Ślub jako tragedia jaźni
Dramat Witolda Gombrowicza ukazuje ludzką psychikę jako pole bitwy między własnym „ja” a otaczającą rzeczywistością. Akcja utworu toczy się w przestrzeni snu, gdzie główny bohater samodzielnie kreuje wszystkie postacie i zdarzenia. Konflikt między pożądaniem a normami społecznymi prowadzi ostatecznie do odrzucenia tradycyjnego Boga na rzecz międzyludzkiego kościoła.
Spis treści
Sen jako przestrzeń akcji
Gombrowicz nie pozostawia złudzeń co do natury świata przedstawionego. Już w pierwszych słowach autorskiego streszczenia dowiadujemy się, że cała akcja jest snem głównego bohatera. Henryk doskonale zdaje sobie sprawę z tej iluzji. Widzi samego siebie w świecie fikcji i głośno o tym mówi.
Ale oni nie mogli zwariować, bo ich nie ma, a ja śnię... i najlepszy dowód, że ich nie ma, to iż mówię przy nich, że ich nie ma – oni są tylko w mojej głowie – o moja głowo!
Bohater wielokrotnie przypomina otoczeniu, że w każdej chwili może się obudzić i unicestwić wykreowane postaci. Według Jana BłońskiegoWybitny polski historyk i krytyk literacki, badacz twórczości Gombrowicza. Henryk faktycznie śni, ale jednocześnie umieszcza się poza własnym marzeniem. Nie jest to zwykły sen napędzający fabułę. To specyficzna forma świadomości. Realność fizyczna przestaje być granicą dla ludzkiej jaźni.
Motyw „śniącego na scenie” nie jest w literaturze nowy. Wykorzystywali go już CalderonHiszpański dramaturg barokowy, autor słynnej sztuki „Życie snem”. czy StrindbergSzwedzki dramaturg, prekursor ekspresjonizmu, autor „Gry snów”.. Oryginalność Gombrowicza polega na całkowitym uwięzieniu czytelnika w perspektywie Henryka. Balansujemy razem z nim na cienkiej granicy między jawą a sennym koszmarem.
Filozofia „Ja” i „nie-ja”
Henryk wyznaje: „Ja w sobie mieszkam, to jednak zarazem poza mną błądzę”. Te słowa obrazują zatarcie granicy między tym, co Johann Gottlieb FichteNiemiecki filozof idealistyczny, twórca koncepcji podmiotu (Ja) kreującego rzeczywistość (nie-Ja). nazywał „Ja” oraz „nie-ja”. Cały utwór to gigantyczny monolog wewnętrzny. Główny bohater toczy walkę z postaciami, które sam powołał do życia.
Mamy tu do czynienia z osobliwym paradoksem. Podmiot (Henryk) odkrywa siebie w opozycji do innych przedmiotów swojej świadomości. Teoretycznie wykreowane przez niego postacie powinny być pasywne. Otrzymują przecież swój byt wyłącznie od twórcy. W dramacie Gombrowicza dzieje się jednak inaczej. Wytwory umysłu Henryka zyskują autonomię i zaczynają determinować jego zachowanie. Jaźń bohatera jest głęboko rozszczepiona, dlatego stworzony przez niego świat pozostaje chaotyczny i niejednorodny.
Rozszczepienie jaźni: Władzio i Pijak
„Ślub” to bezwzględny dramat ludzkiej psycheZ greckiego: dusza, umysł; całokształt procesów i dyspozycji psychicznych człowieka.. Na początku pierwszego aktu Henryk stoi sam na pustyni. Szybko projektuje pierwszą postać – Władzia. To jego przyjaciel i towarzysz broni, przy którym czuje się bezpiecznie. Władzio uosabia umiarkowanie, normalność i całkowitą podległość. Jest elementem tłumiącym niepohamowaną wyobraźnię głównego bohatera. W imię tej relacji potrafi nawet popełnić samobójstwo.
WŁADZIO:
Na co ci Bóg, jeżeli masz mnie tutaj?
Przecież widzisz, że jestem taki jak ty
Po diabła przejmować się majakami
Jeżeli ty i ja jesteśmy z krwi i kości
I jeśli ty jesteś taki jak ja, a ja taki jak ty!
