O Pamiętniku... napisali
Miron Białoszewski w swoim utworze z 1970 roku zrezygnował z patosu, by ukazać powstanie warszawskie z perspektywy zwykłego cywila. Książka wywołała burzliwe dyskusje wśród krytyków literackich, dzieląc ich na entuzjastów nowatorskiej formy i oburzonych brakiem heroizmu. Zebrane opinie badaczy pokazują, jak różnorodnie interpretowano ten specyficzny, potoczny zapis walki o biologiczne przetrwanie.
Odbrązowienie mitu i perspektywa cywila
Wydany w 1970 roku utwór wywołał konsternację. Zamiast heroicznej walki żołnierzy, autor pokazał codzienność setek tysięcy cywilów ukrywających się w piwnicach. Tekst pozbawiono wielkich dat, wojskowych rozkazów i politycznych ocen. Narrator skupia się na zdobywaniu wody, jedzeniu i ciągłym strachu przed śmiercią. Taka forma odbrązowieniaPozbawienie postaci lub wydarzenia fałszywego patosu i ukazanie ich w sposób realistyczny, często krytyczny. powstania warszawskiego zszokowała część odbiorców przyzwyczajonych do martyrologiiCierpienie i męczeństwo narodu lub grupy społecznej, często idealizowane w literaturze i sztuce..
Białoszewski spisał swoje wspomnienia dopiero w 1967 roku, po dwudziestu trzech latach od upadku stolicy. Wcześniej opowiadał tę historię w wąskim gronie przyjaciół. Dystans czasowy pozwolił mu spojrzeć na tragedię bez chęci rozstrzygania historycznych sporów o sens zrywu. Zamiast tego ukazał nagą prawdę o ludzkich zachowaniach w sytuacjach skrajnych, gdzie obok wielkiego poświęcenia pojawiała się zwykła podłość.
W latach 70. w Polsce trwała ostra debata historyczna dotycząca sensu wybuchu powstania warszawskiego. Część środowisk uważała je za moralne zwycięstwo i dowód najwyższego heroizmu, inni oskarżali dowództwo o sprowokowanie rzezi cywilów i zniszczenia stolicy. Białoszewski celowo uciekł od tej politycznej oceny, skupiając się wyłącznie na biologicznym przetrwaniu jednostki.
Język zmysłów i poetyka gadania
Wyjątkowość relacji opiera się na specyficznym języku. Białoszewski, znany jako poeta lingwistaNurt w poezji współczesnej, w którym sam język, jego struktura i zniekształcenia stają się głównym tematem utworu., przeniósł swoje poetyckie eksperymenty na grunt prozyMowa niewiązana, pozbawiona rytmu i rymów, charakterystyczna dla epiki.. Zastosował technikę przypominającą potoczną, rwaną mowę. Dominują tu krótkie, często jednowyrazowe frazy i równoważniki zdańKonstrukcja składniowa, która nie zawiera orzeczenia (czasownika w formie osobowej), ale pełni funkcję komunikatywną.. Taki zabieg nadaje akcji ogromne tempo, oddając chaos walczącego miasta.
Tekst mocno angażuje zmysły czytelnika. Autor nasycił narrację wyrazami dźwiękonaśladowczymiWyraz naśladujący dźwięki naturalne, np. odgłosy wybuchów, świst kul czy walących się budynków., opisami zapachów i smaków. Zrujnowane budynki nie są dla niego punktami strategicznymi, lecz zniszczonymi dziełami sztuki i domami bliskich. Pamięć narratora jest drobiazgowa, ale uczciwa – gdy brakuje mu pewności co do faktów, otwarcie się do tego przyznaje.
Głosy krytyki literackiej
Publikacja wywołała skrajne emocje w środowisku literackim. Poniżej znajdują się najważniejsze opinie krytyków, które doskonale obrazują rozstrzał ocen – od oskarżeń o trywializację historii po zachwyt nad nowatorską formą fenomenologiiKierunek filozoficzny badający zjawiska (fenomeny) takimi, jakimi jawią się w ludzkim doświadczeniu, bez narzucania z góry teorii..
Materiały doznaniowy tej książki zapisał w sobie i utrwalił ktoś, jak malarze niedzielni, zdolny do drobiazgowej, wręcz patologicznej pamięci. Zdolny zapamiętać, skoro był po stronie tych z piwnicy i skoro powstanie przeciągało się aż na dwa miesiące – jego piwniczny, pozaheroiczny bric-à-bracZ francuskiego: zbiór drobnych, staroświeckich przedmiotów, bibelotów; tu w znaczeniu zbioru chaotycznych wspomnień..
Kazimierz Wyka (1970)
Mogłaby zostać ta relacja skrócona o 50 stron lub przeciągnięta o 100, kształt i skutki nie uległyby zmianie. Jak już raz oswoimy się z ćwierkaniem Białoszewskiego, rośnie poczucie monotonii, a potem przychodzi rozczarowanie i złość, dlaczego on tak wyprał z myśli swojego bohatera, zrobił z niego wyłącznie przewód pokarmowy, wypłosza z amputowaną pamięcią i zdolnością do kojarzenia, embrion pływający w roztworze cudzej walki, kulący się odruchowo i szukający mamy.
Wojciech Żukrowski (1970)
(...) na pytanie, o czym traktuje utwór Białoszewskiego, należałoby odpowiedzieć, że o fenomenologii ruchu cywilnego podczas powstania. (...) Opisując śmierć Miasta, Białoszewski osiąga wyżyny arcydzieła. (...) niczego za nikim nie powtarza – docierając do sedna rzeczywistości wojennej, fenomenologicznie zgłębiając istotę rzeczy, odnajduje dla wojny swoją suwerenną formę, osobistą i społeczną zarazem.
Maria Janion (1975)
„Pamiętnik z powstania warszawskiego” odczytywałem nie tylko jako trenUtwór liryczny o charakterze żałobnym, poświęcony zmarłej osobie (lub zniszczonemu miastu), wyrażający żal i smutek. dla miasta. To była pochwała istnienia, pochwała opowiadania. Słowa migoczą tam znaczeniami, odmieniają się w nieustannym dobieraniu, przypominaniu sobie szczegółów. Tworzy się mimowolny, cieniutki ornament, który pokrywa obraz nagiej rzeczywistości. Istotą tej książki są cechy, które charakteryzowały Mirona, dziwnie w nim się równoważąc: umiejętność uczestnictwa i umiejętność dystansu.
Tadeusz Sobolewski (1983)
Dwieście pięćdziesiąt stron „nieretuszowanej”, brulionowej (właśnie) relacji cywilnego uczestnika powstania. Świadectw takich właściwie dotąd nie było. Zza monumentalnej tragedii wojennej wychylał się – kto wie czy nie bardziej przeraźliwy – stary dramat ludności, której przyszło przetrwać po piwnicach, po norach dwa miesiące warszawskiego piekła.
Andrzej Zieniewicz
Pamiętnik Mirona z powstania warszawskiego jest w całej naszej powojennej literaturze dziełem niezwykłym. Realizuje jakąś nową formułę „trudnego piękna”, przekracza wiele barier tradycyjnie rozumianej literackościZespół cech językowych i formalnych, które odróżniają tekst artystyczny (literacki) od tekstów użytkowych czy naukowych.. Narrator, Świadek zdarzeń (...) odnajduje w zamieniającym się w ruiny mieście, w rozpadającym się świecie, jakąś trudno definiowaną prawdę o człowieku, o jego naturze i losie.
Stanisław Burkot