Holocaust w oczach Kertésza i Borowskiego - 'Los utracony' a 'Proszę państwa do gazu'
György Köves z powieści Kertésza i Tadek z opowiadania Borowskiego opisują obóz koncentracyjny jako przestrzeń rutyny i moralnego rozkładu, nie wyłącznie fizycznego terroru. Borowski buduje efekt grozy przez ostentacyjne wyciszenie emocji - Tadek je chleb deportowanych i opisuje rozładunek transportu tonem relacji z pracy fizycznej. Kertész odwraca ten zabieg: naiwne pytania czternastoletniego Gjuriego obnażają absurd systemu zagłady skuteczniej niż jakikolwiek krzyk.
Spis treści
Punkt wyjścia
\nImre Kertész i Tadeusz Borowski opisali Holokaust z pozycji, której nie da się sfabrykować - obaj przeszli przez nazistowskie obozy. Kertész trafił do Auschwitz jako czternastoletni chłopiec, Borowski był więźniem politycznym. Zestawienie Losu utraconego z opowiadaniem Proszę państwa do gazu nie jest przypadkowym ćwiczeniem porównawczym. To próba odpowiedzi na pytanie, jak różne mogą być literackie zapisy tego samego piekła - i co każdy z tych zapisów mówi o człowieku w skrajnych warunkach.
\nOba teksty są w programie szkolnym i obydwa bywają zestawiane na maturze. Warto jednak wyjść poza stwierdzenie „obaj pisali o obozach" i przyjrzeć się, gdzie ich wizje się stykają, a gdzie radykalnie rozchodzą.
\n\nPodobieństwa
\n\nNarrator jako uczestnik - nie obserwator z zewnątrz
\nZarówno György Köves u Kertésza, jak i Tadek u Borowskiego opowiadają Holokaust od środka. Żaden z nich nie jest historykiem rejestrującym zbrodnie z dystansu - obaj są wewnątrz machiny, częścią jej codziennego funkcjonowania. Gjuri pracuje w fabrykach Zeissa i Buny, Tadek uczestniczy w rozładowywaniu transportów na rampie. To nie reportaż, lecz świadectwo ucieleśnione - narracja człowieka, który oddycha tym samym powietrzem co ofiary i oprawcy.
\n\nBanalność obozu - horror oswojony rutyną
\nObaj autorzy pokazują, że obóz nie jest miejscem nieustannego dramatycznego terroru. Paradoksalnie - staje się rutyną. György obserwuje kolejne dni w Buchenwaldzie z pewnym rodzajem oswojenia: uczy się, kiedy apele trwają najdłużej, jak zdobyć dodatkową zupę, kto z kapo jest znośniejszy. Borowski w Proszę państwa do gazu opisuje rozładunek transportu z drażniącym spokojem - Tadek i Henri rozmawiają, odpoczywają, jedzą chleb przywieziony przez deportowanych, których właśnie wysyłają na śmierć. Ta banalność nie jest literackim chwytem - to diagnoza mechanizmu adaptacji.
\n„Tak, w pewnym sensie to życie tutaj nie jest złe" - mógłby powiedzieć Gjuri, i przeraziłoby nas nie kłamstwo, lecz szczerość tego zdania.\n\n
Tożsamość w rozkładzie
\nObóz niszczy tożsamość - to temat wspólny obu dziełom, choć realizowany inaczej. György Köves stopniowo traci rozumienie własnego „ja": jest Węgrem, jest Żydem, jest więźniem, jest numerem. Nie wie już, czym jest naprawdę - i ta dezorientacja nie boli go tak, jak boleć powinna. Tadek u Borowskiego zaś traci granicę między ofiarą a współsprawcą: pracuje przy selekcji, przywłaszcza rzeczy zamordowanych, a jednocześnie przeżywa obezwładniające chwile winy. Żaden z nich nie wychodzi z obozu jako ten sam człowiek, który wszedł.
\n\nŚwiat bez wyraźnych moralnych bohaterów
\nW obu tekstach próżno szukać postaci, która zachowuje pełną moralną czystość. Bandi Citrom, mentor Gjuriego, jest solidarny i pomocny - ale też bezwzględnie pragmatyczny wobec realiów obozu. Henri u Borowskiego wprost mówi, że organizowanie (czyli kradzież) jest normą. Kertész i Borowski odmawiają czytelnikom komfortu jednoznacznych bohaterów. To nie literatura pocieszenia.
