Krzywda najsłabszych - „Miłosierdzie gminy” a „Szkice węglem” Henryka Sienkiewicza
Spis treści
Punkt wyjścia
Konopnicka i Sienkiewicz pisali w tym samym czasie, w tym samym nurcie i z tym samym impulsem moralnym - oburzenia na krzywdę tych, którzy nie mają głosu. Miłosierdzie gminy (1891) to nowela o szwajcarskiej gminie licytującej starych ludzi niczym niepotrzebny inwentarz. Szkice węglem (1877) to opowieść o polskiej chłopskiej rodzinie wciągniętej w tryby biurokratycznej machiny, która kończy się samobójstwem Rzepowej i śmiercią jej męża. Zestawienie obu tekstów nie jest arbitralne: obydwa należą do pozytywistycznej prozy tendencyjnej, obydwa wybierają jako punkt skupienia jednostkę słabą i bezbronną, obydwa oskarżają nie naturę ani los, lecz konkretne instytucje i konkretnych ludzi.
Podobieństwa
Bezsilność ofiary wobec systemu
Stary Kienbaum z noweli Konopnickiej nie rozumie, co się z nim dzieje. Siedzi na ławce przed ratuszem, słyszy swoje nazwisko wywoływane przez radcę Wunderlego, a potem zostaje dosłownie wylicytowany - za dwa franki i czterdzieści centymów tygodniowo - i oddany rodzinie Totenwalda. Nie pyta, nie protestuje, nie może. Jego bezsilność nie wynika z głupoty, lecz ze starości i z tego, że system nie pozostawił mu żadnego pola działania. Dokładnie tak samo Rzepa w Szkicach węglem nie jest w stanie przebić się przez mur, jaki tworzy pisarz Zołzikiewicz i sołtys Burek. Kiedy jedzie do miasta szukać sprawiedliwości, trafia na urzędników, którzy przekazują go dalej albo w ogóle go ignorują. Ofiara w obu tekstach jest uwięziona nie przez fizyczną przemoc, lecz przez procedury, urzędy i kompetencje, których nie rozumie i których zmienić nie może.
Instytucja jako narzędzie opresji
Szwajcarska gmina z noweli Konopnickiej ma prawny, zatwierdzony regulamin licytacji ubogich. Radca Wunderli prowadzi ją sprawnie i bez wzruszenia - to rutyna. Probst zapisuje nazwiska, kwoty, warunki. Wszystko jest legalne. Sienkiewicz buduje analogiczną strukturę: Zołzikiewicz działa w majestacie prawa poboru do wojska, a sołtys Burek wykonuje polecenia gminy. Żaden z oprawców w obu tekstach nie łamie przepisów. To właśnie ta legalność zła jest tym, co sprawia, że obydwa utwory są tak niepokojące - nie ma tu mordercy ze zbrodnią na sumieniu, jest urzędnik z pieczątką.
Uprzedmiotowienie człowieka
Licytacja w Miłosierdziu gminy traktuje Kienbauma, starą Liesi i pozostałych ubogich jak towar - kto przyjmie ich utrzymanie za najniższą stawkę, ten wygrywa. Człowiek ma cenę wyrażoną w frankach, a jego wartość spada z wiekiem jak wartość zużytej maszyny. U Sienkiewicza Rzepowa jest dla Zołzikiewicza obiektem pożądania i narzędziem zemsty zarazem - jej człowieczeństwo, jej godność, jej małżeństwo nie stanowią żadnej przeszkody dla jego planów. W obu przypadkach autor zaznacza przepaść między tym, jak bohater postrzega siebie (człowiek, matka, stary robotnik), a tym, jak widzi go system (pozycja w rejestrze, koszt utrzymania, przeszkoda do ominięcia).
Milczenie moralnego otoczenia
Na licytacji w Konopnickiej siedzą mieszczanie, rolnicy, rzemieślnicy. Patrzą. Targują się. Nikt nie powie głośno, że to jest nieludzkie. U Sienkiewicza sąsiedzi Rzepy wiedzą, co Zołzikiewicz robi - i milczą, bo pisarz ma nad nimi władzę. Obydwa teksty pokazują zło możliwe tylko dlatego, że wspólnota na nie przyzwala, że normalizuje je swoją biernością. To nie tylko krytyka oprawców, ale też tych, którzy stoją obok i nie reagują.