Na biegunie przeciwnym stoi Pijak. To mroczne alter egoDruga osobowość, uosobienie innej strony charakteru danej postaci. Henryka, plugawy cień jego społecznej personyW psychologii Junga maska społeczna, którą człowiek przybiera w relacjach z innymi.. Pijak reprezentuje czyste pożądanie i stłumione skłonności. Głosi konieczność obalenia rodziców, którzy uosabiają stary porządek i normy społeczne. Henryk błyskawicznie ulega jego wpływom.
Dopiero w kontekście Pijaka zrozumiały staje się stosunek Henryka do Mani. Nie pociąga go jej czystość. Kusi go fakt, że dziewczyna stała się „tłumokiem, który każdy chce macać i miętolić w dzień i w nocy”. Ten niski, prymitywny i niewysublimowany erotyzm napędza działania postaci przez całą sztukę.
Konflikt pożądania z normą społeczną
Właściwa akcja dramatu to proces samopoznania. Wojenne doświadczenia Henryka pozwalają mu dostrzec wszechobecne ludzkie szaleństwo. Ojciec symbolizuje tu dawne normy, a Pijak – niszczycielskie pożądanie. Zgodnie z podszeptami Pijaka, Henryk odrzuca tradycję i wprowadza absolutne rządy oparte na terrorze i nowych regułach.
Tę przemianę idealnie obrazuje tytułowa ceremonia. W pierwszym akcie, gdy królem jest Ojciec, ślub ma odbyć się w duchu tradycji. Udzieli go wezwany biskup Pandulf. Gdy Henryk przejmuje władzę, sytuacja ulega odwróceniu. Ślub staje się gwałtem zadanym własnej duszy. Kobieta schodzi na dalszy plan. Sakramentu nie udziela już Kościół, ale sam człowiek.
Koncepcja „Kościoła międzyludzkiego” to jeden z najważniejszych elementów filozofii Gombrowicza. Pisarz uważał, że w nowoczesnym świecie Bóg przestał być ostateczną instancją nadającą sens. Zamiast tego ludzie stwarzają się nawzajem poprzez spojrzenia, gesty i relacje, stając się dla siebie nawzajem absolutem.
Bóg ulega w dramacie całkowitej deformacji. Absolut przestaje być transcendentnyIstniejący na zewnątrz, wykraczający poza ludzkie doświadczenie i świat materialny., a staje się immanentnymWewnętrzny, tkwiący w naturze danego zjawiska, nie wykraczający poza nie. wytworem międzyludzkich relacji. Religia traci swój klasyczny wymiar na rzecz przerażającej „mszy ludzko-ludzkiej”.
My sami Boga stwarzamy i stąd się poczyna
Msza ludzko ludzka, oddalona, poufna
Ciemna i ślepa, przyziemna i dzika
Której ja jestem kapłanem!
Fizyczność i tyrania formy
Bohaterowie Gombrowicza rzadko potrafią porozumieć się za pomocą zwykłych słów. Lekceważą język na rzecz brutalnej komunikacji ciał, gestów i mimiki. W „Ferdydurke” narzędziem opresji była gębaGombrowiczowskie pojęcie oznaczające maskę, sztuczną rolę narzucaną człowiekowi przez społeczeństwo.. W „Ślubie” absolutne przerażenie wywołuje zwykły palec.
Fizyczne dotknięcie staje się synonimem przemocy biologii nad obyczajem. Komunikacja zamienia się w agresywną ingerencję w ciało drugiej osoby. Ma to wyraźny podtekst seksualny i dominacyjny. Widać to doskonale w absurdalnym, a zarazem groźnym dialogu Henryka z Pijakiem.
PIJAK:
Czy widzisz
Palec ten? (pokazuje palec)
HENRYK:
Czy widzisz palec ten? (pokazuje palec)
PIJAK:
Tak, widzę
Widzę ten palec!
HENRYK:
I ja też go widzę!
O cóż za głębia, cóż za mądrość! Jakbym
W tysiącu widział się luster! Twój-mój palec!