Imre Kertész - biografia i doświadczenia obozowe
Spis treści
Wczesne życie i edukacja
Imre Kertész urodził się 9 listopada 1929 roku w Budapeszcie, w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Jego ojciec, Árpád Kertész, prowadził niewielki sklep z drewnem; matka, Erzsébet Jakab, rozwiodła się z mężem, gdy Imre miał kilka lat. Chłopiec wychowywał się w rozbitej rodzinie, co odcisnęło piętno na jego późniejszym pisaniu o rozpadzie więzi i braku zakorzenienia.
W 1944 roku, mając zaledwie czternaście lat, Kertész został deportowany przez węgierskie władze kolaborujące z nazistami do Auschwitz-Birkenau. Stamtąd trafił do Buchenwaldu, a następnie do podobozu Zeitz. Wojnę zakończył w Buchenwaldzie, wyzwolonym przez Amerykanów w kwietniu 1945 roku. Miał piętnaście lat. Ten półtoraroczny epizod - bo tyle trwała jego obozowa gehenna - stał się absolutnym centrum jego biografii i całej późniejszej twórczości.
Po powrocie do Budapesztu Kertész nie wrócił do szkolnej ławki. Podjął pracę w redakcji gazety, ucząc się zawodu dziennikarza. Formalne wykształcenie uzupełniał samodzielnie - czytał Nietzschego, Schopenhauera, Camusa i Kafkę, których ślady widać potem na każdej stronie jego prozy.
Debiut i pierwsze dzieła
Pierwsze lata zawodowe Kertész spędził jako dziennikarz i tłumacz z języka niemieckiego - paradoksalnie języka swoich oprawców. Tłumaczył m.in. Nietzschego, Freuda i Wittgensteina na węgierski, co było jego głównym źródłem dochodu przez całe dekady. Pisanie własnej prozy odbywało się równolegle, w ukryciu, bez żadnej gwarancji publikacji.
W 1975 roku ukazał się Sorstalanság - po polsku Los utracony. Kertész pisał tę powieść przez ponad dziesięć lat. Głównym bohaterem jest György Köves, czternastoletni żydowski chłopiec z Budapesztu, którego losy niemal dokładnie pokrywają się z życiorysem autora. Węgierski establishment literacki przyjął książkę chłodno; jeden z wydawców odrzucił maszynopis, argumentując, że przedstawia obóz zbyt spokojnie, zbyt bez emocji, niezgodnie z oczekiwaniami gatunku.
Ta chłodna, behawioralna narracja była jednak świadomym wyborem artystycznym. Kertész odrzucił retorykę martyrologii i patosu - zamiast tego napisał powieść o tym, jak człowiek adaptuje się do każdego, nawet najbardziej nieludzkiego środowiska. Przez lata Los utracony pozostawał na marginesie węgierskiego życia literackiego.
Dojrzałość twórcza
Kolejne dekady przyniosły teksty, które razem z Losem utraconym tworzą spójny projekt intelektualny. W 1988 roku Kertész opublikował Fiasko (A kudarc) - powieść, w której starzejący się pisarz zmaga się z obojętnością wydawców i pytaniem, czy w ogóle warto pisać. Rok później ukazał się Kaddisz za nienarodzone dziecko (Kaddis a meg nem született gyermekért, 1990) - monolog człowieka, który świadomie odmawia posiadania dzieci, bo świat, który przeżył, nie zasługuje na kontynuację. To jedna z najbardziej gorzkich i najpiękniej skonstruowanych książek o konsekwencjach Holocaustu.
W 1992 roku Kertész wydał zbiór esejów Język na wygnaniu (A száműzött nyelv), w którym zmierzył się z pytaniem, jak można pisać po Auschwitz - po Adorno - i dlaczego jednak trzeba. Eseje te pokazują Kertésza jako myśliciela, nie tylko pisarza: refleksja nad niemożliwością i koniecznością literatury po Zagładzie łączy go z Primo Levim i Paulem Celanem.
Galley Boat-Log (Gályanapló, 1992) - dziennik prowadzony między 1961 a 1991 rokiem - odsłonił warsztat pisarza i dokumentował jego egzystencję w komunistycznych Węgrzech jako człowieka niewidzialnego dla oficjalnej kultury.
Kontekst historyczny
Kertész tworzył w dwóch zniewolonych systemach jednocześnie: najpierw był więźniem nazistowskich obozów, potem - obywatelem komunistycznych Węgier. Oba systemy traktował jako warianty tego samego totalitarnego mechanizmu pozbawiającego człowieka podmiotowości. Peerelowski wydawca odrzucił Los utracony po części dlatego, że powieść nie wpisywała się w oficjalny, heroizujący język pamięci o wojnie.
Komunizm węgierski nie sprzyjał literaturze o Holokauście pisanej z perspektywy indywidualnej ofiary - preferowano narracje zbiorowe, klasowe, partyzanckie. Kertész ze swoim skupieniem na jednostkowej świadomości był z definicji podejrzany. Żył więc przez dekady jako tłumacz i autor nikomu nieznany poza wąskim kręgiem czytelników.
Dopiero upadek komunizmu otworzył przestrzeń do szerszej recepcji jego twórczości. W latach dziewięćdziesiątych Kertész zaczął być odkrywany przez europejskich wydawców, przede wszystkim niemieckich - co jest osobną ironią historii. Niemcy, których język był językiem obozowych rozkazów, stały się głównym rynkiem jego prozy.
Spuścizna i znaczenie
W 2002 roku Szwedzka Akademia przyznała Kertészowi Literacką Nagrodę Nobla. Uzasadnienie mówiło o pisarstwie, które broni kruchej jednostki przeciwko barbarzyńskiemu samowolowi historii. Kertész był pierwszym węgierskim pisarzem uhonorowanym tym wyróżnieniem.
Nobel przyniósł globalne zainteresowanie jego twórczością, w tym polskie przekłady. Los utracony w tłumaczeniu Krzysztofa Jachimczaka stał się w Polsce lekturą szkolną - i to lekturą nieoczywistą, bo wymagającą od czytelnika rezygnacji z oczekiwanego emocjonalnego katharsis. György Köves nie jest bohaterem-ofiarą w konwencjonalnym sensie; jego adaptacja do rzeczywistości obozu jest literacko niekomfortowa właśnie dlatego, że jest prawdziwa.
Kertész powrócił po Noblu do Berlina, gdzie mieszkał od lat dziewięćdziesiątych, i kontynuował pisanie. Likwidacja (Felszámolás, 2003) i dziennik Ostatnia gospoda (A végső kocsma, 2014) to jego najpóźniejsze teksty - ten drugi powstawał już w cieniu choroby Parkinsona. Pisarz zmarł 31 marca 2016 roku w Budapeszcie.
Jego znaczenie dla literatury o Holokauście polega na radykalnej odmowie estetyzowania cierpienia. Kertész nie pisał o obozach, żeby wywołać litość - pisał, żeby zrozumieć, jak człowiek funkcjonuje w warunkach całkowitego zniewolenia. To pytanie nie straciło aktualności.