Różnice
Skala i kontekst społeczny
Sienkiewicz opisuje polską wieś pod zaborem rosyjskim - jego krytyka łączy wymiar klasowy z wymiarem narodowym. Rzepa pada ofiarą nie tylko złego urzędnika, ale też systemu, który celowo utrzymuje chłopstwo w ciemnocie, by łatwiej nim manipulować. Konopnicka natomiast osadza akcję w zamożnej, protestanckiej Szwajcarii - kraju, który uchodzi za wzór praworządności. Ten wybór miejsca jest prowokacyjny: zło instytucjonalne nie jest tu skutkiem biedy państwa ani zacofania, lecz zimnej kalkulacji opartej na przepisach. Krzywda w Miłosierdziu gminy jest bardziej abstrakcyjna i przez to jeszcze chłodniejsza.
Los bohaterów i zakończenie
Szkice węglem kończą się katastrofą - Rzepowa popełnia samobójstwo, Rzepa ginie w wojsku, dziecko zostaje samo. Sienkiewicz nie pozostawia żadnego wyjścia, żadnej nadziei, żadnego rozgrzeszenia. Konopnicka kończy inaczej: Kienbaum trafia do domu Totenwalda i dalej żyje - upokorzony, zredukowany do poziomu najtańszego wylicytowanego towaru, ale żyje. To zakończenie otwarte, może nawet gorsze w swojej wymowie, bo nie ma dramatycznego finału, który rozładowałby napięcie moralne. Jest tylko codzienna, nijaka, dokumentowana w rejestrach gminy krzywda.
Narracja i dystans
Sienkiewicz prowadzi narrację z wyraźnym zaangażowaniem emocjonalnym - czytelnik czuje gniew autora na Zołzikiewicza, ironia jest gorzka i ostra. Konopnicka natomiast stosuje chłodny, sprawozdawczy ton, jakby opisywała protokół urzędowy. Scena licytacji jest napisana niemal bez komentarza narratora - sam jej opis wystarczy jako oskarżenie. Ten zabieg jest bardziej literacko wyrafinowany i przez to jeszcze boleśniejszy: okrucieństwo prezentowane neutralnie brzmi bardziej przerażająco niż to samo okrucieństwo opisane z krzykiem.
Co mówi to zestawienie?
Porównanie obu tekstów pokazuje, że pozytywistyczna literatura tendencyjna nie była jednolita w swoich środkach, choć była spójna w diagnozach. Sienkiewicz i Konopnicka niezależnie od siebie dochodzą do tego samego wniosku: zło wyrządzane najsłabszym jest możliwe tylko dlatego, że ma legitymizację - prawną, społeczną, milczącą. Nie potrzebuje złoczyńców z baśni. Wystarczy urzędnik, regulamin i bierność sąsiadów.
Zestawienie tych dwóch nowel uczy też rozróżniać mechanizmy opresji. U Sienkiewicza jest konkretny winowajca - Zołzikiewicz, którego można wskazać palcem. U Konopnickiej winowajcy rozkładają się na całą gminę: Wunderli tylko prowadzi licytację, Probst tylko zapisuje, Totenwald tylko kupuje. Nikt z osobna nie ponosi pełnej odpowiedzialności. Ten model - wina rozproszona, odpowiedzialność niczyja - jest może celniejszą diagnozą nowoczesnej przemocy instytucjonalnej.
Jak wykorzystać w wypracowaniu?
Poniższe sformułowania można wpleść jako kontekst porównawczy w wypracowaniu o Miłosierdziu gminy:
- Podobny mechanizm uprzedmiotowienia ukazuje Sienkiewicz w Szkicach węglem, gdzie Rzepowa i jej mąż stają się pionkami w grze urzędnika Zołzikiewicza - tak samo jak Kienbaum u Konopnickiej zostaje zredukowany do pozycji w rejestrze licytacyjnym.
- O ile Sienkiewicz wskazuje jednego sprawcę i kończy opowieść tragedią, Konopnicka rozkłada winę na bezosobowy mechanizm gminy - dzięki czemu jej oskarżenie jest mniej dramatyczne, ale bardziej systemowe.
- Oba teksty wpisują się w pozytywistyczny program literacki: literatura ma demaskować konkretne zło społeczne, nie tylko wzruszać, i obydwaj autorzy realizują ten postulat, każde na swój sposób budując niechęć czytelnika do instytucji, która skrzywdza bezbronnych.