Opracowanie

Charakterystyka Györgya (Gyuriego) Kövesa

György Köves to czternastoletni budapeszteński Żyd, który w 1944 roku przeszedł przez Auschwitz, Buchenwald i Zeitz, a swoją historię opowiada z chłodnym dystansem pozbawionym melodramatu. Kertész buduje bohatera, który potrafi mówić o chwilach szczęścia w obozie koncentracyjnym - ta szczerość uderza mocniej niż jakikolwiek krzyk. Po powrocie do Budapesztu Gyuri odmawia wyparcia się obozowych lat i nazywa je swoim własnym, nieodłącznym doświadczeniem, co stanowi serce przesłania całej powieści.

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 6 min
Spis treści
  1. Kim jest i jaka jest jego rola?
  2. Wygląd i pierwsze wrażenie
  3. Osobowość i cechy charakteru
  4. Ewolucja postaci
  5. Znaczenie postaci

Kim jest i jaka jest jego rola?

\n

György Köves, nazywany przez znajomych Gyurim, to czternastoletni żydowski chłopiec z Budapesztu - jednocześnie główny bohater i narrator powieści Imre Kertésza. Historia, którą opowiada, zaczyna się latem 1944 roku, kiedy jego ojciec szykuje się do wyjazdu do obozu pracy, a kończy się powrotem Gyuriego do stolicy po przejściu przez Auschwitz, Buchenwald i Zeitz. To on jest centrum każdej sceny, każdej obserwacji - jednak jego narracja jest celowo zdystansowana, pozbawiona emocjonalnego komentarza, co od początku sygnalizuje, że mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko wspomnieniami ocalałego.

\n

W planie fabularnym Gyuri pełni funkcję świadka i uczestnika jednocześnie. Wokół niego krążą postacie takie jak Bandi Citrom - starszy więzień, który staje się dla chłopca wzorcem przetrwania - oraz ojciec, z którym pożegnanie na dworcu stanowi jeden z bardziej przejmujących momentów książki. Wuj Lajos z kolei reprezentuje tę część żydowskiej społeczności, która los swój traktuje jako z góry przesądzony, niemal religijnie wybrany. Gyuri patrzy na wszystkich tych ludzi z ciekawością i pewnym chłodnym zdziwieniem - to właśnie ów dystans czyni go tak oryginalnym narratorem.

\n\n

Wygląd i pierwsze wrażenie

\n

Kertész nie poświęca opisowi fizycznemu bohatera wielu słów, co jest zabiegiem świadomym. Gyuri to szczupły, dorastający chłopak, który podczas kontroli na granicy udaje siedemnastolatka, żeby móc pracować - i mu się to udaje. Sprawia wrażenie kogoś przeciętnego, niezauważalnego, co paradoksalnie pomaga mu przeżyć. Z obozowych opisów wyłania się stopniowo sylwetka coraz bardziej wyniszczona: opuchnięte kolano, ropiejące rany, szkielet ledwo powleczony skórą. Ale nawet w tym fizycznym rozkładzie Gyuri zachowuje pewną obecność ducha, która zaskakuje zarówno czytelnika, jak i współwięźniów.

\n\n

Osobowość i cechy charakteru

\n\n

Naiwność i brak uprzedzeń

\n

Na początku powieści Gyuri jest chłopcem, który właściwie nie rozumie, co to znaczy być Żydem w Budapeszcie roku 1944. Nosi żółtą gwiazdę, bo musi, ale nie czuje żadnej organicznej więzi z żydowską tożsamością - nie zna hebrajskiego, nie uczestniczył w religijnym życiu wspólnoty, nie identyfikuje się z losem, który historia dla niego przygotowała. Kiedy trafia na Oświęcim, pyta współwięźniów o różne rzeczy z autentyczną ciekawością, jakby zwiedzał nowe miejsce. Ta naiwność nie jest głupotą - to raczej stan umysłu kogoś, kto nie zdążył jeszcze przyswоić strachu jako domyślnej odpowiedzi na rzeczywistość.

\n\n

Chłodna obserwacyjność

\n

Najbardziej charakterystyczna cecha Gyuriego to sposób, w jaki patrzy. Relacjonuje selekcję na rampie w Auschwitz z pozornym spokojem, opisuje zapachy, kolejki, gesty esesmanów - tak, jakby starał się zapamiętać szczegóły wycieczki szkolnej. Kertész buduje w ten sposób efekt, który historycy literatury nazywają czasem naiwną narracją: czytelnik wie więcej niż narrator, przez co groza sytuacji uderza tym mocniej. Kiedy Gyuri stwierdza, że Auschwitz „nie było takie złe na początku", to zdanie działa jak policzek - nie dlatego, że bohater kłamie, ale dlatego, że mówi prawdę z perspektywy kogoś, kto jeszcze nie widział pełnego obrazu.

