatera z kompanami od kieliszka.

Analiza i interpretacja

Krasicki buduje utwór na wyraźnym pęknięciu kompozycyjnym. Pierwsza część to dynamiczna narracja nałogowca, druga – statyczny, filozoficzny wywód moralizatora. Podmiot liryczny ukrywa się za postaciami, pozwalając im mówić własnym głosem. Pijak zaczyna swoją opowieść od słów: „Upiłem się onegdaj dla imienin żony; / Nie żal mi tego było”. Ten potoczny język i bezpośrednie wyznanie pełnią funkcję uwiarygodnienia postaci. Bohater nie czuje skruchy. Z łatwością znajduje wymówki dla swojego nałogu – imieniny, gościnność, ból żołądka. Każda okazja jest dobra, by sięgnąć po kieliszek.

Mechanizm samousprawiedliwiania widać doskonale w scenie porannego leczenia kaca. Bohater mówi: „Hanyżek mnie zaleciał, trochę nie zawadzi. / Napiłem się więc trochę, aczej to poradzi”. Użycie zdrobnienia („hanyżek”) łagodzi brutalną rzeczywistość picia mocnej wódki z samego rana. Słowa te usypiają czujność czytelnika i samego bohatera. Pijak oszukuje samego siebie, traktując alkohol jak lekarstwo. To mistrzowskie studium psychologii nałogu.

Kolejny etap to obiad i dyskusje polityczne. Krasicki obnaża tu pustkę sarmackiegoIdeologia polskiej szlachty oparta na kulcie tradycji, wolności złotej i przekonaniu o własnej potędze, w oświeceniu często krytykowana za megalomanię. pseudo-patriotyzmu. Pijani szlachcice snują wielkie plany: „Kopiem góry dla srebra i złota w Olkuszu, / Odbieramy Inflanty i państwa multańskie”. Nagromadzenie czasowników w pierwszej osobie liczby mnogiej i hiperbolizacja planów przyspieszają rytm wiersza. Oddają chaos i narastającą ekscytację biesiadników. Podmiot liryczny kpi z tej postawy. Szlachta potrafi naprawiać Rzeczpospolitą tylko w pijackim zwidzie. Słowa nie mają pokrycia w rzeczywistości.

Wielkie wizje kończą się żałośnie. Narrator podsumowuje biesiadę brutalnym kolokwializmem: „Ale to wiem i czuję, żem wziął w łeb butelką”. Ta ostra puenta narracyjna gwałtownie ucina wzniosły ton politycznych dysput. Zderzenie wielkich słów o ojczyźnie z fizycznym guzem od butelki obnaża prawdziwe oblicze pijaństwa. Zostaje tylko ból, wstyd i „grubijaństwo”.

Dobrze wiedzieć
Oświeceniowa literatura opierała się na horacjańskiej zasadzie docere, movere, delectare (uczyć, wzruszać, bawić). Krasicki realizuje ten postulat perfekcyjnie – bawi czytelnika komiczną relacją pijaka, by za chwilę uderzyć w poważny, dydaktyczny ton i zmusić do refleksji nad stanem polskiego społeczeństwa.

Druga część utworu to odpowiedź trzeźwego przyjaciela. Zmienia się język i argumentacja. Moralizator sięga po ostre kontrasty: „Człowiekiem jest z pozoru, lecz w zwierząt gatunku / Godzien się mieścić, kiedy rozsądek zaleje”. Zestawienie człowieka ze zwierzęciem uwypukla degradację nałogowca. Dla człowieka oświecenia największą wartością był racjonalizmKierunek filozoficzny przyznający rozumowi główną rolę w procesie poznania; naczelna wartość epoki oświecenia.. Utrata rozumu na rzecz instynktów i nałogu to zbrodnia przeciwko ludzkiej naturze. Zwierzęta piją tylko tyle, by zaspokoić pragnienie. Pijany człowiek upada niżej niż bydlę.

Utwór kończy się jedną z najsłynniejszych puent w polskiej literaturze. Po długim, logicznym wywodzie o zaletach trzeźwości, następuje krótka wymiana zdań: „«Bądź zdrów!» «Gdzież idziesz?» «Napiję się wódki»”. Ta błyskawiczna stychomytiaŻywy, dynamiczny dialog postaci dramatycznych, w którym wypowiedzi obejmują dokładnie jeden wers lub jego część. rozbija cały dydaktyczny patos. Ironia tej sytuacji polega na całkowitej bezsilności rozumu wobec nałogu. Podmiot liryczny gorzko konstatuje, że piękne słowa i logiczne argumenty nie mają żadnej władzy nad zakorzenionymi przywarami.

Środki stylistyczne

  • Dialog (stychomytia): „«Skąd idziesz?» «Ledwo chodzę». «Słabyś?» «I jak jeszcze.»” – dynamizuje akcję, wprowadza naturalny rytm rozmowy i od razu nakreśla stan bohatera.
  • Zdrobnienie: „Hanyżek mnie zaleciał” – ukazuje psychologiczny mechanizm łagodzenia problemu i samousprawiedliwiania się nałogowca.
  • Wyliczenie: „O miłości ojczyzny, o dobru publicznym, / O wspaniałych projektach, mężnym animuszu” – oddaje chaos, wielowątkowość i narastający absurd pijackich dyskusji politycznych.
  • Kontrast: „Człowiekiem jest z pozoru, lecz w zwierząt gatunku” – uwypukla moralną i intelektualną degradację osoby pijanej, zderzając godność ludzką z instynktem zwierzęcym.
  • Pytanie retoryczne: „Jakiż zysk taką szkodę potrafi zapłacić?” – zmusza do refleksji nad bezsensownością niszczenia własnego zdrowia i rozumu dla chwilowej przyjemności.
  • Kolokwializm: „żem wziął w łeb butelką” – brutalnie sprowadza wzniosłe dyskusje na ziemię, pokazując fizyczne i żałosne skutki pijaństwa.

Konteksty

Utwór wpisuje się w szeroki nurt oświeceniowej krytyki sarmatyzmu. Czasy saskie pozostawiły po sobie w polskiej szlachcie kult biesiadowania, wyrażający się w przysłowiu Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa. Krasicki, jako biskup i czołowy intelektualista epoki, traktował literaturę jako narzędzie naprawy państwa. „Pijaństwo” nie jest tylko atakiem na jednostkową słabość, ale diagnozą choroby toczącej całe społeczeństwo. Pijany naród, żyjący iluzjami o własnej potędze, staje się bezbronny wobec realnych zagrożeń politycznych.

Matura

Utwór Krasickiego to doskonały materiał do rozprawek i pytań jawnych. Sprawdzi się przy tematach dotyczących:

  • Krytyki wad narodowych: Zestaw „Pijaństwo” z „Weselem” Stanisława Wyspiańskiego (pijaństwo jako przyczyna narodowego letargu i utraty złotego rogu) lub z „Panem Tadeuszem” Adama Mickiewicza (gdzie biesiada szlachecka jest wyidealizowana i buduje wspólnotę, w przeciwieństwie do destrukcyjnej pijatyki u Krasickiego).
  • Rozumu i emocji/nałogu: Wiersz świetnie pokazuje starcie oświeceniowego racjonalizmu z ludzką słabością.
  • Roli literatury: Utwór jest koronnym przykładem literatury dydaktycznej, która ma „uczyć bawiąc”.

Test