\n\nRóżnice
\n\nEmocja contra chłód narracyjny
\nNajwiększa różnica leży w temperaturze narracji. Borowski buduje efekt poprzez ostentacyjne wyciszenie emocji - Tadek opisuje śmierć tysięcy ludzi tonem zbliżonym do relacji z pracy fizycznej. Zdania są krótkie, konkretne, bez komentarza. Ten zabieg sprawia, że czytelnik sam musi dostarczyć uczucia, których narrator nie okazuje - i właśnie to go miażdży.
\nKertész wybiera inną drogę. Gjuri komentuje, zastanawia się, a jego naiwne pytania i obserwacje tworzą ironię dramatyczną: chłopiec nie rozumie, co się dzieje, i właśnie to nierozumienie ujawnia absurd systemu. Powieść jest miejscami ciepła, niemal czuła - co w kontekście obozu brzmi niepokojąco.
\n\nCzas trwania i perspektywa doświadczenia
\nLos utracony to powieść - kilkaset stron obejmujących cały łuk doświadczenia Gjuriego: wywózkę, kolejne obozy, chorobę, wyzwolenie i powrót do Budapesztu. Borowski zamknął swoje świadectwo w formie opowiadania, skupionego na jednym zdarzeniu - jednym transporcie, kilku godzinach na rampie. Ta różnica formalna to też różnica interpretacyjna: Kertész pyta o całe życie w obozie i po nim, Borowski - o jeden moment, który jednak wystarczy, by powiedzieć wszystko.
\n\nStosunek do przeżycia po wyzwoleniu
\nKertész kończy powieść sceną powrotu Gjuriego do Budapesztu - i to zakończenie jest jednym z najbardziej przewrotnych w literaturze Holokaustu. Chłopiec nie czuje ulgi ani wdzięczności. Mówi, że tęskni za obozem, bo tam przynajmniej wszystko było jasne. Przeżycie nie jest wybawieniem - jest kolejnym wyobcowaniem. Borowski nie daje czytelnikowi żadnego epilogu. Opowiadanie urywa się, jakby rampa nigdy się nie kończyła. Jego Tadek ginie razem z ofiarami - w sensie moralnym - i żadna narracja o „po wojnie" tego nie naprawi.
\n\nCo mówi to zestawienie?
\nPorównanie obu tekstów obala złudzenie, że istnieje jeden „właściwy" sposób opisania Holokaustu. Borowski wybiera estetykę szoku przez brak emocji - i tym samym zmusza czytelnika do aktywnego uczestnictwa w lekturze. Kertész wybiera paradoks: dziecięca naiwność jako instrument obnażenia absurdu. Oba zabiegi prowadzą do podobnego wniosku, ale różnymi drogami.
\nZestawienie ujawnia też różnicę doświadczeń kulturowych i biograficznych. Borowski był Polakiem, katolikiem, więźniem politycznym - patrzył na Holokaust z pozycji kogoś, kto jest wewnątrz, lecz nie jest jego głównym celem. Kertész był węgierskim Żydem deportowanym wprost na rampę selekcyjną. Ich perspektywy są blisko siebie geograficznie i chronologicznie - a jednak dotykają innych warstw tego samego horroru.
\nRazem te dwa teksty budują pełniejszy obraz niż każdy z osobna: obóz jako machina rutyny i absurdu, która nie potrzebuje sadystów - wystarczą procedury i adaptacja ludzka do każdego systemu.
\n\nJak wykorzystać w wypracowaniu?
\nW wypracowaniu możesz sięgnąć po gotowe konstrukcje zdaniowe, które sprawdzają się przy omawianiu tekstów porównawczych:
\n- \n
- Podobieństwo przez kontrast: „Choć Kertész i Borowski opisują ten sam system zagłady, ich narratorzy reagują nań odmiennie - György Köves oswaja obóz z naiwną ciekawością dziecka, Tadek natomiast ze spokojem człowieka, który przestał już cokolwiek czuć." \n
- Wspólny mianownik: „Zarówno Los utracony, jak i Proszę państwa do gazu pokazują, że obóz nie istnieje wyłącznie jako przestrzeń fizycznej przemocy - jest przede wszystkim laboratorium rozkładu tożsamości i moralności." \n
- Wniosek interpretacyjny: „Zestawienie powieści Kertésza z opowiadaniem Borowskiego dowodzi, że literatura Holokaustu nie ma jednego języka - może być zarówno chłodnym protokołem, jak i ironiczną powieścią inicjacyjną, a obie formy są równie bezlitosne wobec czytelnika." \n