Mała apokalipsa — streszczenie w pigułce
Główny bohater, starzejący się pisarz cierpiący na niemoc twórczą, otrzymuje od opozycji zadanie dokonania aktu samospalenia w proteście przeciwko włączeniu Polski do Związku Radzieckiego. Jego całodniowa wędrówka przez absurdalną, rozpadającą się Warszawę kończy się na Placu Defilad, gdzie z kanistrem w ręku zmierza ku trybunie honorowej. Utwór jest mroczną, groteskową wizją totalitarnego zniewolenia, upadku wartości i beznadziei życia w systemie komunistycznym.
Poranek i wyrok
Pochmurny, mroczny poranek nie zwiastuje niczego dobrego. Bezimienny główny bohater budzi się z duszącym przeczuciem nadchodzącego końca świata. Przynajmniej jego własnego. Jest starzejącym się pisarzem, od lat sparaliżowanym przez twórczą niemoc. Z okna mieszkania spogląda na Pałac KulturyDar Józefa Stalina dla Warszawy, w literaturze często symbolizujący sowiecką dominację nad Polską.. Ten monumentalny niegdyś budynek teraz niszczeje i sypie się w oczach, stając się idealnym symbolem zniewolonego państwa. Mężczyzna zapala papierosa. Myśli o śmierci, która od dawna jest jego obsesją. Chciałby odejść godnie, zostawić po sobie ślad, choć wie, że jest człowiekiem zupełnie przeciętnym.
Rutynę poranka przerywa pukanie do drzwi. W progu stają Hubert i Rysio – dawni znajomi związani z podziemiem. Literat przyjmuje ich z niechęcią. Wie, że takie wizyty zawsze oznaczają kłopoty. Napięcie rośnie, gdy Hubert wreszcie wyjawia cel wizyty. Pisarz otrzymał misję ostateczną. Ma spłonąć przed gmachem Komitetu CentralnegoNajwyższy organ władzy w komunistycznej Polsce, decydujący o wszystkich aspektach życia państwa. po zakończeniu zjazdu partii. Ten makabryczny protest ma wstrząsnąć znieczulonym społeczeństwem i zablokować planowane przyłączenie Polski do Związku Radzieckiego. Dlaczego wybrano właśnie jego? Hubert bezlitośnie punktuje obsesyjne pragnienie śmierci, o którym literat wielokrotnie wspominał.
Rozmowę przerywa nagły atak choroby Huberta. Rysio decyduje o natychmiastowym powrocie do domu, ale przed wyjściem instruuje pisarza: ma udać się na ulicę Wiślaną. Tam Nadzieżda i Halina przekażą mu techniczne szczegóły samobójstwa. Chwilę później w mieszkaniu zjawia się hydraulik i odcina gaz. Bohater przyjmuje to z całkowitą obojętnością. Klamka zapadła. Wychodzi na zewnątrz.
Wędrówka przez absurd
Miasto przypomina upiorny karnawał. Ulice toną w odświętnych dekoracjach i flagach, na estradach podrygują zespoły ludowe, a tłumy niosą propagandowe transparenty. Pisarz gubi się w czasie. Ma wrażenie, że jest jesień, ale nie potrafi określić daty.
Z letargu wyrywa go patrol milicji. Z opresji ratuje go przypadkowe spotkanie z dawnym znajomym, Kolką Nachałowem. Chwilę później, w obskurnym barze mlecznym, literat wpada na Edka – brata Rysia. Edek jest marksistąSystem filozoficzno-ekonomiczny Karola Marksa, stanowiący oficjalną ideologię państw komunistycznych. i filozofem, który bez żenady namawia bohatera do pisania pod dyktando cenzuryW PRL instytucja państwowa kontrolująca wszystkie publikacje przed ich wydaniem, blokująca treści niewygodne dla władzy.. Po wyjściu z baru pisarza legitymuje tajniak. Wsiadając do autobusu, bohater zauważa, że śledzi go dziwny chłopak z prowincji.
Niebieski kanister i wyznanie miłości
Na ulicy Wiślanej czeka już Halina. Wręcza mu absurdalne broszury z instrukcjami dotyczącymi samospalenia. W tle gra telewizor. Transmisja z partyjnego zjazdu zostaje nagle przerwana – towarzysz Kobiałka, wysoki dygnitarz, wpada w szał. Nazywa zebranych zdrajcami i zaczyna zrzucać z siebie ubranie przed kamerami.
Halina informuje o zmianie planów. Ogień ma zapłonąć pod Salą KongresowąReprezentacyjna sala w Pałacu Kultury, miejsce zjazdów partii komunistycznej.. Dziewczyna wybiega po rozpuszczalnik, zostawiając pisarza z Nadieżdą. Rosjanka niespodziewanie wyznaje mu miłość. Ich intymne zbliżenie brutalnie przerywa dzwonek telefonu. Halina dopytuje o preferowany kolor kanistra.
