Opracowanie

Czas i miejsce akcji. Szwajcaria jako niespodziewane tło wydarzeń

Akcja Miłosierdzia gminy rozgrywa się w szwajcarskiej gminie, gdzie instytucja licytowania ubogich - historyczna praktyka zwana Verdingwesen - pozwala radcy Wunderli sprzedać starego Kienbauma temu, kto zażąda za jego utrzymanie najmniej pieniędzy z kasy publicznej. Konopnicka osadza nowelę we współczesności sobie, nie w przeszłości, przez co opis licytacji człowieka brzmi jak reportaż, a nie alegoryczna bajka. Wybór zamożnej, cywilizowanej Szwajcarii jako miejsca akcji blokuje wyjaśnienie okrucieństwa zacofaniem czy biedą i kieruje krytykę wprost w stronę biurokratycznego systemu opieki społecznej.

Autor: Małgorzata Haze Czas czytania: 3 min
Spis treści
  1. Gdzie rozgrywa się akcja?
  2. Szwajcaria jako tło zaskakujące
  3. Ramy czasowe - współczesność, nie historia
  4. Co zmienia szwajcarskie tło w lekturze noweli?

Konopnicka napisała Miłosierdzie gminy jako nowelę osadzoną w Szwajcarii - kraju, który w wyobraźni europejskiej XIX wieku kojarzył się z porządkiem, dobrobytem i protestancką dbałością o bliźniego. To zderzenie wyobrażeń z tym, co faktycznie ukazuje utwór, jest jednym z najsilniejszych zabiegów tej prozy.

\n\n

Gdzie rozgrywa się akcja?

\n\n

Akcja toczy się w niewielkiej szwajcarskiej gminie - typowej wspólnocie wiejskiej lub małomiasteczkowej, rządzonej przez radę i urzędników. Konopnicka nie wskazuje konkretnej miejscowości. Ów brak nazwy własnej jest zamierzony: chodzi o pewien model, nie o reportaż z konkretnego adresu. Świat przedstawiony obejmuje izbę licytacyjną, w której gmina oddaje starych, bezdomnych ubogich pod opiekę temu, kto zażąda za nich najmniej pieniędzy z gminnej kasy - i podwórko czy dom Kienbauma, gdzie stary człowiek trafia jak żywy inwentarz.

\n\n

Bohaterem jest Kienbaum - wyniszczony starością żebrak, który staje się przedmiotem publicznego przetargu. Radca Wunderli prowadzi licytację, Totenwald i Probst licytują, a Kienbaum stoi między nimi jak bydlę sprzedawane na jarmarku. Przestrzeń publiczna gminy - ta sama, w której obraduje rada i sprawuje się lokalną demokrację - staje się miejscem skrajnego upodlenia człowieka.

\n\n

Szwajcaria jako tło zaskakujące

\n\n

Wybór Szwajcarii jest prowokacyjny. To kraj neutralny, zamożny, z długą tradycją kalwińskiej etyki pracy i odpowiedzialności zbiorowej. Dla polskiego czytelnika z końca XIX wieku Szwajcaria to symbol europejskiej cywilizacji i porządku - coś bliskiego ideałowi. Tymczasem Konopnicka pokazuje, że właśnie tam, gdzie sformalizowano opiekę nad ubogimi i wpisano ją w procedury administracyjne, miłosierdzie zamieniło się w transakcję handlową.

\n\n

Instytucja licytowania ubogich - Verdingwesen - była w Szwajcarii XIX wieku praktyką prawdziwą, nie literacką fikcją. Gminy rzeczywiście oddawały dzieci i starców rodzinom, które zobowiązały się utrzymywać ich za najniższe wynagrodzenie z kasy publicznej. Konopnicka oparła nowelę na autentycznym zjawisku społecznym, które obserwowała lub o którym czytała podczas swoich pobytów i podróży po Europie Zachodniej. To nadaje całości ciężar dokumentu, nie tylko alegorii.

\n\n

Ramy czasowe - współczesność, nie historia

\n\n

Konopnicka nie cofa akcji w przeszłość. Nowela opublikowana w 1891 roku rozgrywa się w czasie jej pisania - to „teraz", nie przypowieść o dawnych wiekach. Gmina, Radca Wunderli, procedura licytacji - wszystko to jest opisane z chłodnym realizmem, bez romantycznego dystansu. Właśnie ta współczesność uderza: Konopnicka mówi, że opisuje nie barbarzyństwo średniowiecza, lecz praktykę drugiej połowy XIX wieku, w sercu cywilizowanej Europy.

\n\n

Czas akcji nie jest dookreślony co do dnia ani roku, jednak realia - nazwy urzędów, typ wspólnoty gminnej, sam system prawny - jednoznacznie wskazują na nowoczesne państwo europejskie. Brak chronologicznej precyzji służy uogólnieniu: to nie jednorazowe zdarzenie, to rutyna.

\n\n

Co zmienia szwajcarskie tło w lekturze noweli?

\n\n

Gdyby Konopnicka osadziła tę samą historię w galicyjskiej wsi lub rosyjskim zaborze, odbiorca mógłby ją odczytać jako krytykę zacofania, biedy, braku cywilizacji. Szwajcaria blokuje taką ucieczkę. Nie można powiedzieć, że to efekt nędzy czy bezprawia - tu wszystko odbywa się legalnie, sprawnie, z protokołem i podpisami. Biurokracja nadaje okrucieństwu pozory normalności.

\n\n

Stary Kienbaum nie ginie z powodu czyjejś złośliwości. Ginie dlatego, że system działa. Totenwald przybiera go za jak najmniejszą kwotę, bo tak nakazuje logika przetargu. Radca Wunderli wypełnia swój obowiązek. Probst kalkuluje. Nikt nie jest potworem - i to jest właśnie przerażające. Szwajcaria jako miejsce akcji sprawia, że nowela staje się krytyką nie pojedynczych ludzi, lecz mechanizmu społecznego, który potrafi zamienić opiekę w wyzysk.

Miłosierdzie gminy · 12 kroków do poznania lektury