\n\n

Zdolność adaptacji i pragmatyzm

\n

Bandi Citrom uczy Gyuriego obozowej rutyny: jak stać na apelu, jak dbać o buty, jak myć się nawet wtedy, gdy nie ma po co. Gyuri chłonie te lekcje bez buntu, z jakimś dziwnym skupieniem. Nie dlatego, że pogodził się ze śmiercią - wręcz przeciwnie, bo zrozumiał, że przeżycie to kwestia codziennych, małych decyzji. Ten pragmatyzm pozwala mu funkcjonować w warunkach, które wielu łamią od razu. Obóz staje się dla niego środowiskiem z własnymi regułami, które można poznać i do których można się dostosować - ta postawa ratuje mu życie, ale jednocześnie rodzi jedno z najtrudniejszych pytań książki: co z człowiekiem, który potrafi zaadaptować się do piekła?

\n\n

Brak heroizmu i szczerość wobec własnych odczuć

\n

Gyuri nie jest bohaterem w tradycyjnym sensie. Nie buntuje się, nie organizuje oporu, nie pielęgnuje w sobie płomienia godności wbrew oprawcom. Przyznaje wprost, że w obozie zdarzały mu się chwile czegoś przypominającego szczęście - i to wyznanie jest najbardziej kontrowersyjnym momentem całej powieści. Mówi o „pewnym rodzaju szczęścia" nawet w Auschwitz, co brzmi jak prowokacja, ale jest w gruncie rzeczy radykalnie szczerą obserwacją psychologiczną: człowiek jest w stanie odnaleźć małe jasne punkty nawet w ciemności absolutnej. Gyuri nie idealizuje ani siebie, ani swoich towarzyszy - i to czyni jego świadectwo wyjątkowo wiarygodnym.

\n\n

Ewolucja postaci

\n

Przemiana Gyuriego nie przebiega według schematu klasycznej powieści inicjacyjnej - nie ma momentu przełomowego olśnienia, spektakularnego dojrzewania. Zmiana jest powolna, fizyczna i psychiczna zarazem. Chłopiec, który wsiadał do autobusu na budapeszteńskiej ulicy, wraca jako ktoś, kto nie potrafi już rozmawiać z ludźmi nieznającymi obozowej rzeczywistości. Scena powrotu do Budapesztu jest pod tym względem kluczowa: sąsiedzi i znajomi chcą, żeby „o tym zapomniał" i zaczął nowe życie. Gyuri nie może - i co ważniejsze, nie chce.

\n

Między wyjazdem a powrotem zmienia się przede wszystkim jego stosunek do własnego losu. Na początku los spada na niego z zewnątrz, jest czymś narzuconym przez historię i żółtą gwiazdę. Po powrocie Gyuri w rozmowie z dziennikarzem i sąsiadami stwierdza coś zdumiewającego: że ów czas w obozach był jego czasem, jego własnym doświadczeniem - nie wypadkiem przy pracy historii, lecz częścią jego biografii, którą musi przyjąć jako swoją. Nie ma mowy o wyparciu. To dojrzałość, za którą zapłacił cenę niemożliwą do opisania.

\n\n

Znaczenie postaci

\n

Gyuri Köves to jeden z najbardziej nieoczywistych narratorów w literaturze o Holokauście. Kertész celowo unika modelu bohatera-świętego lub bohatera-ofiary, który budzi łzy i oczyszczenie katarktyczne. Gyuri jest zwykły, miejscami irytująco bierny, nie zadaje wielkich pytań o Boga ani o naturę zła - a jednak właśnie przez tę zwykłość staje się zwierciadłem, w którym czytelnik musi przejrzeć się bez osłon.

\n

Tytuł powieści - Los utracony - odnosi się bezpośrednio do jego sytuacji. Gyuri nie miał możliwości wyboru własnego losu: odebrano mu go razem z wolnością, tożsamością, latami dojrzewania. Ale Kertész pokazuje też drugi wymiar tej utraty - los, który nie został przeżyty jako własny, który był narzucony przez totalitarny system kategoryzacji. Powrót do Budapesztu to próba odzyskania sprawstwa nad własną historią. Czy się udaje? Powieść kończy się bez wyraźnej odpowiedzi, z Gyurim idącym ulicami miasta, które go nie rozumie - i to milczenie jest równie wymowne jak każda odpowiedź.

Los utracony · 12 kroków do poznania lektury