Niedługo potem literat spaceruje już po ulicach z niebieskim bakiem wypełnionym rozpuszczalnikiem z Nowej Zelandii. Spotyka Sachera – człowieka, który przed laty wyrzucił go z partii. Dołącza do nich Tadzio Skórko, chłopak, który wcześniej go śledził. Przedstawia się jako wielki fan jego twórczości i prosi, by mógł mu towarzyszyć. Pisarz domyśla się, że Tadzio jest tajnym agentemOsoba zwerbowana przez Służbę Bezpieczeństwa do inwigilacji społeczeństwa., ale pozwala mu zostać.
Kino, tortury i upadek autorytetów
Zziajana Halina przynosi złe wieści. Hubert zasłabł w kinie „Wołga”. Pisarz rusza na miejsce. W kinie trwa właśnie pokaz filmu „Transfuzja” reżysera Władysława Bułata. Hubert leży w biurze kierownika, skąd wkrótce zabiera go pogotowie. Literat ogląda owacyjnie przyjęty finał filmu, po czym udaje się do restauracji „Paradyz” na swój ostatni obiad.
Zamiast posiłku czeka go aresztowanie. W podziemiach lokalu zostaje poddany brutalnemu przesłuchaniu. Funkcjonariusze wstrzykują mu substancję potęgującą ból. Tortury łamią go – wyjawia szczegóły porannej wizyty opozycjonistów. W tym samym czasie na ekranie telewizora widzi reżysera Bułata, który jeszcze przed chwilą uchodził za buntownika, a teraz składa hołd radzieckiemu sekretarzowi.
Po przesłuchaniu pisarz trafia do celi z towarzyszem Kobiałką. Zhańbiony dygnitarz czeka na transport do szpitala psychiatrycznego. Paradoksalnie to on wydaje się najtrzeźwiej oceniać sytuację, wieszcząc rychły upadek systemu komunistycznego.
Bankiet na zgliszczach
Wypuszczony na wolność literat wraca do sali restauracyjnej. Rysio przekazuje mu tragiczną wiadomość o agonii Huberta. Chwilę później pojawia się Caban, kolejny działacz opozycji. Zwalnia pisarza z obowiązku samospalenia. Misja zostaje odwołana.
W podziemiach „Paradyzu” rozpoczyna się groteskowy bankiet na cześć sowieckiego sekretarza. Pijany Rysio rzuca się z pięściami na Kolkę Nachałowa, oskarżając jego ojca o sprowadzenie komunizmu do Polski. Zniesmaczony pisarz opuszcza lokal.
Przed budynkiem czeka Nadzieżda. Para ukrywa się w zrujnowanej redakcji czasopisma „Szpilki”. Rozmawiają o śmierci i AntychryścieW tradycji chrześcijańskiej przeciwnik Chrystusa, zwiastujący nadejście czasów ostatecznych.. Zrozpaczona dziewczyna chce spłonąć razem z nim, ale literat stanowczo odmawia.
Bohater udaje się do szpitala. Chce pożegnać się z Hubertem. Prosi lekarza, by odłączył przyjaciela od respiratoraUrządzenie wspomagające oddychanie, tu symbol sztucznego podtrzymywania życia, podobnie jak reżim podtrzymuje fikcję państwa. dokładnie o godzinie ósmej – w momencie, gdy on sam zapłonie pod Pałacem Kultury. Mimo zwolnienia z zadania, podjął ostateczną decyzję.
Ostatnia prosta
Droga ku przeznaczeniu przypomina senną zjawę. Mijając ogródki działkowe, pisarz dostrzega przy ognisku wszystkie kobiety, z którymi kiedykolwiek był związany. Szybko ucieka przed tymi zjawami. Spotyka też grupę pielgrzymów zmierzających do Częstochowy, wśród których jest Kolka Nachałow i pani Gosia. Pisarz prosi kobietę, by pomodliła się za jego duszę.
Ostatnim przystankiem jest mieszkanie Jana – niekwestionowanego autorytetu moralnego opozycji. Sytuacja jest jednak absurdalna: Jan od rana odmawia wyjścia z łazienki i przyjmuje gości, leżąc w wannie. Pisarz dzieli się z nim swoimi wątpliwościami. Jan zapewnia go, że historia doceni tę ofiarę. To ostatecznie pieczętuje los bohatera.
Na Placu DefiladOgromny plac przed Pałacem Kultury, miejsce propagandowych wieców i parad w czasach PRL. gęstnieje tłum. Wszyscy wpatrują się w telebimy transmitujące spotkanie dygnitarzy. Pisarz dostrzega w tłumie znajome twarze. Podchodzi do niego młody chłopak z opozycji i robi mu obiecany zastrzyk przeciwbólowy. Zjawia się też zapłakana Nadzieżda.
„Ludzie, dodajcie mi sił. Ludzie, dajcie mi siłę, żebym mógł umrzeć” – myśli bohater w ostatnich sekundach.
Żegna się z ukochaną. Z niebieskim kanistrem w dłoni rusza w stronę trybuny honorowej. Powieść urywa się w tym momencie. Nie wiemy, czy ogień zapłonął.